Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przejść...

    IP: *.os1.kn.pl 04.01.06, 15:42
    Edytor zaawansowany
    • Gość: AmbientNights IP: *.os1.kn.pl 04.01.06, 15:42
      Az ciarki przechodza! ;-)
    • Gość: Kasia IP: 195.245.213.* 04.01.06, 15:54
      Ja trafiłam na REWELACYJNE posrednictwo, mysle ze to 80% sukcesu,
      znalezli mi CUDNE mieszkanie, niedrogie (!!!) zalatwili kredyt i poagali we
      wszelkich formalnosciach (!!!) do tego mozna było negocjowac kwote "frycowego".
      Wiec kupowanie mieszkania (od momentu znalezienia do momentu kiedy wszelkie
      formalnosci zostały dopełnione) wspominam bardzo miło :)
    • Gość: MagdaS IP: *.europe.hp.net 04.01.06, 18:00
      Kasia, a mozesz podzielic sie informacja z jakim posrednikiem wspolpracowalas.
      Bede wdzieczna.
    • kayakto 05.01.06, 07:36
      znajomy caly spadek zony po ojcu wydal na mieszkanie w spoldzielni ktora
      oczywiscie zbankrutowala zanim budynek osiagnal 5 metrow wysokosci... z zona sie
      rozwiodl, pieniedzy nie ma, depresja...


      Jak sie oszczedza na paliwie?
      Jazda za Grosze

      Najlepsze forum turystyczne, zdjecia z obdzierania wezy ze skory w Chinach
      bleeee ;-)
      Forum Turystyczne
    • montrealczyk1 07.06.06, 17:58
      jeśli niesie się pieniądze z banku ,,,do dziury w ziemii.
    • Gość: lukka IP: *.acn.waw.pl 05.01.06, 03:28
      Mam podobne doświadczenia. Trafiliśmy na znakomitych fachowców, począwszy od znalezienia
      mieszkania, a to w Warszawie bardzo trudno (przynajmniej w tym, co ja rozumiem pod tym pojęciem -
      to moje miasto, kocham je i chciałem mieszkać w konkretnym miejscu, a nie na jakimś blokowisku pod
      lasem), poprzez ustalenie ceny, mediacje (a sprzedający byli trudni i nieprzyjemni). W tym samym
      czasie sprzedawaliśmy stare lokum - i też świetny pośrednik, sprzedali nam je w ok. 6 godzin.

      Czy było warto płacić pośrednikom? Myślę, że tak, bo kupiłem w ten sposób spokój. Oni pracowali nad
      moimi interesami, a ja w tym czasie zarabiałem na raty i jeszcze wyjechałem na wakacje :-) Sam nie
      odważyłbym się wchodzić w takie transakcje, nie mam do tego ani wiedzy, ani doświadczenia, ani
      temperamentu. I mieć nie potrzebuję.

