Dodaj do ulubionych

hortensje drzewiaste - problem (zdjęcie)

06.06.17, 12:46
Wczoraj zauważyłam, że na dwóch z trzech moich hortensji rosnących na skalniaku część młodych pędów jakby więdnie. Przypomina to wypisz wymaluj problem z jaśminowcem, który opisałam w innym wątku. Wtedy podejrzenia padły na mróz, który dał nam popalić w maju, ale teraz nie ma jak się tym mrozem wymigać. Popryskałam wszystko na wszelki wypadek Topsinem, ale boję się, że to nie pomoże. Dziwnie to wygląda bo połowa krzewu jest ok, a połowa jakby umierała z braku wody, tak to wygląda....

[img][URL="zapisz.net/view.php?filename=896_hortensja.jpg"]http://zapisz.net/images/896_hortensja.jpg[/URL][/img]


--
no bo niestety nie jest zbyt ładna,
lecz za to zgrabna tez jednak nie
(jk)
Edytor zaawansowany
  • 06.06.17, 14:46
    Według mnie to nie jest hortensja drzewiasta / arborescens/ a paniculata krzewiasta.Drzewiasta ma inne liście / patrz mój wpis odnośnie deformacji / .To więdnięcie liści to wg mnie to nie jest grzyb a brak przewodzenia wody , pąk się puścił ale z powodu defektu wodnego w łodydze zwiądł. Wyciąć te pędy jak najniżej i będzie ok.Ja tak miałam z różą puściła liście i następnie zmarły, wycięlam do miejsca gdzie rosnie ladnie i po kłopocie.
  • 07.06.17, 10:13
    Mam kilkanaście różnych odmian hortensji, ale ponieważ karteczki dawno się rozpadły to odróżniam tylko pnącą, anabelle (różową i bialą), dębolistną, omszoną, bobo no i oczywiście jedną jedyną ogrodową na która skusiłam się w tym roku. Reszta to dla mnie czarna magia. Jak odróżnić drzewkowatą od bukietowej/od krzewiastej? Będę szczerze zobowiązania za krótki wykład. Da się to rozpoznać jakoś na pierwszy rzut oka, czy trzeba robić badania genetyczne jak się zgubi karteczkę? ;) Wydaje mi się, że te moje są wszystkie bukietowe, ale jak to sie ma do drzewkowatych/krzewiastych? Patrząc na twoje zdjęcie to nie mam żadnej o takich liściach, podobne ma tylko ogrodowa...
    Co do meritum - faktycznie tak to wygląda, jakby ktoś zakręcił kranik, ale tylko do jednej połowy krzewu. Te hortensje są u mnie trzeci rok, staram się je przycinać zgodnie z regułami, żeby z każdego pędu były na następny sezon przynajmniej dwa nowe. Jak przytnę przy ziemi to szlag trafi połowę rośliny... :(

    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • 07.06.17, 12:00
    Bukietowe mają stożkowate (a nie kuliste) kwiatostany. Drzewkowate maja liście szerokie i nieco sercowate, podobne kształtem do liści lipy. Jedne i drugie kwitną na pędach tegorocznych (w przeciwieństwie do ogrodowej), więc można je po zimie ciąć bardzo krótko. Niektórzy twierdzą, że to im wręcz służy.
  • 07.06.17, 13:18
    To ja słyszałam od ogrodnika, że przy ziemi ciąć można tylko anabelle bo one nie budują sobie takiej struktury jak bukietowe. Te ostatnie powinno się ciąć (wg tej teorii) zawsze ok 10 cm od ostatniego cięcia, tak żeby zagęścić krzew. Znalazłam nawet w Internecie schematy takiego cięcia i tego się trzymałam. Zobaczę co się stanie z tymi fragmentami na których są zwiędnięte pędy. Jak nic z nich nie dobije to trudno - ciachnąć zawsze zdążę. Szkoda tylko, że nie wiem co powoduje zakłócenia w dystrybucji wody...

    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • 07.06.17, 17:05
    wrexham napisała:

    > To ja słyszałam od ogrodnika, że przy ziemi ciąć można tylko anabelle bo one nie budują sobie takiej struktury jak bukietowe. Te ostatnie powinno się ciąć (wg tej teorii) zawsze ok 10 cm od ostatniego cięcia, tak żeby zagęścić krzew.

