Dodaj do ulubionych

Głupie życie, głupi mąż, głupia JA?

11.11.09, 21:48
Nie wiem sama od czego można zacząć, za dużo nazbierało się rzeczy.
Może zacznę od tego że siedzę teraz w domu na macierzyńskim.
Ale ta najważniejsza sprawa. Pokłóciliśmy się ostatnio z moim mężem,
a raczej on naskoczył na mnie że nie powiedziałam mu o pewnej rzeczy
(nie zdrada). Miało to miejsce akurat w dniu jak wróciłam z
dzieckiem ze szpitala. Świadkami tego zachowania były moja mama i
teściowa. W zasadzie maja mama była chyba punktem zapalnym bo
dopiero kiedy przyszła ON zaczął się tak zachowywać. Leciały
wyzwiska pod moim adresem, najgorsze maksymalnie.. ALe potem mąż
kierując się do mojej mamy powiedział "jak pani się coś nie podoba
to tam są drzwi", tej pani już dziękujemy... Wspomnę że jesteśmy
małżeństwem kilka lat. Mamy
dzieci. Nigdy się nie zdarzyło żeby moja mama zachowała się źle do
mojego męża. Wręcz odwrotnie. On musi pokazać co to on nie jest.
Moja teściowa reagowała tylko tak: jak możesz tak mówić, co w ciebie
wstąpiło, uspokój się. A on jej odpowiadał nie wkur.. mnie jeszcze
ty, i zamknij się. Cały czas powtarzał że nie on zrobił coś złego i
może sobie tak krzyczeć, bo jest u siebie.
Na drugi dzień po wszystkim sytuacja wróciła "do normalności" on się
uspokoił jeśli można tak powiedzieć. Ogólnie on ma wybuchowy
charakter i byle drobnostka urasta u niego do wielkiej awantury.
Poza tym zdarza mu się krzyczeć i przeklinać jak ja mu zwracam uwagę
żeby nie przeklinał (małe dzieci...) to on odpowiada że to jego
sprawa jak się będzie odzywał i żebym go nie upominała bo jest
dorosły. Wracając do tej sytuacji pytałam go co będzie z moimi
rodzicami, jego stosunkiem do nich, po tym jak się do mamy mojej
odezwał. To powiedział że on nie czuje się winny i że to moi rodzice
jego nie lubią (akurat tak nie jest) i nic nie będzie z tym robił.
Od czasu tej awantury upłynęło dużo czasu a ja nie słyszałam słowa
przepraszam. On uważa że to ja go powinnam przeprosić, za to co było
powodem jego wybuchu. Moich rodziców nie przeprosi bo uważa że nie
ma za co.
Czy warto być z takim człowiekiem? Który nie ma szacunku do innych?
Jak z nim rozmawiać? Czy w domu muszą być tylko awantury o byle co?
Że dziecko przejdzie do pokoju w butach jak coś zapomniało a on
odkurzał, albo że dziecko przy jedzeniu nakruszy lub rozleje zupę,
Dodam jeszcze że jemu wystarczy tv, nie chodzimy nigdzie (bo
wszystko kosztuje), nawet jakbym chciała gdzieś iść (nie wiem już co
to beztroska impreza) to on mi mówi że tęsknię za latami przed
ślubem jak się włóczyłam... Wszystko się w kółko kotłuje, on potrafi
mi wypomnieć rzeczy które miały miejsce jeszcze przed ślubem,
Wszystko robi się nie do wytrzymania. Co rozsądnie powinnam zrobić?
Poradźcie coś. Powiem jeszcze że sytuacja taka tzn. te wyzwiska i
jego zachowanie nie było pierwsze. A najgorsze jest to że on po
wszystkim zachowuje się jakby nigdy nic, jego mamusia podobnie. Nie
zdarzyło się żeby coś powiedziała albo uświadomiła syna że zrobił
coś źle.
A jeszcze inna sytuacja jak miałam urodziny to mąż nie złożył mi
życzeń i ogólnie musiałam wziąć dzieci i wybyć z domu bo sytuacja
była napięta. Jak później go spytałam dlaczego tak mnie traktuje to
powiedział że nie złożył mi życzeń bo ja 2! lata temu też mu nie
złożyłam. Czy to jest normalne??? Na rocznicę ślubu też nie dostałam
nawet złamanego kwiatka, zawsze mówi że nie ma kasy na kwiatka...
Nawet jak to piszę to uświadamiam sobie wiele rzeczy i wciąż trwam w
tym związku, chyba rzeczywiście ze mną coś nie tak. Pzodrawiam
wszystkie zagubione kobitki.
Edytor zaawansowany
  • an.ta 12.11.09, 00:33
    Pozdrawiam. Obawiam się, że będzie coraz gorzej. Jako mężatka z 25
    letnim stażem wiem, że będzie coraz gorzej.
  • aga-kosa 12.11.09, 09:24
    tak ,bardzo GŁUPIA TY!
    Co Ty dziewczyno robisz u jego boku. W przedwojennej piosence była rada :"
    ..pierwszego dnia po ślubie ,patelnię i w łeb...".Czy Ty jesteś kaleką ,ręce Ci
    do du kręgosłupa przyrosły , za co Twoja mama lubi Twojego męża,że poniewiera
    Tobą ,nią i dzieckiem. Swojej córce kazałabym NATYCHMIAST odejść .Z każdym dniem
    będzie gorzej . Jesteś kobietą ,matką należy Ci się szacunek .W jakiej
    atmosferze wychowasz dziecko. Alimenty i spokój dziecku się należą jak psu zupa
    . A Ty jeśli jesteś młoda to świat przed Tobą stoi otworem . Na Twoim miejscu
    wyszłabym z dzieckiem na ręku nie mówiąc jednego słowa . Nie uwierzyłabym ,że
    się zmieni /jeśli tak to tylko na gorsze/ nie mów ,że dziecko ,MUSI mieć ojca
    .Kiedyś Ci powie miałem ojca a nie miałem normalnego domu.Nie daj sobie robić
    guzów na mózgu.aga
  • iloneczka27 12.11.09, 10:18
    Hej, wiem, ze komuś innemu jest dobrze radzic ale różnie to bywa w
    praktyce. Powiem Ci tylko tyle, ze u mnie było podbnie. Kłóciliśmy
    się często i głośno. Nie mówie, ze bylam bez winy - obydwoje sie tak
    zachowywalismy. U Ciebie widze, ze jest inaczej.
    Moze on ma jakies problemy? W pracy? Moze cos mu nie wyszlo i
    dlatego ten stres i napieta sytuacja. Mam dla Ciebie rade - nie
    pracujesz - wyjedz na kilka dni do rodzicow, czy to teściów.