      Jeśli dodam do tego, że kredyt w banku na 100% wartości dostałem szybko, łatwo i przyjemnie, to mi
      nikt nie uwierzy. Ale tak było. To była fajna sprawa i miło ją wspominam. A dzięki temu piszę teraz z
      mojego wymarzonego miejsca w moim mieście :-)
    • Gość: Życzliwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 04:06
      Widzę, że koledzy agenci chyba pracy nie mają, bo tak się tutaj produkują
      wymyślając grubymi nićmi szyte historię o mniemanej użyteczności swego fachu.
      Owszem, agent byłby potrzebny, gdyby właściwie wykonywał swoje zadania. CO SIĘ
      NIE ZDARZA. Tak naprawdę praca agenta w RP - za którą zdziera bezczelnie 3 %
      (od obu stron!!!!) - sprowadza się do skojarzenia stron. Za komuny agentów
      nieruchomości nie było, a ludzie sobie jakoś radzili. Teraz też by sobie
      poradzili, gdyby zakazać natrętnego nagabywania przez agentów osób dających
      ogłoszenia. Swoją drogą to dziwne, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
      nie zajął się jeszcze horrendalnymi wynagrodzeniami agentów. Jeszcze chyba
      nigdy ktoś za tak mało pracy, nie brał tak dużo pieniędzy. Przecież oni biorą
      nawet więcej niż wynosi podatek od sprzedaży !!! Ktoś wreszcie wystąpi do
      UOKiKu, żeby zbadał, czy aby dziwna zgodność wysokość prowizji we wszystkich
      agencjach nie jest przejawem niedozwolnego porozumienia monopolistycznego.
      Posypią się kary i skończy się nabieranie ludzi "na wielką pracę". Najlepszym
      dowodem na porażające lenistwo agentów jest choćby to, że każą klientom
      załatwiać dokumenty do sprzedaży samemu...
    • Gość: alfiq IP: 195.116.202.* 05.01.06, 07:23
      UOKIK juz sie tym zajal, przynajmniej w Katowicach prowadzone jest postepowanie wyjasniajace wlasnie dziwna "zgodnosc" kwot prowizji agencji zrzeszonych w ichnich systemach wymiany informacji. Predzej, czy pozniej ktos im sie zabierze do tylkow, nie ma obaw. (oby predzej, bo tez mam zamiar kupic mieszkanie :))
    • Gość: robert IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.07, 21:22
      NIe musi Pan korzystać z usług agencji. Czy ktoś panu każe?
    • Gość: lukka IP: *.acn.waw.pl 08.01.06, 11:58
      Sugerujesz, że jestem pośrednikiem w handlu nieruchomościami? Nie masz racji. Wolałbym też, żebyś
      nie mierzył innych swoją miarą i nie doszukiwał się oszustów na każdym kroku - uderz w stół, nożyce
      się odezwą - znasz to przysłowie?

      Zazdrościsz pośrednikom prowizji od transakcji? To Twój problem. Było się uczyć, albo chociaż zadbać
      o przyjemną powierzchowność, mógłbyś w tym zawodzie wystartować. Nie musisz się godzić na
      "bezczelność", możesz targować się o prowizję, możesz też robić zakupy na stadionie x-lecia, a nie w
      eleganckim sklepie. Twoja sprawa, na co Cię stać.

      Dla mnie zapłacenie prowizji za profesjonalną i fachową obsługę było korzystne. Sprzedających, którzy
      mieli problemy osobiste i byli niemili, dzięki pośrednikowi nie musiałem spotykać do podpisania aktu
      notarialnego. W dodatku w Wawie nie jest łatwo zorientować się w sprawach własności działek i
      nieruchomości - mój pośrednik odpowiada materialnie za ewentualne nieprawidłowości (ma obowiązek
      to sprawdzić). Ale rozumiem, że dla prowincjuszy jest to marginalny problem, liczy się piniondz w
      skarpecie.
    • 666666a 10.01.06, 19:19
      No i widzisz jakiego z ciebie frajera zrobili. Sprawdzić stan własności i
      zadbać o zgodność umowy z przepisami to podstawowe obowiązki każdego
      notariusza. He, he, he. Płać, płać. Fortuny tego świata powstały dzięki takim
      jak ty - którzy płacą dwa razy za to samo. I jeszcze są zadowloni. He, he,
      gratuluje. A wystarczało coś przeczytać, albo zapytać prawnika. No i kogo tu
      przerobiono, jak każdego prownicjusza, który właśnie sprowadził się "do
      stolycy" ?
    • Gość: safi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 22:31
      66666a przeczytaj ze zrozumieniem chociaz jeden akt notarialny. Notariusz
      jedynie stwierdza tozsamosc panstwa Xi y na podstawie dokumentow, przyjmuje
      oswiadczenie, ze wszystko jest ok z mieszkaniem i trybem kupna- sprzedazy.
      Jezeli mieszkanie okaze sie zadluzone kupujacy jedyne co moze, to wytoczyc
      cywilna sprawe sprzedajacemu w oparciu o nieprawdziwe informacje jakie podal.
      Wiem, bo to przerabialam. na sczescie kwota byla mala i sprzedjacy 6 mies po
      transakcji (kiedy sprawa sie wydala) zaplacil bez dyskusji.
      Licencjonowany posrednik, jezeli oczywiscie dopilnujesz by bylo to w waszej
      umowie, ma obowiazek sprawdzic stan wlasnosci itd. W przypadku wtopy, mozesz
      ubiegac sie o pokrycie strat z jego ubezpieczenia OC.
    • Gość: gosc IP: *.aster.pl 09.02.06, 19:20
      Mlody czlowieku
      za komuny nie bylo obrotu nieruchomosciami; w Polsce obraca sie niruchomosciami
      od lat 90tych;
      zacznijcie pracowac jako agent nieruchomosci i pogadamy ile sprzedacie;
      w stanach placi sie posrednikowi 5-6% ; umowy sa tylko na wylacznosc i wymaga
      sie zarowno od strony posrednika jak i klienta;
      trzeba tylko znalezc profesjonaliste a nie kretyna, ktory przyjechal do warszawy
      i wydaje mu sie ze praca posrednika to bulka z maslem
    • maja92 10.02.06, 16:37
      Np. w takiej Irlandii posrednik nieruchomosci bierze od 1 do 2% prowizji od
      wartosci nieruchomosci od osoby sprzedajacej mieszkanie. Osoba kupujaca nie
      placi posrednikowi NIC!!!

