Dodaj do ulubionych

Kiedy mozna odcinac mlode dynie.

11.07.11, 09:17
Po ostatnich deszczach i upalach, moje dynie osiaglely wiekosc balonow, waza chyba juz 5-6 kilogramow.
Czy odcinajac je teraz roslinie nic sie nie stanie.
Na tych samych pedach sa jeszcze inne mniejsze owoce.
Czy dynie teraz nadaja sie do spozycia, normalnie to czekalam do wrzesnia.
Sasiadka mowi ze jesli teraz sie odetnie to beda gorzkie.
P.s.
Marze juz o zupie dyniowej...
Edytor zaawansowany
  • 11.07.11, 10:04
    Witam,
    Radzę poczekać min. do września - rozmiar nie jest niestety kryterium świadczącym o dojrzałości.
    Pozdrawiam, Wojtek
    Ekspert Leroy Merlin
  • 11.07.11, 17:20
    Po czym mozna poznac ze dynia jest dojrzala?
    Widzialam giganty na jesiennej wystawie co to mialy ze 120 kilogramow ale czy takie giganty nadaja sie do jedzenia.
    Sama skorupa ma pewnie z jeden centymetr grubosci.
    Ciac siekiera czy pila motorowa?

    Wlasnie przeczytalam na opakowniu po nasionach, ze moje moga osiagac wage od 20 do 50 kilogramow w odpowiednich warunkach.
    No i jestem zdumiona bo te co rosna kupie kompostu czyli dobre warunki / w pelnym sloncu /
    sa byle jakie.
    Te w polcieniu ktore puscilam dla ozdoby jako pnacze rosna po skarpie kamiennej
    maja dzisiaj dobre szesc do siedmiu kilogramow wagi i badz tu madry...
  • 12.07.11, 07:57
    Dynia zrywana jest w jesieni poniewaz ma wtedy dojrzale nasiona.
    Miaz wczesniej dojrzewa i nadaje sie do przetworow lub na zupe.
  • 12.07.11, 18:50
    {Krycha202}:

    ...Miaższ wcześniej dojrzewa i nadaje się...

    Na wiele ciekawych rzeczy nadaje się miąższ dyni odmiany makaronowej, łatwo przerabialny bez szatkowania na makaronopodobne nadzienie zup.

    A z nasion, zjadanych na surowo [nieodskórkowanych], można mieć lekarstwo na problemy gastryczne w dolnym, końcowym odcinku gastryki. Cenione przez dzieci-wiercipięty od stuleci.
  • 12.07.11, 11:22
    Się puka w dynię, jak wydaje pusty odgłos,to gotowa.
    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • 12.07.11, 12:32
    Się, pukając, nie dziwmy, kiedy kto chce mieć dynie młode, {Yomo} (-:

    Dynie?
    Nawóz, kompost. Kompost, nawóz.
    I pięć lat przerwy.
  • 12.07.11, 12:52
    Cóś nie łapię. Kto chce młode, to sobie chyba zrywa, kiedy chce, nieprawdaż?
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie Prezesa.
  • 12.07.11, 16:56
    yoma napisała:

    > Cóś nie łapię. Kto chce młode, to sobie chyba zrywa, kiedy chce, nieprawdaż?

    No bo mi chodzi nie o "zrywanie" tylko o zupe.
    Jesli bedzie gorzka to szkoda bedzie nie tylko zrywania i innych jarzyn.
    Chce zrobic taki chlodnik (gazpacho). Teraz! Na jesieni to robie parzymorde:-)
  • 12.07.11, 16:59
    Odpuść dyniom, zrób z cukinii :)
    --
    ...jedziemy! Do diabła, jedziemy! Jeszcze... blabla... nie zginęło. Głupio, że nie wiem, co wciąż jeszcze nie zginęło.
  • 12.07.11, 16:48
    dar61 napisał:

    > Się, pukając, nie dziwmy, kiedy kto chce mieć dynie młode, {Yomo} (-:

    No bo widzisz Dar ja to bym chciala juz a nie jutro taka jestem niecierpliwa.
    Nawet gdy sie stukne to mi po glowie chodzi po glowie "gazpacho" dyniowe w te upalne dni,
    chlodnik juz sie wszystkim domownikom znudzil.
    /Gwoli informacji podaje iz wszystkie jarzyny gotuje nic na surowo a bo to wiadomo ktore nasiona zostaly kontaminowane/.
    >
    > Dynie?
    > Nawóz, kompost. Kompost, nawóz.
    > I pięć lat przerwy.

    O Jeeeezu!
    Naprawde piec lat przerwy a ja co roku w tym samym miejscu sadze.
    Czy to ze wzgledu na to ze wyjalawiaja ziemie czy raczej z powodu macznika?
  • 12.07.11, 18:32
    {Jolanda2}

    ...Naprawde pięć lat przerwy? a ja co roku w tym samym miejscu sadzę.
    Czy to ze względu na to, że wyjaławiają ziemię, czy raczej z powodu mączni[a]ka?...