    Pod jakims pretekstem - zobaczysz jak on sobie poradzi sam ze sobna,
    moze sytuacja wroci do normy. jesli nie porozmawiaj z nim i podejmij
    decyzje dobra dla dzieci i samej siebie
    --
    Moje hobby
  • mrs105 16.11.09, 17:07
    A moze on cierpi na Bordeline
    tu znajdziesz wiecej informacji,jednak to zadne pocieszenie bo zycie z takim
    czlowiekiem to pieklo i tak jak porzedniczki napisaly-bedzie jeszcze gorzej.
  • kalasotka 16.11.09, 18:35
    Kochana juz chyba sama sobie odpowiedzialas na pytanie, chyba sama uswiadomilas
    sobie, ze zachowanie Twojego meza nie jest normalne!
    Masz tak malutkie dzieci i jezeli nawet to nie zmienilo Twojego meza, to juz nie
    wiem co zmieni?
    Jedyna rada dla Ciebie to porozmawiac szczerze z mezem, ale to chyba wiesz.
    Najprawdopodobniej okaze skruche i moze nawet zmieni sie na chwile. Oczywiscie
    pod warunkiem , ze mu na Tobie zalezy i zobaczy prawdziwe zagrozenie (Twoje
    odejscie, brak dzieci).
    Sama zobaczysz...Gdyby sytuacja znowu sie powtorzyla (wyzwiska, awantury) to nie
    ma innej rady jak odejsc.
    Na poczatke moze rzeczywiscie jak kolezanka napisala wyprowadzic sie do rodzicow
    i zobaczysz czy i jak sobie radzi bez Ciebie.

    Rozstanie w takiej sytuacji jest dobrym wyjsciem, ale musisz sama dla siebie
    zrobic wszystko dla uratowania tego malzenstwa, zebys potem nie zalowala.

    Dzieciom bez awantur, z ojcem na weekendy, radosnym bedzie naprawde lepiej niz w
    domu, gdzie tata wiecznie krzyczy, a mama placze.

