Dodaj do ulubionych

jak odstraszyć szerszenie - dziwne

22.08.07, 20:28
Witam wszystkich forumowiczów i zwracam się z gorącą prośbą o radę.
Wyobraźcie sobie, że szerszenie zjadają mi lilaka a dokładnie,
obgryzają jego korę. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie to biedny
lilak padnie bo nie jest za duży a obskubują go naraz jakieś trzy,
cztery szerszenie. Odlatują potem gdzieś nad ogród sąsiadów ale nie
wiem dokładnie gdzie. Próbowaliśmy opryskać drzewo raidem na
szerszenie w nadziei, że ten zapach je odstraszy ale niestety
zupełnie to zignorowały. Jeżeli ktoś ma pomysł jak odstraszyć
szerszenie to będę wdzieczna za pomoc.
Edytor zaawansowany
  • 23.08.07, 08:31
    Moze , jesli jak piszesz roslina jest niewielka okrecic ja siatka lub cieniutka
    agrowloknina ? Roslinie to nie zaszkodzi a jest szansa, ze szerszenie znajda
    inna stolowke.
  • 25.05.17, 19:25
    Nie ma potrzeby wszczynać alarmu, jeszcze nie słyszałem aby jakiś patyk albo deska złamała się od tego że ją uszczknęła nieco osa. Nie mniej jeśli cię to drażni poszukaj starej nieco zmurszałej deski (10 cm), takiej która nie leży pod dachem, została z budowy albo poproś sąsiada. Świetnie się nada i przymocuj do gałęzi. Szerszenie i osy to bardzo pożyteczne zwierzęta i mają dużo swojej roboty więc jeśli nie będzie ich ruszał nie będą się zajmowały tobą.
  • 25.05.17, 19:41
    Widziałem belki z drewnianego dachu objedzone do połowy prze osy ale to nie wina os! Te belki już są zaatakowane przez grzyby! Gdzieś dach przecieka i one to wyczuły. Osy je tylko czyszczą. Grzyb zje belkę i dach się zawali ale to nie będzie wina os
  • 13.06.17, 13:36
    Najlepiej z wykorzystaniem naturalnych tępicieli.
  • 14.06.17, 11:31
    Naturalni tępiciele szerszeni/ os.
    ?
    Przykłady?
  • 14.06.17, 12:06
    Ludź z pułapką ew. z łapką większego kalibru? ;-D
  • 14.06.17, 14:59
    cormi napisał(a):

    > Najlepiej z wykorzystaniem naturalnych tępicieli.

    Jestem fanką kontroli biologicznej szkodników w ogrodzie. Jacy są naturalni tępiciele szerszeni i jak ich zaprosić do ogrodu?
  • 14.06.17, 23:02
    Jako fanka kontroli biologicznej szkodników powinnaś mieć świadomość kogo nazywamy szkodnikiem a kogo nie. Szerszenie, osy ogólnie nie są szkodnikami. One są pożyteczne i wyłapują szkodniki - w szczególności gąsienice, komary itp. W naturze nie ma szkodników poza człowiekiem - zobacz Szyszko!
  • 14.06.17, 23:24
    Znalazłem tematyczną stronę vespidarium.cba.pl/. Polecam zwłaszcza rozdział zatytułowany Ochrona.
  • 14.06.17, 23:31
    Dla mnie szerszenie (oraz inne osowate) są szkodnikami, jeśli mają gniazdo na tyle blisko, że jestem przez nie atakowana. Parę lat temu zostałam użądlona, co skończyło się wstrząsem anafilaktycznym i rozległym zakażeniem skóry, które leczyłam przez ponad pół roku, a do dziś odczuwam tego zakażenia skutki. Gniazdo zostało profesjonalnie zneutralizowane.
    Nie twierdzę, że osowate nie są pożyteczne, ale jeśli budują gniazda blisko domów i dochodzi do notorycznych użądleń, to nie mam sentymentów. Nie po tym, co przeszłam.
    BTW, widziałaś kiedyś atak szerszeni na pasiekę i podgrom, jaki zrobiły pośród pszczół? Widok niezapomniany. I dlatego z punktu widzenia takiego np. pszczelarza osowate jak najbardziej są uważane za szkodniki.
  • 15.06.17, 01:20
    mnie kilka razy użądliły pszczoły ale nie żądam ich likwidacji. Masz zdegenerowany organizm i chcesz aby wszyscy dostosowali się do ciebie jako wzorca? bez sensu. Poznaj obyczaje szerszeni i dostosuje się do nich. To człowiek w..eprzył się im do otoczenia (nie odwrotnie).
  • 15.06.17, 02:50
    Ale miałeś po użądleniu wstrząs anafilaktyczny? Ratowano ci życie na pogotowiu? Nie? To siedź cicho i się nie wypowiadaj na tematy, o których nie masz pojęcia. Mam się wyprowadzić z domu, bo szerszenie zbudowały potężne gniazdo tuż obok moich drzwi wejściowych? Czy masz jeszcze jakiś inny sprytny i wybitny pomysł na to, jak poradzić sobie w takiej konkretnej sytuacji?
  • 15.06.17, 10:19
    Przeczytaj uważnie to co poprzednio napisałem. Żyję parę lat i żadne osy nie próbowały mi robić gniazda na progu. Dziwne (BARDZO) byłoby gdyby chciały akurat u ciebie. Wynieś się z lasu i drewnianego domu do murowanego miasta. Nie jesteś pępkiem świata, Osy mają własne sprawy a żyć im coraz trudniej. Trochę rozsądku.
  • 15.06.17, 12:46
    Tak niedawno wpisałem tutaj formułkę, byśmy różnili się pięknie.
    A że akurat teraz zerkam na satelitarnie transmitowany film o ściganiu nieświętej pamięci Eichmanna, to pogląd powyższy się w mym rozumieniu umacnia i nabywa podtekstów, Szanowny forumowy, a zapalczywy Kolego.

