Dodaj do ulubionych

Rekordowe zyski deweloperów

27.02.08, 20:45
Kolejny artykuł potwierdzający, że deweloperzy mają z czego
spuszczać swoje ceny.
Marża netto wychodzi 20% ! Jest to nadzwyczaj dobry wynik. Jest mało
biznesów, które przynoszą takie marże.
Oznacza to, że marża brutto wynosi co najmniej 40-50%. Więc w cenie
m2 10-8 tys. jest 3,3-2,7 tys. czystego zysku. Jeśli bierzecie do
tego kredyt na 80-100% wartości mieszkania to wychodzi, że płacicie
2-3 tys./m2 za frajer.
No cóż ale dopóki jest popyt dopóty są takie ceny.

--
----------------------------------------------
www.e-biznes24.eu - polecam oraz
ciekaweebooki.nexto.pl/
Edytor zaawansowany
  • Gość: maw IP: *.acn.waw.pl 27.02.08, 21:12
    Bardzo dobry redaktor, zapewne cos sobie niedlugo wybuduje.
  • Gość: Gdynianin IP: *.gdynia.mm.pl 27.02.08, 22:16
    nie widze innego wytlumaczenia w bezkrytycznym drukowaniu zaklinania
    rzeczywistosci przez preziow tej budowlanej firmy
  • sojowa 27.02.08, 22:57
    "Styczniowe zmiany średnich cen ofertowych mieszkań wystawionych do sprzedaży w
    serwisie Oferty.net wpisały się w trend obserwowany już od kilku miesięcy -
    wahania w górę i w dół oscylujące w granicach 3% potwierdzają tezę o trwającej
    stabilizacji, w ramach której dokonuje się oczekiwana przez rynek korekta cen
    ofert przeszacowanych."
  • Gość: Smok1 IP: *.pgd.pl 28.02.08, 09:53
    A na allegro jest 84 tysiace ofert na mieszkania w Polsce a pierwszego lutego
    bylo ich 71 tysiecy... wzrost o 17% w ciagu 4 tygodni. To sie nazywa "wzrost
    podazy".
  • Gość: Bogo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.08, 11:38

    "zwiększyła w ubiegłym roku przychody ze sprzedaży mieszkań o przeszło 20 proc. (do blisko 879 mln zł). Zaś zysk netto wzrósł o ponad 48 proc. (do 200,6 mln zł)."

    Jak marża jest niezmienna to zwiększenie przychodów o 20% zwiększa zysk też o 20%...tutaj o 30% więcej co oznacza, że owczy pęd windował ceny (marże) firm. Wasze mieskzania są przewartościowane o ok 30% w sposób sztuczny - nagonką. Jak rynek sie wysycie drożyzną, to ceny moga poleceć własnie o ok 30% (moim zdaniem mniej...może 20%) w dół. Taka może być korekta
  • Gość: KMW IP: *.chello.pl 27.02.08, 21:26
    ALe gosciu litanie strzelil!! BUhahahah!!! Ceny ju zaczely spadac i te pobozne
    zyczenia tylko do Boga! Akcje ich firm spadly o ponad 50 % i tyle samo sa
    przewartosciowane mieszkania. Wiec spokojnie. Nie dajcie sie po raz kolejny
    nabic w butelke spekulantom. JUz przed swietami ceny SPADNA!!!! I to znacznie!!!
  • dr_andrzej_lepper 27.02.08, 21:27
    i tak juz macie przejeI3ane za te ceny i 47% zysku - mam nadzieje, ze sam
    Lucyfer was nabije na WIECIE CO!!!!
    --
    Nie badz CH%$£*-kliknij by pomóc.
  • Gość: a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.08, 22:19
    dr_andrzej_lepper napisał:

    > i tak juz macie przejeI3ane za te ceny i 47% zysku - mam nadzieje, ze sam
    > Lucyfer was nabije na WIECIE CO!!!!

    No dobra, są pazerni. Ale gdyby nie owcze stado, które ustawiało się do nich w
    kolejce, żeby zapłacić 10 tysięcy za metr na etapie dziury w ziemi, to sami
    deweloperzy, nawet najpazerniejsi, takich stawek by nie osiągnęli.
  • Gość: f IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.08, 21:34
    tylko sobie mogą pomarzyć o takich zyskach w 2008
  • rasklaat 27.02.08, 21:41
    o tak, rok 2007 AD był bardzo dobry dla developerów. Podobnie jak dla branży paliwowo-energetycznej. Przypomina mi to żart rysunkowy a propos galopujących cen ropy: prezes mówiący do rady nadzorczej "musimy szybciej podnosić ceny benzyny - na świecie wkrótce zabraknie pieniędzy"
  • Gość: de-inwestor IP: *.aster.pl 27.02.08, 21:49
    Z moich obserwacji wynika, że ceny transakcyjne na rynku
    nieruchomości są już obecnie niższe o 15-20% w porównaniu z tym co
    było na przełomie 2006/2007.
    Wrażenie stabilizacji pochodzi tylko z tego, że cały czas w
    internecie i agencjach wiszą oferty sprzedaży po starych zawyżonych
    cenach, które niestety wchodzą do tych wszystkich bzdurnych
    średnich, o których trąbią media.
    Tymczasem rynek (tj poziomy transakcyjne) jest już niżej, a będzie
    jeszcze dużo, dużo taniej (30-50%).