    Przytulam Cie mocno forumowa kolezanko!
    Powodzenia!:)
  • tiana77 17.11.09, 14:19
    Dzieki za wielkie wsparcie. Oczywiscie mąż na chwile sie zmienił,
    ale nie wiem na jak długo... Ostatnio jak nie chciałam go wpuscic do
    domu to wezwał policje i powiedział im ze jestem chora psychicznie i
    boi sie o dzieci... Ni mysle juz otym w granicach podłosci ale jest
    to przykre że mógł sie posunać do tego stopnia... Już powoli tracę
    grunt pod nogami. Powinnam złożyć zawiadomienie o znęcaniu sie
    psychicznym u mnie w domu a tego nie robie. Chyba cos ze mna nie
    tak...
  • an.ta 17.11.09, 16:55
    Bardzo ciężko jest podjąc walkę o swoją godnośc. Wiem , że bardzo
    ciężko, ale tu naprawdę czym dalej tym może byc gorzej. Powinnaś
    miec jakieś wsparcie - psycholog, przyjaciółka? A może rodzice,
    rodzeństwo? W każdym razie strach trwac dalej w takim związku.
  • kalasotka 18.11.09, 12:27
    A jakie sa powody tego, ze nie zglaszasz na policje?
    Jakie sa powodu , ze z nim jestes? Finansowe, mieszkaniowe czy go kochasz?
  • 0karola 11.04.10, 12:04
    nie moge sobie wyobrazic nawet jak mozna byc z kims takim, tu juz nawet nie ma
    mowy o milosci, poprostu jak mozna byc z kims kto cie nie lubi i nie szanuje
    ????? po co
  • andrea4 20.11.09, 13:12
    Uciekaj dziewczyno, póki jeszcze możesz, póki jesteś młoda i wiele w życiu
    zależy od ciebie. Później będzie tylko gorzej. Jemu przybywa lat, tobie też.
    Mężczyźni z wiekiem nie zmieniają się na lepsze..., niestety utrwalają się
    "niedoskonałości" charakteru, są mniej tolerancyjni i elastyczni. Tobie też
    będzie trudniej, jak będziesz starsza zaczynać coś od nowa. Uciekaj, póki czas.
  • grzesiekpater1953 22.11.09, 22:21
    Dziewczyno zrób coś,nie czekaj bo może dojść do tragedii.Wiem, łatwo się radzić
    ale tak dalej nie może być.Stracisz szacunek swoich dzieci które obserwując
    postępowanie twojego męża w stosunku do Ciebie będą podobnie się odzywać!!!.On
    jest tyranem i w miarę lat będzie coraz gorzej.Poproś swoich rodziców o
    pomoc,zgłoś się do poradni pomocy rodzinie,zgłoś na policję ,poproś teściową
    .Coś wreszcie zrób,OBUDŹ się dziewczyno z letargu!!!Spróbuj ratować swoje
    małżeństwo a jeżeli się nie da odejdź od niego póki jesteś młoda,póki żyją Twoi
    rodzice.Życzę Ci powodzenia,cierpliwości i siły.
  • aga-kosa 26.11.09, 10:25
    Przeczytaj sobie
    artykuł :facet.interia.pl./ciekawostki/news/sypiając -z -katem
  • tiana77 01.12.09, 21:08
    To akurat reportaż nie o mnie i nie jest tak u mnie w domu, ale
    wiele mi dał do myślenia i nie pozwolę na to by do tego doszło za 5
    10 lat, czy też za miesiąc. Dziękuje wszystkim
  • anital36 09.12.09, 09:58
    Ja tez bym od takiego gościa odeszła !!!! w małżeństwie jest bardzo ważny szaczunek i zrozumienie dla drugiej osoby a nie tylko same złości. Moj ojciec jest taki dla matki że jak mu sie odezwie zle to nawet morze dostac w twarz ale to jest juz stare małrzeństwo i mama była przy nim całe zycie ja bym nie wyrobiła!!!!
    --
    www.forumsexu.info/index.php?sid=7dcaf5a969d90f83abf6f58adbb888a8
  • amcapol 18.12.09, 03:59
    Kura domowa...nie wiem czy mam dla nich pogarde czy wspolczucie.
    Kiedys nia bylam jak syn byl maly. To jest chyba najbardziej
    niewdzieczna i depresyjna praca jaka istnieje. Badania w USA
    wykazaly ze gospodynie domowe maja najwyzszy wskaznik depresji i
    wysoki procent chorob. Nie dziwie sie temu zupelnie. Poszlam do
    szkol ( zmiana zawodu po emigracji) zarabiam tyle co maz ( mniej
    pracujac)i mam pelna satysfakcje. Nie bylo latwo ale 4 lata ciezkiej
    pracy daja mi dziesiatki lat samozadowolenia.
    Nie mowiac o rownowadze w malzenstwie i swobodzie finansowej.
  • zyjkolorowo 11.01.10, 17:44
    Kochana pomyśl tez o dzieciach jaki stres przeżywają, jak boją się o matkę.
    Kobiety są silniejsze niż faceci. I zawsze dajemy sobie radę. Dorosłego
    mężczyzny juz nie wyprostujesz, Przecież możesz jeszcze poznać innego meżczyznę.
    życie ciagle przed tobą. Życiem trzeba sie cieszyć a nie mieć tylko obawy.
  • iloneczka27 29.01.10, 14:16
    uciekaj od niego gdzie pieprz rosnie, do rodziny, znajomych. Jesli
    teog nie zrobisz zniszczy Cie do reszty i bedzie za pozno.
  • tiana77 04.02.10, 20:46
    Witajcie. Minęło dużo czasu od mojego postu a sytuacja praktycznie
    się nie zmieniła, poza tym że jest jak pisałyście gorzej. Ja sama
    wiem że lepiej już nie będzie, nie mogę przepraszać za to że mój mąż
    tak się zachowuje. Teraz dodatkowo jestem dla niego chora
    psychicznie i przy każdej awanturze wspomina o tym i mówi, że w
    końcu mnie wywiozą on tego dopilnuje. I nawet mogę się nie zdążyć z
    nim rozwieźć, nie mówiąc o tym że dzieci mieć napewno nie będę.
    Nie wyprowadzę się z domu bo mieszkanie jest moje i jakoś nie
    wyobrażam sobie bym brała wszystkie ubrania, łóżeczko dla dziecka i
    inne graty. Z kolei jego nie mogę wyrzucić bo jest zameldowany, a
    jak go nie wpuszczam do domu (1 się zdarzyło) to wrócił z policją i
    im powiedział ze jestem chora psychicznie i boi się o życie dzieci.
    Nie pozostaje mi nic innego jak złożyć papiery (zrobię to) i czekać
    na rozwój wypadków. Mam nadzieję że znajdę na wszystko siły.
  • ladygrey 04.02.10, 20:58
    tianka77 - trzymam za ciebie kciuki babo! Nie daj sie zwariować temu
    bucowi - uszy do góry!
  • aga-kosa 05.02.10, 09:02
    Jestem już wiekową osobą z poukładanym życiem.Miałam szczęście.
    Mam pytanie do młodszych .Poradzcie dziewczynie są jakieś "Błekitne
    linie" ."pomoc rodzinie , itp .No jak można w ten sposób robić
    kobiecie4"Guzy na mózgu"
  • trb74 07.02.10, 13:08
    Na pewno jest tu jakies forum tematycznie. Poszukaj.
    1. Czy mozesz zostawiac dzieci u matki i zajac sie chodzeniem po instytucjach?
    Zostawiasz dzieci u mamy, idziesz do mopru i pytasz o osrodki interwencji
    kryzysowej dla ofisr przemocy w rodzinie. To co robi ten facet jest przemoca
    psychiczna.
    2. Zglaszasz sie na niebieska linie, zakladaja kartoteke rodzinie, zglaszasz
    kazdy (KAZDY) przejaw przemocy, krzyki, wymuszanie zacxhowanie, obelgi,
    wmawianie choroby psychicznej, krzyki, wymuszanie zachowan na dzieciach, klapsy,
    obelgi pod adresem innych czlonkow rodziny np Twojej mamy (to takze Twoi
    swiadkowie na rozprawie rozwodowej z pozbawieniem go praw rodzicielskich) -
    chesz zeby mial prawo sie z nimi spotykac bez ciebie i drazyl, drazyl, drazyl az
    w koncu uwierza ze jestes chora psychicznie i sie od Ciebie odwroca? Zrobi im
    pranie mozgu, tego chcesz?

    Nie walczysz tylko o siebie. Zrob cos bo jak mowia dziewczyny potem bedzie z a
    pozno.

    Przepraszam za bledy ale sie zdenerwowalam.

    3. Wolaj policje na kazdy przejaw przemocy. Dzwon, jak przyjada to sie przy nich
    pakuj i zabieraj dzieci do matki w eskorcie policji. Szkoda ze wczesniej tego
    nie robilas, bo na policji jest juz skarga faceta na Twoje zachowanie (i policja
    nie wnika czy bezpodstawna czy nie, ta skarga jest i bedzie uzyta przeciwko
    Tobie przez Twojego mewza w sadzie).