    Obie formy cięcia są dopuszczalne i praktykowane. Ja te, które rosną bardzo mocno, tnę do ziemi co wiosnę. I tak do jesieni wypuszczą prawie dwumetrowe pędy. Słabiej rosnące tnę tak, jak ty, czyli co wiosnę nieco ponad miejsce cięcia z ubiegłego roku. W ten sposób tworzy się ładną formę. Ale i tą formę można odświeżyć tnąc do ziemi i formując na nowo, jeśli coś się krzewowi stanie (choroba, uszkodzenie).

  • 07.06.17, 16:54
    > Co do meritum - faktycznie tak to wygląda, jakby ktoś zakręcił kranik, ale tylko do jednej
    > połowy krzewu.

    Co, moim zdaniem, sugeruje, że problem nie jest środowiskowy (typu za mało lub za dużo wody), tylko chorobowy, możliwe, że grzybowy. U mnie tak zamierają wawrzynki. Ni z tego, ni z owego nagle połowa krzewinki więdnie, a potem usycha. I to niestety jest grzyb, do tego tak paskudny, że niczym się tego nie da potraktować.
    W przypadku hortensji dwa najpopularniejsze grzyby to Botrytis cinerea czyli szara pleśń oraz mączniak, ale ja obstawiam szarą pleśń, jeśli wiosna była deszczowa i chłodna. U mnie na piwoniach właśnie tak się objawia: nagle więdnie pęd, a jeśli go nie usunę, za jakiś czas pojawia się kudłaty grzybek, a cały pęd czernieje i zamiera. Poczytaj o kontroli tej choroby na hortensjach. Wiem, że porażone pędy się wycina, a resztę rośliny opryskuje (nie wiem, co jest dostępne na tę chorobę w Polsce). Do tego należy dbać o dobrą cyrkulację powietrza i podlewanie zawsze pod krzew.
  • 08.06.17, 09:26
    Właśnie po cichu grzyba podejrzewałam, bo naprawdę nie ma tam żadnych pajęczynek, ani robaczków (wczoraj specjalnie oko uzbroiłam w okular). Za to jak potrąciłam zaschnięte już pędy to posypał się z nich jakiś pyłek, tyle że nie jestem pewna, czy to nie byl przypadkiem wysuszony środek grzybobójczy, którym spryskałam wszystkie krzewy (topsin).
    Hortensje rosną na skalniaku, który usypany był przez poprzednich właścicieli domu z czegoś podobnego do gliny. W glinie tej kopię doły i wypełniam je ziemią ogrodową, w tym przypadku ziemią do roślin kwaśnolubnych. W zeszłym roku hortensje nie kwitły, choć poprzedniego roku jeszcze będąc w donicach miały piękne kwiaty. Pan w ogrodniczym powiedział, że to z braku wody, więc teraz podlewam je częściej, ale gleba jest ogólnie dość przepuszczalna jak sądzę, bo mieszkamy na piaskach. Faktem jest, że po kilku latach rośnięcia na tymże skalniaku pozdychały mi rododendrony, więc może coś jest w tej nieszczęsnej glebie...? Myślałam, że to opuchlaki, więc na wiosnę zlałam glebę preparatem na te gady. teraz te przywiędnięcia... Nie wiem z czym walczę....

