Dodaj do ulubionych

kompost - ratunku!

16.05.17, 21:00
Witam,
jestem zupełnie początkującą ogrodniczką, mam mały ogródek.
No i zostałam gorąco namówiona, żeby na tym małym ogródku założyć kompostownik (będziesz miała dobrą ziemię z kompostu, mówili, nie będziesz kupowała nie wiadomo czego, mówili).

Założyłam więc kompost jakiś rok temu i wrzucałam to, co wyczytałam, że należy wrzucać. Kompostownik mały, chyba 400 l, plastikowy. Wszystko było dobrze, aż teraz, z nastaniem cieplejszych dni, kompost zaczął śmierdzieć stęchlizną, w środku, okazało się, zrobiła się brzydka maź.

I teraz moje rozpaczliwe pytanie: jak zniwelować ten nieprzyjemny zapach? Czy mogę czymś to cholerstwo posypać lub polać, żeby przestało śmierdzieć, zanim zaczną się sąsiedzi zgłaszać z pretensjami? Później zamierzam stopniowo ten kompost zlikwidować, ale co zrobić teraz?
Będę bardzo wdzięczna za jakąś radę.
Edytor zaawansowany
  • 16.05.17, 21:53
    najlepiej rozbierz pudło kompostownika albo wysyp zawartość- pudło będzie na nowy kompost. Stary kompost należy przesuszyć i przekopać - badyle ponownie wrzucić do pudła a ziemię można już używać według potrzeb. Parę dni dostępu do powietrza wyeliminuje zapachy.
  • 16.05.17, 23:06
    Zgadzam się z antrop, twój kompost jest zbyt mokry. Albo został zalany, albo (co bardziej prawdopodobne) nie zachowałaś właściwych proporcji materiału zielonego/wilgotnego/bogatego w azot do materiału brązowego/suchego/bogatego w węgiel. I stąd ten przykry zapach i ta maź. Wywal wszystko z kompostownika i albo przesusz na słońcu albo wymieszaj z dużą ilością suchego materiału (kartony, gazety, suche liście, sucha trawa, trociny, rozdrobnione gałęzie itp). I załaduj z powrotem do kompostownika.
    Ja miałam dokładnie ten sam problem w moim pierwszym kompostowniku w postaci wielkiej plastikowej baryły. Zniechęciłam się po pierwszej partii kompostu i wszystko wywaliłam do nowego kompostownika (wielki cylinder bez dna). I dopiero w tym drugim kompostowniku kompost wyglądał tak, jak powinien, nie miałam problemu z mazią i smrodem. W całkowicie zamkniętym kompostowniku trzeba BARDZO uważać, by materiał nie był zbyt mokry.
  • 17.05.17, 08:24
    Mnie zrobiła się taka maź tylko wtedy, kiedy wrzuciłam zbyt dużo świeżo skoszonej trawy naraz. Trzeba to, jak pisali poprzednicy, wyrzucić na jakąś płachtę np. brezentu, żeby nie zrobić sobie bałaganu na trawniku i przesuszyć, ale przede wszystkim zmieszać z czyś suchym (ja daję m.in. popiół z kominka). Na dno kompostownika wrzuć jakieś niezbyt grube gałązki (mogą być brzozowe, takie cienkie i długie), warstwą około 5-10 cm, żeby był dostęp powietrza od spodu. U mnie sprawdzają się trzy kompostowniki, taki cykl właściwie wystarcza, żeby wszystko w miarę dobrze się przekompostowało, ale rozumiem, że u ciebie nie ma miejsca. Dodawać możesz mocznik, czy jakikolwiek preparat przyspieszający rozkład roślin, z tym że on też początkowo niezbyt ładnie pachnie (kwestia 2-3 dni, chyba że porządnie wymieszasz z zawartością kompostownika). Podobno kompost prawie zawsze ma odczyn kwaśny więc nie zawadzi delikatne podsypywanie do wapnem ogrodniczym (granulat). Wrzucaj wydłubane z ziemi przy okazji pielenia, czy sadzenia dżdżownice - one są bardzo skuteczne w przerabianiu odpadków. Od czasu do czasu wbijaj widły amerykańskie w kompost i ruszaj nimi na boki, żeby wpuścić możliwie dużo powietrza. W żadnym razie nie rezygnuj z kompostowania odpadów zielonych.. To prawdziwa skarbnica bogatego kompostu, który użyźni ziemię na działce i rabaty. Inaczej spojrzysz na obierki z ziemniaków, liście kalarepki czy innego kalafiora, kiedy zdasz sobie sprawę, że będzie z nich dużo pożytku za rok. Poza tym prawdopodobnie dużo mniej zapłacisz za wywóz śmieci jeśli zadeklarujesz posiadanie kompostownika. Dobrze prowadzony kompostownik nie ma prawa śmierdzieć. Powodzenia.
    Wrex.

