Dodaj do ulubionych

Kliencie, daj coś jeszcze pod hipotekę

IP: *.komster.pl 05.01.09, 21:02
Ciekawe czy jak za rok frank spadnie do np. 1,5 zł czy bank zwróci Panu
Mariuszowi hipotekę działki.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Kris IP: *.chello.pl 05.01.09, 22:05
    Tak mu zwrócą tą hipotekę jak poobniżali raty po cięciu stóp w
    Szwajcarii, czyli na święte nigdy. To jest państwo w państwie!!! A
    od kiedy to zmienia się warunki po podpisaniu umowy???
  • kretynofil 06.01.09, 08:26
    ...z ktora dyskutowalem ponad rok temu? Pisalem wtedy na forum ze taka
    ewentualnosc istnieje, ze banki beda to robily, jak wartosc mieszkan zacznie
    spadac - a ona utrzymywala, ze to absolutnie niemozliwe :)

    Ciekawe co teraz maja do powiedzenia wszyscy ci, ktorzy jeszcze rok temu klocili
    ze ze mna, ze steadym, mara, swoboda i paroma innymi osobami, ktore ostrzegaly
    przed zakupem mieszkania na gorce. Bardzo jestem ciekaw co maja do powiedzenia :)

    --
    Nazywam sie kretynofil. Wlasnie wrocilem ze szkoly. Nauczylem sie dzisiaj duzo
    trudnych slow. Pani mnie bardzo pochwalila, a nawet poglaskala mnie po glowie.
    Bardzo mi sie to podobalo. Bede zaraz znowu pisal o nieruchomosciach, ze
    mieszkam w Belgii i zarabiam bardzo duzo pieniazkow. Bardzo chce zeby tak bylo.
    (by Kretynofiil)
  • lava71 06.01.09, 08:41
    NIC.
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 06.01.09, 11:23
    Gazeta przyjęła odpowiedzialną polityke informowania o kryzysie w
    nieruchomościach, który - dla przypomnienia - zaczął się od czerwca 2007, czyli
    trwa już 19 miesięcy. Zarysowałem fundamentalne podłoże tego kryzysu i
    zaapelowałem do sumienia ze względu na ludzi, którzy stracą mieszkania nie mogąc
    spłacać kredytów i nie mając dodatkowego zabezpieczenia. W efekcie Gazeta
    przestała publikować swoje analizy, które co czwarty artykuł były alarmujące,
    reszta pozytwyna w stylu "na nieruchomościach się nie traci" i od tej pory
    Gazeta zaczęła publikować wyłącznie przedruki innych redakcji, co nie zmieniło
    nic w tym, że Gazeta nie podjęła się analizy ekonomicznej sytuacji, a pojawiały
    się euforyczne "analizy" pośredników, lecz żadnego porzędnego głosu analityków
    inwestycyjnych spoza branży opartej na nieruchomościach (np. z banków). I
    niestety pan Wielgo też będzie współodpowiedzialny za dramaty pesymistycznie
    przewiduję kilku tysięcy rodzin, które brały kredyty dłuższe niż 25-30 lat,
    które brały kredyty na więcej niż 1/3 dochodu netto. IMHO po prostu WSTYD!
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 11:35
    Włodek niestety dziś muszę sie z Tobą bardzo nie zgodzić
    19 miesiecy temu to się wiesz co zaczęło? Nic, po prostu ceny były na górce, przegrzanie rynku i możliwości jeleni, wytrzebione wolne "zdolnosci kred" więc ceny zaczęły spadać. Ale na miłość boską, jak możesz mówić o kryzysie gdy:
    w 2007r udzielono rekordową wtedy ilośc 311 tys kredytów na 60mld,
    a w Twoim już "srodku kryzysu" czyli I połowie 2008 165 tys kredytów na kwotę 36mld zł???? A cały rok szacowany na 68mld???

    Kryzys sie zaczął od listopada 2008. 10-krotny zjazd ilości udzielanych kredytów - to dopiero będzie prawdziwy kryzys na polskim rynku nieruchomości. Na razie miałes zatrzymanie rynku (cen) na chorym poziomie powyzej mozliwości juz. A kryzys to własnie sie zaczyna
    Jeśli banki jeszcze parę miesiecy tak beda przykrecać srubę kredytów jak teraz (a nie mają specjalnie wyjscia) to prawdziwy kryzys dopiero zobaczysz
  • Gość: Witek waw IP: 217.96.70.* 06.01.09, 12:01
    Prawda jest taka że mieszkania tanieją od wiosny 2007. Wtedy
    zatrzymały się ceny ofertowe a sprzedający (osoby prywatne i
    deweloperzy) w obliczu przedłużającego się czasu sprzedaży zaczęli
    być skłonni po 2-3 latach przerwy do negocjowania ceny i upustu.
    Wtedy kredyt był najtańszy (50 lat spłaty, 0% prowizji, 0.8% marży)
    a o kryzysie nikt nie mówił. Prawda jest taka że zabrakło już
    potencjalnych kupców z pieniędzmi lub zdolnością kredytową.
    Obecnie gdy kredyt bardzo podrożał a jego dostępność zmalała oraz w
    obliczu wzrostu bezrobocia należy się spodziewać bardzo dużego (25-
    35%) spadku cen w tych miejscowościach w których kapitał
    spekulacyjny oraz psychoza rosnących cen do nieba były szczególnie
    silne. Należy pamiętać ze w budowie jest 730tys mieszkań a
    budownictwo indywidualne szacuje się na 250tys domów.
    Pozdrawiam serdecznie
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 12:19
    Cały czas powtarzam - ZMIANA TRENDU to nie kryzys.
    Jak na giełdsie masz spadek przez rok o 10-20% to nikt nie mówi o kryzysie. Jak w kwartał masz zjazd o 50% to TO JEST KRYZYS.
    2007 roku kryzys? A to ciekawe:
    2006 - kredyty za 30 mld
    2007 kredyty za 60 mld (!) - kryzys???
    2008 kredyty za ok 68 mld (szacowane)
    czyli ciągle ponad 5mld miesiecznie.
    A w listopadzie 2008 600 mln!!! TO JEST PRAWDZIWY KRYZYS. Jego "dzien dobry w Polsce"

    Rynek nieruchomosci nie bedzie spadał tak szybko - od razu zastrzegam.
    Ale po raz kolejny twierdze ze do tej pory mieliśmy do czynienia z przegrzaniem i spadkiem cen dostosowujacym sie do rynku, zmiany o 5-30%, a w przypadku płyty do 40%. Krysys bedzie dopiero teraz - wystarczy ze banki przez pół roku udzielą kredytów na 5mld zamiast poprzednich 36mld!
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 06.01.09, 12:39
    i wywiodłem jakich czynników nie bierzesz pod uwagę.
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 14:40
    A oto potwierdzenie moich słow, szybciej niż sie spodziewałem:
    Prezesi PKO BP i PKO SA, dwóch największych banków w PL

    "Nie można zatem wykluczyć, że wzrost kredytów w polskim sektorze bankowym może zmniejszyć się z około 145 mld zł do zaledwie 40 mld zł, co byłoby kwotą o 20 proc. mniejszą niż wartość kredytów udzielonych w 2008 r. samym tylko przedsiębiorstwom. Realizacja takiego scenariusza - przy innych czynnikach niezmienionych - oznaczałaby załamanie popytu w gospodarce."

    Jeśli ilośc kredytów spadnie ze 145 do 40, to jak zmieni sie ilość kredytów hipotecznych (w 2008 jakies 68, może kilka mld mniej)?
    I komu banki chętniej pożyczą?
    Sorry ale jestem przekonany że - O ILE nie nastapią jakieś administracyjne hocki-klocki z podaża pieniądza, podtrzymywaniem popytu itp to w 2009 wielkość kredytów hipotecznych może być na poziomie 10, może 20mld zł. Dokładając odpływ z rynku kilku mld zł (fundusze inv) w 2009 możemy mieć ZAPASC i bardzo mizerny popyt na rynku dev. Wiec i ceny polecą w dół (transakcyjne). A ci z developerów którzy mają kredyty a tego nie widzą wkrótce beda składać wnioski o upadłośc. Tępy upór kosztuje. Chyba ze nie wiem, taniej bedzie przepłacić rząd do jakiegos nadzwyczajnego dodruku pieniadza. Tylko po ile wtedy bedą cechaefy?
  • wlodekzpoznania 06.01.09, 16:10
    że jak Ci napisałem obok, tego popytu o którym piszesz JUŻ nie ma. Popyt trzeba
    zawsze odnieść do podaży, a ta jest rozdmuchana pieniędzmi, których już nie ma.
    Deweloperzy dali się nabrać, już od roku "sponsorują"/lobbuja analizy w prasie.
  • niemamsyfa 06.01.09, 17:49
    Kupiles za 300- 400 splacasz 300-400- a to ze warte jest 100 a za
    chwle bedzie waret 50 tys- nie szkodzi .
    Ty dalej masz do splacenia 400 tys PLN albo ciagle 200 tys frankow -
    nawet jesli za cwile bedzie to 700 tys PLN.
    Glowa do gory - bo krach dopiero nadchodzi - bedzie huczek :(
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 06.01.09, 12:38
    Kryzys zaczął się już wcześniej, o czym świadczą liczby sprzedaży. A te jeśli
    szczyt zimą 2006/07 byłby 100% to lato 2007 to już 50%, rok temu 07/08 to 40, a
    latem 35%, zaś od jesieni spadek nabywców był tak duży, że sprzedaż to nawet nie
    10%.

    @Znajomy_jennifer
    Wczoraj czytałem Twój komentarz w krakowskiej Gazecie, więc widziałem
    przytoczone dane. Ale pamiętaj, że one nie uwzględniają 3 rzeczy:
    - większość (wartościowo i liczbowo) kredytów idzie na budownictwo
    jednorodzinne, w przeważającej większości budowane metodą gospodarczą - to
    znacznie zmniejsza realny rynek nieruchomości, który trzeba brać do analiz, po
    dane wystarczy sięgnąć do Rocznika GUS;
    - faktu, że ceny w Polsce wyznacza tak naprawdę sytuacja w Warszawie (45% rynku
    mieszkań na sprzedaż, ale znacznie mniej, poniżej 10% udziału w liczbie
    budowanych domów mieszkalnych ogółem). Jeśli zmiana zostanie potwierdzona w 2 z
    4 dalszych największych aglomeracjach, na które wszyscy patrzą, to tworzy się z
    tego ogólnopolski trend, który nawet w mniejszych miastach wojewódzkich może
    pojawiać się z nawet rocznym opóźnieniem. A 1/3 wszystkich budowanych
    nieruchomości buduje się poza 8 największymi aglomeracjami - podejrzewam, że to
    tam zaciągano ponad proporcjonalnie więcej kredytów w 2007, ale oczywiście nie
    mam danych;
    - solidnych kwot pozakredytowych wpompowanych w rynek przez inwestorów
    zagranicznych. Widziałem szacunki, że było to od 2004 roku 5, 8 i 11 mld PLN.
    Jak dyskutowałem z kilkoma znajomymi ze środowiska inwestycyjnego przy tej
    głębokości rynku już 2,3 mld PLN wystarczyłyby do wywołania takiej bańki, jaką
    obecnie obserwujemy. Jeden z nich powiedział mi, że bank się takiego scenariusza
    nie spodziewał. Oczywiście w analizach strategicznych zakładano taki scenariusz,
    ale wszyscy byli optymistami. Bankowcy inwestycyjni!

    Wciąż powtarzam swoje oczekiwanie cenowe dla poziomu równowagi na poziomie
    20-25% powyżej cen z 2004. Natomiast latem 2007 przewidywałem mocny spadek cen
    na początek 2009. Przeliczyłem się. Radykalny spadek nastrojów sprzedających, a
    tym samym dołek cen osiągniemy za 12-18, gdy już niestety dojdzie do bankructw
    deweloperów (już ponad 100 wniosków deweloperów jest w sądach, w Gdyni jeden z
    największych deweloperów wystawia ponad 100 mieszkań w promocyjnych cenach
    3600-4200 w różnych trójmiejskich lokalizacjach), bankructw konsumentów, zajęć
    komorniczych mieszkań (na rynku wtórnym poznańskim ceny wywoławcze się trzymają,
    ale coraz więcej cen w ofertach na poziomie 3500-4000, w Łodzi nie dochodzi już
    na rynku wtórnym do transakcji powyżej 3500).

    Niestety (tym razem) prawo rynku jest takie, że ktoś musi zostać dramatycznie
    przyciśnięty, by ci którzy mają zjeść swoją stratę się na tę niesmaczną żyburę
    zdecydowali. Kupili działki po kosmicznych cenach i ktoś z nimi zostanie, ktoś
    się wyłoży. Ale popytu po wyższych cenach nie będzie, gdyż nie ma skąd być.
    Kryzys finansowy jedynie przyspieszył, skatalizował otrzeźiwienie. Kryzys
    finansowy nie jest czynnikiem fundamentalnym w tej kryzysowej sytuacji, a
    czynnikiem odchylającym.
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 13:46
    Chyba mylisz pojęcia. Więc zacznijmy od edukacji:
    pl.wikipedia.org/wiki/Kryzys
    Krysys: okres przełomowy, rozstrzygający, objawiający się zazwyczaj silnym pogorszeniem się sytuacji w danej dziedzinie
    w ekonomii: okres załamania gospodarczego.

    Immamentną cechą kryzysu jest SILNA/ZNACZNA ZMIANA.
    A na razie mieliśmy do czynienia ze spowolnieniem, przegrzaniem rynku.
    Ceny spadły o 5-30%, liczba kredytów wzrosła, wartość nawet dwukrotnie (w stos do 2006 - a piszesz ze po tym rolu zaczął sie kryzys) itd itd.
    Dlatego uważam że to co sie działo w 2007-2008 to była cisza przed burzą, przegrzanie rynku plus wychodzenie z inwestycji niektórych funduszy inv, pierwsze obniżki cen, a na koniec 2008 w końcu, prawdziwe, a nie udawane, przykręcenie korka i zaczęcie traktowania ryzyka przez banki na serio.

    Dlatego powtórze: "nie chce Was straszyć ale zobaczycie sami że najciekawsze dopiero przed nami".
    Spadło z 6000zł na 5000zł/m2. Yoż to żarty jakies, kryzys spowoduje zjazd cen takich mieszkan nawet do 3000
    "Apartamenty" we Wrocławiu/Krakowie/Trojmiescie kupowane po 8000stan sur+1000wykonczenie bedą po 4500 gotowe czekały na kupców.

    Ceny +25% z 2004r? Mozliwe, ale nie zdziwie sie jesli w 2011 osiągną POZIOM cen z 2004r. Dlatego ze wtedy mielismy juz prosperity, a w 2011 diabli wiedzą co, jesli megakryzys to beda nie +25% a +0%.

    Szkoda tez że nie przytaczasz danych: na twarde dane że w 2007 pożyczono o 100% więcej (!) niż w 2006 podajesz tylko mgliste "podejrzewam" i "zakładając". Sorry.
    Do tej pory prawie ZADNE developer nie padł, nie nastepują gwałtowne zmiany, przejecia firm, licytacje komornicze, bezrobocie, kilkukrotny wzrost liczby złych kredytów - dlatego - PRAWDZIWY KRYZYS DOPIERO PRZED NAMI.