    Dzialaj inaczej nic nie zmienisz.
    Tesciowa nie reaguje a tesciu? facet jak reaguje?
  • tiana77 08.02.10, 16:13
    3. Wolaj policje na kazdy przejaw przemocy. Dzwon, jak przyjada to
    sie przy nich
    pakuj i zabieraj dzieci do matki w eskorcie policji. Szkoda ze
    wczesniej tego
    nie robilas, bo na policji jest juz skarga faceta na Twoje
    zachowanie (i policja
    nie wnika czy bezpodstawna czy nie, ta skarga jest i bedzie uzyta
    przeciwko
    Tobie przez Twojego mewza w sadzie).

    Nie wiem skąd takie informace o tej skardze...
    Owszem wcześniej jak była awantura to wezwałam policję(pisałam o tym
    w 1 poście). Panowie policjanci nic nie zrobili, mój mąż nie był
    nietrzeźwy więc nie było podstaw do tego by go zabrać z domu. Widać
    drzeć się każdy może, no chyba ze sąsiedzi by zadzwonili, ale pewnie
    wtedy też by pogrozili tylko paluszkiem.
    A jak dzwonię gdy jest nietrzeźwy, to zanim policjanci przyjadą on
    wychodzi z domu i wraca nad ranem. I oczywiście ma do mnie pretensje
    że nie nocował w domu...

    Co do teściowej i teścia. Oni poklepią syna po ramieniu. Teściowa
    mówi(była świadkiem paru naszych kłótni) "Jak możesz tak mówić tak
    się do niej odzywać", on na to "Przestań mi zwracać uwagę, nie mów
    do mnie jak do dziecka"
    Teść kiedyś jak mąż w "przypływie" energi rozwalił domofon by nikt
    się do nas nie dostał(wtedy policja), przyszedł i ów domofon
    naprawił jakby nigdy nic...
  • tiana77 08.02.10, 16:16
    Jeszcze jedno. Dlaczego to JA mam uciekać z dziećmi? To chyba on
    powinien się wynieść. Tym bardziej że to moje mieszkanie. Tyle że
    ciężko kogoś wymeldować i ma prawo tu być.
  • 0karola 11.04.10, 12:09
    no wiec mozesz sie nie wyprowadzic i dalej z nim mieszkac albo sie wyprowadzic
    ze swojego mieszkania - twoj wybor. z tego co wiem to nawet i po rozwodzie moze
    sie nie wyprowadzic jak nie bedzie chcial bo jest zameldowany a cos mi sie
    wydaje ze nie jest to honorowy facet i sie nie wyniesie.
  • bogna303 11.02.10, 18:19
    Dziewczyno nie łudź się że będzie lepiej .moja najbliższa
    przyjaciółka przeszła podobne piekło ze swoim męzem.w końcu po 25
    latach dojrzała do rozwodu.Tak samo jak u ciebie mąż znęcał się nad
    nią psychicznie, a potem doszła jeszcze przemoc fizyczna.Ktoś jej
    poradził (i to mądrze) żeby podczas takich awantur wzywała policję
    za każdym razem.Im więcej interwencji tym lepiej.Męża jej nigdy nie
    zabierano bo jak przyjechała policja to łagodniał, nie był pijany
    więc na izbę wytrzeźwień nie trafiał. Ale te interwencje przydały
    się podczas rozwodu.Do tego też doszły później obdukcje z pobicia.
    Rozwód został orzeczony z jego winy dosłownie w 15 min-bez
    problemu.Pozbyła się tyrana, z którym żyła w związku dla dobra
    dzieci.Odczuła wielkąulgę i w końcu cieszy się życiem. Jedyne czego
    żąłuje to, to że nie zrobiła tego posunięcia wcześniej. Życzę ci
    powodzenia w podjęciu prawidłowej decyzji.
  • tiana77 16.02.10, 21:18
    No tak do awantury słownej nie wzywam policji bo ja też wtedy nie
    pozostaję mu dłużna, a z kolei jak jest nietrzeźwy i wezwę policję
    to on zdąży wyjść z domu zanim policja przyjedzie...
  • jorgo1612 13.03.10, 06:52
    Spróbuj czasem wyjśc do Domu Kultury na imprezy kulturalne
    bezpłatne. Uciekaj do ludzi z domu. Nawet więcej spacerów dobrze
    Tobie zrobi. Mówię to jako facet po 50-tce. Śpię na dobe 2-3
    godziny, chyba ze wyjdę na rower lub na spacer. Teraz nie biegam dla
    zdrowia ale za chwilę zacznę , powodzenia
  • baniza 16.03.10, 22:25
    Dziewczyno, nie spędzaj czasu w necie na forum, tylko zacznij działać. Pomyśl o
    sobie i dzieciach. Tym bardziej, że odnoszę wrażenie, że możesz chyba liczyć na
    pomoc rodziców. Nie ustępuj i nie popuszczaj nawet cm "ubitej ziemi". On na
    Ciebie wzywa policję i nie ma skrupułów, tzn., że myśli wyłącznie o sobie swoim
    ego, nawet nie o dzieciach czy rodzinie w ogóle. Awantura w dniu powrotu ze
