Dodaj do ulubionych

Dipladenia (sundaville) - jak przechować?

22.09.09, 22:19
Proszę o radę, czy należy ją przycinać po lecie (kiedy najlepiej i
jak mocno ciąć)? Czy w ogóle jest szansa na przechowanie jej przez
zimę? Jakie macie doświadczenia? W tej chwili jest jeszcze bardzo
ładna, intensywnie kwitnie. Z góry dziękuję za rady.
Edytor zaawansowany
  • 22.09.09, 23:41
    Też pytałam i to chyba na tym forum, odpowiedzi były jednoznaczne: nie
    przechowuje się - a jeśli jakimś cudem, to będzie tak nieszczęśliwa, że nie warto.
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele
    młodszego.
  • 23.09.09, 08:47
    przechować trudno, ale spróbować można. należy wstawić chwasta do chłodnego
    pomieszczenia i baaaardzo rzadko podlewać. ale nie dopuszczać aby podłoże było
    suche jak wiór. moja tak zimowała. po czym w marcu wyjechałam na miesiąc, (
    kwiatek czuł sie dobrzesmile), i osoba odpowiedzialna za podlewanie całkowicie ją
    zasuszyła... się zdenerwowałam. a już była nadziejasmile
    --
    śniło mi się dzisiaj w nocy... dobrze, że się obudziłam.
  • 23.09.09, 16:55
    moja siostra przechowala w tamtym roku na klatce schodowej domu
    jednorodzinnego (ogrzewanie oszczedne)
    Na wiosne wygladal jak dziki patyczak bo od wczesnej wiosby zaczal
    wypuszczac dlugie pedy, ktore sie oplataly jedna za drugie.
    Po wystawieniu na taras prawie lyse pedy zaczely wypuszczac lisie i
    latem po lysych pedach juz sladu nie bylo smile
    Tak, ze daje sie przechowac ja ma zamiar u mnie na klatce w bloku
    jak bedzie mu zle to przewoze do siostry niech sie zajkuje
    wszystkimi skoro umie smile
  • 01.10.09, 18:09
    Oj yoma, yoma, cóż Ty to opowiadasz smile) Od trzech lat mam tę samą dipladenię i
    wygląda wspaniale. Zimuję ją na nieogrzewanej werandzie i nie podlewam zbyt
    często (jak zresztą i inne rośliny tarasowe, przechowywane przez zimę na
    werandzie). Oczywiście przez zimę traci część liści, ale na wiosnę puszcza nowe
    ze zdwojoną siłą. Utrzymuję ją w pokroju krzaczastym i z roku na rok jest
    piękniejsza. Jeszcze teraz kwitnie jak szalona smile))))
  • 01.10.09, 21:59
    > Od trzech lat mam tę samą dipladenię i
    > wygląda wspaniale.
    > Utrzymuję ją w pokroju krzaczastym i z roku na rok jest
    > piękniejsza.

    Ja mam trzy. Są piękne, całe w kwiatach smile Ale pną się po kracie i odplątać ich
    się nie da jak sądzę uncertain Ciąć?... Odbiją wiosną? pozdr smile
  • 02.10.09, 15:25
    To jest pnącze, więc zostaw jak jest, wiosną przytniesz martwe pędy
    i już smile
  • 02.10.09, 19:12
    katarzyna4511 napisała:

    > To jest pnącze, więc zostaw jak jest, wiosną przytniesz martwe pędy
    > i już smile