    To pierwsze. Ale jak kto [czy która] ma glebę żyzną, to się [jak ja na mych piaskach] tym rytmem tak nie musi przejmować.
    Siałem dynię rzadko. Ostatnio wtedy, kiedy nie wiedziałem, co uczynić z nawałą chwastów na sąsiedniej działce ogrodowej, kiedy jej władca, Pan Wojciech, poszedł z wizytą do Św. Piotra i się u niego zasiedział.
    Plon poszedł w tłysty - dynia, kabaczeka, cukinia + *. A zasiany tam zagon resztówek z rzodkiewkowych torebek też wyrósł jak rzepa.

    Dynia na słodko. Dynia na kwaśno. Dynia pikantna. Dynia z cynamonem. Pikle. Strugane, w słupkach, w kostkach. Pieczenie mięsne, kilkakrotne, z cukinii. Racuszki [mlask] na słodko. Z kakao. Pikantne...
    Najlepiej mi wyszły kabaczki z czosnkiem - do mięś na zimo i na gorąco.
    Gdzieś mam pamiątkowe zdjęcie, gdzie duma mnie rozpiera, kiedy na kolanach mnie dynia-gigant uwiera.
    Pięć lat wyjadaliśmy te zapasy. Jedno gaspaczo by tu nic, Szanowna {Jolando}, nie dało :-)

    Dziś podobne problemy mam z nadwyżką tej rośliny dyniowatej, którą zachwala jako substytut {Yoma}. Ale gastrycznie ona jest mniej kłopotliwa i mniej wyjaławia [ta roślina], stąd uprawiamy ją dorocznie i nie w tym samym miejscu.
    Proszę, {Jolando2} Jej rad, i jej smaku, pokosztować.

    ---

    */ Mniej kłopotliwe są ozdobne dynie. A jak prezentują się na okiennych parapetach!
    Z kolorową kukurydzą tworzą ciekawy komplet.
  • 12.07.11, 18:47
    > kabaczki z czosnkiem

    Rzucisz przepisem?
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie Prezesa.
  • 12.07.11, 19:21
    Przepis się nieco przegryzł z wyjściowego, który gdzieś wyszukałem w epoce przedinternetowej.
    Proporcje więc mogą być zmieniane.

    Kabaczek cukiniowy czy cukinia kabaczkowa mogą być dowolne, ale lepiej wychodzą te jesienne, bo są mniej wodniste. Obrane i dpestkowane z pomocą wszelakich mięśniaków, tasaków, obieraczek, noży rzeźnickich, zblanszowane bez dolewki [sok puszczą], pokostkowane jak fantazja podsunie. Im krócej blanszowane, tym mniej paćki postać złapią. A, niestety, złapią.

    Do nich sól, oleju [dowolnego] kapkę, pieprzu [lub pokrewnych] - no i clou: czosnku dodatek dość spory, w zależności od wielkości porcji [w słoiku/ w brytfance/ w parowniku itd.] od ząbków kilku do nawet główki sporej. Tu smak przewodnikiem. Czosnek zmiażdżony, niesolony na starcie.

    Odmian w słoiku/ na talerzu mieć można kilka - mieszaliśmy żółtomiąższowe [kabaczek?/ cukinia?] z białomiąższowymi [cukinia?/ kabaczek?], bo gotowane tłysty monokolorowe wychodziły różnie. Jeśli w paćce były twardsze kąski-kostki w sosiku rozgotowanym, było wtedy najlepiej.
    Acha - warto trochę miazgę czosnku pomieszać z cukiniowymi [kabaczkowymi] kęsami na starcie, bo inaczej mają tendencję do lokalnego łapania smaczku czosnku.
    Mięso potem może byc dowolne.
    Nam najlepiej smakowało, kiedyśwa maczali pieczona kiełbaskę, tę z epoki obowiązywania jeszcze PN, w zimnym wnętrzu słoika - na biwaku śródleśnym, w oparach dymu ogniska.

    Sma-czne-go.

    D61
  • 12.07.11, 20:05
    Dzięki, i co, pasteryzuję to?
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • 12.07.11, 20:32
    Tak.
    Jak długo? Hmm, chyba z kwadrans do 20 minut.
    W zależności od pojemności.
    [żołądków]

    Ad pasteryzacja. Poznałem kilka miesięcy temu sposób wielomiesięcznej konserwacji [chyba] sera marki „nieboszczyk".
    Znają go forumianki/ forumianie?

    D61
    nieco ociężały po konsumpcji 1,5 kg wiśni [zamiast kolacji]
  • 13.07.11, 08:26
    Oj, napisz o tej pasteryzacji prosze.
    Jestem bardzo ciekawa co to za metoda.
  • 13.07.11, 12:37
    {Branka8}:

    ...napisz o tej pasteryzacji proszę...

