Dodaj do ulubionych

Ceny mieszkań będą spadać jeszcze pół roku

IP: *.rev.libertysurf.net 17.01.09, 18:59
no jak tam 'eksperci' z forum. Bedzie - 50% czy -70% ?

Edytor zaawansowany
  • pminko 17.01.09, 19:04
    nawet jak się ustabilizują to i tak to jest spadek o inflację ok 3% w skali roku
    od 500k do jest 15k
    inwestując choćby w obligacje różnica to jest 18k w ciągu roku
    a kredyt nie rekompensuje moim zdaniem różnicy ze względu na koszty wejścia,
    więc open fajans może sobie dalej zaklinać rzeczywistość, że to będzie tylko 10%

    pozdrawiam
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 17.01.09, 20:27
    tyle, że rok temu artykuły "zamawiające rzeczywistość", jak to się na
    nieruchomościach stracić nie da pojawiały się co 2 tygodnie. Teraz już dwa razy
    w tygodniu.

    Był boom, boom podgrzany przez inwestorów finansowych z zagranicy, a dopiero za
    nimi podążyli Polacy kupując, co i jak się da. Doskonale widać to po kredytach
    hipotecznych, których liczba gwałtownie zaczęła rosnąć dopiero w 2006, gdy ceny
    ruszyły 18 miesięcy wcześniej. Gdy z kolei w II kwartale 2007 sprzedaż
    gwałtownie spadła o połowę, ceny się zatrzymały, to akcja kredytowa była
    największa w historii. Społeczeństwo lokowało w nieruchomości, ale ludzie
    budowali przede wszystkim domy, natomiast nagle inwestorzy zagraniczni włączyli
    awaryjne hamowanie. Pierwsi wycofywali się już w końcu 2006 roku, nagle na rynek
    trafiły zupełnie nowe mieszkanie z drugiej ręki, co dodatkowo przyspieszyło
    spadek sprzedaży.

    Niestety deweloperzy bardzo późno się połapali, że spełnia się najczarniejszy
    scenariusz. Od jesieni 2007 można było zauważyć pierwsze artykuły prasowe
    przekonujące, że to co widzimy to żaden kryzys. Sprzedaż była na poziomie 40-55%
    tej z jesieni 2006, ale nic to. Wszystko przecież świetnie, domy się nie
    zmarnują. I tak to trwa. I potrwa.
    Latem 2007 pisałem na forum, ze na przełomie 2008/09 nastąpi krach. Ale
    niedoceniłem siły woli i przetrwania właścicieli nieruchomości. Mimo, że wielu
    inwestorów ma nawet kilka mieszkań, które tracą na wartości i na które muszą
    teraz szykować zwiększone zabezpieczenia, to wszyscy wciąż żyją ułudą utrzymania
    i odbicia cen. Ciekaw jestem w oparciu o co ceny miałyby pozostać na takim samym
    poziomie? Popyt już NIE WRÓCI, gdyż była to spekulacja, koszty budowy
    drastycznie sie obniżyły, problemem pozostają przedrożone grunty w rękach
    inwestorów. Ale teraz ci, którzy wejdą na rynek i kupią je taniej doprowadzą do
    spadku cen do wartości realnych. Dlatego ostateczne ceny ukształtują się w
    efekcie dwóch czynników:
    - cen mieszkań, które powstaną na gruntach, które teraz będzie można nabyć
    znacznie taniej i zbudować znacznie taniej.
    - działań komorników (fala przejęć mieszkań, których właściciele nie będą mogli
    spłacać kredytów wskutek fali zwolnień, a ta dopiero przed nami) i syndyków (już
    ponad setka firm złożyła wnioski o upadłość, a niemal wszystkie w IV kwartale,
    więc zjawisko też się dopiero nasili), którzy pozbywać się będą bez sentymentów;
    o ile syndyk nie chce wszystkiego aż tak szybko sprzedać, gdyż dostaje pieniądze
    za siedzenie, nie za obrót, o tyle komornik przeciwnie, im więcej "puści" tym
    więcej ma pieniędzy.
    Dlatego też spadek cen do poziomu odbicia potrwa jeszcze 2-3 lata. A realny
    popyt w gospodarce oraz koszty wskazują ceny 20-30% wyższe od cen z 2004 na
    poziom stabilizacji. Bardzo prawdopodobne, że dużo ofert w memencie odbicia
    będzie niższych od tego poziomu.
  • pminko 17.01.09, 20:45
    nie ze wszystkim się zgadzam, ale może się nie znam (szczególnie sprawy
    upadłościowe i windykacyjne),
    post dobry i przekonujący i generalnie popieram w tej części dotyczącej
    developerów i wtórnej sprzedaży, tak po prostu będzie.
  • znajomy_jennifer_lopez 17.01.09, 20:50
    Mieszkania w I kw będą taniały jeszcze stosunkowo wolno - ludzie i czesc developerow bedzie mieć jeszcze nadzieje na szybkie "odbicie" i "powrót na drogę wzrostów". To jednak nie nastąpi, jesienią przybedzie kolejna fala mieszkan (czesc osob konczacych budowy domow) plus psychologiczne przeswiadczenie ze kryzys jest/rozwija sie potęznie i nie widać na horyzoncie szybkich zmian i że do wyczekiwanych wzrostów daaaaleko.

    Dlatego Ikw, i może IIkw, to spadek o 5-15%, dopiero w drugiej połowie roku nastapi wieksza przecena, tak że łacznie w 2009r ceny spadną o jakieś 30%.

    A pan Grząbka niecały rok temu pisał:
    Ceny nieruchomości będą iść w górę nawet o 10-15 proc. rocznie - przewiduje w "Dzienniku Zachodnim" Paweł Grząbka z CEE Property Group. Oznacza to, że za 5 lat średnie ceny metra kwadratowego będą na poziomie 14-15 tys. zł, czyli takie jak np. w Madrycie.
    dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,4838096.html
    Może już dość naganiania panie doktorze? I troche pokory w końcu?
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 17.01.09, 21:22
    Cześć! Mieszkania w Madrycie kosztowały w hossie przeciętnie 1,8-2 tys EUR/m2, a
    teraz znajdziesz ogłoszenia nowego budownictwa z tej dekady za 1,3 tys/m2. Zatem
    masz pięknego analityka. Jedyni analitycy to ci, którzy zajmują się finansami. A
    ten z jednego z głównych banków - jak wspominałem w innym wątku - złapał się za
    głowę, że tak długo mogli nie przewidzieć nagatywnego scenariusza. Wskazał on
    też, że najagresywniejszą akcję wysokooprocentowanych lokat miały te banki,
    które spośród prowadzących konta osobiste miały duży udział kredytów
    hipotecznych. One nie gromadziły pieniędzy by dawać kredyty, lecz pokrywały
    budowany wcześniej deficyt przewidując gwałtowne załamanie spłat kredytów.
  • znajomy_jennifer_lopez 18.01.09, 09:39
    Za żadnego eksperta uchodzić nie chce, tytuły, itp, zwisa mi to.
    Pytam sie jednak gdzie byliście gdy pisałem:

    27.01.2007 Zdrożeje jeszcze o połowe? To super, w 2008 będziemy miec ceny jak na Manhattanie (ok 11000$/m2). Już dziś niektóre mieszkania w Warszawie są droższe niż w Nowym Jorku.
    To ile jeszcze zdrożeje? 40-50-100%? Ja myśle ze moze i o 100%, nie ma podaży wiec ta bańka może szybować.
    Ludzie! Mieszkania w PL nie są warte wiecej niż 500-1500 euro/m2.
    I cieszy sie jeszcze jakaś krawcowa że kupiła na kredyt 20m mieszkanie "kosztem wyrzeczen i 12 godzinnej pracy". Będziesz całe życie spłacac? Smutne.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=778&w=56210562&a=56291090
    27.01.2007: Aż przykro na to patrzeć, ludzie zarabiają po 0,3-0,5 tys euro/mc a biora kredyty po 100 tys euro. Kiedy to spłacą? Starczy na NORMALNE zycie poza ratą żarciem i pieluszkami?
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=778&w=56011960&a=56011960
    13.01.2007 Kupujcie, ceny będą rosły, 100% w rok, 200% w dwa lata, w trzy 300%...
    Kazdy "expert" Wam to powie.
    We Wrocławiu ceny mieszkań dochodzą do 10-12 tys euro/m2, za rok będzie to 20 tys, za dwa 30 tys, a za 5 lat 50tys zł. Ceny dogonią a potem przegonią nie tylko te w Niemczech ale i w Angli, ba! samym Londynie. Spieszcie sie!
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=271&w=55669164&a=55669164

    13.01.2007. Gość portalu: mtr napisał(a):
    > We Wroclawiu sprzeda sie kazde przyzwoite mieszkanie

    Nieprzyzwoite też sie sprzeda, szaleństwo trwa...
    Co do gratki: tam ogłoszenia "wiszą" wykupuje sie je na min miesiąc - można wprawdzie je skasowac - ale kto ma do tego głowe. Nie sugeruj sie więc tym specjalnie.
    Ceny są szalone i za m2 mieszkania można dostac juz 10 tys zł (np ostatnio widziałem kawalerke 31m na Klecinie za... 260 tys zł).
    W Krakowie sa juz piwnice po 10 tys/m2
    dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,3842201.html
    Reasumując - sprawdz w paru biurach (jako potencjalny kupujący) za ile możesz kupic podobne mieszkanie (albo w podobnej dzielnicy) tu i teraz czyli AKTUALNIE
    Daj ogłoszenie w gratce (balon próbny za jedyne 3PLN+VAT) za 7-15 tys zł/m2 (zależnie od Twojej fantazji) i zobacz co sie stanie.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=186&w=55169487&a=55438716
    11.01.2007
    Zakładam sie o flaszkę z kazdym że "mieszkanie" pójdzie za min 70 tys zł.
    A kto wie, może dojdzie do 100 000zł. Ceny (i kupujący) już dawno stracili kontakt z rzeczywistością.
    p.s. Spieszcie sie bo będzie tylko drożej, "experci" "przewidują" - co najmniej - podwojenie cen mieszkań w ciągu kilku lat.

    Ale jak to: "ustawne"? Przecież gdy rozłoży się łóżko, to nawet pies nie da rady zawrócić

    1. Trudno, trzeba będzie dokupić budę obok za 5000zł (1m2)
    Inne zalecane "modernizacje"
    2. Wyrzucic kibel - sr.. można na mieście - dodatkowy m2
    3. Drzwi jak są do środka to albo przerobić na otwierane na zewnątrz albo harmonijka (+1m2)
    4. Moze to wysoka piwnica? - da sie zrobić dwupoziomowe? Kazdy poziom po 1,2m? Będzie dodatkowy pokój dla dzieci - może i "dodatkowe" 7m2
    5.Kuchnie można urzadzić na podwórku - nie dośc że super lokalizacja to jeszcze można wyskoczyć na grilla.
    6. Łóżko! Trzeba sprowadzić z Japonii - widziałem kiedyś takie - coś w rodzaju szuflady w kostnicy - można postawić wtedy nawet kilka takich łóżek - dodatkową przestrzeń uzyskamy poprzez pogłebienie piwnicy - trzeba wszak pamietać że siedząc "na parterze" zaglądamy dzieciom do pokoju "na górze"
    7. Największym wyzwaniem będzie wanna z hydromasażem, no ale cóż, jak ktoś chce luksusy to sorry - musi wtedy zdecydowac się raczej na tę 12-metrową "willę" obok.
    8. Póki co są tanie grobowce - przy Matejce za jedyne 50 000,
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=412&w=55302520&a=55349088

    9.01.2007 Przy podaży równej/bliskiej zero ceny mogą (teoretycznie) rosnąć do nieskończoności.
    Podaży nie ma wiec ceny mieszkan we Wrocku wzrosną. O ile 10%? 20%? 50%?
    Tego nie wiem, może i o 100% - przy zerowej podaży (i barierach ograniczających tą podaż) ceny nie będą regulowane "niewidzialną ręką rynku" - mogą wzrosnąć i o 100%, aż do granic absurdu i paniki ostatnich kupujących.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=55006448&a=55204945
    10.01.2007 Wierzycie że mieszkania będą po 5000 euro/m2?
    "Według Tomasza Sujaka, dyrektora ds. handlowych we wrocławskiej firmie deweloperskiej Archicom, znaczna różnica w cenie mieszkań między Polską a Europą Zachodnią oraz stały trend wzrostowy wartości nieruchomości w Europie wskazują, że ceny powinny się przynajmniej podwoić w ciągu następnych siedmiu lat."
    www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_070102/nieruchomosci_a_1.html
    Pan dyrektor handlowy dwoi sie i troi żeby rozgrzać rynek.
    Mieszkania we Wrocławiu są teraz po 2000-3000 euro/m2 za 7 lat będą po 4-6 tyś?
    Gdy koszt budowy 1m2 to max 1000 euro? A płace (średnio) jeszcze przez kilka lat nie przekroczą 1000 euro?
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=778&w=55225702&a=55237362
    11.01.2007 We Wrocławiu nie znajdziesz nic poniżej 100 000
    Tu trwa szaleństwo, wszystkie garaże i strychy już przerobione na mieszkania - sprzedają sie jako "niskie" albo "wysokie" apartamentowce ;-)
    A poważnie to
    1. Najlepsza wg mnie opcja to (o ile musisz tu mieszkać - po co? nie lepiej mieszkać w innych miastach gdzie zarobki podobne a ceny mieszkan o połowe niższe (poza Wwą i Krk?) Ale jesli musisz to dom: za 70 tys kup działkę za 150-200 000 zbuduj dom i ciesz sie życiem.
    2. Mając umowe zlecenie i 21 lat nie rwałbym sie w ogole to zakupu mieszkania - kto wie czy bedziesz mial prace i/lub nie wyjedziesz
    3. Czy mieszkania klitki w płycie za 10 lat będą po 5 000 euro, jak twierdzą niektórzy, czy raczej po kilkaset, max 1000 euro. Ja uważam że to drugie, część uważa że pierwsze. Teraz są po 2-3 tys, za swoje 18 000 euro mieszkania we Wrocławiu nie kupisz ale kupiłbyś np... w Berlinie:
    http://www.immobilienscout24.de/find.national.criteriasInterval/criteriasDialog.go;jsessionid=1EFEBCA50EF55EC45C8CF4A858151A17.worker1?iac=7&style=is24&is24EC=IS24&quarterControl=&criteriasGroup.nrRoomsControl.min=&criteriasGroup.nrRoomsControl.max=&criteriasGroup.netAreaControl.min=&criteriasGroup.netAreaControl.max=&criteriasGroup.priceControl.min=&criteriasGroup.priceControl.max=20000&event%3AdoSubmit=Ergebnisse+anzeigen
    Aha - Berlin to takie wielkie miasto na Zachodzie - stolica najbogatezej gospodarki UE. Nie uważasz że ceny w średnim mieście PL ciut oszalały?
    4. Nie wpadaj w panikę że musisz kupić bo będzie drożej - ceny mieszkań są przeszacowane, warte są max 40-70% tego co teraz kosztują (w zależności od lokalizacji)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=55068208&a=55320160


    KIEDY to pisałem???
    GDZIE wtedy byliście???
    Czy ja NAGANIAM????