    Ale właśnie o to chodzi, że to na tarasie rośnie, a zimować ma na korytarzu..
    Nie odplączę ich z tej kraty, nie ma szans sad A wlazły wysoko, prawie na 2
    metry. Z kratą też nie da rady wynieść, bo wielka wink To ciąć?..
  • 04.10.09, 12:46
    No właśnie dziewczyny, czy teraz ciąć? Moja też jest na kratce i
    chyba nie uda mi się jej rozplątać...
  • 23.09.09, 17:34
    Dzięki za odpowiedzi. Może jednak spróbuję. Pozdrawiam.
  • 23.09.09, 22:12
    Przezimowalam . Przypadkiem. PO sezonie postawilam na klatce schodowej i malo podlewalam. Wszyscy sie smieli, ze naprawde mam pieeekna wink roslinke a ja (chyba najbardziej z lenistwa) jej nie wyrzucalam. Gdy zrobilo sie juz wystarczajaco cieplo, postawilam ja na kilka dni w domu a pozniej juz na balkon. Pieknie odbila i kwitnie jeszcze do dzis.Obcielam jej tylko zupelnie uschniete pedy, nie podcinalam specjalnie jakos, bo nie znam sie na tym. W tym roku tez sprobuje tak przezimowac.
    --
    Żaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie ...
  • 30.10.09, 18:35
    W związku z tym, że nikt nam nie udzielił odpowiedzi na pytanie: "ciąć czy nie?"
    donoszę, że otóż ODPLĄTAŁAM swoje dipladenie z tych krat smile)) W nocy był mróz,
    uznałam, że już czas.
    Trochę mi zeszło, a i serce krwawiło kiedy listki się uszkadzały, bo one takie
    delikatne i od razu mleczko puszczają sad
    Ale ostatecznie całe zdjęłam i na korytarz wytachałam. Po drodze jedna donica mi
    się o panele w przedpokoju roztrzaskała (!) ale pozbierałam, posklejałam,
    owinęłam taśmą naprawczą i może da radę (razem z dipladenią) do wiosny.. A Ty w
    końcu co ze swoimi poczęłaś? Cięłaś czy nie? Pozdrawiam! smile
  • 23.02.10, 18:33
    Przepraszam Cię bardzo, ale dopiero dzisiaj tu zajrzałam ...
    Zrobiłam dokładnie tak jak Ty tzn. rozpłątałam, przycięłam tak na
    wysokość ok. 40 cm i wyniosłam na korytarz. Podlewałam raz na 7-10
    dni. W pierwszej skrzynce przetwała dość dobrze, ale w drugiej chyba
    padła. Nie wiem na pewno, bo w ubiegłym tygodniu przycięłam w obu
    skrzynkach tak na wysokośc 10 cm i w tej perwszej wypuszcza nowe
    pędy a w tej drugiej jeszcze nie. Zobaczymy...
    Jestem ciekawa, jak Twoje/Wasze przetrwały zimę i jak się teraz
    mają? Pozdrawiam
  • 27.02.10, 11:07
    Ja nie przycinam tak mocno. Zimą trzymam ją w mieszkaniu na
    południowym parapecie i skąpo podlewam. Wiosną obcinam tylko
    wybujałe pędy bez listków i przesadzam do świeżej ziemi. Mam ją już
    trzeci rok i pięknie kwitnie, nie teraz oczywiście. Czerwone chyba
    są najbardziej wytrzymałe.
  • 10.03.10, 10:50
    Moja przetrwała zimę w chłodnym i jasnym pomieszczeniu, podlewana ok raz na
    tydzień. Przycięłam jej trochę suchych pędów ale puszcza juz nowe jak opętana smile
  • 14.03.10, 16:45
    Przeczytałam właśnie w pewnym dziele fachowym, żeby na zimę przyciąć tuż nad
    ziemią, a bryłę korzeniową zasuszyć i trzymać w miejscu chłodnym i ciemnym,
    podlewając bardzo skąpo. W marcu przenieść w jaśniejsze i cieplejsze, a zacznie
    odbijać.
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele
    młodszego.
  • 28.03.10, 11:28
    No a ja tymczasem po żmudnym odplątaniu wystawiłam swoje na w miarę jasny
    korytarz, podlewałam rzadko i w ogóle nie przycięłam, bo w końcu nie byłam pewna
    czy ciąć czy nie. Moje wątpliwości wzięły się głównie stąd, że znajomemu po
    przycięciu owszem kwitła, ale nie wypuszczała pędów piennych, a mi zależy, żeby
    to było pnącze, żeby mi kratę ładnie zarastało. Więc jednak nie przycięłam. Z
    tego co widzę, część pędów zamarła samoistnie, część nie przeżyła pewnie obrażeń
    po odplątywaniu, ale część ma się dobrze i wypuszcza nowe pędy. Potraktuję to
    jak eksperyment, powycinam tylko suche i zobaczę co będzie dalej. Jaki wpływ
    będzie miał brak cięcia na kwitnienie.
    A w ogóle na wyborczej widziałam zdjęcie prześlicznej odmiany - różowej pełnej
    "super trouper double pink" Jeśli moje czerwone nie przetrwają eksperymentu, to
    zacznę szukać tej. Ale mam nadzieję, że jednak dadzą radę, w zeszłym roku były
    naprawdę spektakularne i przywiązałam się do nich bardzo smile
  • 09.04.10, 18:42
    No i niestety sad( A tak ładnie zaczęły odbijać po zimie i miało być tak pięknie!
    Niestety sąsiadka też wystawiła na zimę na korytarz swoje kwiaty, tyle że z
    przędziorkiem (!) No i dziś patrzę na moje sundaville, a one całe w tym
    dziadostwie sad(( Ech, to już chyba koniec,
    boję się, że jak niedoleczone na taras wystawię, to wszystko inne zarażą sad((
    Ech sad((
  • 14.04.10, 16:37
    Do i-meadow :
    Bardzo mi przykro. Będziemy musiały kupić nowe...
    Moje niestety nie odbiły. Nawet te, które dość dobrze przetrwały
    zimę w pierwszej skrzynce ostatecznie padły. Prawdopodobnie za
    bardzo przycięłam je w lutym kiedy zaczęły wypuszczać nowe pędy.
    Mam nadzieję, że w tym roku również trafię na dobre egzemplarze. W
    ubiegłym roku kupowałam je w castoramie.
  • 17.04.10, 20:12
    U mojej mamy przechowała się na parapecie z innymi kwiatami. Kupiliśmy przepiękną, kwitnącą na dzień matki, zupełnie nieświadomi trudności. Sporo pędów uschło, ale odbiła na wiosnę, tylko nie wiem czy zakwitnie.