    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • 17.05.17, 09:02
    Warto pamiętać, że popiół z kominka ma odczyn zasadowy. Też odkwasza kompost, poza tym dostarcza potasu.
  • 18.05.17, 21:16
    ...prawdopodobnie dużo mniej zapłacisz za wywóz śmieci jeśli zadeklarujesz posiadanie kompostownika...

    Gdzie jest taki idealny gród lub opole?
    Marzę o tak worcowo określonych [lokalnych?] ustaleniach uchwał, jeśli nie samej ustawy sejmowej.
    Dawno o tym tu w forum czytałem, ale to były chyba wtedy rejony za polskim kordonem granicznym.

    Zagadnięty przeze mnie [o zniżki, opusty i wypożyczanie kompostowników] urzędnik, a dokładniej urzędniczka-kierowniczka działu miejsko-gemajnowego urzędu, odrzekł, że jego urzędowi jest wygodnie tak jak jest. Kompostowni urzędnicy nie chcą, bo [i]niech martwią się tym zielonym odpadowym problemem firmy, jakie wygrały przetarg na wywóz[i/].
    Zamierzam zajść na obrady Rady Miasta i rzucić im zielone kompostowe wyzwanie - przydałyby się przykłady z Polski, nawet z UE
    Stąd jest wożone to, co mogłoby pozostać na miejscu. Nonsens ekonomiczny i sterylność kontra rozum i natura.
  • 17.05.17, 16:09
    W tutejszym forum dyskusje o kompostownikach klasycznych i termokompostownikach mają dość bogate archiwum, polecam w przeszukiwarce pogrzebać.
    Dużom i ja tam zdeponował swych ... wytworów. W to archiwum kompostowe.

    Temat jest bardzo na czasie, sądząc z podjętej od ponoć lipca próbnej - w Grodzie Przemysła [okolice centrum Wielkopolski] - miejskiej inicjatywy wyprzedzającej. Info jest w GWyb. lokalnej.
    Wyprzedzenie to ubiega decyzję unijną nakazującą w Rzeczpospolitej Polskiej wyposażać się w oddzielne pojemniki do odpadów zielonych i następne do trawy [!], więc i sortować dokładniej.

    Gród Przemysła testować będzie ten sposób i w blokach, i w domach jednorodzinnychi miasta.
    Po teście pojemniki, jakie na razie dostaną mieszkańcy za darmo do tych sortów, będzie można od miasta [firmy zbierackiej?] albo odkupić, albo wydzierżawić. A jak kto lub ktosia je odda, musiał[a]by się - od stycznia 2018 r. - sam[a] w nie zaopatrzyć. Od nowego Januara takie dokładniejsze sortowanie to wymóg unijny.

    Mówiąc konkretnie - ma już nasza forumianka {MadamEwu} ten workowy temat z głowy, bo kompostuje i zapewne zużyje kompost, zażywając nowy przepis z mańki.
  • 17.05.17, 16:16
    Temat odorów z kompostu, swego czasu odyskutowany w forum dogłębnie, świadczy o gniciu [beztlenowy rozkład] nadzienia t-kompostownika. Dobrze, wg porad tut. sąsiadek, skomponowana mieszanka kompostu powinna się rozkładać z dostępem tlenu, czyli butwieć bez fermentowania.
    Sposób na to najprostszy to, od dołu podbierając, ponownie napełnić pojemnik od góry, ale luźniej.

    Ostrzegam przed dodawaniem gałęzi do termokompostownika, nawet dobrze rozdrobnionych - to wydłuży rozkład [w porównaniu do reszty nadzienia t-kompostierki] i sprawi kłopot w podbieraniu gotowego kompostu.
    Zachwalam tradycyjnie dokupić do takiego termokompostownika plastikowego machinę do rozdrabniania ogrodowych resztek, nawet zdrewniałych [wolnoobrotowe ostrza], mniej zdrewniałe i zielone rozdrabniają rębaczki ogrodowe z ruchomą tarczą z ostrzami. Zanim się je zakupi, warto mieć byle tasak i pieniek. Ś‌wietnie się tym zestawem kawałkuje resztki, ino czasem nadgarstek naprawiać trzeba.