    Dlaczego ?
    To proste - załapaliśmy się na końcówkę globalnej hossy na
    nieruchomościach (trwała do 2006 roku), do tego ludzie podkręceni
    przez media po prostu dostali amoku i kupowali co popadnie i po
    każdej cenie, biorąc przy tym kolosalne kredyty. Znam młode osoby,
    bez żadnych oszczędności, za to z marnymi zarobkami rzędu 6-8k na
    rodzinę 2+1 czy 2+2, którzy brali po 500k kredytu !!.
    Efekt – mieliśmy hossę w pigułce, w dwa lata ceny wzrosły u nas
    tyle, ile na innych rynkach przez ponad 10lat. Przegoniliśmy przy
    tym wiele atrakcyjniejszych miast (m.in. Praga, Budapeszt, Berlin,
    Wiedeń, Bruksela!!), a w relacji do dochodów ceny nieruchomości w
    Polsce są dramatycznie drogie.

    Uwzględnijmy też, że:

    1. podaż nieruchomości w Polsce rośnie w szybkim tempie

    2. trwa cykl podwyżek stóp procentowych, raty kredytowe coraz wyższe

    3. efekt wzrostu wynagrodzeń został całkowicie zniesiony przez
    skokowy wzrost kosztów utrzymania (ceny żywności, prądu, gazu,
    komunikacji, paliwa etc).

    4. polskie banki zaraz ograniczą dostępność kredytów, bo się
    zorientują, jak mocno koniunktura siada
    www.biec.org/?display=show_me_news&id=226
    www.biec.org/?display=show_me_news&id=227
    Przecież wystarczy, że banki wprowadzą wymóg wkładu własnego na
    poziomie 15-20% (co jest logiczne w sytuacji spadających cen
    nieruchomości) i popyt kompletnie się załamanie

    5. spada liczba ludności w Polsce (a więc i rodzin) i w niektórych
    dużych miastach np. Warszawa ma ujemny przyrost mieszkańców (saldo
    przyrostu naturalnego + saldo migracji jest ujemne!!)

    6. na świecie idzie recesja, jest ryzyko depresji stulecia!!

    Dlatego uważam że, proces przeceny nieruchomości w Polsce dopiero
    się rozkręca i nie jest to korekta, tylko odwrócenie trendu...
    czekają nas wieloletnie i głębokie spadki cen (bessa w pigułce, tym
    razem gorzkiej). Niestety mechanizmy rynkowe są bezwzględne i
    ukarzą wszystkich nieroztropnych.

    Moje prognozy cen nieruchomości w Warszawie za 6-12miesiecy:
    mieszkania w wielkiej płycie – 4k za m2 (to i tak ponad 1k EUR,
    więc baaardzo dużo za taki syf)
    mieszkania nowe standardowe – 4-5k za m2
    dom z działką 1000m2 w odległości do 20km od centrum – 500k
    działki do 20km od centrum ok 150zł za m2

    Dla tych co uważają, że to niemożliwe załączam link do cen domów w
    UK:

    www.hbosplc.com/economy/latestregionalsummary.asp?region=london

    I od razu wyjaśniam, że Greater London to miasto Londyn wraz z
    najbliższymi przedmieściami (łącznie ok.8m ludzi), czyli taka
    Warszawa plus okolice typu Piaseczno/Pruszków/Stare
    Babice/Izabelin/etc. Poniżej link:
    en.wikipedia.org/wiki/Greater_London
    A więc w jednym z najdroższych i najbardziej prestiżowych miast
    świata, w momencie szczytu hossy nieruchomościowej, średnia cena
    domu wynosi obecnie ok. 300k GBP, czyli ok 1.4m pln !!

    Tymczasem u nas, gdzie średnia płaca w stolicy jest 4-5 razy
    mniejsza niż w Londynie, ceny domów osiągnęły zbliżone NOMINALNIE
    poziomy jak w Londynie!!!

    „Gratuluję” kupującym domy i działaczki w Polsce po londyńskich
    cenach, daliście się kosmicznie wkręcić kupując kilkukrotnie
    przewartościowane aktywa. Za rok-dwa wasze domy/działki nie będą
    nawet warte połowy tego co zapłaciliście.
  • Gość: jan2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.08, 22:12
    Krachu to może dosłownie nie będzie,ale z wieloma innymi faktami
    można się zgodzić../z punktu nawet neutralnego obserwatora./
    Pozdrawiam.
  • Gość: AntyPolityk IP: *.chello.pl 27.02.08, 22:42
    ..to o czym piszesz dla większości inteligentnych ludzi oczywiste jest już od
    jakiegoś czasu.
    Niestety durni w Polsce jest dużo, a wykształcenie (polskie wykształcenie - u
    nas szkoły ciągle nie uczą myślenia tylko encyklopedii bo tak jest łatwiej) nie
    chroni od bycia półgłówkiem którego oszukują cwaniaczki.
  • Gość: wuetend IP: 212.180.168.* 27.02.08, 22:53
    jeslis taki inteligentny analityk to poprosze zatem projekcje srednich cen na
    Warszawe do 2012 r, bo nie wiem kiedy wejsc w nowe..

    wiec powiem ci w sekrecie, ze nie ma fundamentalnych podstaw do drastycznego
    spadku cen mieszkan w Polsce. Co najwyzej rynek sie skrystalizuje, tzn.
    blokowiska spadna, ale wyzsza polka pozostanie z trendem lekko wznoszacym.
    Dlaczego? bo wciaz ok 2,5 mln osob chcialoby nabyc wlasne M a dochody rosna.
    To czysta statystyka, wiec nie wypada z tym dyskutowac.