    A czy ona w gruncie zimuje w naszym klimacie? Bo mama myśli czy nie posadzić jej na działce.
  • 17.04.10, 20:59
    No i właśnie w tym cały ambaras, że nie wink Nie ma szans na zimowanie w gruncie.
    Ja swoje dzisiaj z bólem wyrzuciłam (a były ogromne, dwu i pół metrowe,
    zimowanie na parapecie nie wchodziło w grę). Nie będę się już więcej bawić w
    zimowanie na korytarzu. Znowu mi jakieś przędziorki sąsiedzi wystawią i na nic
    wszystkie zabiegi uncertain
  • 13.05.10, 23:23
    niestety moje dipladenie nie przetrwały zimy. Z tego co wyczytałam w
    różnych instrukcjach , dipladenia potrzebuje temperatury około 12
    st. C. maksymalnej ilości światła i skąpego podlewania. życzę
    powodzenia forumowiczkom i sobie smile)
  • 03.05.10, 13:59
    Mam pytanie czy sundaville szkodzi deszcz czy nie?
    Czy szybko regeneruje się po deszczu.
    Kupiłam tydzień temu czerwoną z dwoma pączkami i pączki wcale nie rozkwitają.
    Chcę ją posadzic przy kracie, i jak będzie mocno padało to będzie mokra.
  • 14.05.10, 14:13
    Nie wiem czy szkodzi im deszcz (myślę ze nie, przeciez w naturze też go mają),
    ale kwiaty mogą się nie rozwijać, bo: 1. jeszcze jest na to za zimno, 2. trzeba
    je nakarmić - nawóz do roślin kwitnących, z potasem i fosforem
    Sundaville przepiękne są, sama bym sie skusiła, ale nie mam już na nie miejsca,
    buuuuuu
  • 17.05.10, 13:56
    Dlaczego przycinacie?Ba pazdziernika kwitła na balkonie. W pierwsze chlody listopadowe postawiłam na klatce, oszczednie podlewałam. Po okresie spoczynku juz pod koniec marca pięknie zakwitła. W kwietniu zabrałam ja do domu, bo szkoda było aby mi ją ktoś ukradł z klatki, była tak śliczna. Teraz dalej kwitnie na balkonie. Pierwsze slysze, ze ktos ma kłopoty z jej przetrzymaniem.