    Progi, mówi {Antrop}? Próg garażu może być?
    Opisywałem tu kilkadziesiąt miesięcy temu - tak jak {Enith} swego czasu - swe przygody z osami w przyleśnej swej wtedy sadybie.
    Zwykle one zasiedlały strychowe okolice - rozpalone latem, ale nienawiedzane przez mieszkańców naszego domu. Papierowe ich znaleziska miały tam rejestr kilkunastoletni co najmniej.
    Co sprzyjało osiedlaniu się u nas os w osiedlu? Rzecz dość lekceważona:
    - otwarte śmietniska/ kompostowniki, pełne słodkich odpadków.
    Dalej:
    - niezbieranie owoców z drzew i krzewów, pozostawianie ich spadów u podnóża drz. i krz.
    Wystarczyło tych dwóch rzeczy pilnować - tj. wywoływać u dzieci apetyt na owoce - wszystko zbierane ich rękami znikało z gałęzi, o!
    Przejrzałe owoce, naddziubniete przez ptaki nawet na drzewie [nie wierzyłem - w czas upałów i wróble wdziu... wdzió... wdziobywały się w jabłka co miękciej... co miętsz... co mało twardymi odmianami były], nadjedzone na krzewie przez mrówki.
    Człek i kobita oduczyliśmy się zostawiania owoców do maks. wysłodzenia i zbieraliśmy je tradycyjnie, wczesniej. Bo metoda osłon na szpaki, siatkowa, nie działał na osy.

    Zaraz i o progach będzie, spokojnie - głęboki wdech, o {Antropie/ Antropo}.
    Czy mieszkanie w mieście zapobiega uosowieniu okolicy? Nie. Można to wypróbować, stawiając słodki napój w otwartym naczyniu. Albo założyć koło domu kompostownik otwarty, kosz na śmieci przychodnikowy - lub sklep ze słodkościami typu jabłecznik.
    Albo garaż.
    Taki i ja mam, zbudowany przez poprzedników na mym przyleśnym osiedlu.
    W ścianach tegoż osiedliły się w czas naszych letnich peregrynacji też osy. Ujawniły dopiero, gdym w tym garażyku chciał cos w imadle przeciąć szlifierką, głośno, na granicy naddźwięków, hałasującą.
    Wyszło całe osie stadko, jakie z pewnym opóźnieniem zoczył, gdyż w osłonie oczu i uszum pracował.
    Zwiewałem dość szybko.
    Tak szybko, jak mnie sąsiedztwo sąsiada pszczelarza i tam, i w domu rodzinnym śród osiedla miejskiego, nauczyło. I opuchlizna, podobna do {Enithowej}, jakiej nabyłem, gdym grał twardziela.

    Z czasem nauczyłem się na widok pszczoły i innego pasiaka, panie Eichmann..., tj. Sąsiedzie Forumowy, nie tyle uciekać, ile je w locie lekko ręką odsuwać - i rozglądać się za szklanką. Pustą szklanką. I kartką papieru. Metoda usuwania szklanką i kartką działa w okolicy szyby, okna lub drzwi.
    Ale na szerszenie, jakie osiedlają się dorocznie w stropodachu domu moich rodziców, metody powyższe mało działały. Bo to, co my zbieramy spod drzew, sąsiedzi nie byli łasi. Osy się tym u sąsiadów nadal karmiły, karmiąc nasze szerszenie. Trzeba było najpierw mego ojca namawiać, by poczekał do końca lata. Nie chciał. No tośwa nad tarasobalkonem ich siedziby wytruli, by {Enith} & comp. zadowolić, by szerszeniom ich wloty osiatkować.
    Ale eko-zadowolić wypadało i mnie, i {Antropy} - to resztę obwodu domu, tę nienadtarasową, nie siatkowałem - metodą żyj i daj żyć innym Braciom i Siostrom mniejszym.
    Cbdu.
    PS/ P.S./ PS. Ostatnia osa na szyi - lat ze siedem temu - potem i ten pierwszy sąsiad pszczelarz zmarł, innemu pszczoły umierają, a nam spadają urodzaje i zapylalność. Cóż, coś za coś...
  • 15.06.17, 11:42
    Moja mama miała wstrząs po meszce, potem po osie, ale że osa ugryzła ją w szyję, a do cywilizacji daleko - nie było wystarczająco dużo czasu na transport...wypiła słuszną dawkę srebra koloidalnego i momentalnie zaczęło jej przechodzić. Od tamtej pory i meszki i osy mogą jej naskoczyć. Nie mówię, że u każdego zadziała, ale w razie gdyby kostucha już zaglądała w oczy, warto wiedzieć.
  • 15.06.17, 12:52
    Srebro? Stawiam na to jako kontrę mój ... kapelusz.
    [cdn.]
    Rekontra?
  • 15.06.17, 13:34
    Dlaczego kontrujesz? Coś takiego się wydarzyło, pewnie gdyby miała wybór, wybrałaby szpital, ale była momentalnie w tak złym stanie, że złapała cokolwiek, o czym czytała, że mogłoby pomóc. A może to wiara ją zbawiła ;-) W każdym razie przestała reagować wstrząsem również na ugryzienia meszek i sobie chwali, bo najczęściej miała leki "pod ręką", a wtedy akurat wszystko było "wyłykane".
  • 15.06.17, 17:29
    Dlaczego? Bo współczuję poszkodowanej, a i mam zapewne podobna do niej, przeczuloną strukturę cielesną. Bom alergik. Użądlony, puchnę przykładnie, choć bez wsztrząsów anafoli... analfi... anafilaktycznych.