    Kto chce mi wierzyc niech wierzy, a kto nie chce to niech chociaz nie chrzani na forum bo tu sie powoli tragedie dzieją. Ludzie sie wpierd...ją w kredyty na 40 lat bo maja po 24lata i nie myslą o dzieciach, o przejsciowym bezrobociu, chorobie itp. A Wy k... zamiast juz odpuscic wciąz naganiacie. Tylko teraz to juz wołanie na puszczy bo banki tak szybko kurków szaleństwa nie odkręcą.
    Niekiedy mam czas, taka specyfika pracy, i wtedy odpisuje na te głupie artykuły i posty ot, niczego nie naganiam, kto chce niech kupuje i bierze te
  • znajomy_jennifer_lopez 18.01.09, 09:41
    kto chce niech kupuje i bierze te "okazje" ale cynicznie nie wpierd..a w to bagno jelonków.
    Kogo tu kiedykolwiek wpier..em na minę pt "rata 1/2 zarobków i tak przez 30 czy 40 lat. Zapomnij o chorobie o dzieciach i w ogóle życiu innym niż w PRL"
    Miłego dnia /Znajomy J.Lo.
  • Gość: A1 IP: *.univ.gda.pl 17.01.09, 20:50
    cóż nic dodać... tzw. deweloperzy to w PL kmioty
    z kielnią... dosłownie -- liczą na cud i odbicie.
    Zero ekonomii tylko 100% chciejstwa... Banki nie dają
    kredytów-to sami załóżcie bank i dawajcie sobie kredyty
    jak to takie proste...

    A rezultat będzie taki że będą następną ofiarą
    bańki, po jeleniach spłacających przez lata
    swoje m3 po 8 tys za m2
  • znajomy_jennifer_lopez 17.01.09, 21:20
    Gość portalu: Włodek z Poznania napisał(a):

    > inwestorów ma nawet kilka mieszkań, które tracą na wartości i na które muszą
    > teraz szykować zwiększone zabezpieczenia, to wszyscy wciąż żyją ułudą utrzymani> a> i odbicia cen. Ciekaw jestem w oparciu o co ceny miałyby pozostać na takim samy> m> poziomie? Popyt już NIE WRÓCI,

    Na pewno nie wróci szybko i na pewno nie w tej postaci. Wg najbardziej optymistycznych analiz analityków banków i dm wolumen kredytów sięgnie 40-50% poziomów z roku 2007 czy 2008 (po 60mld rocznie). Ja szacuje ze moze to byc nawet 10-20 mld a wtedy, tak samo jak poprzednio wzrosty, kreowane nie wartoscią towaru a ilością pieniądza skierowanego na dany rynek, mieszkania będa taniały. Trudno sie przyzwyczaić do gorszego (chory wzrost 300% tłumaczony był "naturalnymi prawami popytu i podaży" ale spadek nie jest juz z tych powodow mozliwy?) ale tak bedzie.
    Drastyczne ogranieczenia w dostepnosci kredytów w drugiej połowie roku nałożą sie z gwałtownym wzrostem bezrobocia i nie nalezy liczyć na szybki powrót popytu. Dlaczego w II połowie? W I połowie dopiero 3miesieczne wypowiedzenia, rozwój kryzysu, pózniej letnie prace sezonowe, a po wakacjach apogeum kryzysu na rynku pracy.
    Dlatego mimo, możliwego lekkiego - podkreslam jedynie możliwego, nie pewnego i jedynie lekkiego - złagodzenia polityki banków nie przełozy sie to znacząco na wzrost ilosci udzielanych kredytów.
    Spadek cen mieszkan (wartosc zabezpieczenia) wzrost bezrobocia (przyrost złych kredytów) i upadłosci mogą dodatkowo zniechecic banki do udzielanai kredytów hipotecznych. Moze przejciowo dostepne (realnie) beda tylko kredyty z np 50% wkładem własnym? Kredyty na 100% praktycznie niedostepne (np dochody pow. 10 000zł netto/os)

    > inwestorów. Ale teraz ci, którzy wejdą na rynek i kupią je taniej doprowadzą do> spadku cen do wartości realnych. Dlatego ostateczne ceny ukształtują się w> efekcie dwóch czynników:

    Otóż to, dlatego nawet jak developer tłumaczy sie i płacze że "taniej nie może sprzedać" to nie bedzie to miało znaczenia jesli na rynek wejda mieszkania wybudowane taniej. Z tym że w 2009r spodziewam sie raczej czynniku "wyprzedaży" - byle sprzedać/pozbyc sie tego co sie ma.

    Czynnik "kosztowy" czyli taniej produkuje wiec taniej mogę sprzedać, pojawi sie w 2010-2011r, jesli wiec ktos wczesniej nie sprzeda swojej wysokokosztowej inwestycji to moze wtedy zapomniec o jej sprzedazy z jakimkolwiek sensownym zyskiem.

    > - działań komorników (fala przejęć mieszkań, których właściciele nie będą mogli > spłacać kredytów wskutek fali zwolnień, a ta dopiero przed nami) i syndyków (ju> ż
    > ponad setka firm złożyła wnioski o upadłość, a niemal wszystkie w IV kwartale,

    Działania komorników beda miec mocno ograniczone działania, zwłaszcza w detalu (ludziki) dlatego że mało mieszkań bedzie w ten sposob przejmowanych (za to może wzrosnąć fala rozpaczliwych prob wynajmu ogłoszenia typu "wynajme za rate kredytu" moga stac sie popularne).
    Poza tyn na licytacje komorniczą nalezy sie stawic z gotowka a nie promesą kredytu dlatego z oferty tej bedzie korzystało wiec kilka procent osób zainteresowanych kupnem mieszkania.
    Wieksze zanczenei moze miec np upadłosc developera np z gotowymi mieszkaniami - bank bedzie to na pewno probowal sprzedac zamaist bawic sie w najmy, czekanie na odbciei itp. Gotowka priorytetem w czasie gdy trzeba poprawiac wskazniki zamiast czekac na niepewne.

    > Dlatego też spadek cen do poziomu odbicia potrwa jeszcze 2-3 lata. A realny > popyt w gospodarce oraz koszty wskazują ceny 20-30% wyższe od cen z 2004 na > poziom stabilizacji.
    Bardzo prawdopodobne, że dużo ofert w memencie odbicia
    > będzie niższych od tego poziomu.

    To prawdopodobne, rynek nieruch. cechuje pewna inercja, uwazam też ze jesli kryzys bedzie głeboki przejsciowo mogą pojawić sie ceny na poziomie nawet 2002r plus inflacja, choc prognoza 2004+ jest na pewno bezpieczniejsza. Uwazam tez że to "odbicie" to bedzie za 4-5 lat i nie bedzie juz gwałtowne jak poprzednie wzrosty.
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 17.01.09, 22:11
    znajomy_jennifer_lopez napisał:

    > Gość portalu: Włodek z Poznania napisał(a):
    >
    > Na pewno nie wróci szybko i na pewno nie w tej postaci. Wg najbardziej optymist
    > ycznych analiz analityków banków i dm wolumen kredytów sięgnie 40-50% poziomów
    > z roku 2007 czy 2008 (po 60mld rocznie). Ja szacuje ze moze to byc nawet 10-20

    Tylko obawiam się, że wciąż nie bierzesz pod uwagę dwóch czynników, na które
    starałem się Tobie zwrócić uwagę:
    - popyt na mieszkania gwałtownie spadł już od połowy 2007 i można powiedzieć, że
    jest od tego czasu realistyczny. Nie ma co liczyć na większe odbicie niż popyt z
    końca 2007, a to już wtedy nazywano kryzysem.

    - poza latami 2006 i 2007 ponad 70% wydawanych pozwoleń na budowę (w
    przeliczeniu nie na sztuki pozwoleń, ale na liczbę mieszkań) wydawano na domy
    jednorodzinne, a nie mieszkania, dlatego odpowiednio te wartości branych
    kredytów trzeba skorygować wg. współczynnika. Przez ceny gruntów znam wiele
    przypadków budowania się ludzi we wsiach pod Wrześnią, Pniewami i Kościanem,
    czyli 50 km od centrum Poznania. Pękła bariera psychiczna przed takim modelem
    mieszkania i teraz bez gwałtownej obniżki cen mieszkań powrotu popytu nie będzie.

    > . Dlaczego w II połowie? W I połowie dopiero 3miesieczne wypowiedzenia, rozwój
    > kryzysu, pózniej letnie prace sezonowe, a po wakacjach apogeum kryzysu na rynku
    > pracy.

    Zgadzam się, że możemy mówić o jeszcze większym zatrzymaniu popytu. Mam
    nadzieję, że od drugiej połowy ruszy popyt na Zachodzie i ruszy eksport. Ale to
    i tak nie zmieni powolnego spadania cen. Przede wszystkim prawa popytu i podaży
    deformuje psychologia. A do tego w Polsce bez podatku katastralnego nieruchomość
    "jeść nie woła".
    Popytu faktycznie nie ma, a ceny spadają słabo. Spuszczają je tylko ci, którzy
    już ze względów kredytowych mają cienko w portfelu - tak deweloperzy, jak i
    inwestorzy indywidualni. Realnym czynnikiem przyspieszenia spadku będą - jak się
    zgadzamy - nowe inwestycje. A odważni na pewno się znajdą. W końcu chcą z czegoś
    żyć, zatrudniać dozór inwestycyjny, projektantów itd. Wiosną będzie w Poznaniu
    kilka przetargów miejskich na grunty. To wiele powie. Latem miasto praktycznie
    nic nie sprzedało z wystawionych gruntów. Zobaczymy jakie teraz będąceny wywoławcze.

    > jedynie lekkiego - złagodzenia polityki banków nie przełozy sie to > znacząco na
    > wzrost ilosci udzielanych kredytów.

    W innym poście tak sobie wyliczyłem jaka jest grupa ludzi w Polsce, którą
    realnie stać na zakup mieszkania. Są to mniej więcej 2 i 3 grupa podatkowa,
    czyli 800 tys. ludzi. Jeśli 30% z nich decyduje się na mieszkania, a 70% na
    domy, i 30% co 5 lat kupują nowe, większe, to daje to popyt ok. 50 tys mieszkań.
    I dokładnie tyle przez lata sprzedawano w największych miastach Polski. Jak
    dodasz parę procent rocznie dochodzących do tej grupy przez wzrost gospodarczy i
    parę procent przez zluzowanie wymogów kredytowych, to dojdziesz może do 60- tys.
    rocznie. A ile mieszkań wisi? 200 tys.? Sporo tych z 2007 nie zostało
    sprzedanych, gdyż deweloperzy widząc co się dzieje woleli sprzedawać nowe
    projekty, niż domykać stare. No ale nawet taki nawis tak szybko nie stanieje.
    Cegła jeść nie woła.

    > Działania komorników beda miec mocno ograniczone działania, zwłaszcza w detalu
    > (ludziki) dlatego że mało mieszkań bedzie w ten sposob przejmowanych (za to moż
    > e wzrosnąć fala rozpaczliwych prob wynajmu ogłoszenia typu "wynajme za rate kre
    > dytu" moga stac sie popularne).
    > Poza tyn na licytacje komorniczą nalezy sie stawic z gotowka a nie promesą kred
    > ytu dlatego z oferty tej bedzie korzystało wiec kilka procent osób zainteresowa
    > nych kupnem mieszkania.

    Argument o zakupie za gotówkę jest przekonujący. To jeszcze spowolni spadek cen.
    Ale niestety (!) uważam, że każdy z nas będzie mieć znajomego, który straci
    kredyt, wpłacone raty i mieszkanie. To będzie powszechne. I może stworzyć
    psychologiczną barierę wobec kredytów hipotecznych (na 100% i 40 lat po prostu
    nie będzie chętnych, gdyż świadomość o naiwności takiego kroku stanie się
    powszechna).

    > Wieksze zanczenei moze miec np upadłosc developera np z gotowymi mieszkaniami -
    > bank bedzie to na pewno probowal sprzedac zamaist bawic sie w najmy, czekanie
    > na odbciei itp. Gotowka priorytetem w czasie gdy trzeba poprawiac wskazniki zam
    > iast czekac na niepewne.

    Ale tu pamiętaj, że zawsze jest syndyk po drodze. Deweloper to nie firma, która
    bierze kredyt pod zataw najcenniejszego majątku. Nie słyszałem (może jestem
    niedoinformowany) by banki mogły wziąć budowaną nieruchomość pod zastaw, skoro
    są na jej hipotece z racji kredytu konsumenckiego. A wobec tego o tym co zrobić
    z niedokończonym domem z mieszkaniami odciążonymi wpisami konsumentów, będzie
    mógł syndyk, a nie banki przez komorników. A sydnyk musi się przed sądem
    wykazywać działaniem i dbałością o interes publiczny, a w drugiej kolejności
    wierzycieli. Zaś syndycy mają stałą pensję i żyją z utrzymywania samych siebie.
    Nie spieszy im się.

    > zys bedzie głeboki przejsciowo mogą pojawić sie ceny na poziomie nawet 2002r pl
    > us inflacja, choc prognoza 2004+ jest na pewno bezpieczniejsza.

    Nie można zapominać, że wszyscy producenci materiałów budowlanych sprzedawali w
    latach 2001-03 na stratach. Ówczesne koszty materiałów były nierzeczywiste.

    > Uwazam tez że to "odbicie" to bedzie za 4-5 lat i nie bedzie juz
    > gwałtowne jak poprzednie wzrosty.

    Paradoksalnie deweloperzy domagający się uwolnienia gruntów w miastach strzelili
    sobie w kostkę, albo w skroń. Kto ma więcej drogich gruntów w portfelu ten
    stracił. To był ruch w interesie nas wszystkich i dobrze że veto Prezydenta
    zostało obalone (choć nie w naszym interesie jest nieuniknione wskutek tego
    dodatkowe pogłębienie istniejącego już chaosu przestrzenno-urbanistycznego). Ale
    dla branży oznacza to, że zyskają ci, którym udało się zamknąć i sprzedać dużą
    część inwestycji i będą mogli wejść w nowe, znacznie tańsze.
  • znajomy_jennifer_lopez 18.01.09, 00:24
    Gość portalu: Włodek z Poznania napisał(a):

    > Tylko obawiam się, że wciąż nie bierzesz pod uwagę dwóch czynników, na które> starałem się Tobie zwrócić uwagę:
    > - popyt na mieszkania gwałtownie spadł już od połowy 2007 i można powiedzieć, ż> e
    > jest od tego czasu realistyczny. Nie ma co liczyć na większe odbicie niż popyt > z> końca 2007, a to już wtedy nazywano kryzysem.