    Mam kilka mieszkan (w tym na kredyt) i jestem dosc spokojny o systematyczny
    lekki wzrost.
  • Gość: inżynier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.08, 23:02
    Tak samo jak 25 milionów Polaków chciałoby nabyć fabrycznie nowy
    samochód. Chcieć to sobie mogą - pytanie za co kupią. Nawet w
    najbogatszych polskich miastach zdecydowana większość mieszkańców
    zarabia poniżej 3k netto i już obecne ceny mieszkań są dla nich
    chore - kupno byle klitki to 30 lat wyrzeczeń (w apartamentach po
    pół miliona z widokiem na kibel sąsiada zagryzają mortadelę z
    Biedronki i zapijają wodą ARO). Śnijcie dalej bajki o dalszych
    wzrostach i milionach krezusów kupujących ciasne mieszkania :D
  • Gość: bezdomny IP: 89.174.79.* 28.02.08, 00:08
    Jak ktos musi sie wyporwadzic? Dasz im gwarancje, ze spadek bedzie
    min. 20%? bo tylko na taki spadek opłaca się czekać np. 5 lat
    mieszkając na klatce schodowej/w jednym pokoju w 4 os./wynajmując za
    1500 +media/u rodziny
  • Gość: plgg IP: *.as.kn.pl 28.02.08, 01:38
    gdzie? za granicą
  • Gość: AntyPolityk IP: 195.205.192.* 28.02.08, 08:36
    Ty o tym decydujesz czy chcesz wynajmować, czy spłacać kredyt z ryzykiem, że
    nieruchomość którą ty teoretycznie kupiłeś nie będzie twoja. Ja jednak bym
    poczekał, bo lepiej płacić za wynajem jeszcze z rok dwa niż zapłacić kosmiczną
    cenę za jakąś klitkę i mieć kredyt na 30 lat z z ratą 2000PLN na miesiąc.
  • ebiznes24eu 27.02.08, 23:14
    no to ci współczuję. No chyba, że kupowałeś w 2005/2006.
    Jak coś się zacznie dziać, bank zażąda spłaty kredytu a jak nie to
    wystawi na licytację i sprzeda taniej - poniżej cen rynkowych. A jak
    bedzie to powszechne zjawisko to ceny runą.
    --
    ----------------------------------------------
    www.e-biznes24.eu - polecam oraz
    ciekaweebooki.nexto.pl/
  • Gość: AntyPolityk IP: *.chello.pl 27.02.08, 23:18
    Niestety twoja wypowiedź świadczy o kompletnym ogłupieniu przez cwaniaczków,
    albo sam jesteś z tych cwaniaczków. Człowieczku chcieć to nie znaczy móc w
    ekonomii. Co z tego że 3 mln Polaków chce kupić mieszkania, skoro nie ma na to
    funduszy a kredyty coraz droższe.
    Inna sprawa to kompletne ignorowanie tego co się dzieje na rynku amerykańskim.
    Prawa ekonomii w USA i Polsce są te same. Tam bańka nieruchomościowa puchła
    bardzo długo - zresztą nie po raz pierwszy - a teraz mają teraz kryzys i mówi
    się o recesji. Przełóż sobie to teraz na Polskę i weź pod uwagę to że Polska
    bańka nieruchomościowa puchła kilka razy szybciej.
  • Gość: wuetend IP: 212.180.168.* 27.02.08, 23:06
    nie chce zeby wyszlo ze sie pocieszam jako posiadacz mieszkan w celach
    "spekulacyjnych", ale Twoje tezy mozna obalic:
    Ad. 1 podaz mieszkan rosnie w szybkim tempie, ale od wciaz b. niskiego poziomu,
    wiec nie podniecalbym sie tym tak
    Ad. 3 nie zgadzam sie, ze wzrost plac zostal calkowicie zniwelowany. Realny
    wzrost to ok 6% r/r
    Ad. 5 wielkie nieporozumienie. Na rynek pracy wchodzi mloda i ambitna mlodziez z
    duzymi aspiracjami. Popyt sie nie zmniejszy
    Ad. 6 kolejne wielkie nieporozumienie.
    Prognozy cen malo realistyczne, wez pod uwage koszty robocizny, materialow,
    ziemii. Ponizej pewnego progu zaden deweloper nie zejdzie. Najwyzej ograniczy
    "produkcje"

    Porownanie z UK - nietrafne. Place przeliczasz po kursie sprzed 2 lat
    najprawdopodobniej, natomiast ceny domow po kursie dzisiejszym.
    Gwarantuje Ci, ze NIE kupisz domu w Great London porownywalnego z domem w
    Warszawie za 1,4M PLN.

