Dodaj do ulubionych

Jak się pozbyć jaśminowca?

24.04.17, 13:33
Chciałabym pozbyć się jaśminowca, który jest bardzo stary i rozrośnięty na dużej powierzchni. Czy są jakieś środki chemiczne, które wypalą korzenie tego krzaka czy pozostaje mi kopanie?
Edytor zaawansowany
  • 24.04.17, 15:48
    Ale w jakim sensie wypalą korzenie? Spryskanie rośliny nie usunie przecież korzeni. Tylko kopanie, czyli fizyczne ich usunięcie wchodzi w grę. Pytanie, czy korzenie muszą zostać usunięte? Planujesz sadzić tam coś innego?
    Ja z roślinami zdrewniałymi, które mają tendencję po ścięciu odbijać od korzenia, radzę sobie w ten sposób: ścinam zostawiając jakieś 10-15 cm pnia. Nawiercam pieniek na ściętej powierzchni, wlewam odrobinę glifosatu, nakładam torebkę foliową, żeby mi tego deszcz nie rozwodnił, przewiązuję gumką i czekam. Ta metoda pięknie radzi sobie z roślinami, które rozmnażają się przez odrosty oraz stolony, a do tego nie ryzykujesz, że spryskasz przypadkiem coś cennego, rosnącego w pobliżu. Ja stosuję glifosat właściwie wyłącznie w ten sposób albo poprzez malowanie pędzelkiem. Oczywiście korzenie zostają w ziemi i powoli się rozkładają, ale zaoszczędzam sobie kopania, co w mojej gliniasto-kamienistej glebie jest pracą katorżniczą.
  • 24.04.17, 16:31
    Też miałam ten problem. Randap nie pomógł. O wykopaniu korzeni nie było mowy, jaśminowiec był stary z ogromnymi korzeniami. Kilka razy zrobiłam ognisko, w tym miejscu i mam spokój. Nic już nowego nie wypuszcza.


    --
    byle do wiosny...
  • 24.04.17, 16:55
    Ale jak go stosowałaś? Pryskanie czy opisane przez mnie wlewki? Bo ja nie spotkałam się jeszcze z przypadkiem, by wlewka nie podziałała. W oprysk wielgachnego krzaka w ogóle nie warto się bawić. Nie dość, że preparatu zużywa się nieporównanie więcej, niż przy wlewkach czy punktowym malowaniu, to najczęściej obrywa się też sąsiadującym roślinom. Nie mówiąc o tym, że jak masz 3-metrowego krzaka, to nie dasz rady go skutecznie spryskać, chyba, że z wysokiej drabiny. Za dużo babraniny.
    Pomysł z ogniskiem natomiast super, jeśli da się takie wzniecić bez ryzyka dla innych roślin w pobliżu. Mój sąsiad pozbył się pniaka po wielgachnej daglezji właśnie poprzez rozpalenie ogniska. Chyba z tydzień się tam w tym pniu paliło, aż się całkiem wypaliło.
  • 24.04.17, 17:16
    Randap/glifosat, stosowałam oczywiście po ścięciu. Tylko mój jaśminowiec, to nie był 1 pień, ale mnóstwo pieńków wielkości ręki. Po ścięciu były jeszcze porąbane siekierą i dopiero wtedy wielokrotnie polewałam nierozcieńczonym randapem. Jednak stale gdzieś nowe listki wyrastały od korzeni.
    Pomogło ognisko. W ten sposób pozbyłam się też niechcianej czeremchy i rdestu sachalińskiego.



    --
    byle do wiosny...
  • 25.04.17, 07:52
    Moj jasminowiec jest chyba bardzo podobny do Twojego. myslalam zeby te grubsze podkopac i wlac nierzocienczany randap, lub inny srodek tak zeby zniszczylo korzenie. ognisko nie wchodzi w gre gdyz za blisko domu rosnie niestety.
  • 25.04.17, 21:34
    Ognisko? Owszem, kiej jeszcze żywe korzenie.
    A gdy już obumarło, co światlejsi leśnicy stosują smarowanie pniaków odpowiednio dobraną kulturą grzybów. W kilka lat - próchno z pniaka.
    Polecam!
    Eksperymentowanie z własną kompozycją grzybną może jednak poprowadzić do pojawienia się grzybów uważanych za chorobotwórcze. Dobór taki powinien zaszczepić tylko saprofity, jakie powstrzymają te szkodliwe dla roślin tego samego rodzaju, co były na pniaku.