    Jak zwykle Włodku nie do końca sie mogę z Tobą zgodzić. Co do powyższego - czy masz jakies miarodajne dane nt ilości transakcji sprzedaży MIESZKAN w 2007-2008r które stwierdzałyby że było mało transakcji?
    Rynek zapadł sie pod koniec 2008r - o czym swiadczą chocby wypowiedzi dev. i pośredników nier. którzy sami przyznają ze sprzedaż spadła o 90%


    > realnie stać na zakup mieszkania. Są to mniej więcej 2 i 3 grupa podatkowa,> czyli 800 tys. ludzi.

    Zapominasz o ok 2 mln przedsiębiorców rozliczających sie wg I stawki. Czesc to jakies kioski ruchu czy warzywniaki z dochodami 1000zł, ale są i inne.
    Z tych w sumie powiedzmy 1,5-2mln ludzi, pewnie 80-95% ma już co najmniej 1 mieszkanie.

    Jeśli 30% z nich decyduje się na mieszkania, a 70% na
    > domy, i 30% co 5 lat kupują nowe, większe, to daje to popyt ok. 50 tys mieszkań

    Hmmm...... Skąd takie wnioski???

    > gdyż deweloperzy widząc co się dzieje woleli sprzedawać nowe> projekty, niż domykać stare.

    ???? Jakieś przykłady?


    No ale nawet taki nawis tak szybko nie stanieje.
    > Cegła jeść nie woła.

    Trzymanie pustostanów dłuzej niż kilka miesiecy to straty.
    Miałoby jedynie uzasadnienie gdyby czekała nas wkrótce przynajmniej 20% podwyżka cen mieszkań (zerowe szanse).

    > Ale niestety (!) uważam, że każdy z nas będzie mieć znajomego, który straci > kredyt, wpłacone raty i mieszkanie. To będzie powszechne.

    Raczej myślenie życzeniowe. Uważam że skala tych licytacji bedzie marginalna choc ilosc lic. może wzrosnąć o 200-300%.
    W razie sporej obsuwy można spodziewać się raczej podnajmowania pokoi lub całego mieszkania "by zapłacic rate"

    I może stworzyć
    > psychologiczną barierę wobec kredytów hipotecznych (na 100% i 40 lat po prostu > nie będzie chętnych, gdyż świadomość o naiwności takiego kroku stanie się> powszechna).

    Częsciowo tak, niektórzy spokojnie zastanowią sie i nie beda pakowac. A i ceny spadaja, wiec beda czekać.
    Tym niemniej uważam że wiekszosc i tak by kupiła ale po prostu banki nie dadzą im kredytu. Na pewno nie w 2009. Może odkręcą szeroki strumien za kilka lat, ale po rek.T, spadkach cen, itd itp przetasowaniach na rynku to bedzie juz zupełnie inny rynek.

    > Nie można zapominać, że wszyscy producenci materiałów budowlanych sprzedawali w> latach 2001-03 na stratach. Ówczesne koszty materiałów były nierzeczywiste.

    W latach 2009-2011 będziemy mieć kryzys 3x gorszy niż wtedy. Wszystko na to wskazuje.
    Pozdrawiam!
  • Gość: rozsądny IP: *.cg.shawcable.net 17.01.09, 19:05
    ja myślę, że jak w Stanach się nie poprawi=głebszy kryzys=mniejsza chęć zakupów
    z kredytem na niewiadomo ile lat=cienki popyt= -30 % do końca roku....
  • Gość: mtx IP: *.izacom.pl 17.01.09, 21:30
    A co ma piernik do wiatraka? Nawet jeśli w USA mieszkania będą za
    darmo rozdawać, to ma się to nijak do Polski - mieszkanie to nie
    samochód, nie da się go przewieźć przez ocean, żeby sprzedać tanio w
    Polsce.
  • Gość: rh IP: *.eranet.pl 18.01.09, 00:27
    Stany mają do reszty świata to, że jak tam się nie poprawi, to rynek
    pożyczek międzybankowych nadal będzie trupem i nie będzie kasy na
    kredyty. Obecnie to kapitał międzybankowy (a raczej jego brak) jest
    głównym problemem - nie dość, że konsumenci rozbijają się o zdolność
    kredytową, to nawet jakby chcieli, nie da się udzielać kredytów na
    takim poziomie, jak rok temu.
  • Gość: thor IP: *.stargard.mm.pl 17.01.09, 19:11
    no w usa bedzie chyba -50%
    a w Polsce zalezy jak liczyć
    w dolarach też na pewno o 50% spadnie więc nie cwaniakuj :)
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 17.01.09, 19:12
    "Z powodu kryzysu na wiele mieszkań brakuje chętnych, bo popyt na
    nieruchomości znacznie osłabł."
    Z powodu kryzysu jest niski popyt, bo popyt na nieruchomości znacznie
    osłabł???????
    Jaki ekspert - takim się językiem posługuje :/
  • Gość: aaa IP: *.piastlan.net 17.01.09, 20:50
    brakuje argumentow to czepiamy sie jezyka? masz tu na dokladke ciekawy wpis
    jednego z forumowiczow.

    Jaka jest realna wartość mieszkania?

    Nie trudno to obliczyć, wystarczy posłużyć się średnim kosztem budowy metra
    kwadratowego. Dane te udostępnia Główny Urząd Statystyczny:
    www.stat.gov.pl/gus/45_4671_PLK_HTML.htm
    Podany koszt dotyczy cytuje "wszystkich kosztów poniesionych od początku
    realizacji do momentu oddania budynku do użytkowania" a dane te są dostarczane
    przez developerów, więc są wiarygodne. Wniosek jest tylko jeden. Realna cena
    [taka jak w innych cywilizowanych krajach] to całkowity średni koszt budowy [dla
    Polski 3000zł] + 10-15% marży developera = 3300zł-3450zł za metr.

    Moim zdaniem takich cen będziemy mogli oczekiwać w bliskiej przyszłości, tj.
    latach 2009-2011. Swoje zdanie opieram na następujących argumentach:

    1. Zaostrzenie liczenia zdolności kredytowej przez banki, trudności w pozyskaniu
    pieniądza, 2-3 krotny wzrost marż. To wszystko powoduje, że kredyty hipoteczne
    są mniej atrakcyjne i trudniej dostępne.

    2. Globalny kryzys gospodarczy, którego przyczyną będzie zahamowanie konsumpcji
    i wzrostu gospodarczego oraz wzrost bezrobocia.

    3. Kryzys branży budowlanej. Aby rozpocząć nowe inwestycje developerzy będą
    zmuszeni sprzedać już wybudowane, zalegające mieszkania po realnych cenach,
    akceptowalnych przez rynek. Jeśli przestaną budować to upadną a na ich miejsce
    przyjdą nowe, mniej pazerne firmy, budujące w cenie GUS'owskiego koszta budowy
    m2 + 10-15% marży. Warto w tym miejscu dodać, że developerzy aktualnie nie
    budują bo jest zima a nie bo się nie opłaca. Proszę również się zapoznać z tą
    wiadomością: biznes.onet.pl/0,1890681,wiadomosci.html - jak widać w
    Wielkiej Brytanii zastój w budownictwie spowodował prawie 20% spadek cen.

    4. Koniec popytu inwestycyjnego na mieszkania. W 2006-2007 roku ceny rosły w
    szaleńczym tempie dlatego wiele osób i instytucji zakup mieszkania traktowało
    jako inwestycje. Teraz już nikt nie wierzy we wzrosty natomiast poddawany
    spekulacją jest rozmiar przyszłych spadków. Wiele mieszkań kupionych na
    inwestycje jest teraz sprzedawanych z obawy o szybką utratę wartości.

    5. Niższe koszty materiałów budowlanych i robocizny niż na górce z 2007 roku.

    6. Pęknięta bańka medialna na temat rynku nieruchomości. Jeszcze do niedawna od
    2006 roku na wszelkiej maści portalach mogliśmy przeczytać, że ceny będą zawsze
    rosły i to w zawrotnym tempie. Następnie pisało się o stabilizacji w okresie gdy
    ceny powoli spadały. Teraz gdy spadki są coraz większe pisze się o nieznacznych
    spadkach i bardzo dobrych prognozach na przyszły rok. Oczywiście autorami
    artykułów [proszę na to zwracać uwagę!] są firmy, którym zależy na wysokich
    cenach lub nakłonieniu ludzi do zakupu mieszkania.

    7. Duża podaż, mały popyt. Pozwolę sobie zacytować kawałek artykułu Pana Michał
    Macierzyńskiego, zresztą polecam przeczytać cały, ze wszystkimi punktami się
    zgadzam, niektóre nawet pokrywają się z moimi:
    www.bankier.pl/wiadomosc/11-powodow-dla-ktorych-ceny-mieszkan-w-Polsce-spadna-1842264.html
    "Koronnym argumentem za tym, że ceny mieszkań muszą rosnąć, jest ich poważny
    deficyt. Poważne firmy wyliczają, że można go szacować na około 1,5 miliona
    mieszkań. Niektórzy zapędzają się nawet do dwóch milionów. W ciągu tych kilku
    lat nie pokuszono się o sprawdzenie tej wielkości. Wszyscy przyjęli deficyt za
    pewnik, a twierdzenie powtarzane wielokrotnie stało się funkcjonującą „prawdą”.
    Jaka jest rzeczywistość? Odnośnikiem powinien tu być narodowy spis powszechny
    przeprowadzony w 2002 roku. Według niego statystyczny deficyt mieszkań wynosił
    wówczas 1,7 mln lokali. Statystyczny - to znaczy obejmował on coroczne ubytki
    mieszkań oraz ok. 126 tys. mieszkań do rozbiórki zarejestrowanych w narodowym
    spisie powszechnym. Deficyt w wysokości 1,7 mln mieszkań oznaczałby, że
    analitycy - na co dzień zajmujący się dogłębną analizą rynku - teoretycznie mają
    rację. Problem w tym, że to tylko statystyka, która jest podawana wybiórczo.
    Dlaczego? Otóż z 1,7 miliona mieszkań 615 tys. brakowało na wsi, a 1,089 w
    miastach. To ważna informacja, bo jeśli mówimy o mieszkaniach, to mamy na myśli
    przede wszystkimi miasta, a nie wieś. Kolejną rzeczą osłabiającą siłę tych 1,7
    mln brakujących mieszkań jest fakt, że wciąż wiele mieszkań oddawanych do użytku
    to budownictwo indywidualne. A tam raczej nie ma mowy o 40-procentowej marży
    ukrytej w cenie metra mieszkania. Żeby jednak ostatecznie pogrążyć wiarygodność
    tych 1,7 mln brakujących wciąż mieszkań warto podać dane GUSu dotyczące liczby
    mieszkań oddanych do użytku od 2002 roku do końca sierpnia 2008. Jest to ni
    mniej nie więcej, a… 825 tysięcy! Ciekawa jest też informacja podana przez GUS w
    czerwcu 2008 roku. Urząd szacuje mianowicie, że w końcu marca 2008 r. w budowie
    było 681,1 tys. mieszkań, tj. o 8,0% więcej niż w końcu marca 2007 r. Czy
    potrzeba jeszcze jakiegoś komentarza? Przy okazji - warto pamiętać, że przed
    wejściem do Unii Europejskiej miliony Polaków nie mieszkały pod mostami. W
    międzyczasie zaś z naszego kraju wyjechało kilkaset tysięcy, przeważnie młodych,
    rodaków. Skalę brakujących mieszkań odnajdziemy też w serwisach internetowych,
    gdzie znajdziemy po kilkadziesiąt a nawet kilkaset tysięcy ogłoszeń o sprzedaży
    mieszkań i domów. Jak zatem widać, podaż mieszkań jest - i cały czas zresztą
    rośnie… " ja jeszcze dodam od siebie, że mamy ujemny przyrost naturalny więc z
    każdym rokiem tylko z tego tytułu przybywa mieszkań.

    8. Efekt psychologiczny. Jeśli ceny spadają od roku i wszyscy o tym otwarcie
    mówią to każdy czeka na większe spadki. Od 2006 roku ludzie byli przekonani, że
    ceny mogą już tylko rosnąć i faktycznie rosły. Teraz balon pękł i ceny będą
    spadać do poziomu realnego kosztu budowy + 10-20% marży.

    9. Możliwości finansowe Polaków. Przeciętny Polak zarabia 2100zł na "rękę". Owe
    2100zł osiąga tylko co 3 nasz rodak, więc jak dobrze liczę średnio co 9 rodzina
    dysponuje miesięcznym dochodem netto 4200zł. Natomiast rata kredytu w wysokości
    300.000zł na 30 lat w złotówkach przy oprocentowaniu 8% wynosi ponad 50%
    zarobków bo 2201zł. Każdy jasno myślący człowiek wie, że takie obciążenie
    rodzinnego budżetu na okres 30 lat jest samobójstwem.

    10. W pewnym momencie ceny Polskich nieruchomości były jednymi z najdroższych w
    Europie zachodniej i na świecie. Na zachodzie są dużo wyższe zarobki a na
    świecie jest wiele miejsc, czasami bardziej przyjaznych do życia niż Polska.

    Ciekawe artykuły:
    finanse.wp.pl/kat,69476,title,Wybuduj-dom-albo-kup-mieszkanie-Bedzie-taniej,wid,10723980,wiadomosc.html?ticaid=1747f&_ticrsn=3
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33209,6085897,Rynek_mieszkan__zle_jak_nigdy_dotad.html
    www.bankier.pl/wiadomosc/11-powodow-dla-ktorych-ceny-mieszkan-w-Polsce-spadna-1842264.html
    spekulant.blox.pl/2008/10/Nieruchomosci.html
    www.wrzuta.pl/audio/3307TR3voj/tokfm_part1
    wykresygieldowe.bblog.pl/wpis,carry;trade;--;przepis;na;piramide;finansowa,18105.html

    wykresygieldowe.bblog.pl/wpis,przepis;na;piramide;finansowa;cz;ii,18447.html
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 17.01.09, 21:20
    Mi argumentów nie brakuje. A języka się czepiam, bo jak ktoś się
    publicznie wypowiada za pieniądze - to czegoś się od takiej osoby
    wymaga. Zwłaszcza gdy pisze o dziedzinie, której nawet podstaw nie ma.