    szpitala to dla mnie nie do przyjęcia. Sama teraz jestem w domu z niemowlakiem,
    tylko mąż zarabia, sytuacje są różne, ale doszłam do momentu kiedy jest ząb za
    ząb. Jeśli on zaczyna jakieś fochy w stylu "przyniesiesz tyle kasy co ja", albo
    jak się lenię siedząc w domu (bo opieka nad niemowlakiem to relaks) od razu się
    odgryzam na całego. Wiem, że jak ustąpię chociaż na chwilę i położę uszy po
    sobie dla świętego spokoju, to obrazowo pisząc -stracę kawałek mojego
    terytorium. Dziewczyno działaj. Nie daj się zgnębić psychicznie. Dzięki temu on
    zyskuje przewagę.
  • marena7 17.03.10, 14:17
    Jesteś ofiarą przemocy domowej. Nie wolno się na to godzić, bo może
    być coraz gorzej! Poszukaj jakiegoś centrum pomocy rodzinie, zwykle
    działają przy MOPS-ach (miejskich ośrodkach pomocy społecznej). Tam
    są fachowcy, którzy pomogą ci przemoc zatrzymć. Wzywaj policję, gdy
    mąż zaczyna się awanturować i żądaj założenia niebieskiej karty. To
    mniej ważne czy policja męża zabierze czy nie, ważne jest że w
    papierach policji będą odnotowane interwencje w twoim domu. To się
    przydaje w sądzie. Wnieś sprawę w prokuraturze o przemoc. To są
    sprawy z oskarżenia prywatnego i nikt tego za ciebie nie zrobi.
    Jeśli mąż pije, złóż wniosek o leczenie w Gminnej Komisji d/s
    Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Tam będzie
    przebadany przez psychiatrę i psychologa i oni zadecydują czy mąż
    jest uzależniony czy nie. Jeśli tak, będzie przymuszony do leczenia
    czy tego chce czy nie. Jeśli mąż używa wobec ciebie przemocy
    fizycznej, zadbaj o lekarskie obdukcje. Zapłacisz, ale będziesz
    miała bardzo konkretny dowód, który schowaj tak by mąż go nie
    znalazł. Awantury nagrywaj na dyktafon tak żeby mąż nie wiedział.
    Nagrania bardzo przydają się w sądzie. To wszystko co napisałam
    jest potrzebne w sprawie o rozwód z jego winy. Gdy go uzyskasz nie
    będziesz miała problemu z pozbyciem się byłego męża z mieszkania.
    I ostatnia rzecz - nie wierz w zapewnienia o poprawie. On bez swojej
    osobistej terapii sie nie zmieni, może być tylko gorzej. Okresy
    spokoju między kolejnymi napadami agresji będą coraz krótsze. Twoja
    uległość i wycofanie nie uspakaja go, a wręcz nakręca. Nie pozwól by
    zniszczył ci życie. I nawet gdybyś nigdy już miała nie być z
    mężczyzną to warto go zostawić, bo będziesz miała spokój, a
    potrzebujesz go by wychować dzieci.
    Życzę wytrwałości w walce o godne życie!
  • nowy_nik 18.03.10, 18:40
    Dziewczyno. Znajdź Ośrodek Interwencji Kryzysowej w swojej okolicy, i
    koniecznie, koniecznie dla Ciebie psycholog, musisz się nauczyć mądrze reagować
    i nie pozwalać sobie ulegać przemocy,
    w OIK mają bezpłatnych psychologów i prawników. Pomogą.
    Rób coś z Tym, nie czekaj.
  • vento_p 19.03.10, 19:34
    witaj, czytam i czytam i widzę siebie. Po poście zadałam sobie
    pytanie czy twój mąż pije? czy zdarza mu się być na "bańce"? Zdarza.
    Po pierwsze OIK - pomogą ci na pewno.Choćby psycholog i prawnik.
    Po drugie-każda interewencja jest odnotowana nawet jeśli go nie
    zabiorą, po trzecie- idż do poradni( psychiatryczna też się nadaje)
    dla współuzależnionych( chyba że uważasz ze ciebei to nie dotyczy),
    zbieraj papiery, idź na terapię ( ważne ty coś robisz on nic)
    zaproponuj terapię dla par ( na bank się nie zgodzi ale masz papier,
    ze chciałaś ratować zwiazek)
    po czwarte na policję możesz zgłosić przemoc nie wzywając ich do
    domu. Masz mieć świadka( mamę) i poprosić o niebieską kartę
    po piąte - mieszkanie jest twoje i zameldowanie nie ma tu nic do
    rzeczy
    po szóste - jeśli jest twoje, przy separacji on spada na
    przysłwoiowe drzewo.
    Zajmij się tym. Przeszłam przez to, też nie wiedziałam co robić. Ale
    nie będzie lepiej, szkoda ciebie i dzieci.
  • kropisia 22.03.10, 14:14
    Po pierwsze - zignoruj jego gadki, ze jestes chora psychicznie. Najwyzej
    uzalezniona od swojego kata. Bo to jest kat, mimo, ze Cie nie bije - o ile
    mfaktycznie cie nie bije.

