Dodaj do ulubionych

Większość polskich rodzin zadowolona z warunków...

IP: *.chello.pl 08.03.08, 20:37
"prawie wszystkie gospodarstwa domowe (94 proc.) zajmują samodzielne
mieszkania, co świadczy o wysokim poziomie zaspokojenia potrzeb
mieszkaniowych"

"Średnia powierzchnia mieszkania zajmowanego przez jedno
gospodarstwo domowe to nieco ponad 70 m kw. Niewiele gospodarstw
domowych (4,3 proc.) zajmuje mieszkania o powierzchni do 30 m kw."

Jak to się ma do bajek o brakujących 2 mln mieszkań? Swoją drogą nie
trzeba przeprowadzać kosztownych badań, wystarczy spojrzeć na wyniki
spisu powszechnego i dane z GUS-u, żeby odkryć, że mieszkań w Polsce
nie brakuje.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Arturro IP: *.eranet.pl 10.03.08, 21:00
    > "prawie wszystkie gospodarstwa domowe (94 proc.) zajmują
    > samodzielne
    > mieszkania, co świadczy o wysokim poziomie
    > zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych"
    Jeśli gospodarstwo domowe składa się z rodziców w babcią oraz 25 letniego syna i
    22 letniej córki to wcale nie świadczy to o wysokim poziomie zaspokojenia
    potrzeb mieszkaniowych.

    > "Średnia powierzchnia mieszkania zajmowanego przez jedno
    > gospodarstwo domowe to nieco ponad 70 m kw. Niewiele gospodarstw
    > domowych (4,3 proc.) zajmuje mieszkania o powierzchni do 30 m kw."
    To ile osób Twoim zdaniem może mieszkać na 70 metrach kwadratowych. Bo moim
    zdaniem współczesnej 3 osobowej rodzinie będzie trochę ciasno. 3 pokoje to
    salon, pokój dziecka i sypialnia rodziców. A gdzie wstawić komputer, co z
    pokojem do pracy, co z garderobą?, co z pralnią i czy jest gdzie trzymać rower
    czy stoi w mieszkaniu. Nie wspominam o tym, że kuchnia jest klaustrofobiczna, a
    sypialnia nie ma własnej łazienki. To mają być zaspokojone potrzeby mieszkaniowe?

    > Jak to się ma do bajek o brakujących 2 mln mieszkań?
    Gdyby te mieszkania były za darmo, na pewno okazałoby się, że brakuje ich
    więcej. A że trzeba za nie płacić...

    > Swoją drogą nie
    > trzeba przeprowadzać kosztownych badań, wystarczy spojrzeć na
    > wyniki spisu powszechnego i dane z GUS-u, żeby odkryć,
    > że mieszkań w Polsce nie brakuje.
    Mieszkania są, ale ludzie potrzebują mieszkań tam gdzie mieszkają, a nie w
    dowolnym miejscu. To, że na zabitej dechami wiosce stoi 15 pustych domów, a
    biedny samotny rolnik ma 200 m2 do własnej dyspozycji (przy czym na "górę" nigdy
    nie chodzi), nie pomoże młodemu małżeństwu wygodnie zamieszkać w Krakowie.
  • Gość: Jac IP: *.chello.pl 10.03.08, 22:34
    Statystycznie wypada 2,75 osoby na mieszkanie.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=76234276&a=76258204
    (by Poszi)

    Co do komputera, to skoro mówimy o współczesnej rodzinie, to taka
    nowoczesna rodzina pewnie używa laptopa, którego, jak nazwa
    wskazuje, trzyma się na kolanach.

    Pokój na komputer, pokój do pracy, pokój na rower, pokój na ubrania,
    na pralkę, na suszarnię, pokój na siłownię, pokój na SPA, pokój dla
    gości, druga łazienka, spiżarnia, ogród zimowy... Potrzeby można
    mnożyć w nieskończoność - tak podchodząc do potrzeb, to w Polsce
    brakuje nie 2 miliony, a nawet 80 milionów mieszkań, bo przecież
    nowoczesna rodzina potrzebuje kilku mieszkań - jedno do mieszkania,
    jedno do pracy, jedno w górach i jedno nad morzem. Tylko, że
    niestety nie są one za darmo...