    To nie jest pasteryzacja, a starodawny sposób konserwacji.
    Polega na zakopaniu wprost w ziemi (czy glinie} protosera w postaci twarogu, w czystej tkaninie typu len - i odkopaniu tegoż produktu za pół roku np. Kiedy np. niespodziewanie zwala nam sie gość w dom, a w lodówce nie ma już niczego, by go ugościć.
    Podobnie, zdaje się, czyni się z jajkami 100-letnimi.

    Wyczytałem to - nie! - w radiu naszym polskojęzycznym niekomercyjnym tę metodę ktoś opisał, ktoś, kto ją wznowił, przetestował i podaje te produkty na talerz. Pono toto jest pyszne.
    Ser marki nieboszczyk (pierwotnie miał nazwe, zdaje sie, trup) może być pono przechowywany w nieskończoność. Tak jak prawdziwa wędlina czy sery żółte.

    ---

    Znalezione u krewniaka:

    - Naszym oścom wystarczały ryby słone a cuchnące...
    - A maciom?
  • 13.07.11, 14:30
    Na dzialce to moze byc nawet praktyczny sposob przechowywania produktow.
    Tylko sie zastanawiam jak gleboko zakopac. W miejscu gdzie nie pada deszcz czy w dowolnym.
    A jasli jakies robale sie do tego dobiora albo lisy to kielbasa byla dla psa.
    Swieze mieso czy jarzyny tez mozna zakopac?
  • 13.07.11, 16:32
    Nie próbowałem tych metod, Szanowna {Branko}, więc nie chcę doradzać.
    Ostatnim mym eksperymentem było umieszczanie w wodzie mej atrapy studni, poniżej poziomu gruntu, butelek z napjem, na sznurku.
    W upał ta metoda dawała niezłe wyniki. Do domu odległego o kilkanaście metrów nie trzeba było ganiać ;-)

    Ale pomnę, że moja Babcia lodówkę sprawiła sobie chyba, kiedy przekroczyła 60. rok życia.
    Robiła przetwory i wędliny klasycznie, nie sięgała do staropolskich metod. Może i szkoda...

    Psy swe nadwyżki zdobyczy zakopują. Ale chyba nie bez przyczyny mają w swej ślinie składniki zabójcze dla drobnoustrojów.
  • 13.07.11, 16:58
    Dzięki, Darze. Ten ser nieboszczyk to zdaje się coś w rodzaju szwedzkich stuletnich śledzi, nie otwierać w pobliżu siedzib ludzkich :)
    --
    Bóg czuwa nad ogrodnikami, albowiem wszystkie drogi prowadzą do ogrodniczego.
    (-) Hesperia
  • 13.07.11, 14:21
    ja dorocznie uskuteczniam "leczo" z kabaczka albo z cukinii ( zalezy co moja baba warzywna na bazarku ma). Wole takie dorosle, twarde juz bo sie nierozciapciowywuja tak szybko w gotowaniu. Mlodych, nieobranych dodaje do dekoracji. Do tego czosnek, cebula, papryki kolorowe, pomodory , ziola i przyprawy. To wszystko gotuje i do sloikow. A zima mam gotowy obiad z makaronem, kielbaska czy innymi pulpetami.
    Acha, jak mam to dodaje baklazana.
  • 13.07.11, 14:42
    Dynie mozna tak samo przyrzadzac jak cukinie - jest ciekawsza w smaku.
    Tylko trzeba do niej dodac troche oleju i masla bo inaczej jest zbyt posna.
    No i doprawic dla smaku.
    Zamiast papryki dodaje marchwi,cebuli pietruszki i ziemniakow.
    Jedna czesc zmiksowac na pulchna mase a druga pokrojona w kostke wrzucam do garnka
    zeby bylo wiadomo co sie je.
    Zaprawiam tylko smietana
  • 16.05.12, 09:56
    Pozwolę sobie podciagnąc wątek :)
    --
    „(…) pies jest stworzeniem bez porównania szlachetniejszym od człowieka! Możliwe, że koń tez.”
    59,2
  • 08.09.17, 19:48
    młodziutkie - choć nie całkiem dojrzałe - są najsmaczniejsze.......
  • 13.09.17, 13:17
    jak zaschnie im ogonek
  • 09.10.17, 11:01
    U mnie dynie zaczęły gnić od dużej ilość deszczu i stwierdziłam, że czas je zebrać. Na balkonach są usadzone w pojemnikach na schodach wśród wrzosów. Super się prezentują. A dyniowa zupa z standardowej dyni ekstra
  • 10.10.17, 12:03
    {Maja8999}:
    ...dynie zaczęły gnić...

    https://1.bp.blogspot.com/-dRc7kh3ogos/UFyzRcld08I/AAAAAAAAcdw/7fi47ykplZU/s1600/Peanuts_Halloween_GreatPumpkin_01.jpg

    Swego czasu na tę przypadłość stosowaliśwa podkładki z kawałka szkła, terakoty, ceramiki - odpowiednich rozmiarów, by wraz ze wzrostem owoc się nie omsknął.

    Dar61.

    https://i.pinimg.com/originals/d6/2a/03/d62a03fe309943677bfb5167c7e30222.gif

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.