Dodaj do ulubionych

Legowisko azaliowe

12.03.17, 22:08
Mój 40 kg sierściuch zrobił sobie legowisko w mojej azali. Płakać mi się chce bo walczyłam o nią 3 lata a on w kilka dni/ nocy ją zniszczył. Z azalii zostało kilka kikutów 3-5 cm, czy jest szansa żeby jeszcze odbiła czy wykopać ją i na kompostownik.
--
prawda o krótkim terminie ważności (kosheen4)
Edytor zaawansowany
  • 13.03.17, 02:10
    Usuń wszystkie zniszczone i połamane pędy. Zetnij do pąków wychodzących na zewnątrz (jeśli są widoczne) albo w miejscu dowolnym, byle do zdrowego drewna. I czekaj. Azalia może odbić zarówno od korzenia, jak i z tych nisko uciętych gałęzi. Nie ma się co spieszyć z wyrzucaniem na kompostownik. Latem pamiętaj o podlewaniu. Z nawożeniem (lekkim!) wstrzymałabym się do czasu, gdy będzie widać, że azalia przeżyła i rośnie.
  • 14.03.17, 15:08
    dzięki , a czy moge ją teraz przesadzic bo skoro raz się położył to podejrzewam że będzie robił to juz zawsze. Miejsce zaciszne, strona wschodnia czyli idealne miejsce dla azali i dla niego jak widać ;-( Teraz przesadziłabym ja na rabatę, tam nie wchodzi bo ma zakaz , problem tylko zeto rabata południowa. Azalia dałaby radę?

    --
    prawda o krótkim terminie ważności (kosheen4)
  • 14.03.17, 16:07
    A azalia z tych, co zrzucają liście na zimę? Jeśli tak, to stanowisko słoneczne jej nie zaszkodzi. Zimozielone natomiast mogą się trochę przypiekać w popołudniowym słońcu. I w jednym, i w drugim przypadku trzeba też będzie mocniej podlewać, by kompensować skutki przesiadki na słoneczniejsze stanowisko. Dobrze podściółkuj korą (byle nie dotykała azalii), to powinno pomóc na szybkie parowanie wody.
  • 14.03.17, 21:21
    >Dobrze podściółkuj korą (byle nie dotykała azalii)

    dlaczego nie dotykała?
  • 14.03.17, 21:35
    Ze względu na choroby grzybowe. Kora bardzo mocno trzyma wilgoć. Usypując aż do pnia (a zwłaszcza usypując wysoko), ryzykuje się stałą wilgoć na pniu i w związku z tym grzyba.
  • 14.03.17, 21:48
    obsypanie korą na zimę też niewskazane?
  • 14.03.17, 23:53
    Ale w jakim celu? Jeśli do ochrony przed ciężkim mrozem, to nie ma się co martwić nadmierną wilgocią, bo podczas mrozów nie pada przecież deszcz. Natomiast podczas łagodnej zimy nie obsypywałabym korą niczego, bo nie ma ku temu powodu. Właśnie podczas łagodnych zim niepotrzebnie obsypane i opatulone rośliny potrafią zagnić, nie mówiąc o tym, że soki potrafią ruszyć za wcześnie i jeśli trafi się przymrozek, roślina może przemarznąć.
  • 21.03.17, 07:41
    Warto dopuścić i ten domysł, że osłona gleby - w miejscu nasłonecznianym - zapobiec może zimą i na przedwiośniu nadmiernemu ogrzaniu podłoża i pobudzeniu korzeni krzewu/ drzewa do wegetacji, nawet po wysłaniu przez pąki hormonalnego sygnału, że za dnia jest ciepło.

    Kto w taki wniosek/ domysł wątpi aż do bólu wątpi, może wątpienie i ciepłotę gleby w podglebiu sprawdzić termometrem glebowym i minimalno-maksymalnym, notując przez wiele tygodni - i wiele zim - notowania notujące notki.
    No, tak by zrobił Dar61, w ten wniosek nie wątpiący, gdyby wątpił.
    Na pewno by go zaciekawiło, jaka zmiana temperatura pobudziłaby do wegetacji jakie gatunki, odmiany i rasy - i czy by mu to wystarczyło do [re]habilitacji, gdyby się mylił.
  • 21.03.17, 19:07
    Mam ci ja taką rabatę, śnieg słabo pokrywa i szybko topnieje, deszcz mało pada więc sucho. Co by tam dobrze rosło? Goździki kropkowane właśnie wymarzły.
  • 22.03.17, 13:55
    Aj, czekałem na podpowiedzi listy odpornych na susze [?], zimowe wygwizdowisko [?] i inne, nieznane nam warunki [patelnia?] roślin typu ozdobnościów przez tutejszych znawców, bo za takiego się nie uznaję.