    > > Jak to się ma do bajek o brakujących 2 mln mieszkań?
    > Gdyby te mieszkania były za darmo, na pewno okazałoby się, że
    > brakuje ich więcej. A że trzeba za nie płacić...
    A że trzeba za nie zbyt słono płacić, to się okazuje (ostatnio), że
    jest więcej mieszkań niż chętnych.

    Wyniki badań potwierdzają, że nie ma czegoś takiego jak "głód" czy
    też "brak" milionów mieszkań, bo ludzie nie mają gdzie mieszkać...
    ponieważ potrzeby mieszkaniowe są zapewnione.

    > Mieszkania są, ale ludzie potrzebują mieszkań tam gdzie mieszkają,
    > a nie w dowolnym miejscu. To, że na zabitej dechami wiosce stoi 15
    > pustych domów,
    Zatem niech mówią liczby - wg danych spisu 2002 było 0,76 mln
    niezamieszkanych lokali na 12,4 mln wszystkich, co czyni jakieś 6%.
    Z tego trochę mniej niż połowa - na wsi. Dużo to czy mało? Pewnie
    trochę więcej niż 15.

    Pytanie za 100 pkt. - ile lokali zostało od tamtego roku
    wybudowanych (i gdzie).

    > a biedny samotny rolnik ma 200 m2 do własnej
    > dyspozycji (przy czym na "górę" nigdy nie chodzi), nie pomoże
    > młodemu małżeństwu wygodnie zamieszkać w Krakowie.
    Wygodnie mieszkać w zatłoczonym i zakorkowanym Krakowie? Ciekawe...
    Poza tym - jaki Kraków dla młodego małżeństwa? Londyn chyba raczej,
    albo Dublin?
  • Gość: Arturro IP: *.eranet.pl 11.03.08, 00:27
    Zawsze śmieszy mnie ten argument z laptopem. Laptop jest koniecznością w
    sytuacji jeśli musisz przemieszczać się z komputerem. Praca na laptopie, jeśli
    nie masz do niego stacji dokującej z dołączoną wygodną klawiaturą i myszką i
    dobrym monitorem nie jest wygodna. Jeśli ktoś opowiada, że kupił laptopa i
    będzie mógł usunąć z mieszkania biurko świadczy to o braku zaspokojenia potrzeb
    mieszkaniowych. I co, będziesz za każdym razem wyjmował z szuflady zasilacz i
    myszkę, podłączał kabelek sieciwy... Cool.

    Garderoba, pokój do pracy i 2. łazienka nie są niczym nadzwyczajnym.
    Powiedziałbym, że są to przydatne pomieszczenia, których brak powoduje pewien
    dyskomfort.

    Mieszkania w górach i nad morzem nie są rozsądnym zakupem, bo lepiej pojechać do
    hotelu, wychodzi taniej i można urozmaicać miejsca pobytu, jednak nie widziałbym
    nic nadzwyczajnego w tym, że osoby żyjące w spalinach od poniedziałku do piątku
    w weekend pomieszkują w domku na wsi, niedaleko lasu. Jak również w tym, że
    25-letni syn wyprowadza się od rodziców, a babcia mieszka niedaleko, ale jednak
    w oddzielnym mieszkaniu.

    Jeśli chcesz powiedzieć, że ceny mieszkań trochę spadną to absolutnie się z Tobą
    zgadzam, będzie korekta cen mieszkań w kiepskich lokalizacjach, a paskudne
    blokowiska spadną z wielkim hukiem, jednak udowadnianie na siłę, że w Polsce nie
    potrzeba więcej mieszkań, a ludzie tak bardzo boją się kredytów, że są gotowi w
    długim okresie zmieścić 4 pokolenia na 70 m2 to absolutnie się z Tobą nie
    zgadzam. Nawet jeśli postąpi tak 90% z nich, to część będzie chciała poprawić
    swoją sytuację mieszkaniową. Nic na to nie poradzisz.