    Tak wyglądała w kwietniu, po przyniesieniu do domu.
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/95e76ec9d561aa7d.html
    --
    ''Kobiety dochowują tajemnic, grupowo- po 20-30 osób''
  • 17.05.10, 13:56
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/95e76ec9d561aa7d.html
    --
    ''Kobiety dochowują tajemnic, grupowo- po 20-30 osób''
  • 17.05.10, 18:37
    No, ja nie przycinałam i pięknie by mi się przechowały gdyby nie przędziorek na
    roślinach sąsiadki.. ;/
  • 08.10.10, 09:00
    Ja od kilku lat stosuję "Tarcznik" z firmy Substral (ostatnio produkuje to Bros). Wkładam po jednym brykieciku do doniczki i roślina nie łapie żadnych paskudztw. Może spróbuj w tym roku zaaplikować taką kostkę swojemu kwiatuszkowi przed wyniesieniem na klatkę? Wtedy przędziorki od sąsiadów nie zrobią mu krzywdy. Ten preparat nie jest najtańszy ale u mnie w sklepie ogrodniczym można kupić na sztuki. Eksperymentalnie jedną kostkę możesz kupić - a nóż widelec się uda...
  • 08.10.10, 09:03
    Bros wygląda tak:
    www.bros.pl/?s=products&lang=1&brand=1&t=120
    a Substral tak:
    www.substral.pl/index.php?site=1&m=page&pg_id=20
  • 18.05.10, 16:25
    Przycięłam swoje mocno (do ok. 40 cm), bo były kilkumetrowe! Mimo
    wszystko dość dobrze przetrwały zimę, ale gdy w lutym zaczęły rosnąć
    jak szalone, przycięłam je znowu... I to był błąd, bo po tym zabiegu
    padły.
    Teraz kupiłam je znowu, ale co będzie, zobaczymy...
  • 19.05.10, 19:07
    Ja mam sundaville z zeszłego roku. Przetrwała zimę w domu. A teraz od jakiegoś
    miesiąca siedzi na balkonie. Wypuszcza nowe listki tylko pojawia się pewien
    problem. Że listki zaczynają żółknąć i po pewnym czasie odpadają. Czy to jest
    wina przelania kwiatka?
    Ania
  • 13.05.11, 20:43
    Nasza sundyvilla pięknie przechowała się na korytarzu, na początku gubiła liście, ale po pewnym czasie przestała, za to w okolicach stycznia zaczęła wypuszczać kłącza i rosła jak szalona. Teraz stoi pięknie na balkonie i ma już z 10 kwiatków. Deszcz i wiatr nie robią na niej żadnego wrażenia, Sąsiedzi przycięli bardzo i teraz im odbija. Za to moja jest okazała bez tego cięcia.
  • 13.05.11, 21:16
    kreseczka ja mam podobnie. Po zimie była tak ogromna, że musiałam ją przesadzić do większej donicy. Listki zaczęły delikatnie żółknąc na tych najstarszych/najtwardszych rozgałęzieniach. Też podejrzewam przelanie, bo syn dorwał się do nowej konewki. Póki co przestałam ja podlewać.
    --
    ''No właśnie Wy wydajecie się nie wiedzieć o czym mowa''
    by Zia 86.
  • 15.04.16, 14:14
    Witam wszystkich! Podciągam wątek, bo trzeci raz próbuję przezimować sundevillę. Kupiona na wiosnę pięknie kwitła całe lato. Późno wstawiłam ją do domu, trzymałam na jasnym, północnym oknie, w pokoju gdzie nie było ogrzewania. Standardowo, jak poprzednie, cała uschła (podlewana była raz na1-2 tygodnie). Czekać? Może jeszcze coś wypuścić?
  • 15.04.16, 19:43
    Marne szanse, można sprawdzić czy jeszcze coś żyje po kawaleczku ucinając pędy. Jeśli pod korą, skórką jest coś zielonego żywego to można dać jej jeszcze czas. Moja prawie przezimowała, ale zgubiła ją minimalnie zbyt wilgotna ziemia. Następnym razem posadzę w podłożu dla storczyków B-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.