    Przyklad z UK pokazuje co najwyzej dywersyfikacje cen mieszkan / domow w
    zaleznosci od lokalizacji, standardu etc.

    Wygladasz mi raczej na spekulanta z nadwyzkami gotowki - powodzenia ;)
  • junk92508 27.02.08, 23:29
    Ad 1 Za to popyt spada...

    Ad 5. Tyle że tej ambitnej młodzieży jest coraz mniej bo idzie niż
    demograficzny... a i z tych co są wielu woli pracować za granicą...

    Ad6 a) robocizna jest juz na tyle wysoka by oplacalo sie zatrudniać Niemców,
    materiały można przywieźć z zagranicy a ceny ziemi spadną
    bo też są napompowane

    Ad6 b) Jeśli ograniczą produkcję to spadnie popyt na robociznę, materiały i
    ziemię i ceny tychże spadną...
  • Gość: AntyPolityk IP: *.chello.pl 27.02.08, 23:34
    Hmm.. to dlaczego Polacy pracujący w Anglii zaczynają kupować tam nieruchomości?
  • Gość: mrs IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 28.02.08, 00:56
    > Ad. 5 wielkie nieporozumienie. Na rynek pracy wchodzi mloda i ambitna mlodziez
    > z
    > duzymi aspiracjami. Popyt sie nie zmniejszy

    tak jak 10 lat temu a wtedy jakoś ceny nie rosły 50% co roku ...

    popyt się zmniejszy bo :

    - kredyty będą droższe
    - banki będą się obawiały spadku cen i nie będą chciały wielu mieszkań
    kredytować w 100% a nawet w 80% co dla wielu osób zamknie drogę do kupna
    - wyże demograficzne kupujące mieszkania już były, w następnych latach może i
    młodzież ambitna i z aspiracjami ale będzie jej zwyczajnie dużo mniej
    - jest oddawanych więcej nowych mieszkań i to jest jedno ale też sprzedawane są
    mieszkania które były kupowane w celach inwestycyjnych a teraz trafiają na rynek

    Jeszcze jeden mały szczegół a propos deweloperów. Umowy jakie każą podpisywać to
    jest kpina i brak szacunku dla kupującego. Potem mogą robić z kupującym co chcą
    (i robią podnosząc ceny w ostatniej chwili na przykład). To tyczy się także tych
    dużych. Po prostu rozbestwili się przez ostatnie lata.

    Nie jestem ekspertem od nieruchomości ale chcę zmienić mieszkanie od ponad roku
    i .... na podstawie :

    - kilkudziesięciu egzemplarzy gazety oferta oraz nieruchomości bezpośrednio
    (około 60-70)
    - kilkuset wejść na ofertynet (platformy dla agencji hehe) oraz gratkę (polecam)
    - obejrzeniu kilkudziesięciu mieszkań i prawie kupieniu kilku (po mocnych
    negocjacjach ale koniec końców transakcje nie doszły do skutku)

    (wszystko to na przestrzeniu listopad.2006 - luty.2008)

    wnioski :

    - NIE kupujcie przez agencje - często można znaleźć ogłoszenie bezpośrednio -
    trzeba tylko poszukać po różnych serwisach, gazetach lub po prostu w googlach

    - NIE dawajcie agencjom (jeśli już musicie z nich korzystać) więcej niż 10 000
    pln niezależnie od ceny mieszkania, jak chcą więcej to DO DOMU !!! wierzcie mi
    na kilkanaście przypadków żaden agent nie sprzeciwiał się mojej,jakże
    atrakcyjnej, ofercie. Zresztą dycha to i tak za dużo za prawie zero roboty i
    żadnąodpowiedzialność

    - ceny mieszkań są w większości MOCNO negocjowalne

    - ceny idą w DÓŁ ! Mówię o cenach do kupna, jak wyżej, jeszcze rok temu ciężko
    było zejść z ceną a teraz jak najbardziej

    - jak kupujecie na zasadzie cesji to w razie wątpliwości idźcie do prawnika -
    wydacie 200-300 zł ale będziecie mieć pewność że wszystko jest w porządku (lub nie)


    Możecie się zastanawiać dlaczego nie kupiłem jeszcze ??

    1. Nie muszę bardzo - mam gdzie mieszkać.
    2. Poluję na okazję - już parę mi takich uciekło ale jest możliwe złapanie
    mieszkania 30-50% poniżej ceny rynkowej
    3. Jeszcze poczekam bo ceny na bank zejdą w dół (mówię o Warszawie i NIE o
    apartamentach)

    pozdrawiam kupujących
  • Gość: LRt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.08, 09:23
    bo w Londynie za 150 000 funtów kupisz. I ta w Warszawie będzie co prawda
    solidniej zbudowana i z lepszymi oknami i może ogródek będzie miała lepszy ale
    musisz w nią włożyć jeszcze kolejne 100tyś pln wykończenia w Londynie będzie z
    podłogami i podstawową armaturą.
    A do remontu to dostaniesz za 120000GBP zwłaszcza jak w dzielnicy jest sporo
    Azjatów.