    Natomiast co do reszty Twojej wypowiedzi - wszystko to już zostało
    powiedziane, znaczna część z nas wie, że spadek cen nieruchomości jest
    nieunikniony. Mi się głosić truizmów już nie chce.
  • Gość: bbb IP: *.chello.pl 18.01.09, 00:20
  • Gość: olo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 19:13
    A w Opolu pisali niedawno ze rosną !!!!!!!!!!!!
    Szukam już mieszkanka pół roku a ceny nie spadły nawet o 5 groszy(Opole)więc
    gdzie te spadki??????
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 17.01.09, 19:22
    Spokojnie. Tak jak fala wzrostu cen szła od
    większych miast do mniejszych, tak samo pójdzie fala spadku.
    Kwestia czasu.

  • 5euro 17.01.09, 19:31
    Sam rozgladam sie za lokum we Wroclawiu, ale ja mam gotowke i mi sie nie
    spieszy. Poki co sprzedajacy udaja twardych, ale jeszcze przyjda na kolanach.
  • znajomy_jennifer_lopez 17.01.09, 21:24
    Masz kase na 100% wartosci?
    Jakie mieszkanie szukasz?
    Jakiej ceny za m2 oczekujesz?
  • Gość: olo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 21:26
    Mam na 80 % wartości ,szukam mieszkania w starym budownictwie 45-50 m
    cena za metr.... 3000zł
  • Gość: mtx IP: *.izacom.pl 17.01.09, 21:31
    A ile płacisz miesięcznie za wynajem teraz?
  • Gość: olo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 21:33
    Pracuje na wsi koło Opola i tam mam małe mieszkanko ,płace 250 zł miesięcznie
  • Gość: teusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 22:11
    A co zrobi z lokatorami?
    W mediach pełno informacji nt. "niespodzianek" jakie spotkały
    kupujących lokale na licytacji. Mieszkań kupionych z lokatorami,
    który nie można z mieszkania usunąć.

    Sam kup taką "okazję"!
  • Gość: Ostry_spekulant IP: *.zax.pl 17.01.09, 22:21
    Leszcze niech siedzą po norach albo kryją się pod kocem! Gdzie im do spekulantów! Prawdziwy spekulant zarabia i na wzrostach cen nieruchomości i na spadkach.
  • znajomy_jennifer_lopez 17.01.09, 23:58
    Gdzie Ty masz tu wpisaną jakąkolwiek służebność czy lokatorów? Możesz być spokojny kolego że jak kupujesz z tego żródła to na 99,99% towar nie ma wad prawnych. Co innego jak kupujesz coś z normalnego rynku.

    Czy teraz pojdzie za wywol. nie wiadomo ale takich ofert na pewno będzie przybywać. Jesli masz kase i głowe na karku to działaj, a jak nie to wymyslaj jakies wirtualne strachy na lachy i lokatórw któchych w podanej i wielu innych ofertach nie ma.
  • arspen 17.01.09, 19:30
    I nie ma chętnych...

    --
    Sprzedam mieszkanie. TANIO!
  • Gość: darek IP: *.lukman.pl 17.01.09, 19:31
    Zaraz będzie 300 wpisów zaklinaczy na spadki co wierzą w cuda
  • Gość: Ostry_spekulant IP: *.zax.pl 17.01.09, 20:11
    I tak aż do 2012 roku- wiadomo EURO! potem za rok podrożeją jeszcze o 50% po wymianie złotówek na euro.
    Taniej nie będzie! Taniej już było!
    Kto ma rozum niech się śpieszy i kupuje co się da za pieniądze z jakichkolwiek kredytów.
  • beatrix13 17.01.09, 20:44
    Gość portalu: Ostry_spekulant napisał(a):

    > I tak aż do 2012 roku- wiadomo EURO! potem za rok podrożeją
    jeszcze o 50% po wymianie złotówek na euro. Taniej nie będzie!
    Taniej już było!

    ............................
    no coś ty, tylko 50%? 500% będzie więcej i wszyscy kupią, a co!




    --
    precz z preczem!
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 17.01.09, 21:05
    Cena obojętna. Na inną mnie nie stać ;-) Bangladesh welcomes thy.
  • Gość: aaa IP: *.piastlan.net 17.01.09, 20:53
    Zabawne jestescie chlopaczki. Skoro jestescie przekonani o wzrostach to po co
    trujecie d...e.
    My i pozastale 300 osob mamy cel. Po prostu w ramach wolontariatu chcronimy
    niedoswiadczonych przed przeplaceniem za cos co jest warte kilkadziesiat % mniej.
    A Wy marne chlopaczki?
  • Gość: Ostry_spekulant IP: *.zax.pl 17.01.09, 21:52
    czekaj, czekaj aż się doczekasz m2 za 14 tys.!
  • Gość: WPROST IP: *.chello.pl 18.01.09, 00:03
    Nie kupujcie teraz mieszkań. Już niedługo będą znacznie tańsze.

    Tekst napisany pod hasłem, że „mieszkania muszą zdrożeć, ponieważ rosną ceny
    materiałów budowlanych" świadczy o niezrozumieniu reguł rządzących rynkiem
    nieruchomości. Otóż rynkowa cena mieszkania nie wynosi tyle, ile deweloper
    zapłacił za jego budowę, tylko tyle, za ile klient jest skłonny je kupić.

    Gwałtowny wzrost cen mieszkań jaki miał miejsce w 2006 r i częściowo w 2007 r.
    nie nastąpił dlatego, że deweloperzy zaczęli mieć wyższe koszty, tylko dlatego,
    że banki w krótkim okresie obniżyły wymagania odnośnie wkładu własnego oraz
    wysokość oprocentowania kredytów hipotecznych i kilkadziesiąt tysięcy ludzi,
    nagle zaczęło mieć zdolność kredytową. Kilkukrotny wzrost popytu na mieszkania
    przy zbliżonej podaży musiał doprowadzić do zwyżek cen.

    Dlaczego teraz ceny mieszkań będą spadać? Otóż na rynku nieruchomości, tak jak
    na każdym innym rynku, wzrost ceny i popytu musi doprowadzić do wzrostu podaży,
    czyli zwiększenia się liczby mieszkań na rynku. I rzeczywiście. Na przykład w
    największym internetowym portalu zajmującym się rynkiem pierwotnym -
    tabelaofert.pl - liczba mieszkań wystawionych na sprzedaż w woj. mazowieckim
    przez deweloperów wzrosła z niecałych 3 tys. na początku 2007 r. do prawie 11
    tys. obecnie (ponad dwuipółkrotny wzrost w ciągu zaledwie 12 miesięcy!). Co
    więcej, mieszkań na sprzedaż jest obecnie dwa razy więcej niż było u progu
    obecnej hossy pod koniec 2005 r., kiedy ceny były dwa razy niższe.

    Dlaczego zatem nie widać znaczących spadków cen? Otóż deweloperzy robią
    wszystko, żeby w statystykach nie były notowane obniżki, ponieważ sprawiają one,
    że ludzie oczekują kolejnych spadków i wstrzymują się z zakupem mieszkań.
    Dlatego na przykład Dom Development sprzedał w październiku 2007 r. pakiet
    mieszkań (tych najpopularniejszych - dwupokojowych) w inwestycji Olimpia na
    Ursynowie za pośrednictwem firmy RedNet po cenie 12 proc. niższej niż oficjalna
    w cenniku ( klienci zaoszczędzili prawie 60 tys. zł na mieszkaniu!). Podobnie w
    coraz większej liczbie ogłoszeń deweloperów pojawia się informacja, że cena jest
    do negocjacji, co w większości przypadków oznacza co najmniej 10 proc. obniżkę.

    Na istotne spadki cen na rynku wtórnym będziemy musieli poczekać od kilku do
    kilkunastu miesięcy. Wówczas to inwestycje obecnie wystawiane przez deweloperów
    na sprzedaż zostaną oddane do użytkowania i będą w nich już gotowe mieszkania
    przeznaczone na sprzedaż. Wtedy część klientów, takich którzy nie chcą albo nie
    mogą czekać na wybudowanie mieszkania kupi mieszkanie od dewelopera zamiast na
    rynku wtórnym a spadek popytu na rynku mieszkań z drugiej ręki doprowadzi także
    tam do obniżki cen.
  • Gość: Tomek IP: *.chello.pl 17.01.09, 20:41
    nie stresuj sie
    Spadki beda, ale stac cie jeszcze na meliske, co?
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 17.01.09, 21:01
    zacząć dyskusję, a tak...możesz sobie...

    Ceny w kraju o niskiej zamożności i niskiej wielkości popytu nie maja prawa być
    tak wysokie (zdecydowanie wyższe realnie, nie wspominając o pkb, czy dochodach,
    niż w krajach ościennych) nawet mimo braku podatku katastralnego. Pewna
    równowaga została uzyskana w latach 1998-2004 i jest obrazem rynku. A wzrost od
    tego poziomu o 150-200% wskutek napływu (i odpływu) kapitału krótkoterminowego,
    nie powinien mieć żadnego znaczenia dla cen rynkowych. A ma jedynie takie, że
    psychologicznie powstrzymuje spadki utrudniając tzw. zaakceptowanie straty, co
    jest terminem z psychologii inwestowania.

    Kto ma kupować mieszkania? Te 2 miliony, których nie stać na ratę 1000 PLN
    miesięcznie? Żeby kupić kawalerkę trzeba liczyć odkładanie 1500 PLN miesięcznie.
    Mniej się nie da bez ryzyka trwałej niewypłacalnosci. Żeby tyle odkładać
    mieszkając w mieście i kupując raz po raz nowe spodnie i buty, żeby nie iść
    obdartym do pracy itd. trzeba mieć przynajmniej jeszcze 2,5-3 tys netto w
    kieszeni. A można zapomnieć o urlopie inaczej niż pod namiotem i autostopem.

    Czyli by być potencjalnym klientem trzeba być podatnikiem z drugiej grupy
    podatkowej. Ilu jest podatników, którzy płacą podatek w drugiej grupie (czyli
    zarabiają brutto 75 tys. rocznie, co oznacza, że miesięcznie na rękę 4500
    wzwyż)? 4% społeczeństwa. I niech nawet wszyscy chcą kupować mieszkania, a nie
    budować domy, i niech nie będzie małżeństw obojga podatników w drugiej grupie, i
    niech nie chcą mieć [tfu, tfu w trosce o moją emeryturę ;-)] to całkowity
    potencjalny popyt kształtuje się na poziomie 4% z 18 milionów pracujących
    Polaków, czyli 720 tys. mieszkań. Do tego możesz założyć, że Polska się bogaci i
    co roku do tej grupy dochodzi parę procent, to niech to za pięć lat będzie 800
    tys. A poza tym większych ruchów nie ma - jedni idą na emerytury, na ich miejsce
    wchodzą inni (i sprzedają swoje mieszkania budując domy), a na tych miejsce
    wchodzą nowi klienci na mieszkania. Ale to typowa wymiana pokoleniowa. To teraz
    zastanów się co ile razy w ciągu dekady może te 800 tys. ludzi, których stać na
    mieszkania chcieć je kupić. Dwa razy zmienią? Ok. Z tych 800% niech 700 tys.
    żyje w 8 największych aglomeracjach, czyli rynek na mieszkania w nich wynosi ok.
    140 tys. rocznie. I teraz dołóż do tego fakt, że od lat ok. 70% wybudowanych
    nieruchomości to domy jednorodzinne, czyli realny rynek na mieszkania to 50 tys.
    I dokładnie tak to się od ok. 2001 roku kształtowało. A teraz nagle mamy na
    rynku nawis podażowy 200 tys. mieszkań!!! Dlatego naprawdę nie rozumiem o czym
    Ty piszesz. Pewnie o swoich marzeniach, by nie stracić mieszkania, gdyż wkrótce
    nie będziesz miał czym podżyrować jego wartości.
  • Gość: mtx IP: *.izacom.pl 17.01.09, 21:37
    "Żeby kupić kawalerkę trzeba liczyć odkładanie 1500 PLN miesięcznie.
    Mniej się nie da bez ryzyka trwałej niewypłacalnosci. Żeby tyle
    odkładać mieszkając w mieście i kupując raz po raz nowe spodnie i
    buty, żeby nie iść obdartym do pracy itd. trzeba mieć przynajmniej
    jeszcze 2,5-3 tys netto w kieszeni"

    Tak jest. Tyle tylko, że dokładnie tyle samo kosztuje w Poznaniu
    wynajęcie tejże kawalerki. Czyli co, ludzie wynajmują kawalerkę za
    1500zł miesięcznie, bo nie stać ich na ratę kredytu 1500zł
    miesięcznie? Ciekawa teoria.

    Zdradzę Ci pewien sekret: mieszkań w Poznaniu nie kupowali
    gołodopcy, mieszkający w kartonach pod mostem Chrobrego. Kupowali je
    ludzie, którzy przyjechali do Poznania za pracą lub na studia, nie
    mieli tu mamusi, u której mogliby za free mieszkać, w związku z tym
    i tak musieli zarabiać na tyle dobrze, żeby opłacić wynajem
    mieszkania.
  • Gość: AntyPolityk IP: *.chello.pl 17.01.09, 22:09
    Wynajęcie mieszkania o metrażu Y kosztuje Xw rata kredytu na mieszkanie o
    metrażu Y wynosi Xk<Xw więc lepiej wziąć kredyt na n lat.
    Czy ty naprawdę nie widzisz błędu w tym durnym rozumowaniu?
  • Gość: sqro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.09, 20:55
    a nie widzisz kwestii kamienia u szyi na 30 lat?
  • Gość: AntyPolityk IP: *.chello.pl 17.01.09, 22:10
    To osoba która nie dostała kaski na życie od swojej mamusi, tylko sama ją zarabia.
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 17.01.09, 22:24
    Chyba, you are missing the point. Nie chodzi o to czy się wynajmuje, czy od razu
    kupuje. Już sama liczba potencjalnego popytu całkowitego (podatników 2 i 3 grupy
    podatkowej) sprawia, że mniejszy popyt, który deweloperzy uważają za tymczasowy,
    jest stanem stałym i oczywistością. Jedni idą na emeryturę, inni po studiach
    zostają i dostając odpowiednio dobrą pracę kupują mieszkanie. Pewnie są tacy, co
    mają 2500 na rękę płacą 1500 za wynajem. Ale to nie są klienci na na kredyt
    hipoteczny za takie pieniądze. Nadciągająca fala akcji komorniczych wszystkim
    uzmysłowi, że takie mieszkanie łatwo stracić. A i banki nie będą już tak naiwne.
    To akurat wiem od bankowców.