    > > Mieszkania są, ale ludzie potrzebują mieszkań
    > > tam gdzie mieszkają,
    > > a nie w dowolnym miejscu. To, że na zabitej dechami
    > > wiosce stoi 15 pustych domów,
    > Zatem niech mówią liczby - wg danych spisu 2002 było 0,76 mln
    > niezamieszkanych lokali na 12,4 mln wszystkich, co czyni jakieś 6%.
    > Z tego trochę mniej niż połowa - na wsi. Dużo to czy mało? Pewnie
    > trochę więcej niż 15.
    A teraz pytanie za 100 punktów. Czy ankietowani przyznawali się do tego, że na
    czarno wynajmują mieszkania, czy może jednak ktoś "pilnuje" tych
    niezamieszkałych lokali?
    I drugie pytanie, czy nie zrozumiałeś przenośni i na prawdę wydaje Ci się, że
    istnieje tylko jedna para, którą zaraz zniechęcisz do zamieszkania w Krakowie
    czy może są ich setki tysięcy w różnych miastach?
    760 000 - ani dużo, ani mało. Normalnie.

    > Wygodnie mieszkać w zatłoczonym i zakorkowanym Krakowie? Ciekawe...
    > Poza tym - jaki Kraków dla młodego małżeństwa? Londyn chyba raczej,
    > albo Dublin?
    No to pakuj laptopa, ja zostaję i bardzo się cieszę, może zmniejszysz popyt na
    mieszkania i będą tańsze;-)
  • Gość: Jac IP: *.chello.pl 11.03.08, 07:47
    >Praca na laptopie, jeśli nie masz do niego stacji dokującej
    >z dołączoną wygodną klawiaturą i myszką i dobrym monitorem nie
    >jest wygodna.
    Zapomniałeś dodać, że do wygodnej pracy na laptopie niezbędny jest
    jeszcze osobny pokój :)

    A tak zupełnie z innej beczki - kabelek sieciowy w dobie Wi-fi?
    Zasilacz przy baterii, która trzyma godzinami?

    Co do garderoby i gabinetu - masz rację. Są to przydatne
    pomieszczenia. Tylko, że ja odnosiłem się do mrzonek o brakujących
    milionach mieszkań (zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych), a Ty
    piszesz o braku dyskomfortu.

    > (...) jednak udowadnianie na siłę, że w Polsce nie
    > potrzeba więcej mieszkań, a ludzie tak bardzo boją się kredytów,
    > że są gotowi w długim okresie zmieścić 4 pokolenia na 70 m2 to
    > absolutnie się z Tobą nie zgadzam.
    Na siłę, to jest bajanie o brakujących milionach mieszkań i czeterch
    pokoleniach na 70 metrach. Zwłaszcza, że badania wykazują coś
    przeciwnego.

    > Nawet jeśli postąpi tak 90% z
    > nich, to część będzie chciała poprawić swoją sytuację
    > mieszkaniową. Nic na to nie poradzisz.
    Żeby poprawić swoją sytuację, to musisz sprzedać, albo wynająć swoje
    stare lokum. Pytanie - komu (i za ile), skoro nie ma głodu milionów
    mieszkań?

    > A teraz pytanie za 100 punktów. Czy ankietowani przyznawali się
    > do tego, że na czarno wynajmują mieszkania, czy może jednak
    > ktoś "pilnuje" tych niezamieszkałych lokali?
    Jeżeli to prawda co piszesz, to znaczy, że potrzeby mieszkaniowe są
    jeszcze lepiej zaspokojone niż statystyka pokazuje :)
  • Gość: Marcin IP: *.ztpnet.pl 12.03.08, 06:04
    Jesli dla pana praca na komputerze polega na sprawdzeniu maila i napisaniu 2
    linijek w wordzie to na pewno ma pan racje. Natomiast jesli ktos (jak ja) siedzi
    przy komputerze 8+ godzin, to niestety tylko docking station albo desktop.

    Ale nie o tym. A ciekawe, czy w ankiecie bralo udzial 2 mln Polakow, ktorzy
    niejednokrotnie mieszkaja po 2 w pokoju w UK? Ciekawe jak odpowiadaliby
    ankietowani, gdyby im te 2 mln osob krecilo sie po mieszkaniach...
  • steady_at_najx 10.03.08, 22:38
    > Jeśli gospodarstwo domowe składa się z rodziców w babcią oraz 25 letniego syna
    > i
    > 22 letniej córki to wcale nie świadczy to o wysokim poziomie zaspokojenia
    > potrzeb mieszkaniowych.