    Jesli nawet wezwie do Ciebie sztab z szpitala psychoatrycznego to psychatrzy sa
    madrymi ludzmi i choroby psychicznej Ci nie wymysla. U nas w miejscowosci byl
    taki przypadek, ze maz wyzwal pogotowie do zony, bo niby cos miala sobie zrobic
    lub dzieciom. Owszem zabrali ja, a potem wypuscili. I gmina potem jej pomogla
    znalezc w mieszkanie. Ty jestes w lepszej sytuacji bo masz mieszkanie.

    Idz do psychologa - powiedz, ze maz Ci wmawia chorobe psychiczna i jak Cie
    traktuje. Sojusznik w postaci osoby pracujacej w obszarze zdrowia psychicznego
    bardzo Ci pomoze.

    Musisz, absolutnie przeprowadzic rozwod i tak to zorganizowac by maz zostal
    uznany za wilnego. Zeby opuscil mieszkanie i dawal alimenty, ktore jak ktos juz
    zauwazyl naleza Ci sie.

    Dziwi mnie bardzo, ze Twoja matka nie wspiera Cie po wyskoku meza. Moze sama
    wyznaje zasade zeby sie w sprawy mlodych nie wtracac. Niestety, w Twoim
    przypadku, gdy zyjesz z katem, trzeba sie wtracic. Moze macie w rodzinie
    lancuszek swietego Antoniego, ze znosicie nieludzkie wrecz upokorzenia dla dobra
    dzieci. A tymczasem dobro Twoich dzieci wymaga odejscia o ojca, ktory je
    przeklina i wyzywa tylko dlatego ze pobrudzily dywan. Moje dziecko porysowalo
    dywan dlugopisem i maz tylko jej powiedzial - nie rob tak wiecej. A bynajmniej
    nie mam idealnego meza. Po prostu nie mam meza psychopaty.
  • tiana77 27.03.10, 14:31
    Dzięki dziewczyny za wszystkie rady. Prawdę mówiąc ja to wszystko
    wiem, tyle że jakoś nie umiem się wziąść za to. Od 1 mojego postu
    minęło 4 miesiące, a mogę powiedzieć ze sytuacja napewno się nie
    zmieni, co najwyżej atmosfera między nami jest teraz jakby uśpiona.
    Ja niedługo po macierzyńskim wrócę do pracy i mój mąż myśli
    że "wszystko" wróci do normy, czyli cały czas będzie tak samo. A ja
    tak nie chcę. Już nie. I nie będę czekała kolejne lata aż wybije mi
    40.
  • dzambii 31.03.10, 22:33
    Na litość Boską - dlaczego w urodziny musiałaś uciekać z dziećmi z
    domu? Chyba jednak rękoczyny sie zdarzają. Ale NIE UCIEKAJ z
    własnego mieszkania! Skorzystaj ze wszystkich rad udzielonych wyżej,
    ale nie uciekaj.
    W podobnej sytuacji rodzinnej (ale bez dzieci) moja znajoma, na
    skraju załamania, stwierdziła: albo on albo ja. I wymeldowała pacana
    w jeden dzień. Mieszkanie było jej własnością i w urzedzie nikogo
    nie obchodziło, gdzie on się wynosi. Natychmiast wezwała ślusarza i
    zmieniła zamki. Potem oczywiście wezwała policję, kiedy pacan
    usiłował wedrzeć się do domu. Pokazała zaświadczenie z urzędu kto
    jest aktualnie zameldowany i pacan musiał odpłynąć. Kolejnym krokiem
    była sprawa rozwodowa.
    Nie wiem jakie przepisy obowiazują obecnie. Ale jeśli to Twoje
    mieszkanie, to kiedyś wyraziłaś zgodę na zamieszkiwanie męża. Teraz
    masz chyba prawo tę zgodę cofnąć. Ślub nie daje mu prawa do
    korzystania z Twojego mieszkania (samochodu, pralki, działki, konta)
    bez Twojej zgody (chyba). Tym bardziej, ze moze wrocic do rodzicow.
    Zapytaj prawnika, ale nie uciekaj z domu.
  • trzydziestoletnia 03.04.10, 17:08
    Polecam bardzo forum "Przemoc w rodzinie", gdzie piszą kobiety z podobnymi problemami - znajdziesz tam wiele dobrej energii, duzo wsparcia i zrozumienia dla swojej sytuacji, a takze trudności żeby podjąć kroki do rozwiazania, dziewczyny doradzą również co można zrobić, by siłę znależć i jak ją ukierunkować. Pozdrawiam
    forum.gazeta.pl/forum/f,24028,Przemoc_w_rodzinie.html
    --
    Trzydziesto-paro-letnia
  • tiana77 03.04.10, 20:29
    Dzisiaj w Wielką Sobotę on mnie uderzył w twarz. Wróciłam z
    kościoła, ze święcenia a on do mnie że tyle czasu mnie nie było, bo
    święcenie to jest 10 min. Owszem wyszłam wcześniej bo pomyliły mi
    się godziny ale wiedział że odprawia się później, bo mu napisałam
    esa. I po powrocie pytam go czy zrobił dziecku jedzenie, bo siedział
    przy kompie on na to a gdzie ja jestem? To ja, że nie umie się przez
    godzinę zająć dzieckiem. To on do mnie spier... to go trzasłam w
    szyję a on odwrócił się i walnął mnie w twarz... Nie gadam z nim. I
    mam spaprane kolejne święta i raczej całe życie. On do teraz nawet
    mnie nie przeprosił. Zresztą on już wogóle mnie nie przeprasza, jak
    ja mu kiedyś mówiłam że powinien mnie przeprosić to on odpowiada że
    nie ma za co. Musiałam to z siebie wyrzucić. Mam już dość
    wszystkiego. Ale może będę miała dość siły by to w końcu przerwać.
    On zachowuje się jakby nic się nie stało. Czyli wg niego TO jest na
    porządku dziennym.
  • aga_i_oli 03.04.10, 23:27
    Hallo??? To jakaś podpucha??? On Ciebie bije w Twoim mieszkaniu???? A Ty nic???
    No tak.... myślisz o przyszłości swoich dzieci... Tak, skończą dobre szkoły, które wybierze mąż, będą mieli dobre wyniki w nauce - jeżeli ocena 1 - to kilka batów w tyłek, jeżeli 3 - to kilka uderzeń w twarz, itd.
    A myślisz że jakie będą Twoje dzieci? Z szacunkiem? Będą podchodzić do innych ludzi? I swojego męża/żonę będą szanować? No właśnie tego są nauczeni w domu rodzinnym - szacunku!!!