    Zresztą to powoli akademicka dyskusja. Ty uważasz że kryzys nalezy liczyc od 2007 roku, ja uważam że poniekąd tak, bo od tego momentu mamy zjazd cen ale prawdziwy kryzys czyli GWAŁTOWNE ZMIANY (zgodnie z def. kryzysu) bedziemy miec dopiero teraz jak banki zakręciły kurki kredytowe bo ktokolwiek chcąc sprzedac mieszkanie bedzie musiał ostro zjechac z ceny. Walczyć na śmierc i zycie o gotówke tych którzy jeszcze chcą/mogą kupować.
    (Oczywiscie kto nie musi moze nie sprzedawac, moze wystawic cene 10 000$/m2 i czekac.)
    ps. Swoją droga ma ktoś może dostęp do pełniejszych danych struktury kredytów hipotecznych udzielanych w latach 2000-2008. Może pan Wielgo by cos wygrzebał od ZBP zamaist przepisywac jakies farmazony.
  • wlodekzpoznania 06.01.09, 16:01
    znajomy_jennifer_lopez napisał:

    > Chyba mylisz pojęcia. Więc zacznijmy od edukacji:
    > pl.wikipedia.org/wiki/Kryzys
    > Krysys: okres przełomowy, rozstrzygający, objawiający się zazwyczaj silnym pogo
    > rszeniem się sytuacji w danej dziedzinie
    > w ekonomii: okres załamania gospodarczego.
    >
    > Immamentną cechą kryzysu jest SILNA/ZNACZNA ZMIANA.
    > A na razie mieliśmy do czynienia ze spowolnieniem, przegrzaniem rynku.
    > Ceny spadły o 5-30%, liczba kredytów wzrosła, wartość nawet dwukrotnie (w stos
    > do 2006 - a piszesz ze po tym rolu zaczął sie kryzys) itd itd.

    Dziękuję za edukację :-) Niczego nowego się jednak nie dowiedziałem. Ale nie
    chcę rozstrzygać sporu pojęciowego, gdyż nie jest to istotne dla meritum. Choć
    dla mnie inspiracją było słowo z definicji Kopalińskiego "przełom".

    Między kwietniem, a czerwcem 2007 nastąpiło gwałtowne załamanie popytu. Liczba
    sprzedawanych mieszkań w ciągu kwartału spadła o połowę. Czy nazwiemy to
    kryzysem, czy nie, jest mi obojętne. I od tego czasu topnieje wiara inwestorów
    rynku mieszkaniowego w wyjście bez bólu z tego dołka. Ale tyle to trwało i są to
    ruchy bardzo ostrożne.


    > Dlatego uważam że to co sie działo w 2007-2008 to była cisza przed > burzą,
    przegrzanie rynku plus wychodzenie z inwestycji niektórych
    > funduszy inv, pierwsze obniżki cen, a na koniec 2008 w końcu,
    > prawdziwe, a nie udawane, przykręcenie kor
    > ka i zaczęcie traktowania ryzyka przez banki na serio.

    Zgoda, banki do tej pory - o czym pisałem wyżej - miały w szufladach analizy
    negatywnych scenariuszy, ale wolały ze strachu ich nie rozpatrywać. We wrześniu
    ludziom nagle zadzwoniły budziki.

    Cena jest elementem psychologicznej gry stron popytu i podaży, dlatego mimo
    załamania popytu nie było dużych zmian. Co więcej nabrałem przekonania, że
    potrwa on jeszcze dłużej. Kolejne 18 miesięcy. Być może odbije się o ceny z
    2004. Mnie się wydaje, że ustabilizuje się na poziomie o którym wspominałem,
    gdyż na to wskazuje fundament kalkulacyjny. Do tego nałoży się spadek cen
    nieruchomości poza ścisłymi centrami miast. Ale, przez brak podatku
    katastralnego, dziury w siatce urbanistyczniej nie bądą tak szybko znikać jak w
    ostatnich kilku latach.

    > Dlatego powtórze: "nie chce Was straszyć ale zobaczycie sami że najciekawsze do
    > piero przed nami".

    Nie neguję tego. Dla wielu prawdziwe okaże się przekleństwo życia w ciekawych
    czasach. Sam nie wyczekałem momentu. Ze względu na wzrost rodziny chciałem
    zmienić mieszkanie na większe, ale widząc co się dzieje sprzedałem w doskonałej
    dzielnicy, w starym bloku z cegły zimą 2006/07 za 4,5 tys/m2 (latem 2005 można
    było uzyskać 2,3-2,9 tys.), ale mogłem uzyskać jeszcze nawet i 6-7 tys. Obecnie
    ceny w tej starej, tradycyjnej dzielnicy znów spadły do 5-5,5 tys. Ale z zakupem
    jeszcze poczekam, choć śledzę już oferty by wiedzieć jak długo wiszą. Jednak
    drożej niż 4 tys. nie zapłacę. Rok wynajmu mieszkania o interesującej mnie
    powierzchni, to 0,25 tys pln/m2 nawet w tej dobrej dzielnicy.

    > Ceny +25% z 2004r? Mozliwe, ale nie zdziwie sie jesli w 2011 osiągną POZIOM cen
    > z 2004r. Dlatego ze wtedy mielismy juz prosperity, a w 2011 diabli wiedzą co,
    > jesli megakryzys to beda nie +25% a +0%.

    Nie wykluczam tego jak wyżej pisałem. Co więcej, zgadzam się z Tobą, że duże
    spadki cen D O P I E R O przed nami. Bardziej interesuje mnie poziom równowagi
    wg podłoży fundamentalnych. Dopiero potem mozna ten poziom odkształcać innymi
    czynnikami.

    > Szkoda tez że nie przytaczasz danych: na twarde dane że w 2007 pożyczono o 100%
    > więcej (!) niż w 2006 podajesz tylko mgliste "podejrzewam" i "zakładając". Sor
    > ry.

    Nie szukałem, choć śledzę. Dla mnie ważniejsze jest ile mieszkań sprzedano, a
    nie ile udzielono kredytów. Wiesz dlaczego? Pisałem już. Mieszkania to w Polsce
    zdecydowanie mniej niż połowa nieruchomości, na które zaciąga się kredyty
    hipoteczne, a mieszkania w dużych miastach to też tylko jakaś część rynku
    kredytów hipotecznych. Do tego rynek mieszkaniowy (a nie budownictwa z domami
    jednorodzinnymi włączenie) został rozbuchany przez pieniądze z zagranicy, które
    już się w większości wycofały. Cała Europa czekała na wejście 10 krajów do UE.
    Wszystkie wiedziały, że ceny wzrosną. Więc... A Polacy mają najwiekszą skłonność
    do kupowania nieruchomości na własność. W 2004 roku 78% Polaków mieszkało we
    własnym domu. Odsetek taki powyżej 70% jest tylko w UK, Irlandii i Danii. Drugi
    biegun to Austria i Niemcy, gdzie mniej niż połowa populacji mieszka przez
    jakikolwiek moment swojego życia we własnościowym mieszkaniu. Średnia w UE waha
    się między 55 a 65%. Czyli Polska musiała być najlepszym celem do zyskownej
    akcji - relatywnie głęboki rynek, wart wiele, kilka rynków lokalnych, czyli
    możliwa akcja falą (tu już sprzedam i za te pieniądze jeszcze kupię w innym
    mieście).

    Dlatego jest bardzo możliwe, że rynek mieszkań w głównych aglomeracjach siadł,
    ale jeszcze rok trwała akcja kredytowa. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że
    na budowę domu kredytu udziela się fazami, na zakup działki, a dopiero potem na
    budowę.

    > Do tej pory prawie ZADNE developer nie padł, nie nastepują
    > gwałtowne zmiany, pr
    > zejecia firm, licytacje komornicze, bezrobocie, kilkukrotny wzrost > liczby złych
    > kredytów - dlatego - PRAWDZIWY KRYZYS DOPIERO PRZED NAMI.

    Powtarzam - zgadzam się. Choć ze zdziwieniem w Dzienniku przeczytałem z tydzień
    temu, że padło 40 deweloperów (po wyroku), a w całej Polsce złożono już do
    rozpatrzenia 130, czy 140 wniosków o upadłość.


    > Zresztą to powoli akademicka dyskusja. Ty uważasz że kryzys nalezy liczyc od 20
    > 07 roku, ja uważam że poniekąd tak, bo od tego momentu mamy zjazd cen ale prawd
    > ziwy kryzys czyli GWAŁTOWNE ZMIANY (zgodnie z def. kryzysu) bedziemy miec dopie
    > ro teraz jak banki zakręciły kurki kredytowe bo ktokolwiek chcąc sprzedac miesz
    > kanie bedzie musiał ostro zjechac z ceny. Walczyć na śmierc i zycie o gotówke t
    > ych którzy jeszcze chcą/mogą kupować.

    Nie. W tym się nie różnimy. Ale dla Ciebie oznaką kryzysu będzie dramatyczny
    spadek cen, a dla mnie jest nią spadek popytu na mieszkania, a nie kredyty
    hipoteczne.

    Jak pisałem już w tym wątku, duży Trójmiejski deweloper właśnie wystawia 110
    mieszkań w cenach 3600-4200/m2. Do tej pory roczny popyt w Trójmieście to 3-4
    tys. mieszkań. Obecny spadek popytu tam sięga 10% wcześniejszego, więc tych
    mieszkań wystarczy teoretycznie na kilka tygodni, ale nie kazdy chce u każdego,w
    każdej lokalizacji.

    Pozdrowienia!
  • Gość: waniliax IP: 62.29.248.* 07.01.09, 16:09
    ta struktura kredytów od roku 2000 to koniecznie z wysokością
    oprocentowania - tak dla poszerzenia horyzontów. Jest dość istotna
    różnica w tej kwestii. W 2000 - 2002 oprocentowanie kredytów
    hipotecznych było dwucyfrowe, w pewnym momencie w niektórych bankach
    nawet powyżej 19%, co teraz pewnie niektórym się w głowach nie
    mieści.
  • Gość: Witek waw IP: 217.96.70.* 06.01.09, 12:03
    Prawda jest taka że mieszkania tanieją od wiosny 2007. Wtedy
    zatrzymały się ceny ofertowe a sprzedający (osoby prywatne i
    deweloperzy) w obliczu przedłużającego się czasu sprzedaży zaczęli
    być skłonni po 2-3 latach przerwy do negocjowania ceny i upustu.
    Wtedy kredyt był najtańszy (50 lat spłaty, 0% prowizji, 0.8% marży)
    a o kryzysie nikt nie mówił. Prawda jest taka że zabrakło już
    potencjalnych kupców z pieniędzmi lub zdolnością kredytową.
    Obecnie gdy kredyt bardzo podrożał a jego dostępność zmalała oraz w
    obliczu wzrostu bezrobocia należy się spodziewać bardzo dużego (25-
    35%) spadku cen w tych miejscowościach w których kapitał
    spekulacyjny oraz psychoza rosnących cen do nieba były szczególnie
    silne. Należy pamiętać ze w budowie jest 730tys mieszkań a
    budownictwo indywidualne szacuje się na 250tys domów.
    Pozdrawiam serdecznie


  • bogulo2 06.01.09, 08:58
    Nie mają czasu na forum...tyrają na ratę kredytu

    Poczekaj...oni się obudzą i powrócą naganiać ponownie. Pamieć bankierów jest ulotna i za parę lat znowu przyjdzie czas na zaciąganie się po uszy. Jak tylko jelenie popłacą kredyty (część nie spłaci, a część spłaci szybciej) to się zacznie ponownie. I znowu polaczki będą mądrzejsze po szkodzie...eh

    --
    Kupię mieszkanie w Poznaniu - ok70m2, płacę nawet 2500,-/m2!!!

    Moszna - warto odwiedzić
    Giełda Skuterów - jedyna giełda skuterów w Polsce
  • Gość: trik IP: *.netpoint.pl 06.01.09, 11:25
    No właśnie, dlatego zastanawiam nad refinansowaniem. Chciałbym podpisać taka
    umowę, która nie dawałaby bankowi prawa do "aktualizowania" zabezpieczeń.
    Rozważam kilka banków z tej listy:
    kredyt-refinansowy.poxtrade.com/
    Które z nich nie wyznaczają później takich dodatkowych zabezpieczeń?
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 11:25
    Pisałem o tym jakiś czas temu. O ile nie spodziewam sie gwałtownych ruchów banków na kredytach już udzielonych (choć faktycznie jesli wejdzie taka rekomendacja może sie to zmienic) natomiast na pewno dotyczyć bedzie nowych kredytów.
    W listopadzie banki udzieliły ok 2500 kredytów, pisałem że jesli taka sytuacja sie utrzyma jeszcze miesiąc dwa (a nie widać wielkich zmian) ceny polecą na pysk (transakcyjne, nie ofertowe) i wtedy banki będa MUSIAŁY przy udzielaniu kredytu uwzględnić że wartośc mieszkania (zabezpieczenia) spadnie za pół roku-rok np o 15-30%. Co to oznacza dla banku? Konieczność dodatkowego zabezpieczenia lub wymóg wkładu własnego.
    Kredyty bez wkładu własnego na poziomie 20% odejdą do lamusa, może teraz (rek. T ma być wprowadzona w marcu) troche to rozkręci rynek "żeby zdążyć" ale jesli rek.T ma dotyczyć też już udzielonych kredytów to oznacza że "popyt w czarnej d... na lata" mamy już, a nie za pare miesiecy.

    Nikt z tych pismaków sie nie pokusił o analizę i zebranie prostych danych
    Liczba kredytów hipotecznych
    2002 ok 130 tys kredytów wartosci 8-9 mld
    2005 202 tys kredytów wartosci ok 24 mld
    2006 280 tys kredytów na ponad 30 mld
    2007 311 tys kredytów na ok 60 mld
    I połowa 2008 165 tys kredytów wartosc 36 mld (szacuje sie 68mld w całym)

    w listopadzie 2008 udzielono ok 2500 kredytów na kwote 600mln (uwzgledniając rózne inne dane może to być do ok 1mld ale nie wiecej)
    2009??? Uważam że może być koło 50-100 tys kredytów na 10-20 mld. I to dostępność kredytów - restrykcyjna - wyznaczy ceny. Jeśli bedziemy mieć do czynienia z duzym spadkiem ilosci i wartosci kredytów spadek może być bardzo duży (oczywiscie cen transakcyjnych, nie marzycielskich)
  • darr.darek 06.01.09, 14:35
    znajomy_jennifer_lopez napisał:
    > Pisałem o tym jakiś czas temu (..)
    > Liczba kredytów hipotecznych
    > 2002 ok 130 tys kredytów wartosci 8-9 mld
    > 2005 202 tys kredytów wartosci ok 24 mld
    > 2006 280 tys kredytów na ponad 30 mld
    > 2007 311 tys kredytów na ok 60 mld
    > I połowa 2008 165 tys kredytów wartosc 36 mld (szacuje sie 68mld
    > w całym) w listopadzie 2008 udzielono ok 2500 kredytów na kwote
    > 600mln

    Wartościowe dane. Ja szacowałem wartość kredytów hipotecznych branych w dewizach
    na równowartość ok. 50mld zł i wiele się nie pomyliłem.
    A ten spadek z 60 mld PLN do kilku mld PLN wpływających rocznie dewiz na rynek
    wymiany walutowej dobrze tłumaczy ostatnie tąpnięcie złotego. Spadek wartości
    złotego maksymalny z 3.20zł/eur do ok. 4.06zł/eur, czyli spadek maksymalny
    wartości złotego o 21%. Choć faktem jest, że umocnienie do 3.20zł/eur nie trwało
    długo a bardziej
    uśredniona wartość to pewnie ok. 3.45zł/eur. Co i tak daje do dziś spadek kursu
    złotego o 15%.