      Ceny za nieruchomosci w Polsce ida w gore i to szybko. Jeden z reportarzy pare
      dni temu mowil, ze nawet i o 60% w skali roku...jezeli polscy posrednicy beda
      tacy pazerni to w krotce nikt nie bedzie chcial robic z nimi interesu.
      A takze zauwazylam, ze ich uslugi nie sa zbyt atrakcyjne porownujac z
      irlandzkimi, gdzie posrednik nieruchomosci zalatwia umowy z notariuszami,
      brokerami itp. Sprzedajacy czy kupujacy nie sa w to mieszani.

      Ciekawe, kiedy rynek posrednikow nieruchomosci w Polsce bedzie chociaz na
      srednioeuropejskim poziomie.
      O notaruszach juz nie wspominam, bo to dopiero jest katastrofa - uslugi (a
      raczej brak uslug) polskiego notariusza. W zasadzie to nie wiem po co oni w
      Polsce sa mieszani (oprocz brania kasy) w sprawy kupna-sprzedazy nieruchomosci.

      Pozdrowienia,
      --
      Maja
    • zegmarek 12.02.06, 15:56

      Z twojej wypowiedzi jasno wynika ,że jesteś jedyną sprawiedliwą.
      A może przybliżysz nam swoją osobę. Powiedz jaki zawód wykonujesz , jakimi
      osiągnięciami możesz się pochwalić.

      Z poważaniem

      www.doradca.gratka,pl
      <a href="forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30057"
    • al9 12.02.06, 18:41
      Maja, nigdy nie byłaś w Irlandii, nie mówiąc o kupowaniu tam nieruchomości...
      1 do 2 % bierze salicitor - to jest prawnik - rodzaj notariusza. A agencja?
      w Belfascie 10%, w mniejszych miastach 8% (od sprzedającego)
      -------
      sprawdz coś zanim napiszesz, ok?
      al9
    • Gość: robert IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.07, 21:19
      Co ma Pan na mysli piszac "Owszem, agent byłby potrzebny, gdyby właściwie wykonywał swoje zadania". Interesuja mnie zwlaszcza te zadania agenta co to wg Pan jest? prosze je wymienic. Albo zapoznac sie ze stosownymi ustawami.
    • Gość: xian IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 16:18
      hahhaha znam to uczucie
    • michalfront 04.01.06, 15:46
      sporo prostych błędów i może dlatego mają takie wspomnienia - ja swoje najpierw
      sprzedawałem, a potem kupowałem inne szybko i prawie "bezboleśnie"...
    • vanin 04.01.06, 20:09
      A jakie błędy popełnili?