    Ci, co się śpieszą, wynajmują specjalny frez do wycinania nadwyżki ponadgruntowej bez demolki otoczenia - i potem mogą zastosować owe kultury grzybów redukujących pniak do form prostszych...
    Żadna z tych metod nie wyzeruje możliwości pojawienia się po latach na powierzchni gruntu - w pobliżu obszaru zajętego kiedyś przez korzenie krzaka/ drzewa - kolonii grzybów kapeluszowych, najczęściej o hymenoforze blaszkowym.
    Wykopki i karczunek mają swe dobre strony

    Wróżę więc ciąg dalszy tego wątku, dość śmiercionośnego...

    PS/ P.S./PS. Też doceniam wredoty z glifosatami, acz tylko do Ostatecznego Rozwiązania Sprawy [bez] Szyszki.
  • 29.04.17, 18:42
    My zamówiliśmy rolnika z ciągnikiem, który potem olbrzymią bryłę wywiózł do starego wyrobiska gliny i częściowo ktoś tę bryłę przysypał ziemią.Jaśminowiec się tam znów ukorzenił i rośnie, kwitnie, byłam nawet go odwiedzić :)
  • 07.05.17, 13:35
    ...olbrzymią bryłę wywiózł do...

    O, wLaśnie!
    Planowanie nasadzeń to wiedza tajemna i maL*o znana.
    Sam to knocę, choć dopiero po wielu latach się o tym przekonuję:
    Swego czasu tu obok opisaLem, że posadzony u nas 1,5 dekady wcześniej krzew, zwany jagodą z Kamczatki, nabywa - choć przycinany - rozmiarów niedopuszczalnych - zapadLa decyzja, że z dwóch takich zostawimy jeden. Ten przeznaczony na straty zostaL ręką niżej podpisanego wykopany bez użycia rolnika i ciągnika, zmniejszony [ofunabenenowany obficie na rany] do pniaczka i kilku konarków, walnięty w worek wodoszczelny i czekaL na swój los do jesieni, bez podLoża [!] i pomysLu, choc zwilżany H2O.
    Jesienią zapadLa decyzja, by go wyekspediować na stare ogrody w wykop po importowanym stamtąd innym owocodajnym krzewie, a dóL tam byL spory, wart ciągnika z rolnikiem.
    Prawie zamarLy już ten suchodrzew - z kilkoma nowymi odrostami! - zakopaLem byLem w grunt podmokLy i życzyLem mu wszystkiego dobrego, przepraszając za póLroczną gLodówkę.

    Na wiosnę odbiL, 3 lata potem utworzyL niezLą kępkę.
    Chodzę go odwiedzać kilka razy w roku - też czuję doń dagusinową miętę.
    Niestety, caLe tamtejsze eks-ogródki dziaLkowe idą na budownictwo pod bloki, wróżę swemu przesiedleńcowi los ... ignorowy.

    Sumując - gdyby nam tu Sąsiad {Mirzan} wcześniej podpowiedziaL, że kamczatczyki bywają docelowo caLkiem spore, tobym nie potwierdzaL, że Sąsiadka {Horpyna} wielką wieszczką jest - i trzeba Jej porad usLuchać, że kiedy się planuje coś sadzić, to trzeba mieć cel na uwadze.