    Licząc eksport polski na ok. 110 mld Euro, to owe dodatkowe ponad 50 mld PLN,
    czyli wg kursu 3.45zł/eur równowartość dodatkowych dewiz 14.5 mld Euro na rynku
    wymiany podbijała wartość złotego o kilkanaście procent.
    W całości ten jeden czynnik nie tłumaczy spadku kursu złotego, ale w ... "niemal
    całości". Czyli udowodnione niniejszym, że ten jeden czynnik jest odpowiedzialny
    za większość wartości spadku złotego.

    Eksporterzy powinni się modlić, aby nie zaczął się znowu run na kredyty we
    frankach i innych dewizach.


  • wlodekzpoznania 06.01.09, 15:10
    O cenach w Trójmieście, to pierwsza oferta na mieszkania poniżej 4 tys/m2. Niby
    tylko 110 szt., ale przy obecnej sprzedaży to zasysci rynek nawet na dwa miesiące.
    www.hossa.gda.pl/?ids=28#0
    A tak naprawdę to balon, czy chodzi tylko o ceny, czy o faktyczne zmniejszenie
    wolumenu rynku.

    Bardzo ciekawa konkluzja walutowa. Dodatkowo od lata niemal stanął eksport dóbr
    konsumpcyjnych na rynki zachodnie, czyli mebli, elementów z drewna, elementów
    wykończeniowych z tworzyw sztucznych oraz komponentów do przemysłu
    samochodowego, których Polska jest dużym producentem. Myślę, że to też nie bez
    znaczenia. I choć konkurencyjność eksportu wzrasta, oraz zbankrutowało kilka
    firm meblarskich, to gwałtownego ożywienia tak szybko nie będzie, jak te branże
    w Zachodniej Europie nie ruszą.
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 15:41
    Widzisz Włodku, Ty zobaczyłeś w podanym linku 110 mieszkań a ja zobaczyłem że jest 1 mieszkanie i 109 dziur w ziemi. W połowie 2010 developera może już nie być.
  • wlodekzpoznania 06.01.09, 16:03
    :-) To przeoczyłem. Mea culpa. W takim razie niewiele z tego sprzedadzą.
  • darr.darek 06.01.09, 16:06
    wlodekzpoznania napisał:
    >Bardzo ciekawa konkluzja walutowa. Dodatkowo od lata niemal stanął
    >eksport dóbr konsumpcyjnych na rynki zachodnie

    No z tym ustaniem eksportu to raczej nie przesadzałby. Nie sprawdzałem danych o
    ile spadł eksport, jeśli jednak spadł np. o 10% to jest to już sporo i daje
    dodatkowy czynnik spadku kursu złotego.

    Co ciekawe, jednak na spadku eksportu towarów wysokoprzetworzonych (na skutek
    spadku popytu globalnego) bardziej od Polski może ucierpieć wiele innych krajów
    europejskich. I to tak dużych jak tym bardziej małych. Dużych, jak Niemcy,
    którzy mają wśród dużych państw bodaj największy udział eksportu do PKB (eksport
    też mają głównie z towarów wysokoprzetworzonych).
    I małych, które zwykle mają silniejszy eksport i import w relacji PKB z racji
    małej skali gospodarki. Z tych małych wystarczy wymienić Słowację czy Czechy.
    Nie wspomnę już o krajach nadbałtyckich, gdzie np. kredyty dewizowe zachwiały
    całością jak liściem na wietrze (niczym w Islandii).

    Najciekawiej jest wg mnie na Słowacji. Bardzo wysoki udział eksportu samochodów
    w relacji do PKB. Zapewne eksport też siadł. Z dnia na dzień nie ma cudów
    wzrostu wydajności pracy, a tu "prezent" mają w postaci euro, no i relatywnie
    wyższych płac w euro (relatywnie w porównaniu z regionem, bo nawet u bogatszych
    Czechów umocnienie waluty w regionie nie było tak silne jak u Słowaków).
    Ceny zapewne już 20% niższe w Polsce jak na Słowacji, niechby tylko milion
    Słowaków wybrało się na zakupy do Polski - to jedna piąta narodu i spadek
    sprzedaży krajowej mają jak w banku.
    Ciekawe czy dojdzie do masowych obniżek płac w Słowacji. Faktem jest, że mieli
    średnio podobne płace jak w Polsce, ale teraz wg przelicznika euro mają przecież
    nagle jakieś 25% wyższe płace.


  • mara571 06.01.09, 16:07
    hipotecznych na zmiane kursu.
    Zaponiales jeszcze, ze wycofane zostaly z polskiego rynku miliadry dolarow i
    funtow z anglosaskich funduszy emerytalnych i hedingowych, bo pieniadze byly
    potrzebne gdzie indziej.
  • darr.darek 06.01.09, 16:25
    mara571 napisała:
    >hipotecznych na zmiane kursu.

    W czym przesadzam ? Przecież oszacowałem, że równowartość jakichś 14.5 mld euro
    rocznie wpływających z kredytów dewizowych na rynek wymiany dewiz na złotówki w
    relacji do ok. 110 mld euro rocznie przychodów eksportowych miało siłę
    podbijania kursu złotego parunastu procent w relacji do tej z wpływów eksportowych.

    Owszem warto dodać jeszcze wpływy inwestycji zagranicznych w Polsce, dotacji z
    EU, wpływów od emigrantów zarobkowych - czynniki, które wywołują deficyt
    handlowy. Oczywiście te wymienione nie spadły nagle lecz idą często w
    niezmiennej wartości.
    Dlatego warto byłoby bardziej porównywać z importem pewnie ok. 130 mld euro. To
    nadal było ponad 10% "siły umacniającej" wartość złotego z tytułu owych kredytów
    dewizowych.

    >Zaponiales jeszcze, ze wycofane zostaly z polskiego rynku miliadry
    >dolarow i funtow z anglosaskich funduszy emerytalnych i hedingowych,
    >bo pieniadze byly potrzebne gdzie indziej.

    To był czynnik krótkoterminowy. Niechby tzw.kapitałów spekulacyjnych
    zagranicznych było na polskiej giełdzie (i nie tylko) choćby nawet w miliardach
    euro (nie wiem ile było). Niechby to wszystko uciekło w ciągu miesiąca, to nadal
    tłumaczy spadek w ciągu jednego miesiąca a nie w ciągu kilku miesięcy.

    Oczywiście, tzw. kapitały spekulacyjne nie są wycofywane po to "bo są potrzebne
    gdzie indziej", a po to, bo prognozy mówią, że gdzieś indziej da się więcej
    zarobić na takim kapitale spekulacyjnym.
    Lub nazywając precyzyjniej: "bo gdzieś indziej da się aktualnie mniej stracić"..


  • mara571 06.01.09, 14:10
    ludziom mlodym ostrzezenia nie pomoga, bo oni jesli czegos chca to musza miec. A
    banki to umozliwily.
    Mnie interesuje, co zrobia teraz.
    Osobiscie jestem zdania, ze poczty od banku nie dostana, ci ktorzy swoje raty
    wplacaja regularnie. W koncu z kazda wplacona rata wielkosc zadluzenia sie
    zmniejsza zlizajac sie do obecnej wartosci mieszkania.
    Ale w polskiej specyfice problem moga miec wlasciciele szczegolnie atrakcyjnych
    nieruchomosci. Przy olbrzymiej korupcji w Polsce istnieje niebezpieczenstwo, ze
    dla niektorych wysoko postawionych pracownikow bankow bedzie to dobra okazja,
    aby zdobyc tanio mieszkanie dla czlonkow rodziny i znajomych krolika, ktore jest
    szczegolnie atrakcyjne i bylo drogie ze wzgledu na metraz i lokalizacje.
    Ciekawe tez co zrobia banki, z "apartamentami" o standarcie mieszkan socjalnych,
    kiedy mlodzi kredytobiorcy straca swoja pierwsza prace.
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 14:54
    mara571 napisała:

    > ludziom mlodym ostrzezenia nie pomoga, bo oni jesli czegos chca to musza miec.

    Jak MUSZĄ i MIEĆ, no to trudno. Wg mnie ani nie muszą ani nie mają ale OK.

    > A> banki to umozliwily.
    > Mnie interesuje, co zrobia teraz.
    > Osobiscie jestem zdania, ze poczty od banku nie dostana, ci ktorzy swoje raty> wplacaja regularnie.

    Generalnie jestem podobnego zdania.

    W koncu z kazda wplacona rata wielkosc zadluzenia sie> zmniejsza zlizajac sie do obecnej wartosci mieszkania.

    Hehe, niekoniecznie synu/córko - jak masz kredyt w CHF to jego złotowa wartość może rosnąc mimo że bedziesz spłacac po dwie raty miesięcznie.

    > Ale w polskiej specyfice problem moga miec wlasciciele szczegolnie atrakcyjnych> nieruchomosci. Przy olbrzymiej korupcji w Polsce istnieje niebezpieczenstwo, ze> dla niektorych wysoko postawionych pracownikow bankow bedzie to dobra okazja,

    I tak i nie. Banki tak robią, ale w detal sie nie bawią. Za to jesli byłoby to powiedzmy 10-100mln to mozna sie schylić. Polecam analizę gospodarki niemieckiej i jej uzależnienie od banków i zwłaszcza prześledzenie w jaki sposób banki stawały sie "udziałowcami" firm. Cała gospodarka niemiecka siedzi w kieszeni banków.
    Te "wzorce" próbują naśladować niektóre nasze banki - dziwnym trafem zwłaszcza te z włascicielem niemieckim np BRE.

    > aby zdobyc tanio mieszkanie dla czlonkow rodziny i znajomych krolika, ktore jes> t
    > szczegolnie atrakcyjne i bylo drogie ze wzgledu na metraz i lokalizacje.

    Jacy członkiwie rodzin? To detal. Żaden bank sie po to nie schyli.
    A pojedynczy bankier z okienka tak nie zrobi bo takie decyzje zapadają ciut wyżej.

    > Ciekawe tez co zrobia banki, z "apartamentami" o standarcie mieszkan socjalnych> ,> kiedy mlodzi kredytobiorcy straca swoja pierwsza prace.

    Tak wiec jako detalista mozesz generalnie spać spokojnie jesli spłacasz. Ale jesli nie to bank może sie jednak "zdenerwowac"
  • wlodekzpoznania 06.01.09, 15:19
    znajomy_jennifer_lopez napisał:

    > mara571 napisała:
    >
    > Hehe, niekoniecznie synu/córko - jak masz kredyt w CHF to jego
    > złotowa wartość może rosnąc mimo że bedziesz spłacac po dwie raty > miesięcznie.

    O to przecież w tym artykule chodzi. Dlatego w końcu redukowano - przy głośnym
    pomstowaniu tu na forum - dostępność kredytów walutowych przy przewartościowaniu
    PLN wobec EUR i CHF.

    > Polecam analizę gospodarki niemieckiej i jej uzależnienie od
    > banków i zwłaszcza prześledzenie w jaki sposób banki st
    > awały sie "udziałowcami" firm. Cała gospodarka niemiecka siedzi w > kieszeni
    banków.
    > Te "wzorce" próbują naśladować niektóre nasze banki - dziwnym
    > trafem zwłaszcza te z włascicielem niemieckim np BRE.

    Powiem szczerze - to był świadomy krok do profesjonalizacji biznesu w Niemczech.
    Od lat 90-tych ten proces rozpoczął się w drugiej europejskiej gospodarce
    stojącej medium i small biznesem, we Włoszech. I to właśnie wzorem Niemiec.
    Przedsiębiorstwa właścicielskie działają pełną parą przez pierwsze 20-30 lat,
    potem tracą ekspansywność. Najpierw starzejący się właściciel się nad wszystkim
    trzęsie, ale firmę trzyma żelazną ręką. A potem po jego odejściu okazuje się, że
    firma nie ma w sobie rozumiejących ją godnych założyciela następców. Jeśli
    patrzysz na to bardzo krytycznie, to polecam poszukać inspiracji u Grainera w
    fazach rozwojowych przedsiębiorstw. Do tego publikował empiryczne dane o fazach
    bankructw i ich związku z fazą rozwoju.
  • mara571 06.01.09, 15:43
    to tylko przypuszczenie, ale zapominasz, ze banki to nie tylko zarzad i prezes w
    centrali, najczesciej w Warszawie. To takze struktury terenowe, gdzie pewne
    osoby moga podejmowac samodzielnie decyzje.
    To tak jak w administracji panstwowej: Sejm uchwali ustawy, rzadowi i
    prezydentowi wydaje sie, ze rzadza, ale de facto przecietny obywatel ma do
    czynienia z urzednikiem nizszego szczebla i jak sie ten uprze to duzo wody w
    Wisle uplynie zanim obywatelowi zostanie przyznana racja przed NSA.
    Bardzo dlugo mieszkam w Niemczech i realia niemieckiej gospodarki znam dobrze.
    Masz tylko czesciowo racje piszac, o "jej uzależnieniu od banków i zwłaszcza
    prześledzenie w jaki sposób banki stawały sie "udziałowcami" firm."
    Prawda jest, ze Siemens i Deutsche Bank sa scisle powiazane i to od ich
    zalozenia przez dwoch braci.
    Gigantyczne pakiety akcji niemieckich firm posiadaja nie banki, ale niemieckie
    towarzystwa ubezpieczeniowe, ktore w calym okresie powojennym lokowaly w akcjach
    skladki z ubezpieczenia na zycie obywateli niemieckich. To byla i nadal chyba
    jest najpopularniejsza forma oszczedzania na stare lata. Notabene b. czesto
    stosuje sie ubezpieczenie na zycie jako zabezpieczenie kredytu hipotecznego.
    Prawda jest tez, ze w XXI wieku nastapilo gwaltowne "zblizenie" pomiedzy
    towarzystwami ubezpieczeniowymi i bankami. Provinzial byl zawsze spolka corka
    Sparkass, ale Alianz kupil swiadomie Dresndner Bank (teraz musi sprzedac ponizej
    ceny zakupu).
    Jesli jednak moje przypuszczenia sie potwierdza zobaczymy na pewna pierwszego
    poszkodowanego w b.popularnym prgramie pewnej histerycznie krzyczacej p.
    redaktor w polskiej telewizji publicznej.
  • mara571 06.01.09, 15:47
    ze kreydt hipoteczny, wziety na budowe domu(przy 50% udziale wlasnym)
    splacilismy 20 lat temu. Mialo byc 20 lat, spalcilismy po 8 latach.
  • Gość: saq IP: 195.85.249.* 06.01.09, 08:56
    - co do zabezpieczeń - niestety bank ma prawo do dodatkowych
    zabezpieczeń i to jest zapisane w umowie. jedyne pocieszenie to fakt
    iż jeśli bank miałby żądać od większości klientów, którzy wzięli
    kredyt na 100% dodatkowych zabezpieczeń - mógłby sam na siebie
    sprowadzić kłopoty - bo niewielu ma dodatkowe zabezpieczenie a
    podniesienie i tak wysokiej marży może spowodować kłopoty z
    płatnością rat zatem i kłopoty dla banku.
    - co do % - zazwyczaj % oparte jest o wibor3m/libor3m zatem zmiany
    oprocentowania kredytu (tj stawki libor/wibor) powinny pojawić się
    najpóźniej za 3 m-ce (u mnie zmiana będzie widoczna z ratą marcową)
    howgh.