      --
      Czytam...
    • zbig72 05.01.06, 08:30
      ja odpowiem

      - przede wszystkim, po co komu pośrednik - internet i gazety są pełne ofert,
      można spokojnie samemu cos znaleźć?
      - większości opłat da się uniknąć (kupowąłem na podobnych warunkach, z kredytem
      bankowym i nie wystawiałem żadnych weksli, a mieszkania do tej pory nie
      ubezpieczyłem)
      - z notariuszem tez można negocjować, byle się tym nie chwalić :), bo oni nie
      mogą się przyznać przed środowiskiem że podbierają klientów obniżkami

      no i przede wszystkim, kto za pół miliona kupuje używane mieszkanie????
    • business3 04.01.06, 20:57
      Naiwni kupują przez pośredników !!! którzy ich doją bez litości.
      Czy to tak trudno samemu znaleźć ciekawą ofertę, i dogadać się co do ceny?
      GW lobbuje komuś!!!
    • kasiulek1976 04.01.06, 22:45
      Wcale nie naiwni, bardzo trudno jest znalezc mieszkanie bez posrednikow.
      Przynajmniej w Warszawie. Wiem to z wlasnego doswiadczenia.
    • business3 04.01.06, 22:54
      Kto i po co kupuje teraz mieszkanie w Warszawie???
    • Gość: lukka IP: *.acn.waw.pl 05.01.06, 03:29
      Może Warszawiacy, którzy chcą zmienić dzielnicę lub metraż?
    • kasiulek1976 05.01.06, 09:52
      Dokladnie tak.
    • jagutka76 05.01.06, 12:43
      bo niektorzy pomimo wszelkich uciazliwosci jednak lubia mieszkac w miescie...
    • Gość: Jolkka IP: 62.29.251.* 14.07.11, 12:25
      bzdura. Są serwisy z ofertami bezpośrednimi, ja też szukam najpierw fajnego mieszkanie, a potem wujek Google pomaga znaleźć ofertę pierwotną - bezpośrednią. Bo mało kto chce wystawić mieszkanie tylko przez agencję, oni tylko kopiują to, co znajdą w necie.

      A najbardziej żenujące są oferty agencji, gdzie zdjęcia są tylko np budynku z zewnątrz. Ani chyba oferent nawet nie chciał sępa wpuścić do lokalu i poszczuł psem ;)))
    • Gość: ela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 22:18
      niestety moje doświadczenia z Poznania potwierdzają, że ogłoszeń bezpośrednich
      jest strasznie mało. najwyraźniej agencje są bardzo aktywne, jest ich dużo - a
      jednocześnie ofert mało. więc kupić bez pośrednika prawie się nie da.
    • Gość: Gosc1 IP: *.gprs.plus.pl 30.08.08, 21:58
      Halo??? A jak ominac posrednikow ktorzy okupuja caly rynek ofert
      sprzedazy??? Moze 1% sprzedajacych (w W-wie) sprzedaje
      bezposrednio.Wiem cos o tym bo szukam mieszkania od kwietnia.Prosze
      o konkretne informacje jak dla wybranej oferty sprzedazy kupic ja
      bez posrednika?????? W jaki sposob bez poswiecania temu duzo czasu
      skontaktowac sie ze sprzedajacym bezposrednio???
    • Gość: Tomasz IP: *.gazeta.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 16:02
      To nie takie straszne - rzeklbym nawet : standard.
      Mi zdarzyl sie jeszcze jeden kwiatek : sprzedajaca, jak kupowala mieszkanie, to byla mezatka (jedno
      nazwisko), potem sie rozwodzi i wraca do poprzedniego - wiec musielismy zalatwic notarialnie
      potwierdzona zgode, ze maz nie rosci sobie nic i sie zgadza ... A ci panstwo od rozwodu - 20 lat temu
      sie do siebie nieodzywali ... I to wszystko na 2 dni przed finalnym podpisaniem umowy i po zalatwieniu
      wszystkich milionow papierow ...
      Na szczescie wszyscy byli na poziomie i sie dogadali ...
    • Gość: Kupujacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 16:05
      Potwierdzam, sama ostatnio kupiłam mieszkanie na kredyt tylko, że na rynku
      pierwotnym i tak to własnie wygląda niestety, trzeba o wszystko samemu sie
      pytać bo jak się nie zada dokładnie pytanie to pózniej są same niespodzianki.
    • Gość: aaaaaa IP: *.era.pl 05.01.06, 08:04
      taaak, ja tez kupowałam mieszkanie z "pomoca" doradcy kredytowego. Hm jego
      pomoc ograniczyla sie do udzielenia rad jak wypełnic wniosek kredytowy oraz
      wypełniania druku zlecenia wypłaty(błędne sugestie).Na poczatek uslyszalam ile
      kosztuje wycena nieruchomosci, rachunku do dnia dzisiejszego nie dostalam( o
      naiwnosci przeplacilam 200PLN). No coz najpierw uslyszalam ze oprocentowanie
      kredytu bedzie wynosiło 2,4% przy podpisaniu okazalo się ze jest to 2,88%,
      ubezpieczenie kredytu podczas pierwszych rozmów mialo byc płatne kwartalnie 2
      dni przed podpisaniem umowy okazało sie ze gotówka 3300PLN musialam zaplacić z
      gory;no i ostatnia niespodzianka "najmilsza" he he prowizja dla banku wliczona
      była w kredyt tyle ze w momencie kiedy podpisalam umowe zostaly tylko
      zalaczniki do umowy przedstawiciel banku zaskoczył mnie niespodzianka 'wyplata
      kredytu nie nastapi dopoki Pani nie wplaci prowizji a my pani tą kwote jeszcze
      tego samego dnia zwrócimy'. I co Wy na to?Mnie osobiscie zatkalo bo to kolejne
      4500PLN. No ale skoro chcialam miec te swoje wymarzone 4 sciany przłknęlam
      pigułkę jakże gorzką, skomentowałam bezdusznosc banku i wplaciłam. NIesmak po
      całym procesie 'załatwienia' kredytu jednak pozostal.
    • Gość: Michu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 16:10
      RANY za 475 tyś + kupa opłat to mam w Bydzi lub w okolicy: działkę ok. 1100 m2,
      nowy dom (ok. rok budowy) nawet 200 m2 garaż na 2 auta i trochę drobnych na 2
      auto - nowe i jeszcze zostanie !!
    • Gość: Kleofas IP: *.shl.pl / 213.195.190.* 04.01.06, 16:16
      Tylko kto ci na to kredyt da??
    • mathias_sammer 04.01.06, 16:16
      Jakis czas tematu przeszedlem przez zakup mieszkania w warszawie, kapitalny
      remont (kamienica z 1937) oraz sprzedaz tegoz.