    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • 08.06.17, 22:36
    Jesli hortensje a przedtem rododendrony padły to jest cos na rzeczy. BO ;hortensje panikulaty czyli te które masz kwitną co roku /zawiązuja paki kwiatowe na pędach jednorocznych / więc dziwne ze w ubiegłym roku nie kwitły. Dla mnie pojęcie skalniaka to podwyzszona grządka ileś cm nad poziomem terenu. I na skalniaku własnie udają sie rosliny tolerujące braki wody. Taka grzadka podwyższona szybciej traci wodę niz normalna itrzeba ją częsciej podlewać ,znam to z autopsji bo w tym roku zrobiłam grządkę podwyzszoną na warzywa . Pięknie mi wszystko rośnie , poprzednio na moich piachach nic nie wychodziło, a teraz mam przepiękną rukolę, szczypiorek, dymkę pietruszkę naciową i buraczki . Dałam dużo dobrej ziemi do tej skrzyni oraz kompostu. Niestety muszę często podlewać. I dlatego sobie myśle ,że miejsce u CIebie jest dla tych roślin niewłaściwe.
    Lodygę wystarczy przekroić w poprzek .
  • 09.06.17, 10:44
    Też mi się wydaje, że coś z tą glebą jest nie tak, więc wczoraj na skalniak zapadł wyrok - zrównujemy go z ziemią. Tam kiedyś rosły same iglaki, z których część tylko przeżyła przeprowadzkę w inne miejsce, bo miały już swoje lata. Pozostały po nich w dużej ilości korzenie, które przecinają wszystko wzdłuż i wszerz. Na miejsce skalniaka usypiemy podwyższona rabatę z dobrej ziemi ogrodowej i tam posadzimy na nowo rośliny. Ale to dopiero na wiosnę przyszłego roku, więc póki co będę obserwować i podlewać więcej niż zwykle, bo przelanie roślinom nie grozi. Przesadzania się nie boję bo i tak ostatnio jak sadzę jakieś kwiaty to w dużych donicach z wyciętym dnem, żeby łatwiej było podlewać. Dzięki w każdym razie!

    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • 07.06.17, 18:24
    Jeszcze jedna możliwość, to gnicie korzeni spowodowane fytoftorozą (też grzyb, który kocha wilgoć w glebie). Jaki tam masz drenaż na tym stanowisku? Nie za mokro? Nie za ciężka gleba? Delikatnie odgarnij ściółkę i wierzchnią warstwę ziemi i obejrzyj system korzeniowy.
  • 07.06.17, 16:50
    Piwonie drzewiaste , to dopiero rarytas. Nie wspominając o Azalii Gibraltarskiej.

    --
    http://i61.tinypic.com/9i5yk1.jpg
  • 08.06.17, 09:23
    Blokowanie przewodzenia wody może powodować bardzo rozpowszechniona choroba wertycilioza. Czasami w obrębie krzewu tylko pojedyncze pędy wykazują objawy chorobowe .Mozesz sprawdzić czy na przekroju podłuznym i poprzecznym pędu widoczne są zbrązowiałe tkanki drewna..Jeśli tak to wyciąć te pędy i opryskać fungicydem resztę pędów a co zostanie podlać.
  • 08.06.17, 09:29
    Czyli obciąć pęd i przekroić go wzdłuż i wszerz? One są bardzo jeszcze cienkie, ale spróbuję - dzięki.

    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • 08.06.17, 09:43
    O rany... wystarczyły mi dwa artykuły, żeby dowiedzieć się, że na to nie ma lekarstwa...

    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • 08.06.17, 15:31
    Zastanawiający jest fakt, że po jakimś czasie od posadzenia padają ci na tym skalniaku kwasoluby. Ja obstawiam, że coś jest jednak nie tak z glebą. Może warto po prostu przesadzić te hortensje na inne stanowisko, a na skalniak rzucić coś, co lubi takie warunki. A przy przesadzaniu obejrzyj korzenie, czy coś się nie przypałętało.
  • 09.06.17, 10:51
    Jak pisałam wyżej, też mam takie podejrzenia, więc skalniak do wymiany całkowitej, ziemia z niego precz, a przy przesadzaniu obejrzę wszystko od "spodniej" strony. Jak ostatnio padły mi żurawki, które już poprzedniego sezonu dogorywały, to okazało się, że z korzeni zostało próchno. Więc jedno z dwojga - albo jakiś grzyb/pasożyt, albo po prostu wydawało mi się tylko, że podlewam, ale do korzeni nic nie dolatywało. To się często zdarza - wydaje ci się, że już wszystko pływa, a jak pogrzebiesz paluchem to w środku pył i pustynia. Pozdrawiam i dziękuję :)

    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • 09.06.17, 12:13
    Próchno z korzeni żurawki może być wtedy, jak zbyt duża część karpy korzeniowej jest zdrewniała. Można temu zapobiec przez odmładzanie, czyli wykopywanie wiosną, obłamywanie i wsadzanie z powrotem zewnętrznych, żywotnych fragmentów rośliny i wyrzuceniu drewniejącego środka karpy. Należy to robić, jak roślina zaczyna marniej wyglądać, więc nie ma ścisłego przepisu, co ile lat.