    S.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 06.01.09, 10:25
    <(u mnie zmiana będzie widoczna z ratą marcową)>
    W zależności od regulaminu danego banku,ale LIBOR w większości
    liczony jest kwartalnie /stawka w ostatnim dniu kwartału/ i już
    styczniową ratę powinieneś mieć mniejszą /jeśli brałeś w CHF/
  • Gość: yuki IP: *.maius.am.poznan.pl 06.01.09, 11:41
    mBank aktualizuje libor 3m co miesiąc w dniu płacenia raty
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 06.01.09, 12:33
    Jakby aktualizował LIBOR3m co miesiąc to byłby LIBOR1m???
    Nie znam się,tylko tak sobie myślę:)
  • Gość: RM IP: 199.64.72.* 06.01.09, 15:27
    Niekoniecznie. Moglby to nadal byc LIBOR 3M
  • tata_ok 06.01.09, 10:10
    To jest niewolnictwo w czystej postaci. Banki swoim istnieniem
    napompowały ceny nieruchomości do niebotycznych rozmiarów, teraz
    żądają dodatkowych gwarancji. Biorąc za przykład przypadek z
    artykuły, oprócz mieszkania otrzymują również prawa do działki.
    --
    Boże zrównaj ZUS do KRUS
    Dokończyć reprywatyzację w USA – oddać ziemię Indianom.

  • steady_at_najx 06.01.09, 10:14
    >To jest niewolnictwo w czystej postaci

    Daliscie sie mamic na kolorowe swiecace koraliki to teraz trzeba na plantacjach zap....rzac.
    Pamietaj oni wtedy mieli niewielki wybor. Wy ten wybor sami podpisaliscie.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • tata_ok 06.01.09, 12:58
    To prawda, niewolnicy w USA nie mieli wyboru.
    Obecne niewolnictwo jest bardziej wyrafinowane,
    Ale wyjścia wiele osób biorących kredyt nie miało jeżeli chciało żyć
    normalnie,
    Nie wyobrażam sobie planować założenie rodziny, posiadanie dzieci i
    mieszkanie pod mostem lub na wynajętej kawalerce razem z kumplami ze
    szkoły.
    Inaczej by było jakby banków nie było. Wtedy ceny nieruchomości były
    dużo niższe.


    --
    Boże zrównaj ZUS do KRUS
    Dokończyć reprywatyzację w USA – oddać ziemię Indianom.
  • lava71 06.01.09, 10:24
    Od dawna mówię, że kredyt konsumpcyjny to zło. A kredyt hipoteczny jest właśnie
    kredytem konsumpcyjnym. Gdyby nie ciągła podaż pieniądza to większość artykułów
    była by realnie 2x tańsza. Nieuzasadniona podaż pieniądza doprowadza do
    chwilowych rozgrzań gospodarki a następnie długich okresów zapaści gdy
    "niewidzialna ręka rynku" przywraca równowagę.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 06.01.09, 10:27
    Sam kredyt - nawet konsumpcyjny nie jest złem, po prostu to narzędzie, tyle, że
    łatwiej nim sobie zrobić krzywdę... Młotek też przecież nie jest złem, a że
    niewłaściwie go używając możesz sobie stłuc palce, albo nawet jakąś większą
    krzywdę zrobić, to już zupełnie inna historia.
  • lava71 06.01.09, 10:38
    tak jest narzędziem ... ale są też narzędzia, które służą tylko do robienia
    krzywdy. Młotek raczej nie jest dobrym przykładem, trafniej było by wspomnieć o
    garrocie.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 06.01.09, 10:43
    Tu bym się nie do końca zgodził, kredyt konsumpcyjny może byc poniekąd kredytem
    inwestycyjnym, kwestia jest taka, że nie na każdą inwestycje łatwo dostać
    kredyt... Dlatego, mimo, że jeśli pamiętasz sam odradzałem, jeśli nie było
    jakiejś niebagatelnej okazji zakupy mieszkań z rok temu, o tyle nie uważam
    kredytu konsumpcyjnego jako zło. Po prostu - jest to narzędzie, tyle, że
    trudniejsze w obsłudze i nie powinno być wszędzie i przez każdego wykorzystywane.
  • lava71 06.01.09, 10:49
    ale kredyt to nie jest tyko sprawa biorącego to także sprawa całej społeczności,
    która w ten sposób zostaje dotknięta wirtualnym popytem. Dobra, które powinny
    kosztować x kosztują 2-3x. Co z tego, że kredytobiorca w ostatecznym rozrachunku
    płaci 4x ... jeżeli my wszyscy także płacimy z tego powodu więcej?
    Poza tym jak wcześniej wspomniałem "rozdawanie pieniędzy" wprowadza cykliczne
    wahania na rynku co także jest bardzo niepożądane.
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 12:00
    Ja sie zgadzam z lavą71 bo wiem o co mu chodzi. Oczywiście każdy kredyt moze byc inwestycyjny itp itd i być dobrem dla jednostki.
    Ale jest złem dla ogółu. Dlaczego? Prosty przykład

    100 ludzików dostaje mozliwośc wydania swoich 5-10-15 letnich zarobków w jeden rok. Chcą kupić to samo - co sie dzieje z ceną? Jesli wczesniej na dobro było chetnych 5? Ceny szybują. Wiec ludziki nie płaca po 2zł a po 8zł
    Producent: produkował sobie spokojnie 5 cegieł. Ale nagle popyt jest na 50cegieł, na dodatek ceny szybują, opłacalnośc rosnie jak dzika.
    Inwestuje, zakłada jeszcze 3 nowe cegielnie. Produkuje prawie 40cegieł dziennie. zyski niebotyczne
    O... ku....... bo jak wszyscy zwiekszyli moce to nagle sie okazało ze nastepne 100 ludzików nie dostanie do reki 15letnich zarobków, nie kupują

    skutek?
    Ludzik przepłacił plus przez 15 lat nie wyda na nic kasy (jest dla gospodarki "stracony) nie pojdzie do fryzjera, knajpy kina bo spłaca te wzięte 15 letnie zarobki.
    Producent ma 4 cegielnie a nawet dla jednej nie ma zbytu, zwalnai ludzi ale i tak bankrutuje (przy opłacalnosci produkcji na poziomie 50% myslał ze duzy kredyt 15% mu niestraszny). Bezrobocie, zapaść, na dodatek prace straci którys z tych 100 ludzików - samonakręcająca sie spirala.

    Wierz mi że ludek wolałby kupić to samo za 5letnie zarobki a nie 15 letnie, a i producent od "fuksów" woli stabilny wzrost - normalny producent przedsiebiorca jest zainteresowany PROWADZENIEM dochodowego biznesu, a nie łapaniem fuksów itp - to lubią spekulanci.

    O to jest niestety tragiczne. A nie ma pomysłu na zatrzymanie spekulacji. Któregoś dnia fundusze inwestycyjne tak zaspekulują że skonczy sie jakąs kontynentalną biedą np w Afryce/potęzną wojną półświatową
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 06.01.09, 12:46
    Ale jednocześnie - ktoś ma świetny pomysł na świetny wyrób, powiedzmy, że
    posiada 50% środków by rozpocząć jego produkcję, posiada też dom, który jest
    skłonny zaryzykować i zastawić, czy to źle że weźmie kredyt i zacznie produkcję?
    Przykład który podałeś strasznie śmierdzi UPRowskimi uproszczeniami. O ile
    główne kierunki tego co twierdzili były właściwe, o tyle często uzasadnienia,
    oraz pomysł jak to zrealizować było właśnie zbytnim uproszczeniem. A jak ktoś
    kiedyś powiedział że wszystko należy robić tak prosto jak to się da, ale nie
    prościej.
  • Gość: pepe IP: 94.254.236.* 06.01.09, 13:32
    > Ale jednocześnie - ktoś ma świetny pomysł na świetny wyrób, powiedzmy, że
    > posiada 50% środków by rozpocząć jego produkcję, posiada też dom, który jest
    > skłonny zaryzykować i zastawić, czy to źle że weźmie kredyt i zacznie produkcję
    > ?\

    a jak odroznisz jednych od drugich?
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 06.01.09, 13:34
    A jak odróżnisz, czy kupujący wiertarkę w sklepie potrafi ją obsłużyć, i czy kupuje dla siebie, czy dla brata?
  • tata_ok 06.01.09, 13:22
    Zgadzam się w 100%, tak to wygląda
    --
    Boże zrównaj ZUS do KRUS
    Dokończyć reprywatyzację w USA – oddać ziemię Indianom.
    Zamknąć Banki
  • Gość: Leszek IP: 212.160.172.* 06.01.09, 15:19
    Zależy jaką spólką były te cegielnie, bo w okresie prosperity mógł
    odpowiednio zabezpieczyć swoje przychody a w okresie kryzysu
    zawiesić działalność lub ogłosić upadłość.
    Na swoje i tak wyszedł.
  • Gość: zab IP: *.shell.com 06.01.09, 12:22
    Kredyt konsumpcyjny na pewno nie jest kredytem inwestycyjnym. To
    dwie różne sprawy, ale żeby o tym wiedzieć trzeba znać podstawowe
    informacje na temat obiegu okrężnego w gospodarce. Konsumpcja to
    zużycie dóbr i usług w gospodarstwie domowym natomiast inwestycja
    najogólniej mówiąc ponoszenie nakładów na wytworzenie bądź
    zwiększenie wartości majątku.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 06.01.09, 13:02
    A to juz zależy od sytuacji. Podam przykład z zamierzchłych lat - kolega miał na
    giełdzie trochę pieniędzy - na studiach potrzebował kupić komputer - początek
    lat 90-tych. Na zakup wziął kredyt, bop wycofując pieniądze z giełdy kupiłby
    dużo gorszą konfigurację. Kredyt był konsumencki, jednak jemu komputer posłużył
    1) do nauki 2) do zarabiania pieniędzy, ponieważ zaczął pisywać artykuły do pism
    komputerowych... Po roku czasu - dzięki temu, że na giełdzie zarabiał również,
    spokojnie spłacił komputer. Jest to przykład z rzeczywistości, gdzie kredyt
    konsumencki poniekąd był inwestycyjnym. Zauważ, że nie napisałem, że był to
    standardowy kredyt inwestycyjny.
  • steady_at_najx 06.01.09, 10:49
    Sam kredyt nie.


    Tak samo z mlotkiem.
    Ale jak w telewicji i gazetach by glosili ze nie ma zadnego niebezpieczenstwa nawet jak wysoko podrzucisz ? I codzienne hasla "rzucaj wysoko, nic sie nie stanie"

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 11:48
    Ha! Czy kredyt hipoteczny to konsumpcyjny

    Mieszkanie 500 000zł, kredyt typowy 30 lat, 100%
    gołe odsetki przez 4 lata to 160 000zł
    czyli ok 3000zł miesiecznie za przyjemnośc mieszkania w bankierskim domku
    i tu mamy do czynienai z konsumpcją - płacimy za "konsumpcję"

    Ale
    Mieszkanie warte 250 000zł, kredyt typowy 30 lat, 100%
    gołe odsetki przez 4 lata to 80 000zł
    Dochód z najmu 0 - 100 000zł
    I np wzrost wartosci mieszkania po 4 latach do 500 000zł
    I tu mamy do czynienia z inwestycją i lewarowaniem biznesu.

    Tyle ze wiekszosć kredytów w Polsce była konsumpcyjna i rozwala mnie jak ktoś pisze że "jest na swoim" i że "spłaca"
    Polecam pierwszy z brzegu kalkulator np na millenet.pl
    Kredyt 250 000zł, 30 lat
    4 lata: rata średnio 1700zł, w tym 200zł prawdziwej spłaty (kapitału)
    Mamy 4x12x1500=72 000zł odsetek
    i 4 x 12 x 200=niecałe 10 000zl kapitału. Zabuliłeś żuczku kredytowy ponad 80 000zł ale nawet 10 tys z tego nie poszło na spłate kwoty kredytu (kapitału)
  • Gość: Leszek IP: 212.160.172.* 06.01.09, 12:40
    Ha!
    Zależy jak na to spojrzeć, u mnie np. brałem kredyt na mieszkanie w
    2003 roku we frankach i płaciłem za franka 2,88. Dostałem kredyt 120
    tys (około 41 tys. franków) na 25lat. Obecnie jestem praktycznie po
    kredycie zostało do spłaty 10 tys w zł. Duża część kredytu spłaciła
    się sama. Przewalutowałem na zł po 2,14.
    A wahania cen mieszkań są mało istone bo w nim mieszkam i nic nie
    zmieni czy będzie kosztowało 180 tys jak kupowałem czy około 500 tys
    jak są w sprzedaży. Jakby nawet nie patrzeć to i tak wartość nie
    spadnie poniżej jej zakupu.
    Druga strona medalu jest taka że nieruchomości w długiej
    perspektywie będą drożały ponieważ jest inflacja i wzrost
    wynagrodzeń co prowadzi do zwiększenia cen wartości nieruchomości,
    dzieł sztuki itp itd.
    Fakt jest taki że nie można kupować czegoś nie mając wkładu własnego
    lub jakiegokolwiek zabezpieczeia.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 06.01.09, 13:07
    Jest tez spadek populacji, a mieszkania jak wszystko się zużywają, więc czy
    będzie rosło - w ogóle wzrosty będą, ale i spadki - kwestia co będzie większe...
  • Gość: a IP: 81.210.48.* 06.01.09, 15:46
    Nieruchomosci drozeja w miastach w ktorych przybywa ludzi a traca na wartosci
    gdzie ubywa w długiej perpsektywie czasu. Inflacja i wzrost wynagrodzeń w
    dłuższej perspektywie znoszą się. Rosnąca wydajność pracy niestety nie przekłada
    się na tańsze mieszkania m.in. dlatego że nieruchomość jest niepowtarzalna w
    przeciwieństwie do usług i towarów w sklepach.
  • Gość: atx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 12:45
    Problem niestety polega na tym, ze mieszkac gdzies trzeba. To nie jest nowy telewizor czy samochod, ktory mozesz sobie darowac. Alternatywy sa nastepujace: kupno, wynajem, mieszkanie pod mostem. Trzecia dla mnie odpada, pozostaja dwie, z ktorych kazda wymaga pewnej sporej kwoty. Wiec tak naprawde nawet wiedzac, ze z 1700 raty 1600 to odsetki, nie mam wielu alternatyw.
  • steady_at_najx 06.01.09, 12:56
    >Wiec tak naprawde nawet wiedzac, ze z 1700 raty 1600 to odsetki, nie mam wielu alternatyw.


    Dziwnie patrzysz. Widzisz tylko czarne badz biale. Nie dostrzegasz calej gamy szarosci.

    A rozwiazanie w postaci 2-letniego wynajmu a nastepnie kupna nie wchodzi w gre ?
    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: waku IP: 81.210.85.* 06.01.09, 13:03
    wynajem nawet małego mieszkania w miescie to niewiele mniej niz rata
    kredytu. trzeba jeszcze miec dosc duze zarobki aby odlozyc w 2 lata
    ok 100 tys (20% wkladu wlasnego). wiekszosc kredytow na 100 procent
    brali ludzie ktorzy mieli dosc duze ale nie bardzo duze zarobki. a
    przez 2 lata ceny nieruchomosci nie spadna az tak bardzo (20-30% to
    od 500 tys nadal 350-400 tys) a banki i tak cos wymysla aby zarobic
    na kliencie
  • steady_at_najx 06.01.09, 13:12
    Zapominasz o waznym czynniku jesli mieszkania spana to mieszkanie ktore cie interesuje nie bedzie kosztowalo 500 tys a i banki zniza wklad np do 15 % po przejsciu kryzysu.