      Za mieszkanie placilismy gotowka..wyjeta z reklamowki, bo sprzedajacy (notabene
      wlasciciel sporej juz wowczas firmy komputerowej w Polsce)bal sie przelewu
      bankowego.

      Rok temu sprzedalismy mieszkanie. Nasze mieszkanie bylo podobno 67 (sic!),
      ktore obejrzeli. Oboje aktorzy, (dzieci aktorkie, jedno z bardzo znanej
      rodziny). Opowiadala pozniej po zawarciu transakcji, ze weszla i nogi jej sie
      ugiely. Zeznala brokerowi, ze nie ruszy sie dopoki nie podpisze zapewnienia, ze
      nie bedzie pokazywal mieszkania innym. Oczywiscie kupili, sa szczeliwi i
      zadowoleni. Co jakis czas dostaje od nich smsy z zaproszeniem do odwiedzenia.

      Czy to bylo na temat?

      Kupowanie nieruchomosci w Polsce wiaze sie z duzym ryzykiem, zbyt wysokimi
      cenami oraz brakiem klientow. Moze wlasnie dlatego Michalczewski kupil 16
      mieszkan w Berlinie.


      M.S.

      --
      "Nic tak nie wzrusza mezczyzny jak lzy kobiety, ktora kocha i nic go bardziej
      nie denerwuje jak lzy kobiety, ktora kochac przestal".
    • Gość: nikt IP: 217.153.72.* 04.01.06, 16:17
      tak to jest, jak ktoś nie wie co to kupowanie mieszkania i zaciąganie kredytu.
      Z kupowaniem czegokolwiek jest podobnie. Ludzie kupują coś, kompletnie nie
      myśląc i nie próbując sprawdzić jakie są formalności oraz koszty dodatkowe!
      Wszystkim się wydaje, że jeśli mieszkanie kosztuje 200 tys. PLN to tyle właśnie
      potrzeba na jego zakup. W artykule nie ma żadnej sensacji. Po prostu opisano
      historię bardzo nieporadnych życiowo osób. Ot co.
    • Gość: adam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 22:25
      Gdyby byli tacy nieporadni nie dostali by pół miliona kredytu! Pół miliona -
      brzmi dosadniej.
    • Gość: fogel IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.01.06, 16:17
      Komentarz i moje doświadczenia (Wrocław)