    Mylisz "ynwestorze" pojecie blizej nieokreslonego luksusu i komfortu z tym co ludzie okreslaja jako "wystarczajace i zadowalajace" - to drugie jest w lwiej czesci przewazajace jesli chodzi o wybory typu wziac kredyt 3000/m czy nie. Bo to ze kazda rodzina chcialaby miec mieszkanie 150m z tarasem 300m to zadna nowosc.
  • Gość: rst IP: *.ksknet.pl 12.03.08, 00:00
    Dokładnie,a to co "wystarczające i zadawalające" to najczęściej
    1 pokój-1 osoba, i to wystarczy do dość komfortowej egzystencji bez
    luksusów o których pisze Arturo. Pokój na rowery??-absurd
  • Gość: Arturro IP: *.eranet.pl 14.03.08, 00:46
    > Dokładnie,a to co "wystarczające i zadawalające" to najczęściej
    > 1 pokój-1 osoba, i to wystarczy do dość komfortowej egzystencji bez
    > luksusów o których pisze Arturo.
    Jasne, w jednym pokoju można pracować, spać, oglądać TV, czytać gazety,
    prasować, przechowywać ubrania i ręczniki. Nawet w dwie osoby. Można powiedzieć,
    że potrzeby mieszkaniowe są w takiej sytuacji zaspokojone. Luzio, okay, ale żeby
    twierdzić, że cokolwiek więcej to luksus...

    > Pokój na rowery??-absurd
    Nie pisałem nic o pokojach na rowery. Dobre warunki mieszkaniowe to odpowiednie
    miejsce gdzie możesz postawić na przykład samochód i rower. Tych rzeczy nie
    trzyma się w pokojach, jeśli masz wątpliwości... I wiem, że samochody są tanie i
    odporne na warunki atmosferyczne, ale codzienne odśnieżanie w zimie nie jest
    przyjemnością (wiem, bo odśnieżam) podobnie jak wsiadanie do samochodu, w którym
    można upiec ciasto w lecie.
  • Gość: rst IP: *.ksknet.pl 14.03.08, 01:49
    > Jasne, w jednym pokoju można pracować, spać, oglądać TV, czytać
    gazety,przechowywać ubrania i ręczniki.


    Oczywiście że można, wszystko zależy od odpowiedniej organizacji i
    wielkości pomieszczenia.

    > prasować
    Deska akurat nie zajmuje dużo miejsca i jest w 100% przenośna więc
    prasować można gdzie tylko akurat ma się ochote i miejsce.

    Pewnie że super by było gdyby w skład mieszkania wchodziło by
    odpowiednio duże pomieszczenie "gospodarcze" w którym domownicy
    trzymaliby rowery,deske do prasowania, sprzęt agd do sprzątania i
    inne potrzebne drobiazgi. Wspaniale by było trzymać samochód w
    garażu podziemnym i w zimie nie skrobać szyb każdego
    ranka.........ale naprawe-da się żyć bez tego wszystkiego.Brak tych
    pożytecznych drobiazgów nie sprawi że ludzie będą się masowo i
    bardzo ryzykownie zadłużać na dziesiątki lat. Troche gorzej jest gdy
    na jeden pokój przypada więcej niż jedna osoba. Każdy powienien mieć
    swoje, odpowiednio duże pomieszczenie zapewniające prywatność gdy
    tego potrzebuje.Moim zdaniem to jest właśnie elementarna potrzeba
    mieszkaniowa. Z całą pewnością znajdą się ludzie którzy chcą
    zmnienić stare mieszkanie z wielkiej płyty na coś
    nowoczesnego,większego wyposażone np. w garaż podziemny, ale nie
    traktowałbym tego jako czegoś nagminnego i wpisującego się w pojęcie
    elementarnej potrzeby mieszkaniowej. Wg Ciebie 70m2 to troche mało
    dla trzech osób. To powiedz ile będzie w sam raz?? Jak na mnie 70m2
    to całkiem komfortowe 3-pokojowe mieszkanie (w przeszłości budowało
    się trzypokojowe na ok. 50m2 co rzeczywiście było
    klaustrofobiczne,ale 70m2 to zupełnie inna bajka). Dzisiaj 70m2
    mieszkanie np. Warszawce, Kraku,Wrocku to conajmniej 400-600tys,
    niewielu na to stać a o większym nie ma nawet co myśleć.Wybacz, ale
    trzeba rozróżniać potrzeby od marzeń.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • Gość: mx IP: *.gdynia.mm.pl 18.07.09, 22:09
    >.. I wiem, że samochody są tanie i
    >odporne na warunki atmosferyczne, ale codzienne odśnieżanie w zimie
    >nie jest
    >przyjemnością (wiem, bo odśnieżam) podo