    Ale wybacz, jesli nie stac cie zeby odlozyc 15% z 200 tysiecy to nie stac cie na mieszkanie. Poza tym dlaczego z marnymi zarobkami masz ambicje do duzych i drogich mieszkan ? Bo na kredyt i tych pieniedzy nie widac.
    Zeby nie bylo watpliwosci nie mowie ze spadnie z 500 na 200.

    "Stac" to oznacza placic wysokie raty przez 30 lat a nie miec zdolnosc naciagana przez lichwiarza kredytowego.

    Jesli cie nie stac wynajmuj male i odkladaj na male. A nie wynajmuj duze i zglaszaj pretensje do duzego.
    Proste i prawdziwe.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 13:22
    Tym bardziej nie warto kupowac teraz mieszkania
    Wynajem np 1500zł
    Rata 1900zł w tym całe 200zł spłaty kapitału
    Przez 4 lata na wynajem wydasz 1500x12x4
    Na gole odsetki wydasz (1900-200)x12x4
    PLUS spadek wartości chaty o 20-65% (zalezy co to i za ile wziete)
  • Gość: Leszek IP: 212.160.172.* 06.01.09, 13:49
    Uważam,że warto ale po cenie jaka nas interesuje :) Wiadomo że duża
    część mieszkań ma zawyżoną cenę co do wartości. Ale jest też okazja
    kupić w chwili obecnej tanio mieszkanie. Ja np. kupiłem ziemię w
    cenie w jakiej bym jej nie kupił jeszcze 3 miesiące temu. Fakt
    naszukać się trzeba i trafić na osobę potrzebującą pieniędzy.
    Dużo osób kupiło mieszkanie w celach inwestycyjnych z nadzieją na
    szybki zysk więc od nich można kupić taniej. Od dewelopera obecnie
    bym uważał i dziury w ziemi bym ne kupił, jak już to mieszkanie
    tylko do wydania i transakcja kupno od razu z aktem notarialnym.
    Drugim powodem jest wysoki kurs walut i tu może być szansa na
    dodatkowe benefity.
    Na rynku wtórnym ceny za dużo nie spadną bo my nie jesteśmy skłonni
    do opuszczania cen.
    Inna sprawa to rzekome ogromne spadki na rynkach nieruchomości na
    zachodzi ( w tym USA).
  • Gość: Leszek IP: 212.160.172.* 06.01.09, 15:22
    Ale takie napędznie przez kredyty konsumpcyjne ma też drugi koniec -
    zwrost płac.
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 15:28
    Mhm, tak, wzrost płac o 20%, a co gorsza o 50% a potem bezrobocie. Im kto dostał wieksza podwyżke w stosunku do swojej wydajności (dochodowości) tym szybciej poleci na bruk.
    Pracodawca dobry człek i tego nie chce? Może nie mieć wyjścia.

    Od skoków lepsza stabilna praca, dla wiekszości przynajkmiej.
    Założe sie że jakby tu na forum ktoś dał wybór:
    Masz synu prace na rok za 3x tyle co teraz a potem se radz i
    Masz synu tu prace, ile chcesz, może byc do końca zycia, ale dostaniesz tylko 70% tego co teraz to 90% osób wybrałoby drugą opcję
  • Gość: Mam kredyt w CHF IP: 213.129.10.* 06.01.09, 13:07
    Ale o co Ci chodzi?
    Cięcie stóp w Szwajcarii było. LIBOR spadł.
    Zgodnie z umową miałem aktualizację oprocentowania 1 stycznia i rata
    kredytu spadła z 380 CHFów na 270 CHFów (spłacam kredyt na 35 lat w
    ratach równych i jestem w 4 roku spłaty. Do spłacenia pozostało
    około 74 tys. CHFów, marża banku wynosi 1,9% - brane przed boomem,
    więc nie było warunków marża 0,8). Policz sobie wszystko się
    zgada !!! Więc o co chodzi?
  • oro-max 05.01.09, 22:11
    i co dalej z tymo zabezpieczeniami ?
  • Gość: piter IP: *.aster.pl 05.01.09, 22:53
    A są jakieś przesłanki ekonomiczne aby tak się stało? 1.5 zeta. Marzenie....
    To jest przestroga dla tych którzy uważają że najważniejsza jest tylko wysokość
    raty w danej chwili. Okazuje się że kwestia kapitału jest bardzo ważna dla
    banku, a to on udzielał tego kredytu..... dojdzie do tego że trzeba będzie
    wykupować dodatkowe ubezpieczenie kredytu co jakby podbije koszt kredytu w CHF.
  • Gość: henrywigo IP: *.157.122.123.Dial1.Boston1.Level3.net 06.01.09, 06:00
    Modliliscie sie o obcy kapital; to teraz go macie po gardlo,mdlo wam
    sie robi na mysl ze oni znalezli na was sposob bez bicia.
  • Gość: luc1979 IP: *.echostar.pl 06.01.09, 08:22
    Drodzy Klienci Banków...otóż Banki niewiele mogą wam zrobić. W szczególności
    spadek realnej wartości zabezpieczenia nie może być przyczyną wypowiedzenia
    umowy kredytowej - vide 268 klauzula abuzywna w rejestrze UOKiK: wyrok z dnia
    29.12.2004 roku, w sprawie Prezesa UOKiK vis Kredyt Bank (sygnatura XVII Amc
    92/03)- poniżej zakwestionowana klauzula :"„Bank może wypowiedzieć umowę
    kredytu w całości lub w części, w
    szczególności z powodu: 1)
    niespłacenia w terminie należności,
    o których mowa w § 13 ust. 1, 2)
    zagrożenia terminowej spłaty kredytu
    z powodu złej sytuacji finansowo
    majątkowej Kredytobiorcy, 3)
    znacznego obniżenia się realnej
    wartości złożonego zabezpieczenia
    lub utraty tego zabezpieczenia, 4)
    niedotrzymania innych warunków
    umowy kredytu” - zwracam uwagę na punkt 3. Dla bardziej zainteresowanych - nie
    ma do tego wyroku uzasadnienia, bo Kredyt Bank o nie nie wystąpił. Banki o tej
    klauzuli wiedzą, ale myślą że nie wiedzą o niej ich klienci...to niech się
    dowiedzą. Klienci ponoszą ryzyko kursowe i ryzyko stopy procentowej, a Banki
    ponoszą ryzyko spadku rynkowej wartości zabezpieczenia. Oczywiście inne Banki
    mogą mieć podobne "kwiatki" zapisane w inny sposób, ale...
  • rydzyk_fizyk 06.01.09, 08:55
    A wystarczy zajrzeć do Prawa Bankowego - po co bankowi klauzule umowne skoro ma art. 75 (niedługo pewnie stanie sie szerzej znany):

    Art. 75.
    1. W przypadku niedotrzymania przez kredytobiorcę warunków udzielenia kredytu albo w razie utraty przez kredytobiorcę zdolności kredytowej bank może obniżyć kwotę przyznanego kredytu albo wypowiedzieć umowę kredytu.
    2. Termin wypowiedzenia, o którym mowa w ust. 1, o ile strony nie określą w umowie dłuższego terminu, wynosi 30 dni, a w razie zagrożenia upadłością kredytobiorcy - 7 dni.
    3. Wypowiedzenie umowy kredytu z powodu utraty przez kredytobiorcę zdolności kredytowej lub zagrożenia jego upadłością nie może nastąpić, jeżeli bank zgodził się na realizację przez kredytobiorcę programu naprawczego.
    4. Przepis ust. 3 stosuje się przez cały okres realizacji programu naprawczego, chyba że bank stwierdzi, iż program naprawczy nie jest w sposób należyty realizowany

    i jeszcze na deser

    Art. 74.
    W czasie obowiązywania umowy kredytu kredytobiorca jest obowiązany przedstawić - na żądanie banku - informacje i dokumenty niezbędne do oceny jego sytuacji finansowej i gospodarczej oraz umożliwiające kontrolę wykorzystania i spłaty kredytu.
    --
    Zoologiczny antykomunizm
    Traktat z Lizbony a suwerenność
  • Gość: 4g63 IP: 213.77.0.* 06.01.09, 10:35
    oj, zaczyna się analizowanie i czytanie punktów umów kredytów których się nabrało, prawo w tym zakresie itd, brawo, w samą porę...
  • Gość: TG IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 06.01.09, 10:41
    Tylko to się ma nijak do klauzuli o obniżeniu wartości zabezpieczenia. Tu chodzi
    o brak możliwości spłaty zadłużenia lub jego ryzyko.
  • Gość: a IP: *.ipartners.pl 06.01.09, 10:56
    Bardzo dobrze przeczytałeś klauzulę, którą bank wpisał do umowy, nie
    przeczytałeś, że UOKiK stwierdził, że taka klauzula jest nielegalna.
  • Gość: TG IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 06.01.09, 22:12
    Ja tam to wiem, ten wyżej nie - razem z tobą powinien trafić na kurs czytania.
  • jurek7 06.01.09, 12:46
    rydzyk_fizyk napisał:

    > A wystarczy zajrzeć do Prawa Bankowego - po co bankowi klauzule umowne skoro ma
    > art. 75 (niedługo pewnie stanie sie szerzej znany):
    >
    > Art. 75.
    > 1. W przypadku niedotrzymania przez kredytobiorcę warunków udzielenia kredytu a
    > lbo w razie utraty przez kredytobiorcę zdolności kredytowej bank może obniżyć k
    > wotę przyznanego kredytu albo wypowiedzieć umowę kredytu.

    Cóż. Oczywiście stanowi to poważny punkt zaczepienia.

    Niemniej poszukajmy dziury w całym (nie wypowiadam się tutaj jako ekspert od
    prawa bankowego).
    Jak rozumiem nie może tu chodzić o utratę zdolności kredytowej, ponieważ kredyt
    już został udzielony. Poza tym zgodnie z art. 70 prawa bankowego „Przez zdolność
    kredytową rozumie się zdolność do spłaty zaciągniętego kredytu wraz z odsetkami
    w terminach określonych w umowie.”, czyli nie odnosi się ona do zabezpieczenia.

    Pozostaje zatem niedotrzymanie przez kredytobiorcę warunków udzielenia kredytu.
    Jeśli cena rynkowa nieruchomości zabezpieczonej hipoteką spadnie z np. 400
    tysięcy do 300 tysięcy, a kredytobiorca nie przyczynił się w jakikolwiek sposób
    do obniżenia tej wartości (co mogłoby chyba polegać tylko na umyślnym niszczeniu
    budynku), to trudno mówić o jakiejkolwiek formie „niedotrzymania” warunków przez
    kredytobiorcę, bo to niedotrzymanie powinno oznaczać jakiś przejaw zależnych od
    kredytobiorcy działań lub zaniechań.

    Zresztą sama konstrukcja przepisu powołuje się na przypadek „niedotrzymania
    przez kredytobiorcę warunków udzielenia kredytu”, czyli siłą rzeczy na kwestię
    uregulowaną/potwierdzoną w umowie kredytu. Czyli żeby w ogóle mówić o możliwości
    żądania dodatkowego zabezpieczenia, w umowie powinien się znaleźć zapis o treści
    np. takiej, że kredytobiorca zobowiązuje się w okresie obowiązywania umowy do
    zapewnienia zabezpieczenia kredytu w określonej wysokości lub oczywiście można
    napisać wprost o obowiązku uzupełnienia zabezpieczenia w razie obniżenia ceny
    rynkowej nieruchomości.
    Niemniej bez takich wyraźnych postanowień art. 75 na niewiele się chyba zda
    (oczywiście w zakresie omawianego problemu).
    Tak na marginesie, to z przepisu wynika wyłącznie prawo do wypowiedzenia umowy
    (obniżenie kredytu pomijamy), czyli bank żądając uzupełnienia zabezpieczenia nie
    tyle realizowałby wprost swoje uprawnienie wynikające z ustawy, tylko stosowałby
    szantaż – jeśli nie dasz zabezpieczenia, to wypowiemy ci umowę. Swoją drogą
    ciekawe co bank zrobiłby w sytuacji, gdyby spłacający sumiennie kredyt
    kredytobiorca odmówił udzielenia nowego zabezpieczenia?
  • minasz 06.01.09, 10:34
    a niby co mowi pkt 3?

    3)
    znacznego obniżenia się realnej
    wartości złożonego zabezpieczenia
    lub utraty tego zabezpieczeni
    zabezpieczeiem jest dom jezeli wartosc spadnie z 400tys na 200
    to nie ma zabezpieczenia na 200 hehe


    --
    b.Pascal lizus bazarowych bab z forum mezczyzna
  • Gość: a IP: *.ipartners.pl 06.01.09, 10:57
    Bardzo dobrze przeczytałeś klauzulę, którą bank wpisał do umowy, nie
    przeczytałeś, że UOKiK stwierdził, że taka klauzula jest nielegalna.
  • janostrzyca 06.01.09, 08:24
    Pompowanie cen nieruchomości + udzielnie kredytów hipotecznych "dla
    ubogich" + przecena w dół wartości nieruchomości + wzrost rat
    kredydu = kryzys hipoteczny po polsku.
    Najgłupsze w tym wszystkim jest to, że powtarzamy prawie bez zmian
    scenariusz zaczerpnięety z amerykańskiego kryzysu hipotecznego
    sprzed kilku lat.

    --
    www.janostrzyca.bloog.pl
  • Gość: alus IP: *.wincor-nixdorf.com 06.01.09, 08:30
    Coś Ci się kolego pomyliło. Tutaj dłużnik odpowiada całym majątkiem w USA można
    oddać klucze i nie ma długu... Różnica jest zasadnicza.
  • janostrzyca 06.01.09, 08:40
    Tym gorzej dla polskiego dłużnika. Prawda?

    --
    www.janostrzyca.bloog.pl
  • Gość: p IP: *.warszawa.mm.pl 06.01.09, 10:03
    tak.
    W takiej Ameryce, za naciąganie klientów płacą banki, bo kolo mówi -
    mam to w d. idę do urzędu i korzystam z prawa do bankructwa (nie jest
    to takie proste - ale istnieje wyjście). U nas: bank ściga klienta do
    końca życia, ściga rodzinę, krewnych "w dół" i "w górę".