    Ile osób kupuje mieszkanie wcześniej je wynajmując? Wbrew pozorom wcale nie aż
    tak wiele.

    Na marginesie - kawalerka w Poznaniu za 1500? Chyba na stronie z ogłoszeniami.
    Przeciętnie w nowym budownictwie kosztują 1100-1300. Szał z września się
    skończył (przypuszczam jedynie, że ludzie wstrzymali sie z wynajmem licząc
    gwałtownie na sprzedaż), za wynajem 2 pok. 55 m2 na nowym Batorego kolega bierze
    1350, ja sprzedałem swoje za bardzo dobrą cenę i fajnie ulokowałem pieniądze
    (straciłem w rok tylko 10%! :-)) a żyję w wynajętych trzech pokojach, 77 m2 na
    Grunwaldzie za 1600. A jest jeszcze wielka płyta. Do tego ceny wynajmu runą wraz
    z narastaniem niesprzedanych mieszkań.
  • Gość: nikt IP: *.acn.waw.pl 18.01.09, 06:38
    pod uwagę wszystkiego. Zabrakło osób prowadzących działalność
    gospodarczą, których jest 2,7 mln w Polsce oraz osób, które pracują w
    szarej strefie. Myślę, że do Twoich wyliczeń popytowych należy dodać
    drugie tyle. Ale i tak masz rację :))
  • Gość: analityk:) IP: *.chello.pl 18.01.09, 12:23
    nie bierz po REGON, bo w tej bazie sa rowniez zgolszenia dzialanosci
    dawno zamknietych. aktywnych firm jest 1,8 mln, z tego ponad 1,7 mln
    to dzialalnosc gospodarcza. Tylko mala czesc zarabia na tyle, zeby nie
    wpadac w 2 czy 3 prog. Co wiecej - banki podchodza bardzo nieufnie do
    dochodow z DG - takie osoby maja wiecej klopotow przy zaciagnieciu
    kredytu
  • Gość: greg1900 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 19:33
    Ceny spadną o około 40-60%, następnie powoli (około 5-8%) rocznie będą
    wzrastały. Nie wszędzie oczywiście i nie wszystkie, tylko większość.
    Pensje nie będą wzrastały prze kolejne 3 lata. Banki będą bardzie
    wstrzemięźliwe, łapówki są w odwrocie, czy jeszcze jakieś pytania?
  • pminko 17.01.09, 19:38
    zgodnie z mądrymi książkami od analizy technicznej trendów to raczej 50% od
    ostatniej fali wzrostu,
    ale i tak to już jest spadek na który warto czekać

    pozdrawiam
  • Gość: ZiomisławPaliblant IP: *.e-wro.net.pl 17.01.09, 19:52
    O qrde, nie ma jeszcze znajomego_lopeza i stedi_at_najt (czy jakoś tak)

    Oni wam zaraz udowodnią, że niedługo mieszkania będą za darmo! A co! Dla wszystkich!!!
  • steady_at_najx 17.01.09, 20:02
    >Oni wam zaraz udowodnią, że niedługo mieszkania będą za darmo! A co! Dla
    wszystkich!!!

    twoja durna ironia (infantylizm jest zwykle mocno zakorzeniony w twoich
    wypowiedziach) nie czyni cie partnerem do sporu wiec wracaj do piaskownicy.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • znajomy_jennifer_lopez 17.01.09, 21:29
    Nigdy nie napisałem że mieszkania beda za darmo. Ale dla takiego pajaca np 1000euro/m2 wykonczonej chaty to jest jak za darmo. Bez komentarza.
  • Gość: Marcin IP: 92.244.56.* 17.01.09, 22:30
    za 4300 pln/ m2 bez problemu kupisz nowe mieszkanie i to w niezlym miejscu, bo
    oferty deweloperow zaczynaja sie od 3400.

    Ciekawe ile poleca miejscowe ceny, i czy w ogole poleca.
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 17.01.09, 22:38
    Polecą tyle ile wzrosły od 2004. Tak z grubsza. W Gdyni już można kupić
    mieszkanie za 3400-4200 do oddania na 2009.
  • Gość: technik IP: *.aster.pl 18.01.09, 04:09
    Przepraszam, ze tak nie na temat, ale ten ogrodek w sygnaturce mnie
    po prostu rozbraja. ;)
  • Gość: aa IP: *.chello.pl 17.01.09, 20:02
    w wawie beda za 3500zl

    4000 dobra lokalizacja

    3000 kiepska lokalizacja
  • pminko 17.01.09, 20:37
    nie tylko Oni (z rozmysłem przez duże O)
    zdaje się że jest więcej forumowiczów, którzy wiedzą o czym piszą, aczkolwiek
    wciąż jest to odsetek niewystarczający,
    z drugiej strony, gdy wszyscy będą pisać za jakiś czas, że ceny lecą i końca nie
    widać, to będzie właśnie ten moment kiedy trzeba będzie wejść w rynek, tylko
    mało kto to zrobi i zarobi we właściwym czasie
  • Gość: aaa IP: *.piastlan.net 17.01.09, 20:57
    Jak umiesz czytac ze zrozumieniem to czytaj. Moze jeszcze nie jestes stracony
    dla ludzi z rozumem

    "Nie trudno to obliczyć, wystarczy posłużyć się średnim kosztem budowy metra
    kwadratowego. Dane te udostępnia Główny Urząd Statystyczny:
    www.stat.gov.pl/gus/45_4671_PLK_HTML.htm
    Podany koszt dotyczy cytuje "wszystkich kosztów poniesionych od początku
    realizacji do momentu oddania budynku do użytkowania" a dane te są dostarczane
    przez developerów, więc są wiarygodne. Wniosek jest tylko jeden. Realna cena
    [taka jak w innych cywilizowanych krajach] to całkowity średni koszt budowy [dla
    Polski 3000zł] + 10-15% marży developera = 3300zł-3450zł za metr.

    Moim zdaniem takich cen będziemy mogli oczekiwać w bliskiej przyszłości, tj.
    latach 2009-2011. Swoje zdanie opieram na następujących argumentach:

    1. Zaostrzenie liczenia zdolności kredytowej przez banki, trudności w pozyskaniu
    pieniądza, 2-3 krotny wzrost marż. To wszystko powoduje, że kredyty hipoteczne
    są mniej atrakcyjne i trudniej dostępne.

    2. Globalny kryzys gospodarczy, którego przyczyną będzie zahamowanie konsumpcji
    i wzrostu gospodarczego oraz wzrost bezrobocia.

    3. Kryzys branży budowlanej. Aby rozpocząć nowe inwestycje developerzy będą
    zmuszeni sprzedać już wybudowane, zalegające mieszkania po realnych cenach,
    akceptowalnych przez rynek. Jeśli przestaną budować to upadną a na ich miejsce
    przyjdą nowe, mniej pazerne firmy, budujące w cenie GUS'owskiego koszta budowy
    m2 + 10-15% marży. Warto w tym miejscu dodać, że developerzy aktualnie nie
    budują bo jest zima a nie bo się nie opłaca. Proszę również się zapoznać z tą
    wiadomością: biznes.onet.pl/0,1890681,wiadomosci.html - jak widać w
    Wielkiej Brytanii zastój w budownictwie spowodował prawie 20% spadek cen.

    4. Koniec popytu inwestycyjnego na mieszkania. W 2006-2007 roku ceny rosły w
    szaleńczym tempie dlatego wiele osób i instytucji zakup mieszkania traktowało
    jako inwestycje. Teraz już nikt nie wierzy we wzrosty natomiast poddawany
    spekulacją jest rozmiar przyszłych spadków. Wiele mieszkań kupionych na
    inwestycje jest teraz sprzedawanych z obawy o szybką utratę wartości.

    5. Niższe koszty materiałów budowlanych i robocizny niż na górce z 2007 roku.

    6. Pęknięta bańka medialna na temat rynku nieruchomości. Jeszcze do niedawna od
    2006 roku na wszelkiej maści portalach mogliśmy przeczytać, że ceny będą zawsze
    rosły i to w zawrotnym tempie. Następnie pisało się o stabilizacji w okresie gdy
    ceny powoli spadały. Teraz gdy spadki są coraz większe pisze się o nieznacznych
    spadkach i bardzo dobrych prognozach na przyszły rok. Oczywiście autorami
    artykułów [proszę na to zwracać uwagę!] są firmy, którym zależy na wysokich
    cenach lub nakłonieniu ludzi do zakupu mieszkania.

    7. Duża podaż, mały popyt. Pozwolę sobie zacytować kawałek artykułu Pana Michał
    Macierzyńskiego, zresztą polecam przeczytać cały, ze wszystkimi punktami się
    zgadzam, niektóre nawet pokrywają się z moimi:
    www.bankier.pl/wiadomosc/11-powodow-dla-ktorych-ceny-mieszkan-w-Polsce-spadna-1842264.html
    "Koronnym argumentem za tym, że ceny mieszkań muszą rosnąć, jest ich poważny
    deficyt. Poważne firmy wyliczają, że można go szacować na około 1,5 miliona
    mieszkań. Niektórzy zapędzają się nawet do dwóch milionów. W ciągu tych kilku
    lat nie pokuszono się o sprawdzenie tej wielkości. Wszyscy przyjęli deficyt za
    pewnik, a twierdzenie powtarzane wielokrotnie stało się funkcjonującą „prawdą”.
    Jaka jest rzeczywistość? Odnośnikiem powinien tu być narodowy spis powszechny
    przeprowadzony w 2002 roku. Według niego statystyczny deficyt mieszkań wynosił
    wówczas 1,7 mln lokali. Statystyczny - to znaczy obejmował on coroczne ubytki
    mieszkań oraz ok. 126 tys. mieszkań do rozbiórki zarejestrowanych w narodowym
    spisie powszechnym. Deficyt w wysokości 1,7 mln mieszkań oznaczałby, że
    analitycy - na co dzień zajmujący się dogłębną analizą rynku - teoretycznie mają
    rację. Problem w tym, że to tylko statystyka, która jest podawana wybiórczo.
    Dlaczego? Otóż z 1,7 miliona mieszkań 615 tys. brakowało na wsi, a 1,089 w
    miastach. To ważna informacja, bo jeśli mówimy o mieszkaniach, to mamy na myśli
    przede wszystkimi miasta, a nie wieś. Kolejną rzeczą osłabiającą siłę tych 1,7
    mln brakujących mieszkań jest fakt, że wciąż wiele mieszkań oddawanych do użytku
    to budownictwo indywidualne. A tam raczej nie ma mowy o 40-procentowej marży
    ukrytej w cenie metra mieszkania. Żeby jednak ostatecznie pogrążyć wiarygodność
    tych 1,7 mln brakujących wciąż mieszkań warto podać dane GUSu dotyczące liczby
    mieszkań oddanych do użytku od 2002 roku do końca sierpnia 2008. Jest to ni
    mniej nie więcej, a… 825 tysięcy! Ciekawa jest też informacja podana przez GUS w
    czerwcu 2008 roku. Urząd szacuje mianowicie, że w końcu marca 2008 r. w budowie
    było 681,1 tys. mieszkań, tj. o 8,0% więcej niż w końcu marca 2007 r. Czy
    potrzeba jeszcze jakiegoś komentarza? Przy okazji - warto pamiętać, że przed
    wejściem do Unii Europejskiej miliony Polaków nie mieszkały pod mostami. W
    międzyczasie zaś z naszego kraju wyjechało kilkaset tysięcy, przeważnie młodych,
    rodaków. Skalę brakujących mieszkań odnajdziemy też w serwisach internetowych,
    gdzie znajdziemy po kilkadziesiąt a nawet kilkaset tysięcy ogłoszeń o sprzedaży
    mieszkań i domów. Jak zatem widać, podaż mieszkań jest - i cały czas zresztą
    rośnie… " ja jeszcze dodam od siebie, że mamy ujemny przyrost naturalny więc z
    każdym rokiem tylko z tego tytułu przybywa mieszkań.

    8. Efekt psychologiczny. Jeśli ceny spadają od roku i wszyscy o tym otwarcie
    mówią to każdy czeka na większe spadki. Od 2006 roku ludzie byli przekonani, że
    ceny mogą już tylko rosnąć i faktycznie rosły. Teraz balon pękł i ceny będą
    spadać do poziomu realnego kosztu budowy + 10-20% marży.

    9. Możliwości finansowe Polaków. Przeciętny Polak zarabia 2100zł na "rękę". Owe
    2100zł osiąga tylko co 3 nasz rodak, więc jak dobrze liczę średnio co 9 rodzina
    dysponuje miesięcznym dochodem netto 4200zł. Natomiast rata kredytu w wysokości
    300.000zł na 30 lat w złotówkach przy oprocentowaniu 8% wynosi ponad 50%
    zarobków bo 2201zł. Każdy jasno myślący człowiek wie, że takie obciążenie
    rodzinnego budżetu na okres 30 lat jest samobójstwem.

    10. W pewnym momencie ceny Polskich nieruchomości były jednymi z najdroższych w
    Europie zachodniej i na świecie. Na zachodzie są dużo wyższe zarobki a na
    świecie jest wiele miejsc, czasami bardziej przyjaznych do życia niż Polska.

    Ciekawe artykuły:
    finanse.wp.pl/kat,69476,title,Wybuduj-dom-albo-kup-mieszkanie-Bedzie-taniej,wid,10723980,wiadomosc.html?ticaid=1747f&_ticrsn=3
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33209,6085897,Rynek_mieszkan__zle_jak_nigdy_dotad.html
    www.bankier.pl/wiadomosc/11-powodow-dla-ktorych-ceny-mieszkan-w-Polsce-spadna-1842264.html
    spekulant.blox.pl/2008/10/Nieruchomosci.html
    www.wrzuta.pl/audio/3307TR3voj/tokfm_part1
    wykresygieldowe.bblog.pl/wpis,carry;trade;--;przepis;na;piramide;finansowa,18105.html

    wykresygieldowe.bblog.pl/wpis,przepis;na;piramide;finansowa;cz;ii,18447.html"
  • Gość: cal IP: 213.172.178.* 17.01.09, 21:14
    > Moim zdaniem takich cen będziemy mogli oczekiwać w bliskiej
    przyszłości, tj.
    > latach 2009-2011.

    to są ceny średnie. Odejmij od tego trochę na dziury i dodaj calkiem
    sporo na duże miasta takie jak Warszawa czy Kraków.

    To raz. Dwa - zauważ to: "Wyliczany jest on wyłącznie dla celów
    określonych w ustawie o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów
    mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych "

    i jak Ci się wydaje, czy w interesie GUS i budżetu państwa jest
    metodologicznie raczej zawyżyć czy raczej zaniżyć takie szacunki?