      Ad Pośrednik - prowizja 3% to zdzierstwo, ja jak szukałem to dogadałem się z
      biurem na 1,5% ale ostatecznie kupiłem bez pośredników (wcale nie tak trudno a
      dużo taniej). Z mojego doświadczenia - pośrednicy nic nie robią i ciągną 2-3% od
      każdej ze stron.

      Ad doradca kredytowy - w życiu. Samemu najlepiej szukać banku i indywidualnie
      negocjować z bankiem. Byłem w Expanderze. Oni chyba zawsze GE albo BPH polecają.
      Ja wziąłem kredyt wmoim banku, w którym od dawna mam konto i dostałęm b.dobre
      warunki (Pan KOwalski :)

      Ad koszt kredytu i opłat - trzeba liczyć cena mieszkania +10% (najczęściej
      gotówką - opłata za notariusza, podatek od czynności prawnych, ubezpieczenie
      kredytu, weksel, ustanowienie hipoteki, itd) - u mnie kredyt do wkładu własnego
      80/20.
      No i trzeba uważać na różnicę kursu z dnia złożenia podania o kredyt a dnia
      wypłaty sumy, bo może trzeba będzie dopłacić paręset (lub więcej) złotych z
      własnej kieszeni.

      Ad księga wieczysta - u mnie takich jaj nie było, poszło szybko i sprawnie (po
      ok 1 miesiącu był wpis i za resztę roku bank zwrócił ubezpieczenie)

      Ad dokumenty - za mialem skompletowaną całą dokumentację w banku i złożony
      wniosek na długo przed znalezieniem mieszkania. Wtedy jeżeli się znajdzie jakąś
      dobrą ofertę można od razu podpisać umowę i kupić mieszkanie, a nie dopiero
      zaczynać zbierać dokumenty. Wniosek złożony w banku jest ważny ok pół roku.

      pozdr i trzymam kciuki

      ps. pożyczkę spłacę w 2036r. :))
    • Gość: magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 16:33
      W pazdzierniku kupilam mieszkanie w Gdansku. Pierwsze, ktore bylo mi dane
      zobaczyc. Cztery nastepne, ktore mialam obejrzec tego samego dnia juz poszly
      (mamy w Gdansku amok mieszkaniowy).
      Agencje mialam swietna. Zrobili za nas wszystko co trzeba. Przyjezdzalismy tylko
      skladac podpisy. Wzieli niecale 3 proc. Duzo, ale to byla cena swietego spokoju.
      Nie obylo sie jednak bez problemow. Notariusz naliczyl za zalozenie ksiegi
      wieczystej standardowa stawke (zgodnie z prawem). Ale Sad ma prawo domagac sie
      wiecej (bo ta stawka jest w widelkach). No i od listopada czekam na odpowiedz z
      sadu co oni na to, ze ja sie nie zgadzam, ze mam doplacic jeszcze 1200 zl (bo
      tak naliczyl ksiegowy sadowy).
      Kredyt mialam z mbanku. Znalazl mi go doradca z expandera. Wszystko bylo okej. Z
      tym, ze pan z mbanku zapomnial o wydaniu dyspozycji przelania moich pieniedzy na
      konto. (czesc dla sprzedajacego poszla juz a ja czekalam na pieniadze na remont
      - z tego samego kredytu). Kiedy tydzien pozniej dostalam harmonogram splat
      kredytu (28 lat) z mbanku zadzwonilam z pytaniem, czy moge dostac juz pieniadze
      ktore powinnam splacac. Pan z banku: - O Jezu! Ja bardzo pania przepraszam. Na
      smierc zapomnialem przelac pani te pieniadze. Chyba sie pani nie gniewa?
      No, czy ktos by sie gniewal? ;]
    • tamanduak 04.01.06, 16:53
      Witam.
      Ja aktualnie (od paru miesięcy) szukam mieszkania we Wrocławiu.
      Co to znaczy, że bez pośrednika znaleźć mieszkanie wcale nie tak trudno? Z tego
      co widziałem w internecie portale typu "mieszkania bez pośredników" są martwe a
      w gazetach dosłownie pojedyńcze ogłoszenia nie są sygnowane przez biura
      nieruchomości.
      Czy możesz się podzielić doświadczeniami w tym względzie (najlepiej mailowo na
      tamanduak@gazeta.pl)?
    • Gość: fogel IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.01.06, 16:57
      pare tych ogłoszeń jest, ja właśnie tak znalazłem, przez Wybiórczą, i po
      tygodniu byliśmy już u notariusza (bo wniosek leżał w banku). Jakby co, to
      pytania na adres: vogelek@interia.pl