    Podobnie zresztą warto robić z marniejącymi kuklikami, marcinkami, rudbekiami i wieloma innymi gatunkami, których starsza, środkowa część karpy korzeniowej drewnieje po kilku latach. Przy okazji warto dołożyć ziemi kompostowej.
  • 09.06.17, 14:54
    Z nieba mi spadałaś Horpyno z tymi uwagami - dziękuje jak nie wiem co! :)
    Może jeszcze mi podpowiesz czemu tawułki mi przestają rosnąć i z roku na rok są na tym skalniaku coraz bardziej wyleniałe? Tu juz chyba ten skalniak cos ma na sumieniu bo pod murem kilka innych, które są starsze o kilka lat ma sie bardzo dobrze....

    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • 09.06.17, 15:30
    Tawułki przede wszystkim nie znoszą suszy. U mnie mają miejsce po północnej stronie budynku (podobnie zresztą, jak hortensje). Bardzo rzadko tam podlewam i zaobserwowałam, że po dłuższym braku opadów tawułki padają w pierwszej kolejności.

    Na pewno nie jest to bylina na skalniak, zwłaszcza w miejscu słonecznym. Nie lubi nagrzanego gruntu i towarzystwa rozgrzanych kamieni. No i oczywiście sadzenia na wzniesieniu. Płytko się korzeni, więc zwłaszcza w przepuszczalnej glebie woli rosnąć w niżej położonych miejscach, gdzie dłużej korzysta z wód opadowych.

    Na słoneczny skalniak nadaje się lawenda, niskie goździki bylinowe, rozchodniki, rojniki, skalnice rozetkowe (takie podobne trochę do rojników), przetaczniki, paprotka zwyczajna (w naturze spotyka się ją na suchych, nasłonecznionych porębach), ubiorek wiecznie zielony, wiele niskich dzwonków, bodziszków, len trwały, posłonki i w ogóle wszelkie byliny o liściach omszonych lub sztywnych i woskowatych. Ewentualnie wąskich, igiełkowatych. A hortensje w takim miejscu lepiej zastąpić pięciornikami krzewiastymi, zwłaszcza niewysokimi odmianami (są takie nie przekraczające 50 cm).
  • 10.06.17, 15:29
    Problemem jest rodzaj gleby na tym skalniaku.Woda w glinę powoli wsiąka, z góry robi się skorupa, a jeśli jest z górki to spłynie i do korzeni nie dociera, dlatego wygląda jakby 'kranik zakręcili'.Hortensje ogólnie nie lubią stanowisk na wzniesieniach, ani tam gdzie jest konkurencja korzeni drzew, czy krzewów.Ja bym ja nawet teraz przesadziła z bryłą ziemi, a zobaczysz, że odżyje, często podlewaj ( nie nadmiernie jednak) i spryskuj.Nie dawać żadnej kwaśnej ziemi z worka, sadź do takiej jak masz na działce, to mit, bukietówki nie wymagają kwaśnej gleby, tylko inne stanowisko musi mieć, bardziej wilgotne.Dobrze jest dodać kompostu.Moje bukietowe rosną na glinie pięknie, mają ok.7-8 lat podlewane w pierwszych latach po posadzeniu, teraz gdy wielka susza( jak w 2015), czasem im pomagam gdy widzę, że liście lekko zaczynają zwisać.Ściółkuję też skoszoną trawą, to bardzo pomaga.
  • 10.06.17, 15:30
    Miałam dodać, że to nie jest żadna choroba grzybowa, to problem natury fizjologicznej.
  • 12.06.17, 12:30
    Moje inne krzewy hortensji rosną normalnie na poziomie gruntu na trawniku. Ta największa - limelight - nawet przy kilkudniowej suszy zaczyna być odmianą zwisającą i muszę w te pędy ją podlewać, jak choćby wczoraj. Taki u mnie piach, że wszystko przelatuje, mimo że są posadzone w dobrze przygotowanych dołkach, okolone obrzeżem i wyściółkowane korą...
    Ta ze zdjęcia padła w zwiędniętej połowie już zupełnie :(
    Czas na przeprowadzkę wszystkich trzech...