    Fakt że nasze budynki są dużo wygodniejsze niż brytyjskie, ale ceny w Warszawie
    i okolicach już są porównywalne z Great London jedynie ścisłe centrum jest
    duuuuuuużo droższe.
  • Gość: I wszystko jasne IP: *.dyn.one.at 28.02.08, 07:09
    podaj link do cen aut w Londynie i porownaj do zarobkow.
    Napisz tez o ile potanieje !
    Potem jeszcze srebro,czekolada i piwo.
  • Gość: nie wzystko IP: *.tpnet.pl 28.02.08, 10:33
    Gość portalu: I wszystko jasne napisał(a):

    > podaj link do cen aut w Londynie i porownaj do zarobkow.
    > Napisz tez o ile potanieje !
    > Potem jeszcze srebro,czekolada i piwo.

    to są naganiaczu dobra "płynne-przemieszczalne" i ich ceny wszędzie są podobne +-akcyzy,vaty i inne zdzierstwo państwa
    mieszkania to towar lokalny i jego ceny są w normalnych warunkach podyktowane lokalnymi warunkami - czytaj zdolnością nabywczą autochtonów

    co jeszcze naganiaczu wymyślisz
    polecam Moskwę
  • Gość: dsr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.08, 22:19
    Jeżeli Dom Development miał 879mln przychodu i 200,6mln zysku netto,
    to biorąc pod uwagę podatek liniowy, zysku było około 250mln brutto,
    a to oznacza, że z każdego metra sprzedanego mieszkania po 9000 zł
    firma chowała do kieszeni prawie 2600 zysku. Jest więc z czego
    jeszcze opuścić ceny bez szkody dla firmy.
  • Gość: jareek IP: *.klc.vectranet.pl 27.02.08, 22:59
    połowa tych "developerów" powinna siedzieć
  • Gość: def IP: *.acn.waw.pl 27.02.08, 23:07
    w artykule jest napisane: "W styczniu i lutym rynek wyraźnie się ożywił. "
    co to za sciema? na biezaco sledze wszytskie oferty na rynku wtornym i
    pierwotnym i widze od 3 miesiecy te same oferty i wolne mieszkania z darmowymi
    garazami na pieknych stronach fire deweloperskich lub banery na ulicach.
    Niech przestana w koncu naganiac ludzi do podejmowania absurdalnych decyzjina
    cale zycie!
    Juz widac ze ceny spadaja a w Warszawie srednie ceny zawyzane sa tylko przez
    coraz wieksza liczbe budowy apartamentów o wysokim standardzie w dobrej
    lokalizacji po kilkanascie lub wiecej tysiecy za metr, ktore akurat nie straca
    na cenie. Za to popyt przy takich cenach jak dzisiaj na zwykle blokowiska jakie
    buduje JW Destruction albo Dom Dewelopment bardzo spadl.
    Trzeba bojkotowac takie firmy ktory sieja klamstwa na rynku. Prezesi tych firm
    to totalne cwaniaki. Wystarczy ich posluchac w wywiadach na TVN CNBC. Byli
    cinkciarze, naganiacze hahah
    Podobno JW Destruction stosuje polityke podnoszenia teraz cen zeby wystraszyc
    ludzi ze ceny znowu zaczynaja rosnac i zeby juz kupowac bo zaraz bedzie jeszcze
    drozej. Idioci tylko lapia sie na cos takiego !
  • lava71 27.02.08, 23:53
    tak wzrosty jakie były w ostatnim czasie to już historia. Głównym ich źródłem
    była bardzo liberalna polityka w udzielaniu kredytów oraz medialna nagonka
    prowadząca do powstania paniki zakupowej.
    Wciąż się zastanawiam na ile prawdziwa jest teza, że ceny nie mogą spać poniżej
    pewnej granicy stanowiącej granicę rentowności developera. Pytanie tylko co
    wpłynęło na konkretną cenową wysokość tej granicy? Cena ziemi, cena materiałów i
    robocizna? Tak, tyle, że wszystkie te elementy zostały policzone w momencie gdy
    osiągnęliśmy szczyt. Dlaczego cena ziemi jest taka a nie inna? ano dlatego bo
    zainteresowani w trakcie licytacji tak te ceny wywindowali. Liczyli na
    wielokrotną przebitkę w momencie sprzedaży wybudowanych mieszkań. Tym czasem
    zapowiada się, że jeżeli nie będą to apartamentowce to zyski mogą nie osiągnąć
    tych planowanych.
    Tak czy inaczej, mieszkania będą sprzedawane po takiej cenie na jaką zgodzą się
    kupujący. Jeżeli ktoś ma gest i chce się zadłużyć tylko po to żeby zadowolić
    developera to droga wolna. Każdy robi co chce i na własną odpowiedzialność.
  • damianbsc 28.02.08, 00:02
    od przeszlo roku nie ma dnia bez wiadomosci z rynku mieszkaniowego a to oznacza,
    iz cos sie dzieje i ze istnieje problem - poniewaz ludzi nie stac, sa
    zainteresowani i oplaca sie pisac takie texty w gazecie.
    --
    Nie jestem Rydzykiem i pomogę innym za friko! Ty też możesz.
  • areq1971 28.02.08, 09:07
    Dokładnie tak jak piszesz.Dostępność /spadek oprocentowania z 9-10%
    w 2002 do 4% w 2006 a w CHF jeszcze mniej/ kredytów,to główny powód
    boomu w nieruchomościach w latach 2005-2007.Niestety nakręciło to
    spiralę cen w czym pomogły same banki wydłużając okres kredytowania
    do ochset :) lat lub dając kredyty na 110% wartości nieruchomości.
    Dobra wiadomość jest taka,że to już koniec absurdalnie windowanych
    cen.Zła to taka,że ceny spadną ale niewielę..Polak potrafi
    kombinować więc na pewno nie sprzeda za mniej niż kupił,nawet jakby
    miał kit z okien wpierniczać...teraz nadejdzie czas na
    lansowanie "redakturów wybiórczej" wynajmu tych przeinwestowanych
    klitek...Ostatnio był już taki artykuł sugerujący,ze m2 wynajmu
    mieszkania kształtuje się w granicach 50-60zł he he he
    :lava71 mój rocznik? pozdr jakby co to bez loga forumuję:) jako
    areq...
  • Gość: Intel IP: *.dyn.one.at 28.02.08, 07:03
    ja mam 100%
  • ytzek.bloch 28.02.08, 07:32
    Spoko, spoko, jeszcze paru jeleni i leszczy się nabierze na bańkowe
    ceny.
    --
    ==> www.powatch.blox.pl <==
  • Gość: ~~ANALityk IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.08, 08:55
    Przypominam, że media jeszcze kilkanaście tygodni temu trąbiły o
    dalszym wzroście nieruchomości w Polsce. Sugerowane wzorstu na
    poziomie do 30%.
    Absurdem stało się kupowanie mieszkań, których jeszcze nie było
    (dziura w ziemi).
    Nikt nie przyjmował do wiadomości, że ceny dawno przekroczyły
    średnią z Zachodnie Europy.
    Tak duże obciążenie kredytowe dla wielu rodaków może skończyć się
    katastrofą.
    Oczywiście nie wierzę w średnią krajową na poziomie 3 tys. brutto,
    ale nawet z zarobkami (legalnymi czy nie) na poziomie dwa razy
    wyższym (i to netto) ciężko będzie spłacić milionowy kredyt.
    Osoby zarabiające powyżej 10 tys. netto na miesiąc na pewno sobie
    poradzą, ale... Ile jaki procent stanowią ludzi spłacających kredyty?
  • Gość: ZiomisławPaliblant IP: *.e-wro.net.pl 28.02.08, 09:10
    Ceny w wielkich miastach NIE MOGĄ spadać. Bo tam jest robota, a ludzie ciągną tam jak muchy do gówna.
  • Gość: sobi IP: *.era.pl 28.02.08, 09:23
    A powtarzaj sobie, nastepny zaklinacz rzeczywistosci sie znalazl.
  • sld_sld 28.02.08, 09:57
    skow z tanio kupionej ziemi i tanio budowanych lokali
    (zakontraktowanych tanio).