    Przy okazji też chciałem zachwalić swą metodę na meszki, lekko modyfikującą metodę stosowaną przez mego śp. sąsiada, pszczelarza.
    Kiedy wszyscy jego sąsiedzi znikali z naszych przydomowych ogródków, on dzielnie tkwił na posterunku, w pszczelarski kapelusz odzian. A fruwały wtedy u nas i meszki, i komary, i gzy bydlęce. No i - ale tylko na mnie - pszczoły tegoż właśnie sąsiada. Na mą spoconą ogrodowo strukturę się boczyły, bo stałem im na trasie do pojnika, jaki [ptakom] świeżo założyłem byłem. Poić się z sąsiada pojnika nie chciały, bo tam - w cieniu boru - woda w pojniczku nie była wygrzana.

    Tak więc - podejrzałem sasiada. Ten, spytany, czy sasiedzi się z jego stroju przy pracy w ogródku, nie wśród pszczół, nie chichoczą - odrzekł, że już na to nie zważa. I że mi swój, drugi egzemplarz kapelusza z woalką, pożyczy. Ciężki, ogromny, aż pot - no, mało praktyczny.
    Na jego miejsce zakupiłem sobie kapelusz wędkarski, na tym samym oparty pomyśle - zachwalam! Lekki, mało za twarz wystawalny, z pętlą drutu [są i bez - na inne czapy nadziewane], w kolorach maskujących. W sklepiku wędkarskim, polecam - bez niszczenia firanek...

    Pora jego używania ochraniała mnie rano przed meszkami, wieczorem przed komarami.
    Włażące meszki za mankiety? Proste: mankiety włożyć w ... mankiet rękawic ogrodowych. Mankiety spodni? Włożyć w skarpetki, niecienkie. I tak można się, luźniej odziany, nie przy ciele, całymi godzinami szarpać z ziołem, czasem tu zwanym chwastem.

    Jak {M.a.l.a_syrenka} chce perfekcji, może zachwalić babciom i dziadkom do kompletu i preparat p-komarowy, jakim spryszcze się owe mankiety, bo meszki natrętne bywają i chcą wchodzić w głąb. I jam to stosował, ale nielubiły tego stosowania pszczoły sąsiada, gdym im na trasę woda-ul się ładował, konglomeratem aromatów i potów drażniąc.
    Ostał mi się jeno kapelusz z woalką.
    I to by było wszystko.
    Kapelusz nośmy nie tylko przy niepogodzie.

    Gzy będą na deser, jeśli kto lubi nadwagę [słów].

    PS. P.S. PS
    Ag-dewiza:
    Niereagowanie uczuleniem w 2. kontakcie - marzeniem odczulania.
    Au-dewiza:
    Kto dzieckiem w łeb dorwan
    przez meszki chytrze,
    ten zniesie wnet każde aury.
  • 15.06.17, 14:47
    Nie słyszałam o takich właściwościach srebra koloidalnego. Cieszę się, że mama wyszła z opresji cało, nie każdy ma tyle szczęścia (vide np. aktorka Ewa Sałacka). Ja się ratowałam epi-penem czyli podskórną epinefryną. I nigdzie się bez niej nie ruszam.

  • 15.06.17, 20:49
    Też nie słyszałam , ale też nie interesowałam się zbytnio. Dopiero gdy mi rodzinka przestraszona i podekscytowana opowiadała - się dowiedziałam. Moja muti po meszkach miała reakcję po ok godzinie, ale za to z fanfarami i utratą przytomności, dostała jakieś prochy i czuła się bezpiecznie, w razie czego - pogotowie. Ale osa zrobiła ją w...balona momentalnie, na szczęście jej przeszło, bo ubranie ochronne, to dla niej zbytnie utrudnienie, wolała podnosić adrenalinę sobie i wszystkim.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.