      pozdr i zycze powodzenia
    • tamanduak 04.01.06, 17:05
      Dzięki za błyskawiczną odpowiedź!
      Widzę, że nie był to żaden "cudowny sposób", więc pozostaje mi szukać dalej.

      A propos składania wniosku kredytowego wcześniej - niewątpliwie jest to dobry
      sposób na przyspieszenie formalności, ale z drugiej strony zawsze warto
      sprawdzić bieżacą ofertę - a nuż w innym banku rozpoczęła się promocja na
      kredyty mieszkaniowe...

      Pozdrwaiam :)
    • Gość: n. IP: 172.28.252.* 05.01.06, 22:15
      Sposób stary i na pewno nie cudowny. W okolicy, w której chcesz kupić
      mieszkanie rozklejasz kartki "kupię mieszkanie w tej okolicy xxxx metrów" i
      czekasz na telefony.
      Sposób II. Znajdujesz mieszkanie przez agencję, albo ogłoszenie prasowe. Wiesz,
      że ma 50 metrów, nie na parterze itd. Wymieniasz te warunki w ogłoszeniu, które
      rozwieszasz po okolicy dając swój numer telefonu.
      Pzdr
      n.
    • Gość: mirektw IP: *.hsd1.il.comcast.net 04.01.06, 17:38
      Bierzesz studenciaka i wysylasz go do posrednika abu dostal adresy mieszkan
      ktore cie interesuja. Student oglada mieszkania a potem robi jeszcze jeden kurs
      z toba. Grzecznie cie przedstawia wlascicelom i mowicie ze chcecie zaoszczedzic
      troche grosza. studen bierz 100 za dzien a jak sie uda to ty zaoszczedzisz duzo
      wiecej. Kiedys za studenta tak wlasnie zarobilem 50 zlotych/5lat temu/ a dwa
      lata temu tak samo kupilem kawalerke we wroclawiu. Ktora chetnie sprzedam w
      2006 roku ale moze we wrzesniu.
    • Gość: taki tam IP: *.anixe.pl 04.01.06, 17:57
      Gratuluję. Nie ma jak namówić kogoś do złamania umowy, którą podpisał. I
      jeszcze się tym pochwalić. I poradzić innym, żeby też tak robili.

    • tamanduak 04.01.06, 17:57
      No tak - z tym, że w umowie, którą student podpisuje z pośrednikiem jest zapis,
      że nie może tak zrobić. Więc to oszustwo jest. No i jeśli sprawa się wyda będą
      kłopoty. Chociaż wydaje mi się, że na to drugie akurat jest mała szansa.