    kup se pan forda z ogrzewana przednia szyba, lusterkami i fotelami i
    najlepiej postojowym ogrzewaniem wogole, przeciez to nie luksus tylko
    koniecznosc.. albo garaz po prostu
  • Gość: spec IP: *.aster.pl 10.03.08, 21:54
    Z moich obserwacji wynika, że ceny transakcyjne na rynku
    nieruchomości są już obecnie niższe o 15-20% w porównaniu z tym co
    było na początku 2007 roku.
    Wrażenie stabilizacji pochodzi tylko z tego, że cały czas w
    internecie i agencjach wiszą oferty sprzedaży po starych zawyżonych
    cenach, które niestety wchodzą do tych wszystkich bzdurnych
    średnich, o których trąbią media.
    Tymczasem rynek (tj poziomy transakcyjne) jest już niżej, a będzie
    jeszcze dużo, dużo taniej (30-50%).

    Dlaczego ?
    To proste - załapaliśmy się na końcówkę globalnej hossy na
    nieruchomościach (trwała do 2006 roku), do tego ludzie podkręceni
    przez media po prostu dostali amoku i kupowali co popadnie i po
    każdej cenie, biorąc przy tym kolosalne kredyty. Znam młode osoby,
    bez żadnych oszczędności, za to z marnymi zarobkami rzędu 6-8k na
    rodzinę 2+1 czy 2+2, którzy brali po 500k kredytu !!.
    Efekt – mieliśmy hossę w pigułce, w dwa lata ceny wzrosły u nas
    tyle, ile na innych rynkach przez ponad 10lat. Przegoniliśmy przy
    tym wiele atrakcyjniejszych miast (m.in. Praga, Budapeszt, Berlin,
    Wiedeń, Bruksela!!), a w relacji do dochodów ceny nieruchomości w
    Polsce są dramatycznie drogie.

    Główne czynniki, które spowodują załamanie cen:

    1. Podaż nieruchomości w Polsce rośnie w szybkim tempie

    2. Trwa cykl podwyżek stóp procentowych, pod koniec roku
    oprocentowanie kredytów w pln zbliży się do 8%, wysokość rat
    kredytowych galopuje, przykład: kredyt 400k, na 30lat

    rata przy stopie 4,5% wynosiła ok.2600zł
    rata przy stopie 7,5% wynosi ok.3600zł
    Wzrost wysokości raty o 1000zł czyli prawe 40% !!
    Tego żaden wzrost wynagrodzeń nie zrekompensuje, tym bardziej,
    że...patrz pkt 3.

    3. Efekt wzrostu wynagrodzeń został całkowicie zniesiony przez
    skokowy wzrost kosztów utrzymania (ceny żywności, prądu, gazu,
    komunikacji, paliwa etc).

    Oficjalna inflacja wprawdzie wynosi ‘tylko’ 4.3% (dane za styczeń)
    ale to ma się nijak to wzrostu kosztów utrzymania, które w ciągu
    ostatniego roku skoczyły o jakieś 20-30%.
    Co ludzi obchodzi ile staniały plazmy, hotele czy żarcie w
    knajpach. Tego nikt nie musi kupować, a zwłaszcza ludzie, którzy
    wzięli kredyty ‘na styk’. Natomiast za czynsz, jedzenie, rachunki
    licznikowe, komunikację każdy MUSI płacić i tu jest prawdziwy ból.
    Opowiadanie, że wzrost wynagrodzeń o te 10-15% poprawił sytuację
    budżetów domowych to bzdura, bo ten wzrost nie nadąża za podwyżkami
    podstawowych towarów i usług !!

