12.06.17, 03:00
Na koperku pojawily sie mszyce w ogromnych ilosciach,moze ktos zna dobry a jednoczesnie nieszkodliwy dla zdrowia sposob na ich wytepienie,nie chce stosowac chemii z gory dziekuje
Edytor zaawansowany
  • 12.06.17, 08:15
    Podobno w królewskim ogrodzie brytyjskim też nie stosuje się chemii na mszyce, tylko opryskuje jakąś zawiesiną sproszkowanego czosnku. Nie znam konkretnego przepisu, ale może poszukaj trochę w necie, bo to podobno działa. Po opryskaniu jest ponoć tylko jeden dzień czosnkowego smrodu, a potem już nie (u królowej Elżbiety pryska się tym róże). Było o tym wczoraj lub przedwczoraj w którymś programie BBC; nie oglądałam uważnie, tylko złapałam tę informację przypadkiem.
  • 14.06.17, 02:39
    bardzo dziekuje,napewno wyprobuje
  • 17.06.17, 21:42
    A jak jest z opryskiem mlekiem? Znalazłam już taką informacje w kilku miejscach, ale nie wiem czy każde mleko jest dobre. Wiecie coś na ten temat?
  • 18.06.17, 09:57
    O oprysku mlekiem słyszałam, ale na choroby grzybowe pomidorów. Czy działa na mszyce - nie wiem, ale spróbować można.

    Natomiast w mojej młodości stosowano na mszyce preparat nikotynowy: wygotowywano zawartość najtańszych papierosów, np. "Sport" (były takie, chyba po jakimś czasie ze względu na "niepoprawne" łączenie palenia ze sportem zmieniono im nazwę na bardziej obojętną: "Start"). Dla lepszego zwilżania dodawano mydlin.

    No, ale nikotyna rzeczywiście jest trucizną. Tym preparatem traktowano głównie róże, warzyw raczej nie.
  • 18.06.17, 12:15
    Sporty zmieniono na Popularne,Startów nigdy nie było. Paskudniejsze były tylko Mazury i Extra Mocne.
  • 18.06.17, 15:30
    Starty były, ale krótko. Miały identyczne opakowania, jak Sporty; nawet krój liter był taki sam, więc nie każdy musiał się zorientować, że zmieniono nazwę. Ja pamiętam, bo mam pamięć wzrokową. Zresztą pamiętam też otoczkę ideologiczną wokół tej zmiany.

    Potem zmieniono na Popularne - chyba używano do ich produkcji jeszcze gorszego tytoniu.
  • 18.06.17, 08:38
    Popryskaj pepsi albo colą.
  • 18.06.17, 12:18
    Ja tak kiedyś zrobiłam, żeby było bez wiekszej chemii, użyłam doświadczalnie bodajże pepsi - żeby mszyce dały sobie spokój, to niestety nie. W końcu w akcie desperacji zgniotłam i zmyłam z pędów ile tylko dałam radę, uzyskałam bełta z rozgniecionymi owadami i jakimś delikatnym płynem do mycia, zmiksowałam, przecedziłam i spryskałam w nadziei, że nie są to okazy zdrowia i rozniosę jakąś dżumę i... prawie znikły w tym i następnym roku. Znaczy były ale w ilościach minimalnych, które rozgniatalam ręką przy okazji przeglądu, ale może to zbieg okoliczności, bo o żadnej konkretnej dżumie na mszycach nie czytałam, albo nie pamiętam. W tym roku nie mam plagi, więc nitrylowa rekawiczka i "ciap, ciap" - rozgniatam je na miejscach robiących niechcący za wabia, czyli pod pąkami róż. Dzisiaj były już tylko w jednym miejscu.
  • 18.06.17, 18:12
    Sporo jest metod usuwania mszyc. Jedną z nich jest posadzenie na rabatach z warzywami roślin, które są ich przysmakiem, np. nasturcji. Mszyce rzucą się na nasturcję, a resztę nasadzeń zostawią we względnym spokoju. Ta metoda już od lat jest z powodzeniem stosowana w publicznym ogrodzie warzywnym, gdzie pracuję w ramach wolontariatu, a gdzie nie wolno nam stosować chemii. Inne rośliny, np. cebule, czosnki czy aksamitki działają z kolei jako odstraszacz na insekty. Lawenda chyba też ma podobne właściwości. Sporo osób przysięga z kolei, że opryski z gnojówki z pokrzyw działają jak marzenie na ataki mszyc. No i oczywiście usuwanie ręczne i z użyciem węża ogrodowego jest również szeroko praktykowane.
    Natomiast swego czasu szeroko polecana metoda uwalniania do ogrodu biedronek, które żywią się mszycami, niestety nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Biedronki zwykle posiedziały w konkretnym ogrodzie dzień czy dwa, a potem rozlatywały się na cztery wiatry. I szukaj, człowieku, wiatru (czyt. biedronek) w polu i to cudzym :D
  • 18.06.17, 21:55
    O właśnie rozmarynu nie lubią - gałęzie, które wzrosły w krzaczek nie noszą znamion plagi :-)
  • 19.06.17, 04:13
    Tak właśnie. I lawenda, i rozmaryn, i taka np. santolina są uważane za naturalne repelenty nie tylko mszyc, ale też komarów, much, meszek itp. Myślę, że to dzięki wysokiej zawartości olejków eterycznych działają one odstraszająco na insekty.
  • 25.06.17, 12:27
    Odnośnie koperku, czytałam gdzieś, że on nie lubi rosnąć w rządkach, wręcz wysyła do siebie nawzajem jakieś złe fluidy, żeby osłabić kolegów. Z moich obserwacji to by się potwierdziło, bo koper wysiany w rzędach mam zawsze słaby i właśnie chyba przez to podatny na mszyce. Natomiast koper, który sobie pojedynczo rośnie (i zazwyczaj sam się wysiał) jest bardzo dorodny.
  • 25.06.17, 16:44
    Masz, agnieszsz, całkowitą rację, w sprawie osłabionych koprów podatnych na szkodniki. To jest uniwersalna prawda dotycząca każdej rośliny. Roślina zdrowa i mocna, rosnąca na odpowiednim stanowisku ma i stosuje mechanizmy obrony przez insektami i chorobami. Na szkoleniu dla Master Gardeners mieliśmy o tym dość obszerny wykład poprowadzony przez biolożkę uniwersytecką. Z oczywistych względów tylko dotknęliśmy sedna sprawy, ale i tak wykład o tym, jak rośliny np. nawzajem się powiadamają o ataku szkodników i włączają metody samoobrony, był fascynujący. Zawsze więc warto dbać o to, żeby roślina posadzona była na odpowiednich dla swoich wymagań stanowiskach, bo wtedy jest szansa, że sama wybroni się przed atakami szkodników czy chorób.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.