    Ale niestety TYLKO glupiec liczy ze tak bedzie dalej... no chyba ze
    z cenami dorownami Moskwie (bo w sumie to najbardziej zblizone
    dzikie miasto do Warszawy ...

    no chyba ze chca wmowic iz u nas jest tyle atrakcji np. w Warszawie
    ze glowa boli... Mamy wspanialy cieply klimat, dlugie gorace lato i
    ciepla wode w morzu, znkomite drogi, koleje, zabytki ba wysokie gory
    ze znakomitymi trasami i uprzejmymi rodakami sprzedajacymi uslugi:))
    tak wtedy zapewne ceny powinny byc po 20tys m2 w blokach w
    Legionowie :PP)
  • Gość: MbS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.08, 10:07
    Ciekawe czy już przeżarli te zyski czy też zostawili sobie coś na
    nadchodzące chudsze lata?
  • Gość: uwagiluzne IP: *.acn.waw.pl 28.02.08, 10:39
    no spójrzmy prawdzie w oczy. kogo było stać na te ceny, to już dawno mieszkanie
    kupił. A kogo nie było - nie kupił i nie kupi. A nie było stać większości za nas
    nawet jeszcze przed boomem :) A deweloperzy zamiast obniżać standardy mieszkań i
    ich ceny w związku z tym, to je ciągle podwyższają żeby "skusić klienta".
    Fantastyczna analiza potrzeb rynku.
    Moi znajomi w zeszłym roku kupili dwupokojowe mieszkanie, gdzieś na Muranowie,
    10 tys za metr. 36m2, 36 tys PLN. Byłam na parapetówce, ale dla mnie to była
    stypa. Do końca życia z kredytem na plecach i życie w tej ciasnej norze
    (oczywiście było to w starym budownictwie). Miesięcznie to około 3 tys samych
    rachunków (kredyt, czynsz, opłaty).
    Dramat.
  • Gość: z Olsztyna IP: *.olsztyn.mm.pl 28.02.08, 12:16
    Mogę pójść do pracy w Warszawie za 8.000 brutto (czyli chyba podwójną czy
    potrójną średnia krajowa). W Olsztynie to masa pieniędzy, zarobki dwukrotnie
    wyższe od oferowanych w Olsztynie, ale jak sobie przejrzałem oferty
    nieruchomości w Warszawie, to kopara mi opadła. Potem wszedłem na kalkulatory
    zdolności kredytowej i opadła mi jeszcze bardziej. Mam w Olsztynie mieszkanie
    50m2, jeszcze parę lat kredytu zostało (niewiele, bo moje nowiutkie mieszkanie
    zostało kupione od dewelopera 2 lata temu za 2.650/m2, cena z umowy sprzed 3 lat
    ;) i chciałem je wynająć, nie sprzedawać.
    I okazało się, że z 5.000 z kawałkiem, jakie dostałbym na rękę to ledwie
    starczyłby mi na mieszkanie w Wawie 50m2 za 0,5 mln, kredyt na 30 lat. No dobra,
    ktoś może powiedzieć: pomęczysz się do 60-tki i będziesz miał wtedy już dwa
    mieszkania na własność. O kurczę, przecież ja zapłacę przy takim kredycie prawie
    milion złotych odsetek !!! To ja za ten milion, gdybym go zaoszczędził, po 30
    latach kupiłbym sobie dom Olsztynie, a nie byłbym dumnym właścicielem mieszkania
    w Warszawie.
    No i niech nikt już nie bredzi, że Polacy nie są mobilni, i nie przemieszczają
    się za pracą. Pewnie - jakbym nic nie miał, to jechałbym do Warszawy i jakoś
    wegetował wynajmując mieszkanie, albo się kredytując. Nie miałbym innego
    wyjścia. Ale jak ktoś już ma mieszkanie i niezła pracę, to do stolicy nie ma po
    co jechać, niestety.
    P.S. Tylko mi nie pisać o Małkowskim. Poza tym ja mieszkam w Olsztynie dopiero
    od czterech lat.
  • Gość: no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 00:15
    Gość portalu: z Olsztyna napisał(a):