  • 0karola 11.04.10, 12:12
    po co ty z nim jestes??
  • aga-kosa 11.04.10, 19:31
    Oj,oj,oj. Jest ludowe powiedzenie :-jak chłop baby nie bije ,to
    wątroba w niej gnije .
    Może dziewczyna sądzi ,że bicie po twarzy to rodzaj pieszczoty.
    Zwyczajnie strzelić drzwiami zostawiając Pana Mężą z dziećmi i
    majdanem .Nie masz przyjaciół u których się można zatrzymać .Pan Mąż
    nie zostawi dzieci bez opieki a jak będzie szukał pomocy to musi
    powiedzieć dlaczego żona zamknęła za sobą drzwi.
    Skarga na forum nic nie pomoże ,jeśli nie zrobisz pierwszego kroku.
  • poranne1 20.04.10, 19:49
    Dziewczyno pakuj walizy i wychodź z tego domu szybko, nie daj się lać. Po co ci
    siedzieć z debilem. Ty cierpisz, twoje dzieci cierpią, szybko, do mamy
    wyprowadzaj się. On się nie zmieni. moja mama mówi "Jak diabeł zły przed
    obiadem, to i po obiedzie". Jak się wyprowadzisz, lepiej na tym wyjdziesz i Toje
    dzieci też. Alimenty niech Ci zasądzą. I najważniejsze, zainwestuj w siebie.
    Idź na jakiś kurs, albo coś. Przedewszystkim uwierz w siebie. W Tobie samej
    siła. Przecież twój mąż Cie nie szanuje, Twojej mamy też nie szanuje i Waszych
    dzieci też nie, skoro robi im takie sceny w domu, przeklina przy nich, źle Cię
    traktuje. Pomyśl jak od niego uciec i rozpocząć nowe życie.
  • 0wiolcia0 20.04.10, 23:59
    Wiem, że najłatwiej doradzać, ale weź się w garść i zrób coś z tym tyranem bo
    będzie tylko gorzej, jesteś z nim wcale nie dla dobra dzieci, może Ci się
    wydaje, że niczego nie widzą! cierpią przy takim ojcu, lepiej im będzie napewno
    bez niego. Uwierz w siebie napewno sobie poradzisz i nie pozwól się dalej tak
    traktować. Trzymam za Ciebie kciuki.
    --
    Kliknij nie ubędzie Cię, a zawsze to jeden grosz więcej polskieserce.pl/
  • noemka2 06.05.10, 23:35
    Witam.Dziewczyno czy zrobiłaś już jakiś krok do przodu?Czy tkwisz
    jeszcze z tym draniem?Życie tak szybko ucieka a można z życia brać
    więcej.
  • zamszowa 12.04.10, 19:36
    odpowiedz na pytanie:tak
  • cometessa 18.04.10, 12:34
    Pierwsze co mi sie nasuneło po przeczytaniu Twojego listu, to TAK.
    Rzeczywiście głupie, życie i głupi mąż. Ale ty, skoro widzisz ten
    marazm, to zrobiłaś już pierwszy krok, jakim jest uświadomienie
    sobie tego.
    Drugi, trudniejszy to podjęcie decyzji co dalej.
    Trzeci najtrudniejszy wytrwanie w tej decyzji do końca życia.

    Pozdrawiam
    i staram sie zrozumieć
  • lika78 19.04.10, 09:22
    Słuchak: wyszłaś za mąż za tyrana... On Cię będzie niszczył
    sukcesywnie. Ciebie i dzieci. Musisz je chronić. Zrób coś, by nie
    była za późno. Pracujesz? Możesz liczyć na pomoc rodziców?
    Jesli Twój mąż nie zdecyduje sie na jakaś terapię rodzinną, to nie
    ufałabym mu za grosz... Zacznij myslec powaznie o sobie i
    dzieciach...
    --
    www.nowekosmetyki.pl portal o urodzie i kosmetykach
  • ajrisz33 20.04.10, 18:42
    wspołczuje kłopotów,mnie pomogli ludzie ale w innym, powazniejszym
    problemie, cieplutko pozdrawiam
    www.poprzejsciach.pl
  • ladygrey 05.05.10, 19:09
    Mam wrażenie, że Ty nie chcesz pomocy ale litości. Zamiast cokolwiek
    zrobić, co jakiś czas karmisz nas nowymi wyczynami twojego męża. To
    wygląda trochę jak masochizm. Prosiłaś o poradę - każda Ci w
    zasadzie powiedziała; "wyrzuc buca z domu". Na co czekasz? Zrób
    cokolwiek ale zrób, jak nie dla siebie to przynajmniej dla dzieci.
    Masz conajmniej 33 lata, ile lat chcesz jeszcze poświęcić na
    narzekanie? 5, 10, 20 ? Nie szkoda?
  • karolinacym 06.05.10, 06:53
    zupelnie jak u moich rodzicow!!!! od 31 lat malzenstwo i coraz gorzej od pierwszego dnia po slubie!!! zawsze zyczylam im rozwodu dla dobra dzieci,a oni nadal razem. teraz mi to wisi juz 12 lat z nimi nie mieszkam,niech sie pozabijaja. tobie wspolczuje ze z mezem nadal jestes i nic nie tlumaczy waszej decyzji i waszego postepowania.
    --
    Ingrid 1.10.2007
    Emma 24.11.2009
    www.swiatkubkow.blox.pl
  • warszawianka1982 08.05.10, 21:05
    Dziewczyno ogarnij się i uciekaj od takiego WARIATA!!! Bo aż żal czytać takie
    posty.Strasznie mi przykro! ale nie zastanawiaj się ani chwili.A ja bym sobie
    nigdy w życiu nie pozwoliła aby mnie facet MÓJ mąż do tego uderzył.Jak bym się
    na niego zamachneła jakimś wałkiem czy czym innym sprała bym go tak ze w życiu
    by sie nie odważył mnie tknąć chamidło jedne.Bierz dzieciaki i uciekaj myśl o
    dzieciach. Powodzenia
  • tu_lucy 14.05.10, 12:41
    a dzieci żal