    Biorąc pod uwagę swoje doświadczenia z np NFZ - mam dość sceptyczny
    stosunek do wyliczeń kosztów czegokolwiek przezinstytucje państwowe.
    NFZ rzekomo też wylicza koszty napodstawie danych od szpitali. Tyle,
    że szpitale są tym cięzko zaskoczone.....
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 17.01.09, 22:37
    NFZ to instytucja będąca stroną rynku, instytucja będąca instrumentem
    zarządzania nim. To co wylicza NFZ ma jeden cel - zbilansować budżet zdrowotny.
    GUS to urząd centralny, niezależny, nie służący niczemu innemu, niż przeliczanie
    sobie danych.

    Fundamentalna różnica. Koszty, które podaje GUS uwzględniają bardzo wysokie ceny
    gruntów z ostatnich 3 lat. A te teraz spadną wskutek ustawy o odrolnieniu. W
    ciągu dwóch lat rezultat będzie zaskakujący. Zresztą przeczytaj kilka tekstów
    moich, Znajomego_Jennifer, czy aaa.
  • Gość: cal IP: 213.172.178.* 17.01.09, 22:42
    > GUS to urząd centralny, niezależny, nie służący niczemu innemu,
    niż przeliczani
    > e
    > sobie danych.


    hmm...jesteś pewny? Ja nie.

    > Zresztą przeczytaj kilka tekstów
    > moich, Znajomego_Jennifer, czy aaa.


    nie ma sensu się rozdrabniać. To są mniej więcej te same teksty :).
  • Gość: blue IP: *.west.biz.rr.com 17.01.09, 20:45
    Zaklinanie rzeczywistosci. Problem jest ze Polska i zreszta nie tylko Polska
    zawdziecza nagly wzrost cen mieszkan kapitalem spekulacyjnym, z reguly
    zagranicznym. Expansja pieniadza doszla do takiego poziomu ze inwestowalo sie
    we wszystko na calym swiecie... jak sie ta zabawa skonczyla kazdy zaczyna to
    powoli odczuwac. Dlugo juz tak nie bedzie jak bylo niezaleznie od tego co
    experci GW pisza...
  • Gość: aaa IP: *.piastlan.net 17.01.09, 20:46
    Krotkie pytanie i krotka odpowiedz.
    Spadki do 50% na przestrzeni 2-3 lat
  • rojberek 17.01.09, 20:49
    Tylko ich ceny nie pasują nijak do naszych zarobków.
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 17.01.09, 21:10
    Jest nadpodaż na 3-4 lata sprzedawania w ilościach bez kryzysu gospodarczego,
    zwolnień i obcinania kredytów. A z tymi zjawiskami o ładnych kilka lat więcej
    poleżą. Jak dodasz fakt, że 30-40% mieszkań kupowano jako inwestycję, a nie
    mieszkalnie, a ich właściciele będą musieli żyrować bankom zmniejszające się
    przez spadek cen zabezpieczenie (czego część nie zrobi), to na rynek trafi
    solidna pula dziesiątek tysięcy nowych, albo prawie nowych mieszkań). Do tego
    dojdą inwestycje przejmowane przez syndyków (w innym poście pisałem ile jest już
    wniosków o upadłość w sądach złożonych w IV kwartale).

    Nie można mówić, że nie ma co kupować mieszkań. Po prostu nie ma co kupować
    mieszkań póki kosztują w 5 głównych miastach kraju więcej niż 3-4 tys/m2.
  • Gość: adam IP: *.domainunused.net 18.01.09, 02:15
    To święta prawda.W RP mieszkania były są i będą drogie. DOM
    z dwoma garażami nie powinien kosztować więcej niż 30
    średnich miesięcznych pensji półwykwalifikowanego robotnika
  • Gość: domator IP: *.chello.pl 17.01.09, 21:04
    ceny transakcyjne już spadly ok. 10..20%, ceny ofertowe to fikcja,
    jest zastój, jak ktoś już chce sprzedać musi zjechać! chyba, że
    sprzedaje na prawdę atrakcyjną nieruchomośc!
  • Gość: nie zapominacie IP: *.eranet.pl 17.01.09, 21:35
    o czymś? O lokalizacji!? Ja też jestem pewien, że mieszkania stanieją ostro w
    połowie roku, ale w dużych miastach dobra lokalizacja w niskiej zabudowie
    utrzyma cenę na przyzwoitym poziomie. Do sygnalizowanych cen na poziomie 3-4
    tys. za metr spadną paskudne blokowiskowe mieszkania - bo tych jest nadmiar. Ale
    mieszkania w niskiej zabudowie, co ważne otoczone takimi samymi poniżej 6 tys.
    nie zejdą w dużych miastach.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.09, 12:17
    Ceny ofertowe tego samego mieszkania/domu mogą być różne w zależności gdzie
    są... Ostatnio rozmawiałem ze znajomymi zajmującymi się sprzedażą mieszkań,
    rozmawialiśmy o jednej ofercie - położonej w nieciekawym sąsiedztwie
    transformatora... Oferta ta pojawia się od ponad pół roku na szybko pl i z ceny
    zeszła z ok 800 tys do 700 tys, okazuje się, że ta sama oferta u znajomych jest
    za 450 tys i jak mi mówili cena do drobnej negocjacji...
  • kolaabb 17.01.09, 21:19
    kolejny głupkowaty tekst że niby jeszcze tylko pół roku spadków...
    będzie leciało kilka lat i oby tylko tyle - przykład Japonii
    pokazuje że po wielkim boomie może być i bum 18 letni. Trzeba było
    jeść drobną łyżeżką a nie nachapać się w dwa lata. A tak to się
    zesr... i jest wielkie g...
  • mlasskacz 18.01.09, 09:46
    Zgadza się. Deweloperzy niech sobie zerkną na ceny mieszkań w
    Budapeszcie choćby i porównaja z Warszawą. To było wielkie
    nieporozumienie.
  • Gość: Andrzej nyc IP: *.cable.mindspring.com 17.01.09, 21:39
    beda spadac az uzyskaja realna rynkowa wartosc,wg mnie spadna
    jeszcze o okolo 30-50% jezeli nie wiecej a wszystkie inne
    pseldoekspertyzy to tzw teksty sponsorowane przez tych co na
    mieszkaniach wyciagali do 50 % zysku i chcieliby aby bylo tak dalej
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 17.01.09, 21:51
    A co do "pół roku spadku cen" - strasznie irytujące jest to głupawe
    założenie długości okresu zmiany cen.
    Bo nie uwzględnia ani specyfiki lokalnego rynku (np. Łódź to nie
    Rzeszów), ani przyszłej sytuacji ekonomicznej Polaków, ani przyszłej
    polityki bankowej, itd itp.

    Jedyne co jest pewne, to to, że ceny nieruchomości będą spadać tak
    długo, aż osiągną poziom realny do zaakceptowania przez Polaka.
    Czy to ma być pół roku spadków, czy 3 lata lub więcej. I tyle w tym
    temacie.
  • Gość: cal IP: 213.172.178.* 17.01.09, 21:52
    > Jedyne co jest pewne, to to, że ceny nieruchomości będą spadać tak
    > długo, aż osiągną poziom realny do zaakceptowania przez Polaka.

    dość dziwna definicja. Przez ostatnie dwa lata ceny też były
    akceptowane przez Polaka....
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 17.01.09, 22:03
    Przez ostatnie 2 lata Polak wierzył, że "będzie tylko drożej", że
    "to świetna inwestycja", "samo się spłaci", itd.
    Oraz dostawał kredyt nawet na 45 lat, na 110% wartości
    nieruchomości, w nisko oprocentowanym chf.

    Na dzień dzisiejszy Polak już wie, że to wszystko okazało
    się ułudą.W dodatku banki przykręciły kurek z pieniędzmi. Wie też co
    to spread i ryzyko kursowe (zwłaszcza po skoku chf z ca. 2,10 na ca.
    2,80 w ciągu 6 miesięcy).

    Polak nie akceptuje dzisiejszych cen. Bo boi się, że będzie taniej,
    bo słyszy o wzrastającym bezrobociu, bo nawet nie bardzo ma po co
    jechać do Anglii, żeby się odkuć finansowo (w razie jakichś
    problemów).
    I bank robi problem z przyznaniem kredytu nawet na 80% wartości
    (m.in. w zależności od tego jakie ma się dochody i sytuację
    rodzinną).

    Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że w ostatnich 2 latach kupili
    optymiści. Na rynku zostali jedynie pesymiści i realiści - a oni nie
    akceptują obecnych cen.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.09, 12:22
    No ale ilość tych Polaków co je akceptowała te ceny i nie ma kredytu
    hipotecznego dąży do zera...
  • steady_at_najx 18.01.09, 14:18
    Gość portalu: cal napisał(a):

    > > Jedyne co jest pewne, to to, że ceny nieruchomości będą spadać tak
    > > długo, aż osiągną poziom realny do zaakceptowania przez Polaka.
    >
    > dość dziwna definicja. Przez ostatnie dwa lata ceny też były
    > akceptowane przez Polaka....



    jesli cie to dziwi znaczy nie rozumiesz na czym do tej pory polegalo akceptowanie cen. A znaczylo tylko tyle :zeby dostac wymarzona przez wlasciciela cene to jesli jeden bank nie chcial dac szlo sie do drugiego.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: yo IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.01.09, 21:54
    ceny miszkan beda spadały DO SKUTKU, czyli az ludzie znów je beda kupowac
  • Gość: dfgdfg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 06:20
    ceny bedą spadać aż do osiągniecia ceny równowagi pomiędzy popytem a
    podazą. A gdzie to jest, to tego NIKT nie wie.
  • Gość: pudel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 22:02
    znajomy JennyLo ... juz napisał? No, to wszystko już wiecie!
    Pozdrawiam
  • Gość: AntyPolityk IP: *.chello.pl 17.01.09, 22:03
    masz jeszcze co do tego wątpliwości?
    Mi czytanie forumowych ekspertów dostarcza więcej informacji do tego bardziej
    rzetelnej niż przekazywanej w artykule.
    Musisz być naprawdę zaawansowanym głupcem, żeby tego nie zauważać i lekceważyć.
    Ceny spadną przynajmniej o 50% sprzed bumu, mógłbym zaryzykować stwierdzenie że
    nawet 70%. Niemożliwe?
    dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,6154825,Ceny_domow_w_Irlandii_moga_spasc_o_80_proc_.html
    W Irlandii jednak możliwe ale nie w Polsce?
  • Gość: technik IP: *.aster.pl 17.01.09, 22:23
    Pamietam, jak kupowalem mieszkanie na Ursynowie za 3500 za metr
    (2004 rok). Grunt byl spoldzielni, zarobki w Warszawie byly 2x
    mniejsze niz sa obecnie.
    Teraz jest troche inaczej. Wszystkie sklepowe z piekarni obok
    dojezdzaja po 70 km do Warszawy, bo nie ma chetnych do pracy za 2000
    zl. Pustostanow nie widze, za to mieszkania do wynajecia rozchodza
    sie jak cieple buleczki. Nie bardzo wiem na jakiej podstawie
    zakladacie 50-70% spadki cen.
  • Gość: ag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 22:45
    Po pierwsze to już niedługo na sklepowe pójdą panie z banków i
    agencji reklamowych, do pracy w piekarni będą miały dwa kroki. Po
    drugie jeśli chodzi o wynajmowanie mieszkań to masz dane sprzed 3
    miesięcy, obecnie bardzo trudno znaleźć chętnych.
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 17.01.09, 22:54
    Warszawa to dość specyficzny rynek, więc prognozy dla niej powinny
    być podawane w całkiem osobnym artykule.
    Nikt nie powiedział, że wszystkie mieszkania jak leci potanieją o
    konkretny procent.
    Lepsze lokalizacje/mieszkania stanieją mniej (lub nawet wcale). Inne
    mogą stanieć o 50% lub nawet nigdy nie znajdą kupca (i przejęte
    przez miasto staną się komunalnymi).

    Nie przypominam sobie, żeby w 2004 zarobki w stolicy były dwukrotnie
    niższe niż obecnie - znajomi już wtedy bardzo dobrze tam zarabiali.
    Sprawdziłam zresztą przeciętne miesięczne wynagrodzenie na stronach
    GUS:
    a) lata 2004-2005
    www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_06_wwa_04_12.pdf
    b) lata 2005-2006
    www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_07_wwa_06_01.pdf
    (niestety nie ma danych dla lat 2007-2008)
    Wątpię żeby zarobki w roku 2008 były 2x wyższe niż w 2004 (to że
    Twoje są - nie znaczy że wszystkich są).

    Pracodawca zatrudnia tego komu bardziej na pracy zależy oraz ma
    lepsze kwalifikacje. W związku z tym nie widzę sensu w przykładzie
    pań sklepowych dojeżdżających po 70 km.

    Mieszkania do wynajęcia rozchodzą się jak ciepłe bułeczki dlatego,
    że mało kogo stać obecnie na kupno tak drogich mieszkań.

    Co do pustostanów - ktoś na pewno napisze zaraz ile oficjalnie w
    Wawie mieszkań czeka na kupca (nie chce mi się szukać danych).
    Zresztą - wystarczy wejść na portal nieruchomościowy. I zobaczyć ile
    jest ofert.
  • Gość: technik IP: *.aster.pl 17.01.09, 23:15
    > Warszawa to dość specyficzny rynek, więc prognozy dla niej powinny
    > być podawane w całkiem osobnym artykule.
    Caly czas piszecie o mieszkaniach za 9 tysiecy, wiec myslalem, ze
    tylko w Warszawie sa takie drogie. Poza tym, zeby stanialy o 70%
    musza miec z czego, tzn. np z 9 tys do 2,7. Przeciez koszt
    wybudowania mieszkania, jak ktos napisal wynosi 3 tysiace, wiec nie
    wyobrazam sobie, zeby we Wroclawiu mieszkania stanialy z 4,5 tys do
    1,35 tys.


    > Nikt nie powiedział, że wszystkie mieszkania jak leci potanieją o
    > konkretny procent.

    No to ktore potanieja o 70 %?

    > Nie przypominam sobie, żeby w 2004 zarobki w stolicy były
    dwukrotnie
    > niższe niż obecnie - znajomi już wtedy bardzo dobrze tam
    zarabiali.
    > Sprawdziłam zresztą przeciętne miesięczne wynagrodzenie na
    stronach
    > GUS:
    > a) lata 2004-2005
    > www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_06_wwa_04_12.pdf
    > b) lata 2005-2006
    > www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_07_wwa_06_01.pdf
    > (niestety nie ma danych dla lat 2007-2008)
    > Wątpię żeby zarobki w roku 2008 były 2x wyższe niż w 2004 (to że
    > Twoje są - nie znaczy że wszystkich są).