    Więc generalnie jak się bierze kredyt to trzeba patrzyć na to bardzo
    racjonalnie. Ale szansa na kryzys tez jest minimalna. Jak ktoś
    zaszalał i kupił 50m^2 mieszkanie w bloku za 400 tys, to jego
    problem. Znaczy się: "mam duużo pieniędzy i szastam".

    p

  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 06.01.09, 10:33
    < kupił 50m^2 mieszkanie w bloku za 400 tys, to jego problem>
    Jak kupione za swoje to wara nam od komentarzy.Koleś może tylko
    żałować,że kupił drogo.
    <Znaczy się: "mam duużo pieniędzy i szastam">
    Mam dużą zdolność i szastam.A to jest spooooora różnica.:):)
    Wierz mi,jakby ktoś ciężką pracą zarobił w naszym kraju 400tys to by
    nie szastał!!!A nawet jakby mu się udało i zarobił to w "lżejszy"
    sposób to też pilnowałby każdą złotówkę...
  • minasz 06.01.09, 10:39
    to nazywasz szastaniem?
    8-10ty za metr normalna cena w waRSZAWIE
    szastali to ci co kupowali takie lokum za 1mln czy wiecej
    --
    b.Pascal lizus bazarowych bab z forum mezczyzna
  • lava71 06.01.09, 10:43
    normalne to jest gdy 1mkw = średniej miesięcznej zarobków w danym miejscu
    (netto). Jeżeli w Wawie średnia jest 8-10k to jest OK.
  • minasz 06.01.09, 11:06
    zalezy jak definiujesz słowo normalny
    w moim znaczeniu oznaczało standardowa cena m2 w warszawie

    to ze jest to zawyzone to juz inna sprawa
    --
    b.Pascal lizus bazarowych bab z forum mezczyzna
  • steady_at_najx 06.01.09, 10:51
    >8-10ty za metr normalna cena w waRSZAWIE

    normalna tylko dla nienormalnych ktorzy wierza ze w brudnym zatloczonym miescie bez wiekszych perspektyw ceny moga byc wieksze niz w wiekszosci duzych miast europejskich.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 11:02
    Wczoraj czytałem raport dotyczący rynku nieruchomości (nie tylko
    meiskzalnych) w Wiedniu (tak, tym Wiedniu, co to jest stolicą
    Austrii, jednego z najbogatszych państw świata). Otóż zgodnie z
    raportem w ciagu ostatnich dwóch lat austriacki rynek
    dotknął "gwałtowny wzrost cen mieszkań", a konkretnie to...
    dwudziestoprocentowy :) Średnie ceny lokali mieszkalnych w tymże
    Wiedniu to 2300 euro za metr kwadratowy (rynek wtórny niespełna
    2000, pierwotny 2500), najtańsze dzielnice mają średnie ceny w
    okolicach 1000 euro. Średni czynsz najmu (ok. 3/4 wiedeńczyków
    wynajmuje mieszkania) to 9,32 euro/m2. Czyli ceny porównywalne z
    warszawskimi. Jakość życia, zarobki - hmmm..... Co ważne - Austria
    też miała swoją bańkę nieruchomościową. Na przełomie lat 80/90 ceny
    gwałtownie rosły, by ok. 94 roku zacząć spadać. Po 15 latach wciąż
    nie odzyskały tamtych poziomów :)
  • minasz 06.01.09, 10:36
    zdecydowanie gorzej
    --
    b.Pascal lizus bazarowych bab z forum mezczyzna
  • arfer 06.01.09, 12:21
    Lepiej dla banków i systemu - większa motywacja do spłacania.

    W USA zapominamy o sprawie i to bank ma problem.
  • Gość: Janek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 08:51
    w USA 95% bierze kredyt na stały procent
    kto by sie zgodzil na kredyt ze zmiennym procentem?
    szaleju sie napiles?
  • janostrzyca 06.01.09, 10:28
    Gdzie są doradcy i eksperci, którzy przekonywali, że ceny
    nieruchomości będą rosły w nieskończoność, ze na zakupie mieszkania
    nawet za horrendalne pieniądze nie można stracić, że mieszkanie w
    razie czego "samo się spłaci" z wynajmu?

    --
    www.janostrzyca.bloog.pl
  • Gość: anal-i-ty-k... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 10:37
    Piją drinki i rżną tajskie piękności za pieniądze podarowane przez
    jelonków zasuwających na 40-metrowe apartamenty w betonowych
    szuflandiach.
  • Gość: kk IP: 195.42.249.* 06.01.09, 08:30
    to są jakieś wierutne bzdury! kilka lat temu brałam kredyt w euro
    (wówczas kurs wynosił 3.59)i jak wzrósł kurs do 4.9 to nikt z banku
    mnie nie zapraszał na rozmowy o dodatkowym zabezpieczeniu. W
    przypadku kredytów w walucie zagranicznej bank ma ustanowioną
    hipotekę kaucyjną, która chyba wynosi 150% kredytu. Jeżeli klient
    brał kredyt na 100% wartości mieszkania to ma podniesioną stosownie
    marżę banku, aż nie uzyska przynajmniej 20% wkładu własnego. Jak
    zwykle trzeba coś napisać i trochę podenerwować ludzi
  • kretynofil 06.01.09, 08:36
    Bo wiesz, tutaj jest pies pogrzebany - spadki o "kilka nawet kilkanascie
    procent" to nadal pobozne zyczenia sprzedajacych.

    Realnie, zeby cokolwiek sprzedac, trzeba zejsc z ceny o 20% w stosunku do cen z
    gorki - i jesli ktos na niej kupil, to jego nieruchomosc jest juz o 20% mniej
    warta; do tego wzrost kursu franka i niektorzy "niegolodupcy" co "nie mieszkaja
    z mamusia" maja cieplutko. Szkoda ich, ale skoro chcieli byc najmadrzejsi -
    dostana za swoje...

    --
    Nazywam sie kretynofil. Mieszkam z mamusia i chodze do szkoly podstawowej. Na
    Forum pisze ze mieszkam w Belgii i trzepie duzo kasiory jako informatyk. Pisze
    jeszcze o cenach nieruchomosci. Koledzy z klasy bardzo mi zazdroszcza jaki
    jestem spryciarz.
    (by Kretynofiil)
  • lava71 06.01.09, 08:51
    Widzisz ... tu nie chodzi o zmiany kursu waluty a zmianę w wartości
    zabezpieczenia hipotecznego czyli zakupowanej nieruchomości. Przez ostatnie
    kilka lat występowały tylko wzrosty więc o żądaniach dodatkowego zabezpieczenia
    mowy być nie mogło. Teraz jednak lecimy w dół a więc banki sięgają do "zapisów
    małym druczkiem".
    Współczuję ludziom, którzy dali się jak owce zagonić do kredytu hipotecznego.
    Nie dość, że wygenerowali wirtualny popyt to jeszcze teraz będą spłacać
    przewartościowane nieruchomości.
  • alfalfa 06.01.09, 15:45
    lava71 napisał:
    > Współczuję ludziom, którzy dali się jak owce zagonić do kredytu
    hipotecznego.
    > Nie dość, że wygenerowali wirtualny popyt to jeszcze teraz będą
    spłacać
    > przewartościowane nieruchomości.

    Taaa, samo współczucie w Twoich postach.

    Kredyt jest dla ludzi. Trzeba tylko umieć liczyć.
    A.
  • areq1971 06.01.09, 17:10
    > Kredyt jest dla ludzi. Trzeba tylko umieć liczyć. <
    Właśnie!!!
    Trzeba umieć liczyć,a większość ma jednak problemy.
    Przeciętny/czytaj średniozarabiający/ człowiek w wieku 30lat kupuje
    przewartościowaną o dobre 30% nieruchomość na 100% kredytu z ratą
    sięgającą 50% dochodu rodziny na 45lat,we frankach po kursie
    2,0zł????
    Czy taki ktoś liczył z głową?Wątpię.Zakładali,że pensje będą rosły
    powyżej wsk.inflacji tak jak i ich kupione za 100%kredytu
    mieszkanka.Żeby to jeszcze pół biedy w złotówkach gdzie można
    założyć stały stosunek wzrostu
    oprocentowania=inflacji=wynagrodzenia.
    Co z tego że Libor spadł jak przy wzroście kursu wysokość kredytu
    wzrosła o 30%?!A co będzie jak szwajcarzy podniosą oprocentowanie do
    4% a franek podskoczy na 3,5zł?A w pracy syf i zwolnienia..
    Powiedzmy że taka sytuacja potrwa dwa lata
    Chleb z pasztetową i dziurawe skarpety...wakacje u cioci na działce
    lub w ogóle.
    BTW wszystko jest dla ludzi z głową tyle że trzeba mieć łeb na
    karku...
  • Gość: a IP: 195.117.255.* 06.01.09, 08:35
    Witam

    Mam kredyt w GE.
    dostalem info o zmianie oprocentowania....z 3.7 mam 3.18 ...cp dalo
    obnizke o 31chf w moim przypadku.

    Dostaliscie od GE takie info????
    Ile Wam zjechali??????
  • Gość: uncle-e IP: *.tvk.torun.pl 06.01.09, 08:47
    Z millenium jeszcze nic nie przyszło....taaa jak przychodzi do zmniejszania
    odsetek to sie nie kwapia...
    Ale wracając do tematu , to chyba temu "mariuszowi" przedstawiono jakąś opinie
    eksperta/rzeczoznawcy co do aktualnej ceny mieszkania, bo chyba nie wezwali go
    dlatego, że "...chodza słuchy , ze pana mieszkanie staniało ostatnio bardzo, a
    przypadkiem frank jest drogi..... "
  • Gość: pawel IP: 77.79.228.* 06.01.09, 09:12
    Witam, spłacam od 02.2007. Od poniedziałku mam zmniejszony procent z 4.35 na
    2.06 marża ok 1.3. Stosunek kapitał/odsetki zmienił się z 0,31 na 0,5 :). Cały
    przyrost raty od lipca'08 został zniwelowany :)

  • Gość: bulgot IP: *.artnet.pl 06.01.09, 09:20
    Oprocentowanie mojego kredytu w CHF spadlo wczoraj z 4,10% do 1,81% Nie wyglada to najgorzej przez nastepne 3 miesiace :).
  • kid_cassidy 06.01.09, 12:10
    o uncle-e!
    czy nadal szukasz dowodów i potwierdzeń na spadki o których wszyscy
    piszą i będziesz poddawał watpliwości oczywiste fakty? Czy może
    zrozumiałeś, że pewne rzeczy miały miejsce i teraz odnosisz to do
    swojego kredyciuku i sytuacji?
    Hm, a jak tam uzywane mieszkanko na osiedlu Kołłataja kupione w
    kredycie w CHF na samiutkim szczycie za 5 tysia/ metr?:) Trzyma cene
    hehe? a ratka wzrosła? dajesz rade?
  • Gość: uncle-e IP: *.tvk.torun.pl 06.01.09, 12:26
    jasne, że daje rade! bo brałem na niecałe 50% wartosci mieszkania. a rata za
    kredyt 150.000 jest smiesznie niska. Jeszcze czekam na korekte oprocentowania w
    Millenium , po obnizce stóp w Szwjcarii. Powiem ci szczerze ze tylko w zeszłym
    miesiącu zapłaciłem rate RÓWNĄ tej wyliczonej przy umowie przez bank ...do tej
    pory płaciłem sporo mniejsze raty...w pzryrodzie musi byc równowaga , co nie ? ;)

    A kupowałem w marcu więc nie nazwałbym tego szczytem.....
    Mimo wszystko pozdrawiam cie dziecko_cassidy ;)
  • kid_cassidy 06.01.09, 13:04
    fajnie, że taki zuch z ciebie i na wszystko masz optymistyczne
    samowytłumaczenie:)
    ja jednak wciąz pamietam o linkach do ofert, które ci podsyłałem,
    wskazujacych ze 2 ulice od ciebie można aktualnie kupić, za 80%
    tego, co ty połozyłes
    no ale i to nie zmaci twojego dobrego samopoczucia
    śmiej się wiec szeroko bo dobry interes zrobiłeś
  • Gość: uncle-e IP: *.tvk.torun.pl 07.01.09, 10:43
    Jasne, że kupowałem dla siebie! Nie wiem czemu wiekszosc pieniaczy uwaza , że
    wszyscy kupuja na handel. A co do twojego zainteresowania Kid_Casssidy co do
    mojej wydolnosci ratalnej to zmartwisz sie.....wczoraj Millenium obnizyło
    oprocentowanie kredytów CHF ....mam 80 chf mniejsza rate. Płace misiu po 180 chf
    miesiecznie i śmieje sie z takich panikarzy jak Ty. Pozdro!
  • Gość: Kaz IP: 193.138.110.* 06.01.09, 08:46
    Banki są tak pazerne, że w sumie mnie to nie dziwi.
    W Polsce nie ma problemu z kredytami subprime, bo jakoś szkodowość specjalnie
    nie wzrosła ponad stan.
    Może jest problem z pozyskaniem pieniądza, ale oczywiście kto za to zapłaci?
    Ten Pan, ta Pani, ci Państwo.....
    W pierwszej kolejności instytucje państwowe wleją w banki kupę naszych
    pieniędzy, a wszystkie dodatkowe koszty i tak banki przeleją na klientów.
    Suma summarum: wszytko idzie z naszych kieszeni.
    A prezesi banków dalej będą brać taką kasę, że aż się w głowie kręci.
    I wymyślą sobie następne służbowe samochody, jachty i co tam wymyślą.....
    A na samym dole kasjerka w okienku będzie zarabiać coś koło najniższej
    krajowej ciesząc się, że pracuje w tak renomowanej firmie.
  • kretynofil 06.01.09, 08:55
    > W Polsce nie ma problemu z kredytami subprime

    Ja przepraszam, ale jesli ktos bral kredyt we frankach, kiedy CHF/PLN oscylowalo
    wokol 2,00 a jego zdolnosc kredytowa zostala policzona przez cudotworce z banku
    tak, ze po splacie kredytu zostalo mu 300 PLN na zycie na osobe w rodzinie - to
    jak sadzisz? Byl to kredyt subprime czy nie?

    A zapewniam Cie, ze sporo takich kredytow bylo. Pamietam jak mi wyliczali
    zdolnosc kredytowa - uwzgledniajac tylko moje zarobki (zona pracowala na umowe
    zlecenie, wiec odpadala z kalkulacji) w wysokosci okolo 4300 netto, byli w
    stanie dac mi kredyt z rata do 2500 PLN. Do tego dochodza stale swiadczenia,
    okolo 800 PLN (telefony, Internet, woda, prad, zaliczki dla administracji, karty
    miejskie itd.) i na jedzenie, ciuchy, kosmetyki i przyjemnosci zostaloby nam po
    500 PLN na osobe.

    Jestes pewien ze to nie subprime?

    --
    Jaki ja jestem madry i nieomylny.
    Moge stanac na ulicy i potarzac: ja madry, ja madry.
    (by Kretynofiil)
  • Gość: nikt IP: 195.116.43.* 06.01.09, 09:25
    kredyt byś dostał mówiąc jak w reklamie BPH... nie mam umowy o prace,
    nie powiem ile zarabiam itp. Ty jednak masz stałą pracę i tylko Twoja
    pensja została wzięta pod uwagę przy wyliczaniu zdolności kredytowej.
    Zatem zgadzam się z Tobą, że problem w Polsce jest, ale jest on
    znacząco mniejszy niż w USA.
  • Gość: michałłłł IP: 62.29.169.* 06.01.09, 09:33
    Cytat:
    "A zapewniam Cie, ze sporo takich kredytow bylo. Pamietam jak mi
    wyliczali
    zdolnosc kredytowa - uwzgledniajac tylko moje zarobki (zona
    pracowala na umowe
    zlecenie, wiec odpadala z kalkulacji) w wysokosci okolo 4300 netto,
    byli w
    stanie dac mi kredyt z rata do 2500 PLN. Do tego dochodza stale
    swiadczenia,
    okolo 800 PLN (telefony, Internet, woda, prad, zaliczki dla
    administracji, karty
    miejskie itd.) i na jedzenie, ciuchy, kosmetyki i przyjemnosci
    zostaloby nam po
    500 PLN na osobe."