    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • 12.06.17, 11:21
    Tak myślałam, że to wina suszy. Na jesieni coś z nimi zrobię, może posadzę ewentualnie w dużych pojemnikach z dziurkowanym dnem zakopanych w ziemi, bo te pod murem właśnie tak rosną - łatwiej mi je dzięki temu podlewać i są w dobrej kondycji. Pomyślę nad pięciornikami bo już od dawna mam na nie ochotę. Jestem w fazie wielkie reorganizacji tego skalniaka, który tak naprawdę jest po prostu podniesioną rabatą otoczoną polnymi kamieniami. Nie wiem co to za ziemia jest w środku, wygląda mi to na glinę i raczej na wiosnę pożegnamy się z nim na dobre. Ale gdybym planowała skalniak z prawdziwego zdarzenia to wezmę pod uwagę sugestie co do roślin - dziękuję :)

    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • 12.06.17, 18:52
    Nie chce się spierać, ale stres spowodowany suszą nie objawia się tylko na połowie krzewu bądź jednej tylko gałęzi. Sama zauważyłaś, że inne twoje hortensje w okresie suszy obwisają całkowicie. Tak właśnie wygląda przesuszenie. Nagłe zapadnięcie na zdrowiu jednej części krzewu lub drzewa prawie zawsze oznacza problem chorobowy na poziomie korzeni. A ponieważ te choroby mieszkają w glebie i są zazwyczaj trudne do zwalczenia, popieram pomysł, żeby tą chorą wykopać i tymczasowo posadzić w pojemniku, odseparowując od reszty kolekcji. Jeśli wysadzisz ją chorą na inne stanowisko, rozniesiesz sobie to paskudztwo na kolejnych rabatach.
    Jeśli znasz angielski, tu ciekawy ustęp z publikacji na temat chorób u hortensjowatych (podkreślenia ode mnie):
    "Although symptom expression varies according to the degree of root colonization, the sudden wilting of the foliage on
    one to all of the shoots
    is often the first noticeable symptom of Phytophthora root rot. Other symptoms of Phytophthora root rot on hydrangea may include a yellowing of the foliage, leaf shed, and stunting. The feeder roots
    on diseased hydrangea are brittle and brown rather than the normal off-white color.
    The area of discolored roots may encompass a part or the entire root system. When the causal fungi invade the crown, a brown discoloration of the tissues just below the bark may extend up the stem above the soil line."
  • 14.06.17, 14:27
    Absolutnie się nie spieram, bo nie po to proszę o pomoc, żeby się wymądrzać ;). Słucham uważnie wszystkich podpowiedzi i ponieważ i tak wydaje mi się, że nic z tej hortensji nie będzie, zrobię jak piszesz - wykopię ją i włożę do dużej donicy. Tam będzie ją bezpieczniej obserwować. Wczoraj przyszło mi do głowy, żeby ją po prostu wyrzucić, ale może faktycznie dam jej szansę. To jakaś wydumana odmiana "magical candle", chroniona prawami autorskimi czy czymś w tym stylu, w każdym razie miała ® przy nazwie i czułam, że będą z nią problemy bo sadzonka ze sklepu ogrodniczego przyszła taka wężowata, poskręcana, liście były mocno zdychające i też poskręcane w rurki, a całość wyglądała na roślinę płożącą, bo wszystko leżało na ziemi. To było ze trzy lata temu. Teraz jest u mnie czwarty sezon i po raz pierwszy zaczęła rosnąć porządnie do góry, to ją jakiś inny szlag trafił :/ ... W zeszłym roku jako jedyna z trzech na "skalniaku" troszkę zakwitła. Rachitycznie, ale jednak.....
    tekst angielski wydrukowałam i w domu spróbuję coś z niego zrozumieć :)

    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • 14.06.17, 16:27
    I wszystko jasne - nie jest to odmiana hortensji drzewiastej, tylko bukietowej. Też można (a nawet warto) po zimie krótko ją przycinać.