    > Mogę pójść do pracy w Warszawie za 8.000 brutto (czyli chyba podwójną czy
    > potrójną średnia krajowa). W Olsztynie to masa pieniędzy, zarobki dwukrotnie
    > wyższe od oferowanych w Olsztynie, ale jak sobie przejrzałem oferty
    > nieruchomości w Warszawie, to kopara mi opadła. Potem wszedłem na kalkulatory
    > zdolności kredytowej i opadła mi jeszcze bardziej. Mam w Olsztynie mieszkanie
    > 50m2, jeszcze parę lat kredytu zostało (niewiele, bo moje nowiutkie mieszkanie
    > zostało kupione od dewelopera 2 lata temu za 2.650/m2,

    Wszystko oki, tylko dlaczego porównujesz ceny olsztyńskie sprzed boomu z
    aktualnymi zarobkami warszawskimi?
    Zobacz, że teraz mieszkanie nowe w Olsztynie kosztuje ponad 5.5k/m2 a nowe
    mieszkanie w Jabłonnej przy samej granicy Warszawy można kupić za niecałe 5k/m2.
    Sorry, to już wolę dwa razy wyższe zarobki warszawskie niż liche olsztyńskie.
  • toja3003 28.02.08, 16:25
    Bo skąd te horendalne ceny? Po pierwsze jest za mało terenów
    przeznaczonych pod zabudowę a ziemia to nie bułki z piekarni, na
    początku zawsze musi być ruch władz, plan zagospodarowania,
    geodezja, uzbrojenie terenu – tego nie zrobi żaden deweloper a u nas
    jest biurokracja i tych terenów jest za mało a więc tworzą się
    wąskie gardła a rynek reaguje na to szukając ceny równowagi między
    małą podażą a rosnącym popytem, czyli cena musi szybować w górę.

    Drugi punkt to wzrost zarobków, poziomu życia, rozwój gospodarczy w
    sferze prywatnej, który przekłada się na rozwój budownictwa
    przemysłowego, drogowego, firm, osób prywatnych czyli skokowy wzrost
    zapotrzebowania na materiały budowlane. Owszem technologia wyrobu
    cegieł to nie samoloty, można to produkować masowo ale też potrzeba
    najpierw cegielni a tych nie przybędzie skokowo. I znowu są wąskie
    gradła, prowadzące do paradoksów, że cegłę do Polski sprowadza się
    z...Niemiec, bo tam chociaż jest i można od razu kupić i nie czekać
    miesiącami na dostawę a więc bardzo drogo i ten koszt wchodzi w
    koszt budynku.