    Heh, dokładnie. Ja brałem kredyt w 2005 r., w CHF na 100%
    inwestycji. Byłem wtedy jeszcze studentem, zatrudnienie na UoD,
    nieuregulowany stosunek do służby wojskowej. I co? I dostałem
    kredyt:) A bank wyliczał moje koszty stałe miesięczne na 400 zł...
    (a sam wynajem mieszkania mnie wtedy kosztował 1000 zł).
    W moim akurat przypadku jest OK, bo rata to może 1/5 zarobków moich
    (a są jeszcze zarobki żony).
    Pytanie brzmi -- ile osób potraktowano podobnie, a one teraz mają
    problem??
  • Gość: rympał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 08:57
    he he
    art jakby napisany na zamówienie kretynofila, stediego, arkaszki i
    jeszcze paru innych specjalistów. pewno chłopaki siedzą teraz
    napuszone jak pawie, że przewidzieli, że mówili, że ostrzegali, ale
    nikt ich nie słuchał, a teraz płacz i lament.

    historia oczywiście wyssana z palca (na razie) po to tylko aby
    tłuszczy rzucić temat bo kryzys teraz na topie.
    "Mariusz nie ubezpieczył niskiego wkładu własnego bo mu się nie
    chciało" - no jasne, he he, a bank pewno powiedział "trudno, ale i
    tak ci damy kredyt"
  • nroht 06.01.09, 09:07
    heh wlasnie od jakiegos czasu pojawiaja sie na gazecie artykuly typu "mariusz
    cos tam", "dorota cos tam" itp itd. Brzmi to jak z jakies "Porady Ciotki
    Dorotki" z tiny czy innego bravo.
  • Gość: Art Tokle IP: *.connecta.pl 06.01.09, 09:15
    Artykuł debilny a postaci w nim występujące wyssane z palca. "Pan Mariusz" - to
    jeszcze ew. mogę zrozumieć ;) Ale już "doradca dzwoniący z banku i zapraszający
    na rozmowę" - co za bzdura - w razie jakichkolwiek problemów bank wysyła raczej
    pisma a nie telefonuje doradca :] A już najlepszy jest "anonimowy przedstawiciel
    jednego z największych polskich banków" :)))))))))
  • Gość: eryk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 09:51
    bo wypisują jakieś teksty jak to im oprocentowanie spada. Temat jest
    poważniejszy , bo dotyczy postępującego spadku cen nieruchomości
    (jest to dopiero poczatek) i problemów kredytobiorców z tym
    związanych - czyli znacznego zabezpieczenia kredytów.
  • steady_at_najx 06.01.09, 09:56
    i calosc problemu kwituja "nooo ale mi kryzys no a mie rata spadla ostatnio o 45 PLN!!! :)) "


    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • lava71 06.01.09, 10:00
    ... co niestety wskazuje na stan niskiej świadomości tego co się dzieje. Co z
    tego jak im oprocentowanie spada ... trochę ... i płacą mniejsze raty, jak za
    chwilę bank może ich poprosić o wpłacenie jednorazowej transzy równej 20-30%
    zaciągniętego kredytu? (lub wskazanie mienia o takiej wartości, które będzie
    dodatkowym zabezpieczeniem).
  • Gość: a IP: *.ipartners.pl 06.01.09, 11:02
    Na podstawie czego bank poprosi, żeby mu dać takie 100k pln? :)
  • kretynofil 06.01.09, 12:22
    Na takiej podstawie :)

    Bank musi miec zabezpieczenie kredytu i ma prawo sie domagac dodatkowego
    zabezpieczenia jesli dodatkowe stracilo na wartosci.

    Tak to dziala, przeczytaj artykul jeszcze raz. A potem jeszcze raz. I jeszcze raz.

    A potem zastanow sie co by bylo, gdyby "pan Mariusz" nie mial dzialki - otoz
    wtedy bank daje mu trzy mozliwosci:
    - wypowiedzenie umowy kredytowej (i wtedy ma 30 dni na zwrot CALEJ kasy po
    DZISIEJSZYM kursie franka - ale to przeciez proste, wystarczy sprzedac
    mieszkanie :P),
    - wplata zabezpieczenia w gotowce w terminie 30 dni (tu masz swoje 100KPLN),
    - podpisanie dodatkowej umowy ubezpieczeniowej, ktora de facto podniesie
    wysokosc raty o jakies 200 PLN.

    Zrozumial, czy trzeba jasniej?

    --
    Nazywam sie kretynofil. Mieszkam z mamusia i chodze do szkoly podstawowej. Na
    Forum pisze ze mieszkam w Belgii i trzepie duzo kasiory jako informatyk. Pisze
    jeszcze o cenach nieruchomosci. Koledzy z klasy bardzo mi zazdroszcza jaki
    jestem spryciarz.
    (by Kretynofiil)
  • arfer 06.01.09, 12:26
    W teorii - racja w całej rozciągłości.

    W praktyce - bank zabezpieczy się tam, gdzie to możliwe, w innych sytuacjach raczej odpuści - w polskich realiach egzekucja z nieruchomości to ryzyko także dla banku. Uwali kredytobiorcę i sam sobie strzeli w stopę.
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 12:38
    Dokładnie, dlatego uważam że osoby które wzięły kredyt i grzecznie spłacają moga raczej spać spokojnie. Egzekucja długu itp to mordęga i koszty, na pewno jednak zwiększy sie liczba. Zamiast 1-2% umów kredytowych, taki epilog bedzie miało np 5%. To dużo a jednocześnie "tyle co nic" dla ogólnej masy jelonkowej.
    Myśle jednak że banki będa dużo restrykcyjniej podchodzić do nowych kredytów - uwzględniając możliwośc 20-30% obniżki cen co spowoduje... niską dostępność kredytów co spowoduje... dalszy spadek cen itd. Aż do kolejnego obrotu tego rollercoastera
  • kretynofil 06.01.09, 12:48
    Odpowiedz masz tutaj:

    "Po trzecie powyższe działania mogłyby zostać uzupełnione przez długookresowe (2
    - 3-letnie) wsparcie płynnościowe sektora bankowego przez bank centralny pod
    zabezpieczenie zdrowych aktywów bankowych (np. wierzytelności kredytowe)."

    www.manageria.pl/manageria/1,85811,6125281,Prezesi_PKO_BP_i_Pekao__Zwiekszyc_podaz_pieniadza.html
    Czyli: banki teraz sprzedadza swoje kredyty do NBP za dodatkowy zastrzyk
    pieniadza :)

    I kto za to zaplaci, ze zacytuje klasyka?

    --
    Nazywam sie kretynofil. Wlasnie wrocilem ze szkoly. Nauczylem sie dzisiaj duzo
    trudnych slow. Pani mnie bardzo pochwalila, a nawet poglaskala mnie po glowie.
    Bardzo mi sie to podobalo. Bede zaraz znowu pisal o nieruchomosciach, ze
    mieszkam w Belgii i zarabiam bardzo duzo pieniazkow. Bardzo chce zeby tak bylo.
    (by Kretynofiil)
  • Gość: arfer IP: *.238.82.2.ip.airbites.pl 06.01.09, 13:25
    Nowi Klienci. I Ci kredytobiorcy, którzy zawarli umowy, w których bank wprost przyznaje sobie prawo do np. podwyżki marży w przypadku niemożności ustanowienia dodatkowego zabezpieczenia.
  • kretynofil 06.01.09, 14:11
    Jesli bank ma dostac gotowke pod zastaw kredytow hipotecznych to tak jakby je
    sprzedal NBP - a to oznacza, ze ta dziure bedzie trzeba zalatac pieniedzmi
    podatnikow.

    Rozumiesz? NBP pozycza pieniadze ING PL pod zastaw hipotek, potem ING PL "wplaca
    te pieniadze na lokate" w ING NL i tyle ta kase widzieli. Nikt niczego nie
    oddaje - ale jest ok, bo przeciez NBP ma zabezpieczenie w postaci hipotek.
    Problem w tym, ze te nie sa warte funta klakow.

    I tak, zupelnie legalnie, mozna wytransferowac pieniadze z NBP na ratowanie ING
    NL (to tylko przyklad), ktory zarobil na wzroscie wartosci nieruchomosci w PL
    dwa razy - raz jako kapital spekulacyjny, drugi jako sprzedawca wierzytelnosci.

    Pomyslowe, co?

    --
    Nazywam sie kretynofil. Mieszkam z mamusia i chodze do szkoly podstawowej. Na
    Forum pisze ze mieszkam w Belgii i trzepie duzo kasiory jako informatyk. Pisze
    jeszcze o cenach nieruchomosci. Koledzy z klasy bardzo mi zazdroszcza jaki
    jestem spryciarz.
    (by Kretynofiil)
  • Gość: Zbylut IP: *.chello.pl 07.01.09, 12:17
    Ty zas zacznij czytac ustawe o nieruchomosciach i rozporzadzenia
    dotyczace eksmisji :)
    W Polsce eksmisja z wlasnego mieszkania jesli jest sie w nim
    zameldowanym, ma sie rodzine (dzieci) jest PRAKTYCZNIE niemozliwe.
    Praktycznie gdyz wlasciciel hipoteki (czyli bank) musi zapewnic
    mieszkanie socjalne tejze rodzinie.
    Znasz choc jeden taki przypadek w Polsce ?
  • steady_at_najx 06.01.09, 09:38
    Gość portalu: rympał napisał(a):

    > he he
    > art jakby napisany na zamówienie kretynofila, stediego, arkaszki i
    > jeszcze paru innych specjalistów. pewno chłopaki siedzą teraz
    > napuszone jak pawie, że przewidzieli, że mówili, że ostrzegali,

    Tylko ze my drodzy ynwestorzy nie wlozylismy w ten artykul nawet zlotowki. Nie placicie za swoje bajki to zaczynaja wreszcie cos bardziej prawdziwego plesc.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • kretynofil 06.01.09, 10:11
    > art jakby napisany na zamówienie (...)

    Cos Ci sie pomerdalo, synek. Jak napisal Steady - deweloperzy przestali placic
    za artykuly, to sie wreszcie pisze o "ciemnej stronie" kredytu hipotecznego i
    konsekwencjach spadku wartosci mieszkan.

    > pewno chłopaki siedzą teraz napuszone jak pawie, że przewidzieli, że mówili,
    że ostrzegali, ale nikt ich nie słuchał, a teraz płacz i lament.

    I zebys wiedzial, ze siedze napuszony - bo o tych problemach, ktore teraz
    odkryli "eksperci" z mediow, pisalem juz ponad rok temu.

    Juz sam fakt, ze moje prognozy sie sprawdzily daje mi powod do dumy, bo jakos
    zapowiedzi wszystkich "madrych glow" jakos sie nie sprawdzaja - a ja nawet nie
    mam wyksztalcenia ekonomicznego... Jedyne co mam to gugiel i troche zdrowego
    rozsadku.

    > historia oczywiście wyssana z palca (na razie) po to tylko aby tłuszczy rzucić
    temat bo kryzys teraz na topie.

    Widzisz, nawet jesli historia jest wyssana z palca, to swoje zrobi - uswiadomi
    niedzielnym inwestorom ze sa na granicy powaznej wtopy (nie dosc, ze sprzedac
    nie moga, to beda musieli swoja "inwestycja" obciazyc hipoteke wlasnego
    mieszkania/domu) - a to tylko przyspieszy i poglebi spadki cen. I slusznie.

    Zreszta, jak dwa lata temu wszystkie media trabily o gwaltownych podwyzkach cen,
    to dzialalo - ludzie sie na to lapali. Masz nadzieje ze teraz nie podziala?

    To sie zdziwisz :)

    > "Mariusz nie ubezpieczył niskiego wkładu własnego bo mu się nie chciało" - no
    jasne, he he, a bank pewno powiedział "trudno, ale i tak ci damy kredyt"

    Ano tak. Tak banki dawaly kredyty jeszcze calkiem niedawno. Konkurencja byla
    ostra, kazdy chcial wyciac jak najwiekszy kawalek tortu i tak dawano kredyty
    ponad rzeczywista zdolnosc kredytowa, na umowe o dzielo i inne cuda.

    Jakby mu w tym banku nie dali bez ubezpieczenia, to by przeszedl sie do innego
    banku za rogiem - i tam by dostal. Konkurencja i chciwosc wpedzi banki w
    klopoty, tak jak w Stanach. Rzecz w tym, ze tak jak tam, tutaj tez za to zaplaci
    ostrozny i przezorny podatnik...

    --
    Jaki ja jestem madry i nieomylny.
    Moge stanac na ulicy i potarzac: ja madry, ja madry.
    (by Kretynofiil)
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 12:12
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Szarak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 15:13
    Sorry chlopie ale obecna sytuacja byla czytelna juz ponad rok temu i to dla
    niezbyt rozgarnietych ekonomicznie. Tak wiec sie nie pusz tak :) Brak myslenia
    magicznego nie jest jeszcze powodem do dumy - to standard i norma.
  • steady_at_najx 06.01.09, 15:19
    Ta ? A gdzie byles rok temu ? Kiedy my zmagalismy sie z argumentami naganiaczy na tym forum ?

    Teraz to kazdy moze powiedziec "tez tak myslalem". Nie liczy sie jednak ze tak myslales (jesli wogole tak myslales) tylko to ze opinie wypowiada sie kiedy jest ona niepopularna choc sluszna.


    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: Zły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.09, 05:45
  • bogulo2 06.01.09, 10:55
    Robimy ściepe na arty sponsorowane na www.artydladebili.pl

    --
    Moszna - warto odwiedzić
    Giełda Skuterów - jedyna giełda skuterów w Polsce
  • Gość: mar IP: *.ists.pl 06.01.09, 09:06
    Dając kredyt klientowi bank dostaje zabezpieczenie w postaci
    hipoteki nieruchomości i się na to zgadza, w przeciwnym przypadku
    nie powinien dawać kredytu. To że cena nieruchomości czy wartość
    kredytu się zmieniają (zwłaszcza że umowa zazwyczaj obejmuje
    kilkadziesiąt lat) jest oczywiste dla obydwu stron w momencie
    podpisywania umowy, więc nagabywanie ludzi na dodatkowe
    zabezpieczenia to zwykłe naciąganie i ŻENADA! A co jeśli klient
    powie bankowi że nie da dodatkowego zabezpieczenia? To wtedy bank
    weźmie sobie tą nieruchomość, klient przestanie spłacać kredyt, i
    bank traci. Więc tego nie zrobi. Głupich szukają, a przy okazji sami
    się ośmieszają.
  • Gość: józef61 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 09:13
    odpowiadasz całym swoim majątkiem póki nie spłacisz zaciągniętego
    kredytu. I prawidłowo, tak powinno być - "nie pożyczaj bo to zły
    obyczaj" , "oszczędnością i pracą narody się bogacą" ... tak było
    zawsze , ale dzieciarnia chciała od razu, to będzie miała za
    swoje ...
  • Gość: mw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 09:24
    No to trzeba krwiopijców na bagnety.
  • lava71 06.01.09, 09:30
    Chyba nie dość dokładnie uważałeś na lekcjach historii. Rewolucję jeżeli już
    masz robić to w związku z niewolniczymi podatkami jakie płacisz w tym państwie.
    Każdy kto brał kredyt sam o jego wysokości decydował, zgadzał się na warunki i
    teraz ma go co do złotówki spłacić. Wybacz, ale chętnych do walki w obronie
    Twojej wątpliwej inteligencji szukaj sobie w rodzinie.
  • Gość: mw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 10:40
    A kto mówi o niespłacaniu kredytów co do złotówki? Chodzi tylko o
    to, że istnieje na rynku coś takiego jak monopol banków na
    udzielanie kredytów hipotecznych, co prowadzi do warunków zawierania
    umów kredytowych korzystnych tylko dla jednej strony. Prawo bankowe
    było chyba ustanowione przez państwo?. Najleszym według ciebie
    sposobem na swoje mieszkanie jest budowa lepianki we własnym
    zakresie. Banki niestety opanowały w całości obrót gotówką w Polsce
    (i chyba nie tylko w Polsce), tworzą swego rodzaju kartel
    wykorzystujący monopolistyczną przewagę nad klientami i z tym trzeba
    walczyć. Nie chcesz nie musisz, ale nie gadaj za chwilę o jakimś
    kryzysie. Na niewolnicze, jak to piszesz, podatki się godzę (mogę
    przecież zawsze emigrować) bo to moje pańsktwo, ale na dyktat banków
    się nie godzę, bo ten dyktat jest bezpaństwowy, więc nie ma gdzie
    przed nim uciec.
  • Gość: Desperado IP: *.zeo.pl 06.01.09, 12:13
    Jaki to mamy w Polsce monopol na pożyczanie? Nikt nie nakazuje pożyczania od instytucji innych niż banki, czy osób prywatnych. Chcesz, to możesz zapożyczyć się u rodziny, sąsiada, kolegi. Tu wystarczy normalna umowa cywilna, albo np. weksel i już. Problem tylko w znalezieniu takiego frajera, który pożyczy durniowi poważne pieniądze.
  • Gość: Desperado IP: *.zeo.pl 06.01.09, 12:16
    Powinno być oczywiście: "Nikt nie zakazuje pożyczania od instytucji innych niż banki, czy osób prywatnych"
  • Gość: Kisz**ak IP: 217.147.104.* 06.01.09, 10:01
    Dzieciarnia chciala bo musi gdzies mieszkac. Stare dziady bujaly sie na
    darmowych wczasach za komuny a po wczasach donosily na siebie. Jedyne w czym
    byliscie dobrzy to produkcja TW.
  • Gość: Marko IP: 217.147.104.* 06.01.09, 09:10
    Wiec chyba byli swiadomi ;-)
  • Gość: klituś bankuś IP: 212.160.172.* 06.01.09, 09:30
    "Taka polisa to wprawdzie dla klienta co miesiąc dodatkowy koszt,
    ale bank jest zabezpieczony zarówno przed wahaniami kursowymi, jak i
    przeceną nieruchomości."