    4. Polskie banki zaraz ograniczą dostępność kredytów, bo się
    zorientują, jak mocno koniunktura siada
    www.biec.org/?display=show_me_news&id=226
    www.biec.org/?display=show_me_news&id=227
    Gros kredytów hipotecznych została zaciągnięta w jednym cyklu
    koniunkturalnym (ostatnie 2-3 lata), więc ryzyko dla banków jest
    gigantyczne. W momencie pogorszenia sytuacji gospodarczej w Polsce,
    a to już powoli się dzieje a przybierze na sile za parę kwartałów,
    jakość portfela kredytowego banków błyskawicznie się pogorszy.
    Zacznie się zakładanie rezerw i ograniczanie dostępności kredytów.

    Przecież wystarczy, że banki wprowadzą wymóg wkładu własnego na
    poziomie 10-20% (co jest logiczne w sytuacji spadających cen
    nieruchomości) i popyt kompletnie się załamanie.

    5. Spada liczba ludności w Polsce (a więc i rodzin) i w niektórych
    dużych miastach np. Warszawa ma ujemny przyrost mieszkańców (saldo
    przyrostu naturalnego + saldo migracji jest ujemne!!)

    6. Na świecie idzie recesja, jest ryzyko depresji stulecia!!

    7. Nominalny wzrost cen mieszkań w połączeniu z aprecjacją złotego,
    doprowadził do wyzerowania zagranicznego popytu inwestycyjnego na
    polskie nieruchomości.

    1k euro to już tylko niecałe 3600zł, więc 6k za m2 mieszkania to ok
    1700eur!! Tyle albo mniej kosztują mieszkania w wielu europejskich
    stolicach (m.in. Praga, Budapeszt, Berlin, Wiedeń, Bruksela) w
    przyzwoitych lokalizacjach .
    6k pln to naprawdę góra pieniędzy za m2 mieszkania w bloku w
    brzydkiej Warszawie z kiepską komunikacją i relatywnie niskimi
    zarobkami.
    Musicie, ludzie, uwierzyć, że są miasta na w Europie, gdzie jest
    dużo taniej i ładniej i gdzie zarabia się znacznie więcej.
    Tak więc 6k pln za m2 mieszkania w Warszawie to wciąż drogo i
    będzie taniej. Rynek nie rychliwy, ale sprawiedliwy.


    Proces przeceny nieruchomości w Polsce dopiero się rozkręca i nie
    jest to korekta, tylko odwrócenie trendu... czekają nas wieloletnie
    i głębokie spadki cen (bessa w pigułce, tym razem gorzkiej).
    Niestety mechanizmy rynkowe są bezwzględne i ukarzą wszystkich
    nieroztropnych.

    Oczekuję stabilizacji cen nowych mieszkań w dobrej lokalizacji na
    poziomie ok 1,5k euro, co oznacza mniej więcej następujące docelowe
    poziomy cenowe w pln:
    mieszkania w wielkiej płycie – 4k za m2 (to i tak grubo ponad 1k
    EUR, więc baaardzo dużo za taki syf)
    mieszkania nowe standardowe – 4-5k za m2
    dom z działką 1000m2 w odległości do 20km od centrum – 500k
    działki do 20km od centrum ok 150zł za m2

    Dla tych co uważają, że to niemożliwe załączam link do cen domów w
    UK:

    www.hbosplc.com/economy/latestregionalsummary.asp?region=london

    I od razu wyjaśniam, że Greater London to miasto Londyn wraz z
    najbliższymi przedmieściami (łącznie ok.8m ludzi), czyli taka
    Warszawa plus okolice typu Piaseczno/Pruszków/Stare
    Babice/Izabelin/etc. Poniżej link:
    en.wikipedia.org/wiki/Greater_London
    A więc w jednym z najdroższych i najbardziej prestiżowych miast
    świata, w momencie szczytu hossy nieruchomościowej, średnia cena
    domu wynosi obecnie ok. 300k GBP, czyli ok 1.4m pln !!