    Trzeci punkt to infrastruktura i znowu skandaliczne nieróbstwo
    państwa. Weźmy transport. Z tym jest fatalnie. Samochodów przybywa a
    dróg nie. W latach 90-tych dobrze zarabiający ludzie w W-wie
    mówili „po co mam wdychać wielkomiejskie spaliny, przeprowadzę się w
    okolicę a do pracy dojadę”. Pobudowali czy kupili relatywnie taniej
    lokale i domy i było fajnie ale teraz ile czasu potrzeba żeby
    dojechać z Łomianek. Otóż korki są takie, że niewiele szybciej niż w
    tempie pieszego, powiedzmy głupie 40 km 4 godziny tak? To jak chce
    być na 8-mą w pracy to wstaje w środku nocy, śniadanie i golenie w
    samochodzie (jak Jaś Fasola), bo mam 4 godziny na dojazd albo i spać
    mogę (niebezpieczne!). Pracuję do 17-tej (w przerwie obiad) i dymam
    z powrotem 4h, kolacja w samochodzie. Co mogę w chacie zrobić o 21-
    szej po powrocie? Tylko położyć się spać i to jest życie? Czyli
    sprzedaję chatę w okolicy i idę do stolicy a więc znowu zwiększam
    popyt i ceny, bo nie ma dróg w Polsce! Oczywiście w Łomiankach
    upadają miejsca pracy, bo jak jest 1000 osób dobrze zarabiających we
    wiosce to można lepszy salonik fryzjerski np. otworzyć tak? A jak
    śmietanka wybywa i zostaje bufetowa z PGR-u, nie umiejąca odróżnić
    manikuru od pedikuru, to dla kogo taka kosmetyka.

  • toja3003 29.02.08, 08:57
    3 wymienione przeze mnie przyczyny wysokich cen utrzymają się u nas
    przez najbliższe 10-20 lat...
  • Gość: zenek IP: *.171.65.147.crowley.pl 29.02.08, 10:28
    Nawet 6miesięcy nie wytrzymają tak nadmuchane ceny.Przykro mi ,że
    wtopiłeś przepłacając za M-2.Dobrze przynajmniej,że nie musisz
    dojeżdżać z Łomianek:):):) BTW w życiu już bym nie wrócił do
    blokowiska...
  • toja3003 29.02.08, 15:29
    a ile niby spadną te ceny za 6 miesięcy ha? Bo ja twierdzę, że tylko
    bądą rosły, z wcześniej wymienionych powodów, dodam jeszcze jeden, 4-
    ty, zniknięcie okresów przejściowych na zakup nieruchomości przez
    cudzoziemców - mówi to coś tobie?.

    Ale po co płacić za kawalerkę 2 tysiące na miecha? Nie lepiej kupić
    dwie kawalerki na kredyt, jedną wynajmować i spłacać nią ten kredyt
    a w drugiej mieszkać? Trochę pomyślunku ludkowie!
    Czyli: 1) bierzesz kredyt 2) kupujesz za niego 2 (słownie: dwie)
    kawalerki – w stolicy i poza nią 3) wynajmujesz jedną w stolicy i
    masz tyle żeby spałcić jedną i drugą. To jest wersja uproszczona
    wariantu rzeczywistego, w którym występują 3 lokale.
  • Gość: kimura IP: *.wro.vectranet.pl 29.02.08, 15:40
    Za wynajem kawalerki pod Warszawa trzeba zaplacic 2000zl?
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 29.02.08, 16:51
    Super biznes - kupić kawalerkę( rata kredytu 2000zł + opcja więcej) i
    wynajmować( 1400zł - opcja mniej) i za 30 lat obie kawalerki będą twoje...chyba,
    że się wcześniej zawalą ;-)
  • Gość: rysio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 07:27
    zgadzam się
  • Gość: mirkrup IP: 163.244.62.* 04.03.08, 12:18
    Wynajem kawalerki na Mokotowie 13 minut spacerkiem od Galerii
    Mokotów kosztuje mnie 1000 zł miesięcznie.
  • Gość: Tiama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 20:19
    Jeśli przyjmujemy że ktoś płaci za kawalerkę 2 tysiące, to znaczy że położona
    jest w Warszawie. Jeśli chce mieszkać nadal Warszawie a kupił, tak jak piszesz 2
    kawalerki, musiałby wynająć tą którą zakupił pod miastem.
  • monk7 29.02.08, 23:14
    toja3003 napisał:

    > a ile niby spadną te ceny za 6 miesięcy ha? Bo ja twierdzę, że tylko
    > bądą rosły, z wcześniej wymienionych powodów, dodam jeszcze jeden, 4-
    > ty, zniknięcie okresów przejściowych na zakup nieruchomości przez
    > cudzoziemców - mówi to coś tobie?.
    >
    > Ale po co płacić za kawalerkę 2 tysiące na miecha? Nie lepiej kupić
    > dwie kawalerki na kredyt, jedną wynajmować i spłacać nią ten kredyt
    > a w drugiej mieszkać? Trochę pomyślunku ludkowie!
    > Czyli: 1) bierzesz kredyt 2) kupujesz za niego 2 (słownie: dwie)
    > kawalerki – w stolicy i poza nią 3) wynajmujesz jedną w stolicy i
    > masz tyle żeby spałcić jedną i drugą. To jest wersja uproszczona
    > wariantu rzeczywistego, w którym występują 3 lokale.

    Kolego czy ty masz problem z glowa czy tylko próbujesz z nas idiotów robic ?

    Kupujesz jedna kawlerke w wawie druga poza a za sume wynajecia tej w wawie splacasz dwa kredyty (w wawie i poza nia) ??

    to za ile wynajmujesz ta w wawie ? za 4000 tys miesiecznie ?
    hehe

    a jeszcze pewnie kredyt na wykonczenie i wyposazenie tych dwoch sie splaca w tym ??

    Toz nowy tegi umysl ekonomiczny nam sie narodzil.... finansowe perpetum mobile....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.