    Zawsze mi się to "podobało". Daj bankowi zarobić na kredycie, który
    ci udziela, co jest akceptowalne i normalne, ale... również
    samodzielnie ubezpiecz się i zapłać za to, aby bank mógł na tobie
    zarobić!
    A czy te banki nie mają ubezpieczeń?
  • Gość: kredytobiorca IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net 06.01.09, 09:39
    kur..a ja piórkuję!!! i dlaczego mnie to nie dziwi?!
  • Gość: spłacam raty w ZL IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net 06.01.09, 09:40
    ku...wa ja piórkuje! i dlaczego mnie to nie dziwi?!
  • lukaszka 06.01.09, 09:41
    Dlaczego GW posuguje sie slangiem zamiast jezyka literackiego?
    Co to znaczy "przyoszczedzic"????
    W innym artykule "miastowy" zamiast miejski i nie byla to wypowiedz
    czlonka mafii.

    Rece opadaja.
    --
    Quod me nutrit me destruit
  • Gość: usa IP: *.adsl.inetia.pl 06.01.09, 09:48
    też tak się zaczynało , że w chwili kupna nieruchomości jej wartość
    spadała natychmiast o 35%
  • marini2 06.01.09, 09:54
    100 tys? Chętnie bym takie kupił, tylko gdzie? Wątpie czy ludzie
    którzy kupili mieszkanie za 300 tys, zechcą sprzedać je teraz nawet
    za 200 tys? Jeszcze nie widziałem takiego durnia.
    A jak nie będą mieli na spłatę, to zawsze mogą wynająć i wrócić do
    mamy na garnuszek. A mieszkanie samo się spłaci. Np. w Warszawie
    ceny wynajmu poszły w górę, jak banki przestały dawać kredyty na
    prawo i lewo. Na moje mieszkanie było ze 30 chętnych do wynajmu,
    mogłem wybierać jak w rodzynkach.
  • janostrzyca 06.01.09, 09:58
    Jak do pracy wkroczą komornicy.
    --
    www.janostrzyca.bloog.pl
  • steady_at_najx 06.01.09, 09:59
    ma ktos ochote odpowiedziec na te bzdury ktore walkowane byly na tym forum juz setki razy ?

    > A jak nie będą mieli na spłatę, to zawsze mogą wynająć i wrócić do
    > mamy na garnuszek

    a jak mama bedzie mieszkala w nowym saczu a on pracuje w gdansku ?

    > A mieszkanie samo się spłaci

    Pracujesz w Open Finanse ? Oni podobne bzdury produkowali. Zapomniales jeszcze wspomniec o TFI.

    >Na moje mieszkanie było ze 30 chętnych do wynajmu,
    > mogłem wybierać jak w rodzynkach.

    Widziano takze osla ktorego mrowka niosla.


    >Wątpie czy ludzie
    > którzy kupili mieszkanie za 300 tys, zechcą sprzedać je teraz nawet
    > za 200 tys?

    Oni nie sprzedadza, komornik taka cene wystawi.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: waku IP: 81.210.85.* 06.01.09, 11:32
    jesli sie pracuje w miescie a mieszka na wsi to albo sie trzeba bylo
    zastanawiac wczesniej albo wrocic na ojcowizne
    sprobuj wunajac mieszkanie - nie dosc ze cena z kosmosu to jeszcze
    wlasciciele stawiaja warunki z kosmosu oraz poprostu jest malo ofert
    (wiem bo wielu moich znajomych staralo sie znalezc jakies lokum a ja
    sam mialem mieszkanie do wynajecia)
  • Gość: z Gdańska IP: *.aster.pl 06.01.09, 12:46
    www.modre.pl/oferta_kamieniczek.html
    W okresie między świętami bożego narodzenia sprzedali 2 kamieniczki z promocja
    50%, teraz resztę obniżyli o 40%.
  • Gość: Maciup IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 13:38
    Co marini ... kupiłeś i tracisz ? Stary na lokacie zarobisz więcej
    niż na wynajmie. A wynajem już się konczy bo będą zwalniać i ci co
    pracowali bedą wracać do mamusi na garnuszek. Kto jest durniem ?
  • Gość: Mosze IP: *.winn.cable.ntl.com 06.01.09, 10:04
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • bogulo2 06.01.09, 11:52
    Narazie musicie u siebie zrobić porządek...a z tego co slyszę to trochę to potrwa :D

    Mimo wszystko zapraszamy...już kiedyś próbowaliście zwojować europę i was taki jeden powstrzymał ;)

    --
    Moszna - warto odwiedzić
    Giełda Skuterów - jedyna giełda skuterów w Polsce
  • Gość: spokoman IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 10:06
    Ciekawe, co bank robi jeśli dłużnik odmówi dodatkowego zabezpieczenia. Weźmie
    sobie na głowę sprzedaż niechodliwego pseudoapartamentu? Windykację z reszty
    majątku?

    Ciekawi mnie, jak to wygląda w praktyce. Wygląda na to, że powinni obawiać się
    właściciele mieszkań które łatwo sprzedać. Wtedy bankowi opłaca się wypowiedzieć
    umowę i sprzedać nieruchomość.
  • steady_at_najx 06.01.09, 10:11
    > Ciekawe, co bank robi jeśli dłużnik odmówi dodatkowego zabezpieczenia

    Bank ma to w d...ie. Sam sie nie zajmuje sciaganiem dlugow. Od tego ma firmy komornicze. Za ile zlicytuja tyle odciagna. Reszte beda odciagac ci od pensji zostawiajac tylko minimum socjalne.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • arfer 06.01.09, 12:28
    Widzisz, bank nie ma tego w d..e. Bo nie odzyska - w większości takich sytuacji - swoich pieniędzy. Albo zrobi to tak późno i przy takich kosztach, że zwyczajnie się to nie opłaca.
  • kretynofil 06.01.09, 12:50
    www.manageria.pl/manageria/1,85811,6125281,Prezesi_PKO_BP_i_Pekao__Zwiekszyc_podaz_pieniadza.html
    "Po trzecie powyższe działania mogłyby zostać uzupełnione przez długookresowe (2
    - 3-letnie) wsparcie płynnościowe sektora bankowego przez bank centralny pod
    zabezpieczenie zdrowych aktywów bankowych (np. wierzytelności kredytowe)."

    Banki po prostu sprzedadza te wierzytelnosci do NBP :))))

    Ale, curwa, kyrk :))))))))

    --
    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
    perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
    lektury :)
  • Gość: arfer IP: *.238.82.2.ip.airbites.pl 06.01.09, 13:26
    Myślenie życzeniowe..
  • lava71 06.01.09, 10:14
    Nie żartuj sobie z poważnych spraw...
    skończyło by się zlicytowaniem nieruchomości a resztę bank wydzierał by Ci z
    gardła do końca życia. Dla banku to żaden problem bo licytacja należy do komornika.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 06.01.09, 10:21
    Można jeszcze byłoby się przenieść do szarej strefy,z tym,że
    zapomnij o emeryturce:)
    Są metody by od tego uciec tylko po co....wcześniej myśleć,by potem
    nie za wiele kombinować...
  • embriao 06.01.09, 10:43
    Zawsze można spie...ć z kraju i szukajcie wiatru w polu :P
    --
    tomik1.geoblog.pl/ -> Relacje z podróży po Europie.
  • Gość: sese IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 10:59
    A o upadłości konsumenckiej tyś słyszał? IMHO sprawa zupełnie nieopłacalna dla
    banku. Cały artykuł to jedno wielkie bicie piany.
  • steady_at_najx 06.01.09, 11:01
    naganiaczu "sese" ty sobie lepiej doczytaj kiedy mozna wogole wystapic o uznaniu upadlosci.


    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: sese IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 11:06
    Naganiaczu? Naganiaczu na co, bo nie kumam?
    A ustawę znam doskonale, akurat w tej materii nie muszę się specjalnie na twoje
    polecenie cepie dokształcać.
  • steady_at_najx 06.01.09, 11:15
    Po pierwsze zawszencu to na kazdym watku nie trudno znalezc twoje "uzasadnienia" jak to warto kupic i jak to sie nie traci.

    Bo drugie jak bys doczytal tresc a nie tytul jedynie to bys sie dowiedzial ze upadlosc mozna oglosic jedynie na skutek niezawionych wypadkow takich jak np choroba a nie tylko dlatego ze czujesz sie pokrzywdzony.

    Doksztalc sie "cepie" - a to cos wiecej niz czytanie tytulow.
    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: człowiek IP: *.escom.net.pl 06.01.09, 12:30
    widzę, że jest tu jeden mądrzejszy od telewizora! ?Trochę pokory
    szczeniaku
  • kretynofil 06.01.09, 12:37
    Bo jak cale forum szczekalo jak jeden kundel ze ceny moga tylko rosnac, to on
    pisal, ze niedlugo zaczna spadac. Najsmieszniejsze jest to, ze wtedy sie pewnie
    klocil z tymi, ktorzy dzisiaj pisza, ze ceny moga tylko spadac :)

    No, ale od Ciebie na pewno jest madrzejszy. Nie wsciekaj sie tak, bo ci zylka
    peknie i nie doczekasz dnia kiedy "Twoje" mieszkanie bedzie naprawde Twoje :)

    --
    Skrytokredytobiorcom mówimy stanowcze NIE!
    (by wilk)
  • Gość: człowiek IP: *.escom.net.pl 06.01.09, 12:49
    moje mieszkanie odkąd kupiłem zawsze było moje dzieciaku! Kupiłem za
    gotówkę 4 lata temu. Takie są realia klasy wyższej. Rok temu kupiłem
    działkę w Konstancinie - wziąłem kredyt na nią i stąd moje
    zainteresowanie. Ale tak jak mówię głodny sytego nie zrozumie.
    Pozdrawiam
  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 12:46
    Wtopiłeś sese_człowieku ale mądrego człowieka cechuje zdolność do straty 20% by nie stracić za chwile 50%. Wnioski wyciągnij sam.
  • Gość: spokoman IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 11:09
    > Nie żartuj sobie z poważnych spraw...
    > skończyło by się zlicytowaniem nieruchomości a resztę bank wydzierał by Ci z
    > gardła do końca życia. Dla banku to żaden problem bo licytacja należy do komorn
    > ika.

    Oczywiście, ale mam wątpliwośći czy dla banku ten scenariusz jest lepszy niż
    spłata kredytu w normalnym trybie przez dłużnika.
  • Gość: dzondzon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 11:09
    Wczoraj o tym pisałem. Dłużnik prócz mieszkania ma zazwyczaj auto i jakiś inny
    majątek oraz pracę z której bank może pobierać połowę wypłaty przez 20 lat.
  • Gość: Marko IP: 217.147.104.* 06.01.09, 12:04
    Patrze sobie z jakich IP-kow pisza ludziska i widze, ze wiekszosc 'ekspertow'
    pisze z Neostrady. Zadna firma nie korzysta z neostrady, wiec skoro jest przed
    poludniem to siedzicie w domu i pierdzicie w krzeslo udajac, ze cos wiecie.
    Druga opcja to oczywiscie druga zmiana w fabryce. GRATULACJE !
  • Gość: Witek waw IP: 217.96.70.* 06.01.09, 12:24
    Osobiście raczej jestem skłonny Ciebie nazwać burkiem podwórkowym
    który zamiast odnieść się do argumentów próbuje przy użyciu
    manipulacji zdyskredytować swoich adwersarzy. Takie to niskie...
  • Gość: Marko IP: 217.147.104.* 06.01.09, 12:27
    Nazywanie ich adwersarzami to pewne naduzycie.
  • Gość: WelcomeToHell IP: *.eranet.pl 06.01.09, 15:01
    > wide: KRUK, PRESCO i inne cwaniaki - klienci Cyfry, Polsatu i operatorów tel.

    Tak więc jak im zasr banki zlecą odzyskanie 100-200 tys. do mieszkanek
    sprzedanych wczesniej przez komornika 30-40% taniej to zapewne zapiszcza z radosci.
    A Kowalski bedzie bólił lub.. wzrośnie odsetek samobójstw lub.. naród WRESZCIE
    wyjdzie na ulice jak w Grecji.
    A powodów wyjścia jest już parę. Tylko jaj brak :(
  • Gość: gosc123 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 10:13
    Czy dzien w GW bez artykulu o nieruchomosciach to dzien stracony dla
    wydawcy???????????
  • bogulo2 06.01.09, 11:53
    Tak

    --
    Moszna - warto odwiedzić
    Giełda Skuterów - jedyna giełda skuterów w Polsce
  • Gość: gosc123 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 10:15
    stracony dla Wydawcy chyba hehehe:D:D:D
  • aurice_goldfinger 06.01.09, 10:24
    ale opisany problem jako żywo przypomina kanwę scenariusza zrealizowanego w
    pewnym dużym kraju za wielką wodą...
  • arfer 06.01.09, 12:13
    W kraju za wielką wodą foreclosure to formalność. W Polsce - jeśli Kowalski nie lubi banku (a bank zły, bo zabiera mu nieruchomość), ustanawia np. dożywotnika czy w inny sposób obciąża nieruchomość, utraudnia, przewleka, w skrajnych przypadkach dewastuje.. A bank czeka, traci.. I w efekcie nie odzyskuje choćby znacznej części kapitału.

  • znajomy_jennifer_lopez 06.01.09, 12:51
    Tak sie zastanawiam... Jeśli np bank przejmuje nieruchomość, jest jego ale z "dzikim lokatorem" to czy może np w swojej własności zrezygnowac z usług np dostawcy prądu?
    Czy "dziki lokator" może sobie w nieswoim mieszkaniu instalować internet, kablówke, prąd itp?
  • Gość: arfer IP: *.238.82.2.ip.airbites.pl 06.01.09, 13:27
    Nie piszę o dzikim lokatorze. Piszę o np. służebności osobistej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.