    Tymczasem u nas, gdzie średnia płaca w stolicy jest 4-5 razy
    mniejsza niż w Londynie, ceny domów osiągnęły zbliżone NOMINALNIE
    poziomy jak w Londynie!!!

    „Gratuluję” kupującym domy i działaczki w Polsce po londyńskich
    cenach, daliście się kosmicznie wkręcić kupując kilkukrotnie
    przewartościowane aktywa. Za rok-dwa wasze domy/działki nie będą
    nawet warte połowy tego co zapłaciliście.
  • Gość: Marcin IP: *.ztpnet.pl 12.03.08, 06:11
    Ogolnie to sie zgadzam. Stwierdze tylko fakt, ze w Zielonej Gorze, ceny rosna
    sobie powolutku i nieprzerwanie, watpie ze tu cos sie zalamie. Ale to moze
    dlatego, ze cena za metr uzywki to okolo 3,2 tys. i na to zielonogorzan ciagle
    stac. 4 lata temu kupilem swoje mieszkanie (ufff) za 1,6 tys./m2...
  • Gość: przemas IP: *.gdynia.mm.pl 18.07.09, 14:25
    swieta prawda co napisal spec mamy rok 2009 i tak sie dzieje ceny materialow
    spadly o polowe tak wiec deweloperzy buduja juz po 4000zl 5km od centrum
    Gdyni.Jakis czas temu udalo mi sie sprzedac mieszkanie 2 pokojowe w gdyni a za
    otrzymane pieniadze wlasnie przymierzam sie do zakupu nowego 3 pokojowego nie
    dokladajac przy tym zlotowki.Wyrazy wspolczucia dla tych co zaciagneli olosalne
    pozyczki i to jeszcze we frankach.
  • Gość: antykrach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.09, 15:42
    > moich obserwacji wynika, że ceny transakcyjne na rynku
    > nieruchomości są już obecnie niższe o 15-20% w porównaniu z tym co
    > było na początku 2007 roku

    Śnij dalej. Jak spadło o 5% to dobrze. Skąd niby masz te informacje? Jaką masz
    próbkę? 20, 30 wyrwanych z kontekstu transakcji. To ciut malo... Ja kupiłem w
    czerwcu 2007r. mieszkanie na Urususie za 6k/ metr. Właśnie w tej samej
    inwestycji sprzedają sie ostatnie (nagorsze i przebane) sztuki po 7.2k. Łapią
    się na RnS wiec ida jak cieple buleczki. W ciagu ostatnich 2 miesiecy sprzedalo
    sie 20 takich mieszkan, zostala szokujaca nadpodaz w ilosci 7 sztuk. Jak sie
    zapewne domyslasz w tej sytuacji nikt nie opusci Ci nawet o centa... No ale
    oczywiście Twoje "obserwacje" są lepsze.

    > 6. Na świecie idzie recesja, jest ryzyko depresji stulecia!!
    Weż się stary nie ośmieszaj. Takie teksty są nieaktualne od pół roku, a Ty
    ciągle wklejasz te same bzdury... Oto co piszą Ci, którzy wieszyli niedawno
    depresję stulecia:
    www.notowany.pl/artykul/8663/kryzys-skonczyl-sie

    > Tymczasem u nas, gdzie średnia płaca w stolicy jest 4-5 razy
    > mniejsza niż w Londynie, ceny domów osiągnęły zbliżone NOMINALNIE
    > poziomy jak w Londynie!!!

    Chyba sie z wujem na łowy zamieniłeś. Ceny w Londynie są nawet po przecenach 4-5
    razy wyższe od naszych. Czyli stosunek cen do płac jest zachowany..



  • steady_at_najx 18.07.09, 18:49
    Właśnie w tej samej
    inwestycji sprzedają sie ostatnie (nagorsze i przebane) sztuki po 7.2k. Łapią
    się na RnS wiec ida jak cieple buleczki.