    Nie wiem czy te dane dotycza Warszawy, czy mazowieckiego czy tez
    calego kraju. W Warszawie mediana (nie srednia) wynagrodzenia bardzo
    urosla.

    > Pracodawca zatrudnia tego komu bardziej na pracy zależy oraz ma
    > lepsze kwalifikacje. W związku z tym nie widzę sensu w przykładzie
    > pań sklepowych dojeżdżających po 70 km.

    W Warszawie brakuje rak do pracy.

    >
    > Mieszkania do wynajęcia rozchodzą się jak ciepłe bułeczki dlatego,
    > że mało kogo stać obecnie na kupno tak drogich mieszkań.

    Skoro ludzi stac na wynajem za 2000 zl to i na raty bedzie ich stac.

  • Gość: technik IP: *.aster.pl 17.01.09, 23:35
    Przeczytalem i co? Co mi chcesz powiedziec/przekazac? Ze Polacy beda
    tracic domy ktorych nie maja? Nie bardzo rozumiem. Banka w Polsce
    trwala 2 lata, nie tak jak w USA kilkanascie/kilkadziesiat.
    Mieszkania dalej sa sprzedawane po 7-8 tysiecy na etapie dziury w
    ziemi i ludzie kupuja.
  • steady_at_najx 18.01.09, 14:30
    wroc na ziemie technik, bo brednie opowiadasz (o tej bance kilkanascie/kilkadziesiat) ze az sie komentowac nie chce.
    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 17.01.09, 23:55
    - "Caly czas piszecie o mieszkaniach za 9 tysiecy, wiec myslalem, ze
    tylko w Warszawie sa takie drogie. Poza tym, zeby stanialy o 70%
    musza miec z czego, tzn. np z 9 tys do 2,7. Przeciez koszt
    wybudowania mieszkania, jak ktos napisal wynosi 3 tysiace, wiec nie
    wyobrazam sobie, zeby we Wroclawiu mieszkania stanialy z 4,5 tys do
    1,35 tys."

    No i o to mi chodzi - traktujesz artykuł tak jakby dotyczył tylko
    Warszawy, a ja Ci mówię, że dotyczy całej Polski.
    We Wrocławiu mieszkania staniały z 4,5 tys do 1,35 tys? Myślisz że
    we Wrocławiu średnia cena to 4,5? :O Ręczę Ci, że całkiem sporo
    tutaj mieszkań po 7000 za mkw i więcej. Chociaż zdarzają się
    ostatnio promocje 4000 - ale dotyczą mieszkań o powierzchni ca 100
    mkw.

    - "No to ktore potanieja o 70 %?"

    Spadki 70% nie są realne? A co powiesz na kamienice w stosunkowo
    dobrej lokalizacji, które są w kiepskim stanie technicznym? We Wroc
    ludzie potrafili w takich kamienicach płacić nawet 8000 - 9000 za
    mkw.

    - "Nie wiem czy te dane dotycza Warszawy, czy mazowieckiego czy tez
    calego kraju. W Warszawie mediana (nie srednia) wynagrodzenia bardzo
    urosla."

    Dane te dotyczą tylko miasta stołecznego Warszawa. Zapraszam na
    strony GUS - wszystko można tam znaleźć, wystarczy poszukać.
    Nie wiem czy wiesz, ale GUS podaje na swoich stronach właśnie
    MEDIANĘ wynagrodzenia - i nazywa ją "przeciętne miesięczne
    wynagrodzenie".
    Zatem MEDIANA zarobków dla Warszawy w 2004 wynosiła 3465,19 pln a w
    roku 2006 wynosiła 3789,94 pln.
    Uważasz że w roku 2008 mediana zarobków w Warszawie była 6930,38????
    ???

    - "W Warszawie brakuje rak do pracy."
    We Wrocławiu teoretycznie też. Ale rzeczywistość się ma nijak z
    teorią.

    - "Skoro ludzi stac na wynajem za 2000 zl to i na raty bedzie ich
    stac."
    Problem w tym, że banki uważają inaczej.
  • Gość: technik IP: *.aster.pl 18.01.09, 00:26
    > We Wrocławiu mieszkania staniały z 4,5 tys do 1,35 tys? Myślisz że
    > we Wrocławiu średnia cena to 4,5? :O Ręczę Ci, że całkiem sporo
    > tutaj mieszkań po 7000 za mkw i więcej. Chociaż zdarzają się
    > ostatnio promocje 4000 - ale dotyczą mieszkań o powierzchni ca 100
    > mkw.

    Wroclaw jest przewartosciowany, nie ma dwoch zdan, mieszkania z
    plyty spadna do 3,7-4,5 tys, deweleperskie "apartamenty" beda po 4,5-
    5 tysiaca na Krzykach.
    Za mniej zaden frajer nie wybuduje.

    > - "Skoro ludzi stac na wynajem za 2000 zl to i na raty bedzie ich
    > stac."
    > Problem w tym, że banki uważają inaczej.

    No to beda kupowali bogaci i odnajmowywali. Nie kazdy musi miec swoj
    dom. Poza tym banki beda lagodniejsze po korekcie cenowej.
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.09, 00:43
    - "Wroclaw jest przewartosciowany, nie ma dwoch zdan, mieszkania z
    plyty spadna do 3,7-4,5 tys, deweleperskie "apartamenty" beda po
    4,5-5 tysiaca na Krzykach."
    Nie tylko Wrocław jest przewartościowany. Przewartościowanych jest
    większość miast - przez udzielanie przez banki kredytów na 100%
    wartości nieruchomości.
    Widzę że poczytałeś trochę o cenach mieszkań we Wroc.

    - "Za mniej zaden frajer nie wybuduje. "
    Nikt nie każe nikomu dopłacać do interesu. Mi, moim znajomym
    wystarczy, jeśli 1 mkw kawalerki będzie kosztował 4500-5000 (w
    budynku w dobrym stanie technicznym, w dość dobrej lokalizacji).
    A za mniej to będą chodzić bloki z lat 70-tych i kamienice
    zawilgocone i nieremontowane przez ostatnie 60 lat.

    - "No to beda kupowali bogaci i odnajmowywali. Nie kazdy musi miec
    swoj dom. Poza tym banki beda lagodniejsze po korekcie cenowej."
    Bogaci będą kupować na wynajem - gdy mieszkania stanieją. Bogaci
    wiedzą jak trudno zarobić duże pieniądze i jak łatwo je głupio
    stracić.
    Jeśli ilość mieszkań na wynajem się zwiększy - to wynajmujący będą
    zmuszeni zacząć walczyć o klienta.
    Radziłabym też pamiętać o malejącym przyroście naturalnym. Teraz
    może to nie jest odczuwalne, ale za 20 lat będzie bardzo.

    A ja jestem ciekawa jak banki po korekcie cenowej będą udzielać
    nowych kredytów. Bo coś mi się wydaje że będą miały spory problem z
    już zaciągniętymi kredytami - znacznie przewyższającymi wartość
    nieruchomości.
    Radzę się przyzwyczaić do obowiązkowych wkładów własnych.
  • Gość: technik IP: *.aster.pl 18.01.09, 01:12
    Ile placisz za wynajem?
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.09, 01:41
    Mało. Bardzo mało jak za Stare Miasto i dobre warunki. Ale miałam dużo
    szczęścia.
    Uprzedzając Twoje następne pytanie i wyciąganie wniosków - gdybym
    miała to samo mieszkanie kupić po dzisiejszych cenach, to rata kredytu
    wynosiłaby ok 2x więcej niż płacę za wynajem.
    Uprzedzając kolejne pytania - kupić własne mieszkanie planuję za ok. 3
    lata. Jeśli w tym czasie ceny mieszkań spadną, to możliwe że
    będę miała nawet 50% wkładu własnego.
  • Gość: technik IP: *.aster.pl 18.01.09, 02:08
    Nie o to mi chodzilo. Po prostu mam mieszkanie do wynajecia ;) W
    razie czego podaje kontakt: alexiswise@gazeta.pl
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.09, 02:30
    Myślałam, że nic mnie na tym forum już nie zaskoczy negatywnie.
    Myliłam się.

  • Gość: technik IP: *.aster.pl 18.01.09, 02:38
    To jest czysty zbieg okolicznosci.
  • steady_at_najx 18.01.09, 14:37
    Gość portalu: technik napisał(a):

    > Nie o to mi chodzilo. Po prostu mam mieszkanie do wynajecia ;) W
    > razie czego podaje kontakt: alexiswise@gazeta.pl

    No to juz wiemy dlaczego tak uparcie zaklinasz rzeczywistosc.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: AntyPolityk IP: *.chello.pl 18.01.09, 08:52
    >Nikt nie każe nikomu dopłacać do interesu. Mi, moim znajomym
    >wystarczy, jeśli 1 mkw kawalerki będzie kosztował 4500-5000 (w
    >budynku w dobrym stanie technicznym, w dość dobrej lokalizacji).

    Moi znajomi kupili mieszkanie w 2007 za 2900PLN za metr, mniej więcej za miesiąc
    się wprowadzają. Mieszkania znajdują się w Gdańsku i w dobrej lokalizacji.
    Głupio ci teraz?
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.09, 11:32
    "Moi znajomi kupili mieszkanie w 2007 za 2900PLN za metr, mniej więcej
    za miesiąc się wprowadzają. Mieszkania znajdują się w Gdańsku i w
    dobrej lokalizacji. Głupio ci teraz?"

    Że co? :D A co mnie obchodzi za ile ktoś kupił mieszkanie poza
    Wrocławiem? :D Mieszkam we Wrocławiu, pracuję we Wrocławiu, chcę kupić
    we Wrocławiu, czekam aż metr WE WROCŁAWIU będzie kosztował 4500-5000.
    Pijanyś czy sfrustrowanyś? :D
  • Gość: AntyPolityk IP: *.chello.pl 18.01.09, 13:29
    Przykład że jednak można za 2900, gdzie w około średnia wynosi ponad 7000.
    Myślisz że Wrocław jest taki wyjątkowy?
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.09, 13:43
    Twoi znajomi kupili mieszkanie spółdzielcze w 2007 roku. Skoro
    dopiero teraz się do niego wprowadzają - jest to pewnie dopiero co
    wybudowany blok. Co z tego że zapłacili 2900, skoro przez następne x
    lat będą płacić cholernie wysokie czynsze.
    Mnie spółdzielcze nie interesują. Ani stare spółdzielcze ani nowe
    spółdzielcze - bo nie mam zamiaru kupić takiego mieszkania.

    A co do wyzywania ludzi od frajerów - nie jesteś alfą i omegą,
    wszystkich rozumów nie pozjadałeś. Jak się z kimś nie zgadzasz, to
    możesz to powiedzieć w inny sposób.

    Jedni kupują spółdzielcze, inni za 7000 kamienice przedwojenne,
    jeszcze inni płacą przerażająco wysokie odstępne w TBSie.
    Jak już kiedyś napisałam - każdy żyje tak jak chce lub tak jak umie.

    To że ktoś kupił za 2900 mnie absolutnie nie rusza. Bo dla mnie jest
    ważne CO kupił za taką kasę.
    Tak jak z samochodami - można kupić taki za 5000 zł lub taki za 300
    000 zł. I żaden z kupców nie jest frajerem. Każdy nabywa to, na co
    może sobie pozwolić.
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 14:03
    Jak ktoś za Opla Astrę płaci 300 tys. złotych, to jednak jest
    frajerem, ew. ma coś nie po kolei w głowie.
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.09, 14:11
    Kto powiedział, że za Opla Astrę?

    Ty też uważasz że ceny WSZYSTKICH mieszkań powinny być równe bez
    względu na lokalizację, stan techniczny, rodzaj sąsiadów na klatce,
    itd?
    Stare Miasto ma kosztować tyle samo co obrzeża????????
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 14:38
    Zdecydowaną większość nowych inwestycji w Polsce można - i to przy
    odrobinie dobrej woli - porównać klasą do Opla Astry - totalna
    przeciętność. Co więcej - i to jest odpowiedź na zróżnicowanie cen
    zależnie od lokalizacji - całą Polskę można porównać do Astry. Nie
    jest to kraj specjalnie piękny, zamożny, czy pogodny i słoneczny.
    Wciąż zamożniejsza, a z pewnością fajniejsza Portugalia jest tańsza
    (nawet w najdroższej Lizbonie średnio jest 2k euro za metr), podbnie
    sąsiednie Czechy. Płacić za mieszkania tutaj tyle co np. w
    nieodległej Austrii (niedawno podawałem dane dotyczące tamtejszego
    rynku) to tak, jakby kupować podstawowego Opelka (w przypadku Wro to
    Astra 1,4 w jaskrawym kolorze, z wielkim spoilerem i naklejką TURBO
    na klapie) za cenę wypasionego Audi. Oczywiście - jak ktoś chce, to
    jego sprawa, ale doprawdy nie sposób uzasadnić to racjonalnie.
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.09, 15:06
    Słuchaj - oczywistych rzeczy mi pisać nie musisz, bo ja sobie
    świetnie zdaję sprawę z tego jak bardzo zawyżone są ceny
    nieruchomości w Polsce.

    Ale nie możesz popadać ze skrajności w skrajność. Za darmo nikt
    mieszkań dawać nie będzie.

    Jeśli dla Ciebie cena 4500-5000 we Wrocławiu za Stare Miasto albo
    Krzyki, jest wywalaniem kasy w błoto, to ja nie wiem czego Ty
    oczekujesz. Centrum za 3000, a obrzeża za mniej niż 2000?
    To nie jest już nawet optymizm. To jest naiwność.
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 15:53
    Nie twierdzę, że do takich wartości ceny spadną, ale... kobieto!
    Przypomnij sobie po ile chodziły mieszkania ledwie 3-4 lata temu.
    Nie znam rynku wrocławskiego, ale sądzę, że takie ceny (3000 w
    centrum, 2000 za bloki na zadupiu) nie były niczym niezwykłym. Nie
    chce mi się szukać, więc wspomnę tylko o danych REASA - 3 lata temu
    przeciętne nowe mieszkanie we Wrocku kosztowało 3600/metr, a średnia
    cena mieszkań we Wro (nie tylko nowych) pod koniec 2005 roku
    wynosiła 3000 złotych. W niektórych miejscach kraju do dziś można
    kupić nowe mieszkanie od dewelopera za mniej niż 3000 złotych za
    metr. To są ceny odpowiednie do siły nabywczej polskich klientów i
    do takiej relacji w stosunku do zarobków rynek długofalowo będzie
    dążył. Fakt, że dziś wielu ludziom takie ceny wydają się abstrakcją
    świadczy tylko i wyłącznie o tym, jak bardzo krótką mają pamięć, jak
    podatni są na manipulacje i jak silną wykazują tendencję do
    racjonalizowania głupich zachowań konsumenckich. Bo płacenie za
    mieszkanie we Wrocku, Krakowie czy Warszawie tyle, co za mieszkanie
    w Wiedniu mądre nie jest. Ale tani pieniadz po 2005 roku wielu
    ludziom rozum odebrał :|
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.09, 16:37
    Mężczyzno! 3-4 lata temu bezrobocie we Wrocławiu sięgało prawie 20%
    i było naprawdę TRUDNO znaleźć jakąkolwiek pracę (o sensownej i
    dobrze płatnej nie wspominając). O tym jakie płace były - nawet nie
    wspomnę.