    */ stosowanie dodatków typu NoScript w neośrodowisku 64-bitowym niespodzianie skutkuje wygryzaniem ł z klawiatury, no cuuudnie...
    Trzeba będzie pogrzebać w skryptach.
  • 08.05.17, 16:55
    Niektóre kamczackie rosną do wysokości 2m, nadają się na żywopłot,i jest to jedyny żywopłot,z którego można robić
    pierogi z jagodami.
    Do wycinania krzewów,drzew,używam maszyny prostej,składającej się z rury calowej,długości ok 2m. W końcówkę
    rury wbiłem naostrzony przecinak ( ostrzem na zewnątrz,gdyby ktoś pytał) Rura klepnięta siekierą,aby przecinak
    nie wypadał i nie przesuwał się w głąb rury. Wyszła z tego siekiera do rąbania w pionie,oraz dźwignia do podważania
    podrąbanych pni.
  • 07.05.17, 13:37
    Sadźmy dobrze
    krzewiny
    nie znamy dla
    nich dnia
    ni godziny
  • 07.05.17, 00:55
    matko! jak ja bym chciała miec w sasiedztwie kogos, kto jasminowca wywala
    albo walczy z odrostami
    planuję naturalistyczny zywoplot i na krzewy wydam majątek
  • 08.05.17, 00:15
    {Kasiek-kd} żali się matce i nam, że by chciała mieć w sasiedztwie kogoś, kto jasminowiec wywala albo walczy z odrostami - bo planuje naturalistyczny żywopLot i na krzewy wyda majątek.

    Majątek?
    Cierpliwi bLogosLawieni są. Bo bezkosztowo umieją ukorzenić byle zrzez, marny odkLad korzeniowy, powietrzny nawet - i to bez ukorzeniacza i ni kapki hormonu.
    A taki zrzez, ścinek i odkLad potem znów może być namnażany.
    I to bez LePenówny namnażany.

    Takie naturalia u pLota potrafią się potem same mnożyć, panoszyć, multiplikować, pojawiać w dziwnych miejscach, ekspandować - z tych kilku posadzonych tak niedawno patyczków - sprawiając niespodzianki nam i sasiadom. Ale jak się jest miLośnikiem kilku odmian pigwowca i jego owocowych przetworów, to się tego spodziewać trzeba byLo, a nie potem żaLować, zasLaniać niewiedzą, Darze z jedynką i szóstką u boku...
    BLogosLawieni cisi i pokorni smakosze - niech trawią w pokoju.
  • 10.05.17, 13:55
    pewnie myslisz, ze nie wiem o sadzonkowaniu...;)
    wiem, ale ja nie mam dostepu do jakiejkolwiek rosliny matecznej - na miejska partyzanke po zoliborzu willowym sie nie wybiorę
    1. nie mam rosliny matecznej
    2. nawet samodzielnie namnazajac miałabym rosliny do posadzenia za nim 2 lata...dla mnie to 2 lata zwłoki
    3 majac alternatywe sadzonkowac - podrac odrosty w wyrzucanego krzewu - kupic
    wybierałabym to drugie, w sytuacji szybkiego nasadzenia - kupuję :)
  • 10.05.17, 04:35
    Środek chemiczny - ""Randap"" - potem kopanie.

    Samo kopanie nie pomoże - pozostaną korzenie.

    --
    Koścół katolicki w Rzeczpospolitej Polskiej [ nie jestem pewien, czy już nie Parafialnej ??? ] artykułem pierwszej
    potrzeby, aby oszustom żyło się dostatnio.
  • 10.05.17, 07:24
    To totalna głupota! aby pozbyć się jednej rośliny zatruwasz cała okolicę! na wiele dni a nawet lat. Co gorsza nie jesteś sam, masz wielu tak samo bezmyślnych naśladowców. Poproś Szyszko on ci pomoże. Po ostatniej akcji pryskania Polski z helikoptera na mój balkon nawet muchy nie przylatują. Żeby zobaczyć żabę potrzebna będzie wycieczka zagraniczna. Pomyślcie co robicie!
  • 10.05.17, 08:56
    ale poza tym dobrze się czujesz ? Helikoptery już ci po głowie nie latają ? A co na to twój psychiatra ?
  • 10.05.17, 11:25
    Nie pozbywaj się, jak przeszkadza przytnij. Jest bardzo stary - piękny.
    Użycie środków chemicznych zawsze jest szkodliwe dla ludzi, przede wszystkim dla Ciebie.
    Zwiększona zachorowalność na raka bierze się ze skażenia chemicznego.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.