    Mozesz podac nazwe inwestycji ? Wiesz niedawno jedna osoba tez sie odgrazala ze w "jego" inwestycji juz nic nie ma. Po czym okazalo sie ze mowa o ekolanie w ktorym jest kupa wolnych mieszkan. Zeszlo kilka z tych ktore lapaly sie na RnS

    --
    e-m: steady at najx dot com
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
    Marek Wielgo i inni naganiacze na cenzurowanym : pierwszemieszkanie.blox.pl/html
  • Gość: antykrach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.09, 08:59
    Eolian Park. Mieszkanie 55m2 za 6k/metr kupione w sierpniu 2007r wiec na
    osławionej "górce".
  • steady_at_najx 19.07.09, 12:56


    pokaz prosze gdzie brakuje mieszkan w eolianie

    www.xender.pl/index.php?action=page&parent=3&view=11&page=15&SzukajLokalu=true&budynek=&metraz=&pokoje=&pietro=
    bo ja widze ze zeszly te co byly juz od dawien dawna dostepne i glownie te co jak pisalem lapaly sie na RnS.... i raczej watpie zeby rozchodzily sie jak buleczki mieszkania na ursusie za 7,2...

    --
    e-m: steady at najx dot com
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
    Marek Wielgo i inni naganiacze na cenzurowanym : pierwszemieszkanie.blox.pl/html
  • Gość: zmarszczony fred IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.09, 21:37
    Pozdrów szefa i .... pomerdaj mu ogonkiem !

    .... pospieszmy się wszyscy z kupnem !
  • bogucjusz 22.07.09, 22:12
    Ursus z Ursynowem. Oba na "urs"... He, he, jak to było... "najgorsze i
    przebrane" w Ursusie idą po 7.200 jak "ciepłe bułeczki" :-))))


    --------------
    Gołodupcy pobrali kredyty 120%, bo nawet na meble ich nie było stać. A teraz
    nazywają gołodupcami tych, którzy z zaoszczędzonymi pieniędzmi spokojnie czekają
    na spadek cen mieszkań :-)
  • Gość: ciepłe bułeczki IP: 217.98.20.* 23.07.09, 09:28
    Ten Ursus to jakiś wspaniały jest, że za 7,2tys jak ciepłe bułeczki idą klitki?
    Ja znam ofery sprzedaży za 6-7tys na Bemowie, opychane po cichu, przez agencje aby nie wku...ć tych co kupili wcześniej i drożej
  • satorianus 22.07.09, 16:53
    Ponieważ w innym wątku wywiązała się dyskusja na temat tych badań postanowiłem
    także i tutaj zamieścić garść obserwacji.

    Miejscowość powyżej 500tys

    Mieszkający u rodziców w mieście
    97-> 15%
    99-> 20%
    08-> 9,06%

    Poza tym, że coś jest nie halo z danymi z 1997 to te własnie dane miały niby
    świadczyć o tym, że w Polsce nie brakuje mieszkań. Czy rzeczywiście? Sprawa
    komplikuje się gdy spojrzymy na liczbę najemców.

    97-> 3%
    99-> 3%
    08-> 6.36%

    Tak więc teoretyczny indeks gołodupców wygląda następująco:
    97%->17%
    99%->23%
    08%->15

    N=1092, więc margines błędu na poziomie 3% przy poziomie istotności 0,95. W tej
    sytuacji jest to ważne niestety ważne 3%. W każdym razie można ryzykować
    hipotezę, że liczba gołodupców się zmniejszyła. Ale nieznacznie.

    Co w takim razie z odpowiedziami "Dzielę(imy) mieszkanie z osobami nienależącymi
    do mojego gospodarstwa domowego"? Tu jest ciekawie.

    97->29
    99->27
    07-> 6

    Imponujący spadek. Problem mieszkaniowy unicestwiony. Niestety jednak takie
    porównywanie danych jest nieuprawnione metodologicznie i analityk lub osoba
    pisząca raport(zwykle student) spieprzył sprawę a KSZ się cieszy. Co jest nie
    tak i dlaczego te dane są niewiarygodne? Tymczasem pozostawiam to waszej
    dociekliwości. :) Tu macie źródełka, żebyście się nie męczyli:

    www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2008/K_039_08.PDF
    www.cbos.pl/SPISKOM.POL/1999/K_090_99.PDF
    --
    Zobacz najtańsze mieszkania w Warszawie!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.