  • tiana77 14.05.10, 17:11
    Sama przeczytałam wszystkie wątki jakie JA napisałam, i oczywiście
    gdybym nie była ich autorką to radziłabym dokładnie to co większość
    z Was. Zdaje się do pewnego momentu nie byłam zbyt dojrzała
    emocjonalnie, i w sumie nie wiem czy już jestem, ale dopiero
    niedawno (paranoja, po tak długim czasie) podjęłam decyzję że jednak
    nie zostanę z moim mężem. Nie mam ochoty żyć wg jego humorków
    pomijając fakt, że jestem potępiona przez jego rodzinę czyli moich
    teściów. Może ktoś mi napisze co oni mają do mnie przecież nie z
    nimi żyję, ale akurat są oni obecni w naszym zyciu, mój mąż powiela
    ich życie, a ja tak nie chcę. I koniec kropka. Dziękuję za wszystkie
    rady i otuchę. Pozdrawiam
  • 0wiolcia0 15.05.10, 13:26
    Nie przejmuj się teściami, no jak nie mają mieć pretensji jak chcesz zostawić
    ich syna to, że jest bucem, że traktuje Ciebie i swoje dzieci bardzo źle ich nie
    obchodzi, wg nich być może tak wygląda rodzina a kobieta powinna być dręczoną
    męczennico-sprzątaczką :/
    Głowa do góry Nie daj się im!
    Trzymam za Ciebie kciuki
    Serdecznie pozdrawiam ;)
    --
    Kliknij nie ubędzie Cię, a zawsze to jeden grosz więcej polskieserce.pl/
  • nika1310 17.05.10, 17:54
    pierwsze pytanie, czy Ty masz z czego zyć? czy on jest jedynym źródlem pieniedzy
    w domu? Jesli wrocisz do pracy co z dziećmi, z maluchem? Czy Twoi rodzice pomogą
    za darmo jak będziesz w pracy? Łatwo jest napisać odejdź, wyrzuć z domu co
    dalej? Z czego będziesz żyć, czy masz kogoś do pomocy? Czy masz jakieś wsparcie
    w ludziach z otoczenia? Niemowlę- jeszcze trochę czasu minie zanim pójdzie do
    przedszkola, żłobka, bez pomocy ze strony rodziny może być cieżko. Zanim
    dostaniesz alimenty może minąć wiele miesięcy nawet lat, bo może się uchylać.
    Jeżeli mieszkanie jest wyłączną Twoją własnością i jest rzeczywiscie
    wlasnosciowe to mozesz go wymeldować z urzędu. Jeżeli to kwaterunek albo
    spoldzielcze to nie jest tak łatwo bo jest wspolnota majątkowa po ślubie, może
    zwlekac, odwolywac sie bez konca. Wyjechac i zostawic go z dziecmi nawet na pare
    dni tez nie mozesz bo jak wrocisz moze nie byc jego i dzieci, moze zadzwonic na
    policje powiedziec ze ciebie poszukuje ze porzucilas dzieci. Nie dlatego że je
    tak bardzo chce i kocha tylko dlatego żeby Ci zrobić na zlość.

    Co mozesz zrobić - jak najdluzej przeciągaj stan uśpienia jaki jest teraz miedzy
    Wami i szykuj sie do rozwiazania Waszego związku, -Twoja niezaleznosc finansowa,
    pomoc matki, przedszkole, żlobek itp. Jesli mieszkanie jest wlasnościowe mozesz
    je sprzedac po prostu i kupic inne gdzies nawet w innym miescie, umawiac
    ogladających mozesz jak jest w pracy. Po sprzedaży z urzedu go wyrzucą. Mozesz
    kupic skromniejsze mieszkanie i pieniadze przeznaczyc na życie i bieżące potrzeby.

    Poproś o pomoc jakiegoś mężczyzne z rodziny - brata, ojca, wujka, żeby sie za
    Tobą wstawił, porozmawiał z nim po męsku w miejscu publicznym

    I w końcu czy Ty go wciąż kochasz? Czy przeciągasz wszystko bo liczysz że się
    zmieni?

    Życzę Ci powodzenia
  • tiana77 30.04.12, 22:00
    Trochę to trwało ale w końcu się zdecydowałam i jstem już po rozwodzie. I czuję ogromną ulgę. I radość I nieważne że zostałam sama z dziećmi. W końcu mam spokojne zycie. Pozdrawiam.
  • a.ignaszak74 31.05.12, 15:01
    Wiesz co, dziś trafiłam na Twoje posty. Przeczytałam je i porady, które otrzymałaś. Powiem Tobie, ze z wielką ulgą przeczytałam Twój ostatni wpis. Dobrze, że podjęłaś taką decyzję. Gratulacje! Mi niestety brakuje odwagi. Prawie 20 lat jestem z mężem, od 10 jest źle...a ja tkwię w tym po uszy :(
  • tiana77 02.12.12, 17:42
    Wiem jak trudno podjąć decyzję. U mnie trwała ona zdecydowanie za długo. Ale dopięłam swego. Bałam się ogromnie, jak sobie poradzę, jak będzie z dziećmi, nawet do dziś jestem nie zawsze spokojna jak były pokazuje swoje fochy. ALe dałam radę . NIE WARTO tkwić w związku którego nie ma tylko z przyzwyczajenia. Jedyne co mnie martwi to to że prawdopodobnie będę sama już bez żadnego faceta, bo nie kazdy chce wchodzić w związek z takim bagażem co mój. Pozdrawiam
  • iwka901 23.12.12, 15:51
    Przeczytałam cały post i powiem szczerze, że po wpisie o rozwodzie poczułam ulgę, że jednak się wyzwoliłaś. Bałam się o ciebie, czy nie dasz sobie zrobić większej krzywdy.
    Dobrą decyzje podjęłaś, zawalczyłaś o swoją godność i godność dzieci. Tak będzie lepiej dla ciebie i dla nich.
    Nie obawiaj się samotności, na pewno z czasem znajdziesz bratnią duszę. Przed tobą okres jak za nastoletnich lat, randki, kwiaty i piękna zadbana Ty...:-)
    Jednak przed wejściem w nowy związek miej się na baczności, żebyś nie została znowu skrzywdzona, lub co gorsza twoje dzieciaczki.
    Życzę Ci wszystkiego dobrego i Spokojnych Świąt.
  • fitkokoszanel 25.02.15, 10:35
    dzieci robia dzieci,dzieci biora sluby z dziecmi i tak potem jest
    dupek ten facet a ty slepa
  • odczepcie_sie 22.11.17, 13:37
    Czasem człowiek się w coś wkopie na dobre.
  • efkamzu 12.12.17, 09:24
    Współczuje, może da się z nim jakoś porozmawiać.. chociaż po opisie wiem, że chyba nie. Najgorsze są takie charaktery.
  • boguslawadzika 09.02.18, 12:21
    Może dlatego warto postawić trochę bardziej na feminizm? Oczywiście nie mam tutaj na myśli skrajnych przypadków, ale w naturze każdej kobiety, zawsze znajdą się pewne feministyczne uwarunkowania, które warto wykorzystać, żeby czuć się pewniej w związku. Dobry artykuł na ten temat można przeczytać tutaj www.kobiety.pl/zwiazki-i-seks/feministka-w-lozku-jaka-jest-jej-prawdziwa-natura

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.