    Warto by zadać też pytanie o to, czy miejsce na t-kompostownik {MadamEwowy} nie jest aby w dołku i nie podmaka, po powinno być nawet na lekuchnym wywyższeniu. Też - czy nie jest jego dno zbyt ścisłe [czasem t-kompostierki mają dodatkową płytę dna, właściwie zbędną].
    Ciekawe też, czy ścianki tego pojemnika nie mają aby za mało otworów.
    Zwykle jest przecież tak, że nagrzewający się samoistnie termokompostownik, wg zasad napełniany, z czasem może wymagać wręcz dolania wody z wierzchu, jak u nas.
    Ustawione takie t-kompostowniki w nieocienionym miejscu [nie ma zaleceń, by tam nie były], takiego dowadniania nawet potrzebują.

    I patent na przyszłość - w środku takiego zasypu w kompostowniku warto wstawić coś napowietrzającego. W klasycznym starodawnym zwyczaju był to pęczek - niemały - gałęzi odpowiednio wysoki. Dziś nowocześniej jest tam postawić zwój plastikowego ażurowego płotka, a z braku takiego [bo powyższe sposoby z czasem się potrafią zakorkować drobinami kompostu], zwykłą rurę z pecewu lub pefałce [jeśli germańska], ale gęsto i umiejętnie grubo ponawiercaną w dziurawy deseń.
    Deseń dziurek może się układać w napis o treści np. 'Nie wyrzucać, bo to do kompostu madamewowego'. Albo coś podobnego, równie komunikatywnego.
  • 18.05.17, 16:31
    Bardzo, bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi! dar61 masz super styl, dziękuję za poprawę humoru :)

    Zatem - wyjęłam najbardziej rozmokniętą część wsadu i ułożyłam na słońcu do wyschnięcia. Czuć w promieniu iluś metrów, tylko czekam na ostrzegawczą wizytę sąsiedzką :[

    Resztę przemieszałam, dodałam trochę wapna i porwanych wytłoczek od jajek. To, co zostało w kompostowniku jest teraz wilgotne, ale nie mokre ani zbite, trochę mniej wonieje. Zostawiłam na razie otwartą klapę, żeby się wietrzyło.

    Do kompostowania, muszę powiedzieć, bardzo się zniechęciłam. Starałam się i wydawało mi się, że wszystko robię jak należy - ustawiłam (nie wkopywałam) kompostownik w cieniu, na przepuszczalnym gruncie (kompostownik bez dna, z otworami w ściankach, o taki), na spód położyłam gałązki, pierwsze warstwy zaszczepiłam preparatem do kompostu, starałam się urozmaicać warstwy itd. I zamiast spodziewanego cennego nawozu mam w ogródku śmierdzącego kloca, z którym będę się jeszcze pewnie długo męczyć. Nawet nie mam za bardzo gdzie tego przesypywać czy przekopywać (w końcu idea była taka, że dokłada się od góry, a od dołu, przez drzwiczki wybiera się gotowy kompost i rozkłada na rabatkach). Ech, na razie raczej dam sobie spokój, przynajmniej dopóki nie nabiorę doświadczenia w ogródkowaniu :/
  • 18.05.17, 20:30
    Dać spokój z kompostem?! Błąd. Oj, gdybyśmy my dziś u siebie nie mieli kompostownika, byłoby źle. Nie mieli rębaczków dwóch - jeszcze gorzej.

    Jeśli {MadamEwu} ma też ogródek przydomowy śladowo wybetonowany/ wypolbrukowany - jak my, jeśli ma niezły odsetek swego gruntu zajęty przez warzywnik, jak my, a także jeśli ma niezłą kolekcję drzew na swych włościach i przypłociach [jw.] - to kompostowniki [liczba - tak, tak! - mnoga] są niezbędne. Są zbawieniem przed kolekcjonowaniem odpadów w workach, wyrzucaniem resztek ogrodowych za płotami [mam ci ja i takich sąsiadów, jakich nawet najnowsza wersja ustawy o odpadach tego nie oduczyła], a nawet przed wariantem zadawania zieleni i ogryzków na postać obroku i paszy - jak mają moi znajomi wiejscy i podmiejscy [ci drudzy mają dzieci-alergików, więc i własne kozy].