    Nawiasem mówiąc, ja nie przesadzałabym jej do donicy, tylko do gruntu w mniej suche miejsce. Ale nie upieram się - nie wiadomo, co naprawdę jej dolega i co pomoże. I nie trzymałabym na słońcu, tylko w półcieniu.
  • 14.06.17, 16:57
    Do czasu przygody z hortensją bukietową "Bombshell" sądziłam, że wszystkie bukietowe można bezkarnie ciąć wiosną praktycznie do samej ziemi. "Bombshell" boleśnie zweryfikowała ten pogląd. Miałam dwie posadzone tuż obok siebie. Wiosną zabrałam się za cięcie, ściełam pierwszą na kilka centymetrów, drugiej nie zdążyłam, bo coś mi wypadło. I została taka niecięta. Ta cięta mi całkiem po kilku miesiącach padła, podczas, gdy niecięta rośnie i kwitnie pięknie co roku. Popytałam po forach i okazało się, że "Bombshell" mimo, że bukietowa, nie toleruje w ogóle mocnego cięcia. I, że nie tylko mnie padła po takim właśnie cięciu. Nie znam odmiany "Magical Candle", ale byłabym ostrożna z mocnym cięciem, zwłaszcza teraz, gdy roślinie najwyraźniej coś dolega.
  • 14.06.17, 21:36
    Nie tylko Bombshell nie toleruje mocnego cięcia.Ja obcięłam mocno starszy egzemplarz Tardivy i niestety zginęła.Hortensje bukietowe poza młodymi egzemplarzami słabo, albo wcale nie tworzą pąków śpiących u podstawy, nie znoszą po prostu mocnego cięcia, tylko przycinanie o mniej więcej połowę młodych przyrostów.Lubią cięcie, ale zachowawcze i systematyczne, ale niezbyt drastyczne/odmładzające.
    Dobrze radzi Horpyna zmień jej miejsce na wilgotniejsze.Odbuduje system korzeniowy i zakwitnie jak powinna.
  • 16.06.17, 17:10
    ...zmień jej miejsce na wilgotniejsze. Odbuduje system korzeniowy i zakwitnie jak powinna...

    Mam wrażenie, że jeszcze większe nasycanie wodą korzeni schorowanej nie pomogłoby. Rosła wszak nad/ obok gliny.
    Swego czasu znajomy szkółkarz miał problem z całymi szpalerami nasadzeń, jakie - z czasem dopiero - wrosły/ dorosły do wyściółki gliny podścielającej płytowo jego szkółkę na całej płaszczyźnie. Pono usychały jedno po drugim, masowo.

    Przesadziłbym ostrożnie hortensje po prostu w śr. przepuszczalny grunt, nawet w gigadonicę/ skrzynkę z dobrym drenażem dna, z na wszelki wypadek dodatkiem sporej porcji hydrożelu. I podejrzał korzenie za martwicami, podpłukując je delikatnie.
    Ale ów grunt bym mocno dodatkami podkwasił. Swe hortensje tak sadziłem, nadsypując potem po latach igliwiem świerkowym. Swych dziś już nie podlewam, choć swego czasu chlapałem im z dokwaszaczami, biegając po drodze do borówek.
    Rosną od północy, w półcieniu. A jedna nawet podsuszana oddolnie przez leszczynę-kleszczynę.

    Na miejscu {Wrexham} sprawdziłbym też opcję jednostronnego obsuszania kolonizowaniem przez nornice.
  • 16.06.17, 17:41
    > Mam wrażenie, że jeszcze większe nasycanie wodą korzeni schorowanej nie pomogłoby.

    Też tak sądzę. Na chłopski rozum: jeśli problemem jest brak wody/przesuszenie, to intensywne podlewanie powinno było praktycznie natychmiast, w ciągu paru godzin, maksymalnie jednego dnia skorygować sytuację. Tak się nie stało. Wrexham pisała, że sytuacja się wręcz pogorszyła. Dla mnie to jasny znak, że nie o brak wody tu chodzi. Zaczynam się wręcz zastanawiać, czy ta hortensja nie została przelana, korzenie zaczęły gnić, woda nie jest pobierana i stąd obwisłe pędy.
  • 14.06.17, 22:15
    U mnie podobnie wygląda forsycja - oklapnięte przyrosty na części krzewu starej i mocno wystającej, na młodszych prostych pędach przyrosty są w porządku, była podkopana przez gryzonie.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.