    Więc bardzo ostrożnie bym zakładała że bloki na zadupiu Wrocławia
    będą po 2000 pln. Bo najpierw bezrobocie musiało by bardzo wzrosnąć
    (a mam nadzieję że do tego nie dojdzie) lub zarobki bardzo
    drastycznie spaść.
    Sporo osób ma oszczędności - wszyscy ci którzy dość dobrze zarabiali
    przez ostatnie lata (także np w Anglii), a nie kupili mieszkań. Oni
    będą w stanie wyzerować podaż nawet przy cenach ok 60 000 pln za
    kawalerkę.

    Cena w centrum 4500-5000 wydaje mi się być bardziej realną niż cena
    3000.

    I na zakończenie - będąc osobą która chce kupić mieszkanie i ma
    jakieś tam oszczędności - cena 3000 pln za fajną lokalizację
    naprawdę by mnie cieszyła. Jaki jest interes płacić 4500 skoro można
    zapłacić 3000?
    Tylko że te 3000 póki co jest bardzo mało realne.
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 16:19
    Tak, dla mnie płacenie 5000 za metr mieszkania we Wrocławiu to
    poniekąd wywalanie kasy w błoto - to dla większosci nabywców potężne
    obciążenie, które na długi okres obniży poziom życia. Na zdrowych
    rynkach przyjmuje się, że koszty mieszkaniowe (opłaty + ew. kredyt)
    nie powinny przekroczyć 1/3 dochodów gospodarstwa domowego. Ale
    wiem, że dla większości potencjalnych nabywców taka cena za
    śródmieście jest do zaakceptowania i oferta rynkowa w tym kierunku
    będzie podążać. Ważne dla przywrócenia zdrowia na rynku RE, by ta
    cena nie była postrzegana jako okazyjna czy atrakcyjna - to wciąż
    dużo pieniędzy, to nie "jedyne 5000/m2", tylko "aż 5000/m2",
    nie "zaledwie 1799 miesięcznie", ale aż 600 tysięcy złotych, które
    trzeba spłacić i które najpierw trzeba wypracować.

    P.S.: U mnie zarobki są wyższe niż we Wrocku, bezrobocie mniejsze,
    ceny mieszkań niższe o blisko 50% a i tak jak człowiek na spokojnie
    się nad tym zastanowi, to dla przeciętnego człowieka, który chce
    normalnie żyć jest drogo.
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.09, 17:15
    Nie bardzo rozumiem czemu się przyczepiłeś do mojej wypowiedzi. Ani
    nigdzie nie napisałam, że ceny na poziomie 7000-8000 to dobre ceny.
    Co więcej - wszędzie piszę, że ceny będą spadać tak długo, aż
    osiągną realny poziom dla Polaków - bo w chwili obecnej ceny są za
    wysokie jak na Polskę.

    Wszyscy znamy zasadę kosztów mieszkaniowych na poziomie 1/3
    dochodów. Ale każdy ma inny poziom dochodów. Nie bierzesz pod uwagę,
    że są ludzie którzy zarabiają kilka średnich krajowych - i oni będą
    kupować te najlepsze lokalizacje.
    Ci którzy zarabiają mniej - będą kupować w lokalizacjach tańszych.
    Przykład z samochodem tego właśnie dotyczył - jeden będzie jeździł
    oplem, a drugi wypasionym mercem. Każdy kupuje taki produkt, na jaki
    go stać (i nie mam tu na myśli osób które finansowały zakup w 100% z
    kredytu).
  • steady_at_najx 18.01.09, 14:34
    >No to beda kupowali bogaci i odnajmowywali. Nie kazdy musi miec swoj
    dom. Poza tym banki beda lagodniejsze po korekcie cenowej.


    za cene raty plus zarobku plus czynszu ? czyli tak w sumie srednio 3000 za 50 metrowe mieszkanie ? Co ty nie powiesz ? I znajda sie chetni co wykupia ten nadmiar ? I znajda sie chetni zeby oblozyc ten wynajem coby sie tym "bogatym" nietrafna inwestycja zwrocila?

    Rany jeszcze rok temu mozna bylo uwierzyc ze ktos takie gnioty produkuje ale teraz ?



    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: AntyPolityk IP: *.chello.pl 17.01.09, 22:57
    Do niedawna koszt wybudowania 1m2 razem z działką wynosił około 3000PLN, przy
    czym spora część to zawyżona cena działki, plus tak wysokie ceny polskich
    materiałów że bardziej opłacało się sprowadzać je np. z Niemiec. Widoczna jest
    już korekta cen materiałów, która będzie dodatkowo wzmocniona zapowiadanym
    wstrzymaniem inwestycji przez developerów. Korekta cen działek także następuje,
    chociaż nie jest jeszcze ona mocno widoczna.
    Uważam że wkrótce koszt wybudowania będzie mniej więcej na poziomie z 2003-2005
    (www.stat.gov.pl/gus/45_4671_PLK_HTML.htm) a więc około 2500PLN. Zysk
    developera 500PLN do 2500PLN wyłożonego na inwestycje jest jak najbardziej
    opłacalny a cena 3000PLN za m2 rozsądna. A więc 3000/7000 ~ 42% obecnej
    ceny(zakładam że 7000PLN to średnia cena ze szczytu boomu), stąd spadek prawie
    60% jest jak najbardziej realny. Zanim to nastąpi sądzę że ceny muszą spać
    jeszcze niżej.
    Dodam jeszcze że znajomi wyłożyli około 2900PLN za m2 w trójmieście w dobrej
    lokalizacji w 2007 w spółdzielni. Za jakiś miesiąc będą się wprowadzali.
  • steady_at_najx 18.01.09, 14:25
    Chcesz widziec pustostany w blokach postawionych obok ciebie ?

    Chyba nie odrobiles pracy domowej.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: pudel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 22:30
    Forumowi eksperci ... WOW!

    Dla ani eksperci cytowani przez GW ani tzw. forumowi (moze Ty ich
    znasz - ja nie) nie są wyroczniami.

    Bawi mnie jedynie ta buta i pewność siebie w wypisywanych opiniach.
    W czymże jedni są/mają być epsi od drugich?

    Jak taki "ekspert" załozy działaność, ubezpieczy się od
    odpowiedzialności cywlinej za skutki swoich "porad" to można
    rozważać by z nich skorzystać.

    Mądralo...
  • Gość: AntyPolityk IP: *.chello.pl 17.01.09, 23:08
    przeanalizuj każde zdanie a następnie przeproś za durny wpis
  • aurice_goldfinger 17.01.09, 22:26
    Dziś czytałem wypowiedź pana Wojciechowskiego w której stwierdza, że mieszkania
    i domy są już tak tanie, że nie ma mowy o dalszych spadkach.
    Pomijając kwestię sensowności tej wypowiedzi, myślę że mówi ona wiele o
    wymarzonej rzeczywistości deweloperów w której mieszkanie jest dobrem
    najwyższym, dostępnym dla nielicznych, niszowym, ważniejszym od zdrowia na które
    zarabia się pół życia.
    Szczerze powiedziawszy dla mnie te molochy typu JWC i DD mogłyby zniknąć z rynku
    aby ich miejsce mogły zająć nowe podmioty nie naznaczone chorą mentalnością i
    przyzwyczajeniami z okresu boomu lat 2004-2007.
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 17.01.09, 23:26
    "...stwierdza, że mieszkania i domy są już tak tanie, że nie ma mowy
    o dalszych spadkach."

    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak się zarabia ogrom
    kasy i żyje w otoczeniu ludzi którzy też sporo zarabiają, to się nie
    ma świadomości, że znaczny procent mieszkańców tego kraju kupuje
    telewizor na raty (30x0%), bierze auto w leasing, za markowe ciuchy
    płaci kartą kredytową i nie ma 20% wkładu własnego na mieszkanie.

    A ci których stać na wiele - budują sobie domy wg indywidualnego
    projektu, wykańczają je egzotycznym drewnem i innymi luksusowymi
    materiałami. I mają w d...e to co jakiś developer im może zaoferować
    (niski standard i absurdalnie wysokie ceny).

    Jak czytam takie oderwane od rzeczywistości opinie to od razu mi
    się przypomina znany tekst Marii Antoniny o buncie mieszkańców
    Paryża - "nie mają chleba? to niech jedzą ciasteczka".
  • Gość: wojtek IP: 121.230.63.* 18.01.09, 11:16
    rewelacyjne stwierdzenie. Dokladnie tak jest, brawo za kwintesencje.
  • Gość: ertrt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 06:14
    ten pan nie nadje sie na szefa czegokolwiek, skoro nie wyobraża
    sobie że ceny mogą mieć dowolny poziom.
    To że on poniósł takie a nie inne koszta budowy nie ma znaczenia.
    Jak zostanie przyciśnięty do muru (przez banki) to będziwe
    sprzedawać poniżej kosztów tylko po to by utrzymać płynność firmy i
    ograniczyć straty.
  • Gość: xman IP: 193.138.110.* 20.01.09, 15:58
    pożyjemy-zobaczymy czy nie ma mowy o dalszych spadkach...
  • Gość: PEWU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.09, 22:44
    Cytat: "Z naszych analiz wynika, że..."
    Z jakich analiz?
    Gdzie były przeprowadzone?
    Co było celem analizy?
    Jak ta analiza została przeprowadzona?
    Poproszę dowód tej analizy (dokumenty)
    A na końcu wnioski z podsumowaniem.

    Oczywiście tego nie ma. Dlaczego? Bo to analiza to wierutna bzdura, pisana przez
    sprzedajnego pismaka, wyssana z palucha lobby deweloperskiego.
    Nie wstyd ci pismaku okłamywać ludzi? Mam nadzieję, że zgnijesz w piekle za to.
  • Gość: d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 22:45
    stab. w 2011........
  • Gość: johnny IP: 195.93.135.* 18.01.09, 09:35
    ... no ale to minimum! po lekturze powyzszych komentarzy oraz kilku
    setek innych przy podobnych artykulach widze to tak:
    w ciagu najblizszych 2-3 lat wiekszosc osob tracacych prace uzyskuje
    ja ponownie ale w branzy egzekucyjno-komorniczej, tak jak przez
    ostatnie lata najbardziej poszukiwani byli budowlancy tak teraz
    komornicy ktorzy w asyscie nowych czlonkow policji ( zwolnieni
    bankowcy, majstrowie od wykonczen wnetrz itp. ) ciemna noca kolbami
    lomocza w drzwi i wyrzucaja na bruk tych ktorych wartosc mieszakania
    nie zabezpiecza wartosci kredytu ze wzgledu na wachania kursowe.
    mieszkania nastepnie sprzedawane sa na publicznych licytacjach na
    rynkach miast ucieszonej gawiedzi.
    w kierunku poludniowej granicy pedza mercedesy s klasy i bmw 7 z
    bagaznikami pelnymi euro - to developerzy z rodzinami uciekaja z
    kraju porzuciwszy niedokonczone osiedla ktorych nikt nie chcial
    kupic bo za drogie i ma byc taniej.
    nowi ludzie w branzy budowlanej boja sie cokolwiek budowac bo
    trybunaly ludowe zadaja od nich dokladnych kosztorysow do ktorych
    pozwalaja laskawie doliczyc maksymalnie 10% marze i za taka cene
    sprzedawac mieszkania klientom. na rynku wtornym zniknelo pojecie
    ceny ofertowej. kupujacy posluguja sie wzorami typu: cena metra w
    danej lokalizacji w roku 2001 plus 200% minus 300% i strasza
    sprzedajacych ze 300 moga zamienic na 400. kredyty w walutach innych
    niz zlotowka sa zakazane pod kara smierci.
    wszystko zmierza w kierunku stabilizacji tzn cena metra kwadratowego
    rowna sie cenie batonika knopers w danym miescie. amen.
  • Gość: PainInTheAss IP: *.dyn.optonline.net 17.01.09, 23:43
    Kolejny ANALityk i jego krysztalowa kula.
  • siwydymm 18.01.09, 00:56
    Czytając fora dotyczące cen mieszkań mam nieodparte wrażenie, że "eksperci"
    wróżący niechybne potężne spadki cen sami jeszcze kątem u mamusi mieszkają???
    Nikt dotąd nie zwrócił na to uwagi, błagam więc ujawniajcie przed wydaniem
    eksperckich opinii (będą spadki, czy też nie) swój stan posiadania!!!
    I wszystko stanie się wtedy jasne, bo czuję, że zależność jest oczywista :)
  • Gość: ekspert IP: *.adsl.inetia.pl 18.01.09, 10:32
    taka okazja się nie powtórzy - bo potem jak już wzrośnie bezrobocie wszystkie
    mieszkania skoczą o 200%. My "musimy" mieć mieszkania 3x droższe niż np. w
    Niemczech - to takie oczywiste ;) PS. Mieszkam u mamusi ;)

    siwydymm napisał:

    > Czytając fora dotyczące cen mieszkań mam nieodparte wrażenie, że "eksperci"
    > wróżący niechybne potężne spadki cen sami jeszcze kątem u mamusi mieszkają???
    > Nikt dotąd nie zwrócił na to uwagi, błagam więc ujawniajcie przed wydaniem
    > eksperckich opinii (będą spadki, czy też nie) swój stan posiadania!!!
    > I wszystko stanie się wtedy jasne, bo czuję, że zależność jest oczywista :)
  • steady_at_najx 18.01.09, 14:36
    siwydymm napisał:

    > Czytając fora dotyczące cen mieszkań mam nieodparte wrażenie, że "eksperci"
    > wróżący niechybne potężne spadki cen sami jeszcze kątem u mamusi mieszkają???
    > Nikt dotąd nie zwrócił na to uwagi, błagam więc ujawniajcie przed wydaniem
    > eksperckich opinii (będą spadki, czy też nie) swój stan posiadania!!!
    > I wszystko stanie się wtedy jasne, bo czuję, że zależność jest oczywista :)


    walcz z argumentami polglowku a nie szukaj zaleznosci.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.