    No - chyba że {MadamEwu} lubi [jako i ja] ogród naturalistyczny i bezobsługowy, gdzie i liść ma swe miejsce, i jaszczurka czy jeż, nie ma w rodzinie i za płotem wyznawców betonu [ja mam i tu, i tam], jakim zawadza byle liść i liszka.
    Tam kompostownik byłby zbędny. Dziwny. Kłułby w oczy, psuł krajobraz. Zakłócał obieg materii i energii.

    Słowem - namawiam każdą ogrodową i przydomowo-ogrodową nowicjuszkę na kompostownik choć jeden, z czasem - na kilka.
    Proszę się nie zniechęcać. Mnie też na początku ogrodowych dziejów, bez wreszcie nadzoru rodziny, kompost 'pachniał'. A dokładniej - sąsiadce, jaka z okna na niego - na mym ogródku, akurat na wprost jej okien, popatrywała znad swych nieustannych lektur [eks-bibliotekarka w wieku emerytalnym]. Co zrobiłem i jak - jest w opowieściach dziś w archiwum tego forum i sąsiednich. Koniec był taki, że ta sasiadka w czas wakacji i mej nieobecności ze swą lekturą siadywała na mojej części ogródka, przy moją ręką skleconym zestawie wypoczynkowym, a o półtora metra miała - za palisadą - kompostownik, którego nie wywąchała i nie widziała.
    Kompostownik, do jakiego zaglądał i chrabąszcz, za nim ssak owadożerny, za tym ostatnim gad ssakożerny, ze wzorkiem za skroniami, Czasem i jaszczurka. Lub jeż.
    Takiego zestawu gości życzę i {MadamEwu}, bo sterylny ogród i przypłocia to za dużo miasta w mieście.

    Zapach suszonego kompostu o poranku?
    Jeśli kompostownik [rodzaj jednak śmietnika] ma ustawową lokalizację od {madamewowych} granic, to nawet wizyta służb mundurowych będzie nieskuteczna.
    No - chyba że regulamin ogródka działkowego narzuca jakieś od ustaw i przepisów budowlanych [ujęcie wód] ostępstwa - ale to potwierdza tylko regułę.
    Jak w swym ogrodzie dojrzeje {M.E.} do etapu fermentacji pokrzywy czy innego ziela w zalewie beczkowej, to nie będzie dziś narzekać na odór z kompostu. I polubi pokrzywę.

    ...wybiera się gotowy kompost i rozkłada na...
    Kto kompost rozkłada na rabatkach - bez jego w grunt wmieszania - traci jego cenne własności.
    Kto ma kompost zeszłoroczny, nie używa szczepionek inicjatywnych.
    Kto ma t-kompostownik niepiramidowy, ma kłopot ze zsuwaniem w nim.
    Kto ma wygryzione dziury w ściance t-kompostownika, ten [...].
    Kto ma pędraki lub mrowisko w kompostowniku [...].
    I tak dalej - tajemne i ciekawe są wnioski z podglądania rozkładu.

    Namawiam na kompostownik! Ba! - na dwa [drugi np. klasyczny czwórboczny, trudny do przepełniania, lub pentagonalny, nawet heksa].
    Piękny klasyczniak, w skosy z desek cięty, swego czasu nam tu eksponowała sąsiadka forumianka. Cudo. Aż szkoda taki zastawką z krzewów obsadzać, co zalecane k' słońcu.