    Na takie trudne warunki zwykle podpowiadam ... zmianę warunków. Typu szpaler drzew po sąsiedzku ku mikroklimatowi, obwijka niewysokich krzewów wokół klombu, dająca zacisze - też i głęboką ingerencję w grunt poprzez podsypki wszelakie, jakie wilgoć utrzymują, drenują etc.
    No i skonstruowanie takiego składu np. po sobie kwitnących bylin, jakie się, wzajemnie zadarniając, wspomogą.
    Podobne tym sugestiom ingerencje w podłoże i posośniakowe/ oboksośniakowe mikrosiedliska moje chyba dość się mi udały, bo nasadzeń tam uczynionych na postać skalniaków nie podlewałem za dużo, gdy się już ukorzeniły, nie nawoziłem, choć korciło, a i nie ekscytowałem, gdy to, co chciało odumrzeć, odumarło [egzoty różniaste z wycieczek w inne okolice pozyskanych].
    Przez etap próby z goździkami [podarowanemu koniowi w zęby...] dwuletnimi też przechodziłem. Z rosnącymi tam dość długo - po poprzednikach - chryzantemami odmian coś z dziesięciu, mimo zmrozowiska, też. Chryzantemami, jakie znikły, gdy się po nie ich poprzednia właścicielka ogródka po kilku latach zjawiła, i poprosiła. Kto by odmawiał kobiecie?

    Ubytek chryzantem odsłonił duże perspektywy przeróbki, rearanżacji i fengszłejowych porażek, o jakich tu nie pora.
    Miłego rearanżowania!

    PS/ P.S./ PS. Poprzedniczka ogrodowa zgłosiła się też po krzaczek tzw. maggi w w swym eks-ogródku. Kto by odmawiał takiej panieńskiej prośbie...
  • 22.03.17, 20:06
    Goździk kropkowany to zimozielona bylinka, rośnie też dziko.
  • 21.03.17, 08:13
    Miałem sierściucha, z gęstym podszerstkiem, dokładniej - to była sierściuszka i sierściuch, kilka generacji pręgowanych, jacy czaili się w krzaczkach u skraju oczka wodnego w nadziei na smak ptasiej przekąski.
    Gdy niektóre z tych zwierzaków zaczynały tam z nudów podsypiać, spełniając kryterium tytułowe wątku, wpadłem na szatański pomysł pomocy ptakom.
    Z przyczyny braku dostępu do znanych w krajach zaawansowanego po[d]stępu w postaci zestawu płoszadeł z fokotomórką i wodą z tryskawki, jakie czynią hałas, zamieszanie, stresują i tryumfują w typowo usańskim stylu bum-bum, łubudu-gruch, postawiłem na metody biernego oporu.

    Opór oparłem na wparte w grunt pręty, pręciki i szpikulce, nawet rezygnując z zamierzonego początkowo ich zaostrzania i smarowania ostrzy cykutą, kwasem indolilomasłowym i kurarą.
    Patyki w tej funkcji wkłuwane się opatrzyły, były zbyt ... omijalne i wywracalne.
    Efekt załączam >>tu<<

    Na miejscu osób czułych na estetykę krzewu i feng-szłej szpikulce bym pomalował na kolory przeważające w ochranianym krzewie, a na miejscu perfekcjonistów nanizałbym na nie [na krzewy, nie tych perfekcjonistów] plastikowe listki [dobrane oczywiście do krzewu], jakie marnują się dorocznie i bezsensownie po rytuale Wszystkich Świętych i Dniu [nocy?] Zadusznym.

    Metodę bym opatentował i odsprzedawał do niej prawa, dziwiąc się temu, jak z prostej porady wyszła pisanina na kilka akapitów i dwa kwadranse [...]

    + + +

    [wersja esemesowa]
    a wbić w kierz palisadę z prętów, rozgęścić z czasem
  • 19.03.17, 22:11
    nie zrzuca liści na zimę. Dziekuje za wszystkie rady ,czekam az przestanie padac i biorę się za przesadzanie.

    --
    prawda o krótkim terminie ważności (kosheen4)

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.