Dodaj do ulubionych

Jak ciąć bluszcz pospolity 'Arborescens'

13.06.17, 17:45
Witam
Mam taką odmianę rosnąca krzewiasto, co roku kwitnie.Lubie taki kwitnący jesienią, ale zgniłe owocki po zimie nie opadają, są na końcówkach gałązek i szpecą.Krzew z poobcinanymi końcami gałązek na których są te owocki wygląda jak okaleczony, potem są młode przyrosty, fajnie, ale starsze liście żółkną krzew ogołaca się od środka.Może jest jakiś sposób na prowadzenie go, by był bardziej zwarty.Zauważyłam, że Arborescens niezbyt chętnie się krzewi, jak zwykły bluszcz, ale może jest na niego jakiś sposób podobnie np. jak formowanie sosen, uszczykiwanie w pewnej fazie wzrostu młodych przyrostów.Ma ktoś jakieś doświadczenia?
Edytor zaawansowany
  • 16.06.17, 16:33
    Wprawdzie nie mam tej odmiany, ale mam w rodzinie Seniora, jaki się - tradycyjnie - nad bluszczem pastwi.
    Pewne partie naszego bl. przyschodowca, ostatnio nawet bl. przyrynnowca, przypominają tę wspomnianą odmianę, są lekko wzniosłe, namętnie w tym miejscu kwitną, tworząc minikopułki.
    Senior je rżnie, obniżając. Już mocno niedowidzi, więc tnie, co mu pod sekator wpadnie. Czasem po Seniorze muszę te ścinki odnosić w kierunku rębaczka, więc widzę, że są krótkie, cięciem nie sięgają wgłąb, ku zdrewniałym partiom bluszczu, czyli są góra dwuletnimi odrostami - co może pewną podpowiedzią być.

    Nie ingeruję w to, jak Senior rżnie i ścina, bo prawdę mówiąc, czekam, aż bluszcz dorośnie do krawędzi balkonotarasu i w przyszłości chcę go tam wpleść w kilkunastometrową balustradę, jaka dom półokala. Ech, jak to będzie pięknie wyglądać...
    Póki nasz bluszcz ma tam jeszcze gdzie w górę rosnąć [ma od miejsca posadzenia już z 10 metrów], to - odpukać - się ścian nie czepia, a są szorstkim tynkiem pokryte.
    Szkoda, że i {Dagusia333} nie chce swojemu biec k'światłu - miałaby, jak i ja, ze 2 dekady spokoju z cięciem. Jeśli wierzyć gugloilustracjom wszystkich bl. arborescenów, to one też mają chęć łysieć, podsychać, jak i nasze przyścienne. Na pewno trzeba z nich wydłubywać susz pozimowy, jak u nas.
    Przycinanie rzeczywiście lekko zagęszcza nasz bluszcz, ale jak on potem strzela odrostami, to aż się nie wierzy w to, że bluszcz to wolnoroślak. A niejeden metr kubiczny jego odrostów w rębaku rozdrabniałem, więc proszę wierzyć - ma siłę, moc i parcie ku słońcu.

    Proszę więc sobie poeksperymentować, utworzyć nawet różne sploty warkoczopodobne, co go usztywni [wplatać jego odnogi w głąb krzewu]. Jam tak czynił z nim swego czasu, ale z tego już ... wyrosłem ;-)
    Teraz czasem go tnę, odmładzając. Z rok jest łysawy, luźno się ma, żtp. - ale potem daje skok i w rok wygląda jak młody bóg - jędrny, soczysty, kwitnący. I żadne z niego robactwo w dom nie migruje.
    Słowem:
    Warto go ciąć, bo z czasem nie jest samowystarczalny.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.