    Namawiał ku
    Dar61

    PS/ PS./ P.S. Kto ma trawnika nadmiar - zasługuje na kłopot z sianem. Takiemu nawet kompostownik nie pomoże, chyba że koza [lub dwie]...
  • 23.05.17, 09:53
    Uwielbiam Twoje posty. I podejście do ogrodu mam podobne. Trawnika tyle, żeby leżak czy kocyk rozłożyć albo dzieci mogły pobrykać. Trochę warzywnika, kawałek dzikiego lasu i trochę drzew i krzewów owocowych. Bezobsługowo nie jest niestety. Ale fasolka... cukinia... borówki. ... Koniec marzeń, na razie szpinak, rukola, sałata, rzodkiewki i szczypiorek. Na resztę trzeba poczekać. Kompostowniki 3 sztuki. Działają bezzapachowo . Kompostu za mało . Dobrze, że sąsiadka ma jeszcze jedną krowinę, to czasem chodzę z taczką trochę jej spod ogona podebrać.
  • 23.05.17, 14:28
    ...podejście do ogrodu mam podobne. Trawnika tyle, żeby leżak czy kocyk rozłożyć albo dzieci mogły pobrykać...
    Trawnik? Minimalizm? Co na to same dzieci, spytałbym.
    To temat ciekawy, ale dość duża jest w tut. forum grupa wyznawców monocotyledones i wolę się im za bardzo nie narażać, pisząc zbyt dosadnie.
    Może i mnie by takie zauroczenie trawą spotkało, na nie/szczęście u rodziców trawnik nam za mało miał/ma słońca, jest tylko od Pn i wiosną widać, że trawy tam mniej niż mchu, na szczęście to 7x2 mb. U siebie mam pod trawką piach posośniakowy, co nawet zmniejsza ilość pokosów. Kto lubi niewolnictwo koszenia, ma za swoje.

    ...Bezobsługowo nie jest niestety...
    Coś za coś, proszę się nie zniechęcać i na tipsy nie zerkać z żalem ;-)
    Moje samodzielne boje z ogródkiem zapoczątkował właściwie mój sąsiad, emeryt - wyzywając mnie na pojedynek. Ledwom mu mógłm sprostać. Wyglądał wtedy na sześciesięciolatka, a miał pod 80-tkę. Żona jego, co ciekawe, siedziała głównie w tv i książkach - to ona, opisana właśnie powyżej, miała wgląd w mój kompost. Miała więc ... większą zaległość w zrzucaniu nadmiernych kilogramów niż jej mąż. Oboje, cóż, już są na polach Walhalli.
    W ostatnich latach cieszył się ów sąsiad, że mu oferuję pomoc w kopidołowaniu, bo opuściły go potomkowie i -kinie. Onże sam doglądał mych włości, kiedym ja migrował - opisywałem to i owo tu o tym.

    ...Koniec marzeń...
    Na naszym, naszej części, ogródku, w słup wpineskowałem: Chcesz być szczęśliwy (...) załóż ogród.
    Ogród to rozrywka, zmartwienie i robota na całe życie. Nasze i potomnych.
    [właśnie tego roku sąsiad rodziców, wpierw załozył na gruntach po rodzicach trawowisko i stawek, a latoś część zawraca ku warzywnikowi, choć nie z merkantylnych pobudek]

    Nie wszystko z gatunkowej {Wrotekowej} listy warzyw i jarzyn u nas się powtarza, acz u nas już jest ponad gruntem podobna lista skiełkowanych i posadzonych. Została mi tylko wsiewka fasoli, ekhem - patriotycznej, pamiątkowej po śp. cioci.
    Właśnie miałem w tej sprawie pójść i paść na kolana, by rożkowca z nieskiełkowanej części grządki wyeliminować ku fasoli, bo, skubaniec, się pokazał, mimo niepodlewania grządki.

    ...Kompostu za mało...
    U nas wręcz przeciwnie. Prócz kompostownikiów z plastiku dwóch [po com podarował 3. sasiadowi, nie wiem] jest i klasyczny - jednak na liście stworzyłem i następny, sezonowy [po co nas Senior importuje listowie z gruntów gminno-miejskich, nie wiem].
    Współczuję tym z nas, co mają jeno trawniki i nie wiedzą, jak podać jemu obrok...

    ..chodzę z taczką...
    Swego czasu chyba z 5 lat musiałem się wpraszać do rodziny kumpla z pracy po obornik swojsko wiejski. Tam mają prawie że zapisy z wyprzedzeniem!
    Podobnie w rodzinnej mej mieścinie - pono z kilkudziesięciu tam swego czasu gospodarzy na przemieściach zostało sześciu. A, przepraszam - jest ferma hodowli krów, jakiej działalność można wywąchać na kilometry nawet w centrum miasta, ale obornika nie zakupisz, chyba że przez internet i suszony ;-)
    Jeden plus, że u mnie i las za opłotkami, i kanie tuż za płotem, szczekanie sarn się niesie i [...]. Żal się będzie stamtąd wyprowadzać, jako sąsiadom opisanym wyżej...

    Dzięki za miłe słowa - acz moim tu wpisom wiele zarzucam. Dlaczego - widać powyżej.
    Proszę też wspominać swe ogrodowe boje, Szanowna {Wrotek0}, bo i czasem tu nas wizytująca koleżanka-Polka z Australii miałaby co poobserwować i podpowiedzieć, jeśli ona jeszcze na tym padole...

    Zielonym do góry!
    D61
  • 18.05.17, 21:53
    Moja babcia, za swego życia, miała najprostszy kompostownik na świecie. Miał on postać dołu półtora metra na dwa i głębokości półtora szpadla. Miał też zmienne położenie. Ziemia przepuszczalna - to wazne. Babcia nieczęsto bawiła się w przesypywanie z jednego miejsca na drugie, warstwowała to ustrojstwo zaczynając od jednego brzegu do drugiego (ale raczej trawa w niewielkiej ilości, tylko nieudane siano, gałęzie też nieliczne, bo te szły do pieca - nawet drobne żeby w lecie zagotować wodę na herbatę) tzn., że przez długi czas była widoczna pionowa ściana podziemnej budowli. W międzyczasie i po zakończeniu gromadzenia były tam różne dynie, czasem pomidor, czy ogórek, ale raczej dynie, one kochają taką lokalizację. Pewnego dnia całą zawartość dołu z wyjatkiem odpadów "wielkogabarytowych" eksmitowała do ogrodu i przekopywała z piachem (taka gleba, co to "wszystko spali"). To, co zostało w dole robiło za "zaszczepkę" i od nowa...
  • 22.05.17, 20:36
    Tzn ze kompost sie nie rozkłąda a gnije. Ja mam dwa spore, otwarte kompostowniki nie tak daleko od tarasu i nic nie czuć. Wybieram z kadego raz do roku (wiosna lub jesienia), Dbam aby było duzo luźnych elementów patyczki ale tez dorzucam trawe, oczywiscie odpadki kuchni (bez zadnych gotowanycch). I po pół roku ma ładny kompost czyli czasną, wilgotną, pachnącą ziemię. Nigdy nie smierdzi. Mysle ze trudniej jest zadbac o zamkniety plastikowy kompostownik, czesto w nim gnije. Proponuje kupić uzdatniacz do kompostu (ja nie daje, do nowego kompostownika dorzucam kilka wideł starego przerobionego kompostu), przerzucic jakimis drobno pocietymi patyczkami i gałązkami i niestety wietrzyć.
  • 22.05.17, 20:38
    Dodam ze moj kompostownik nawet jak jest bardzo zalany od deszczu nigdy w nim kopost nie gnije. Ale ja mam otwardty z góry i z dołu, zbudowany z deseczek z przerwami. Dosc spory. 2 sztuki. U mniej raczej musze go podlac co jakis czas bo wysycha. W plastiku łatwiej kisnie
  • 22.05.17, 22:10
    Wystarczy przerzucać kompost łopatą. To co na spodzie już zdążyło spróchnieć i nie ma zapachu, a świeże śmieci pójdą na spód i się rozłożą. Dzięki temu macie potem nawóz na grządki i jesteście eko. Samo zdrowie
  • 23.05.17, 13:06
    Generalnie NIE ROZUMIEM, jak kompostownik może zamienić się w maź? Przecież cały nadmiar "płynów" (bo nie wiem co ty tam wlewasz) powinien najzwyczajniej w świecie w sposób naturalny, grawitacyjny wsiąknąć w ziemię, na której jest kompostownik...
  • 23.05.17, 14:45
    {Szyderca_i_kpiarz} nie rozumie jak kompostownik może zamienić się w maź.

    Choć termokompostowniki są najczęściej z mas plastycznych, to w istocie mogą zgnić w kilkaset lat. Te tańsze są z małą domieszką anty-UV składników i kruszeją w mig.
    A mówiąć poważniej - kompost półdojrzały ma dużą zdolność absorpcji płynów, porównywalną z torfem surowym.
    Maź w t-k. powstaje na zasadzie procesów gnilnych. Kto wczytywał się w opowieści o ekshumacji zwłok lub jest ciekaw wizażu i balsamowania zwłok, zna te tematy. Kto ciekaw więcej, niech uruchomi odrębny wątek, ale z kodem dostępu >> 18 lat.
  • 26.05.17, 22:47
    potwierdzam to co napisano wcześniej
    trzeba ściągnąć plastikowa obudowę, przemęczyć się 3 dni i po smrodku ani mazi nie będzie sladu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.