      W ogóle to kwestia ucziwości - niektórzy pośrednicy zanim zaczną rozmawiać
      podsuwają umowę. A mój na ten przykład pokazuje mi lokale od paru miesięcy a
      umowy żadnej nie podpisywaliśmy. Trochę to nieostrożne, bo nic mnie nie
      obliguje do tego aby na drugi dzień nie pójść do właściciela i dogadać się za
      jego plecami.
    • tircja 04.01.06, 19:21
      Bardzo mądrze.
      A oczywiście nie przyszło ci do głowy, że są ludzie którzy tylko i wyłącznie
      korzystaja z usług pośrednictwa kupująć nieruchomośc . Ze sprzedażą jest
      bardzo podobnie.
      A propo studencika - historia z życia wzięta.
      Pewna kobieta chciała za wszelką cenę sprzedać sama swoje mieszkanie - tj. bez
      pośrednictwa. No i sobie sprzedawała poprzez anonse, bo bezpłatnie. No i bardzo
      cieszyła się, że niby jest takie zainteresowanie i wszyscy tacy poważni - nie
      oglądacze.
      Ale tu się pomyliła .... bo jednego dnia przyszedł człowiek /studencik/, który
      dał cynk złodziejom co można wynieść z jej mieszkania i wtedy dopiero się
      zdziwiła....
      Po przemyśleniu swojej głupoty oddała swoje M-4 do sprzedaży agencji
      nieruchomości.
      Powód to BEZPIECZENSTWO, zawsze pośrednik przychodził z klientem,z którym miał
      wcześniej zawartą wcześniej umowę pośrednictwa i co za tym idzie spisane
      wszystkie dane z dowodu osobistego oraz kontakt telefoniczny.
      Pozatym w przypadku wpadki- np podrobionych dokumentów, pośrednik posiada
      ubezpieczenie OC.
      CZYŻ NIE BEZPIECZNIEJ?
    • zbig72 05.01.06, 08:36
      he he he - zawsze???
      ja swoje sprzedałem szybciutko dzięki temu że na prywatne ogłoszenie w gazecie
      zgłosił się pośrednik z ludxmi, którzy nie podpisali z nim zadnej umowy -
      obejrzeli, wyszli i wrócili po godzinie, już bez pośrednika :)
    • Gość: Wdzięczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 04:16
      Hej ludzie !!! Przeczytajcie poradę Pana "mirkatw" ! To jest przecież świetny
      pomysł - nie dość, że omija się zdzierców (którzy biorą 6 % wartości
      niweruchomości za podanie czyjegoś adresu !!!), to jeszcze nie narusza się
      wtedy żadnej umowy z agencją nieruchomości. A więc nie ma w tym wypadku
      niebezpieczeństwa, że agencja pozwie nas do sądu ! Ludzie organizujcie się,
      wykorzystujcie internet, piszicie do Urzędu Ochrony Konsumentów, przekazujcie
      sobie tego typu rady. Trzeba wreszcie skończyć z pazernością i nachalnością tej
      mafii, która położyła łapę na rynku nieruchomości ! Może trzeba by wystąpić też
      do polityków z PiSu, aby uporządkowali te kwestie i wprowadzili np. prawne
      ograniczenie wynagrodzeń agentów (maksymalne stawki), albo zasadę, że mogą brać
      pieniądze tylko od jednej strony ?
    • Gość: posrednik2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.06, 15:28
      Gdyby do pośrednika zgłaszali się uczciwi klienci to napewno mogłaby być ta
      usługa znacznie tańsza. Niestety ten uczciwy klient który płaci prowizje musi
      tyle zapłaci aby pokryć koszty poniesione przez posrednika dla tych
      nieuczciwych klientów i innych niezrealizowanch. Niestety tylko pośrednik wie
      ile wydaje na telefony, ogłoszenia (wiele!!!), internet, pracowników, czynsze
      benzyne itp Codziennie powstaja nowe biura nieruchomosci i codziennie sie
      jakies zamykają bo nie są w stanie utrzymac sie na rynku przez koszty i
      nieuczciwych klientów. Dobre agencje jednak dają sobie radę bo są polecane i
      nie muszą pracować dla klientów co nie chcą im płacić, np tych oferujacych
      nieruchomosc no bo po co dla takiego klienta robic koszta???
    • szukaczmieszkania 20.01.06, 16:18
      znam sytuację z obu stron barykady. W zeszłym roku sprzedawałem mieszkanie,
      pracowało dla mnie kilka agencji i tej która w końcu znalazła chętnego klienta
      zapłaciłem prowizję bez żadnych wątpliwości - byłem im po prostu wdzięczny za
      znalezienie (w końcu) nabywcy. To było mieszkanie w Piasecznie gdzie rynek nie
      jest taki dynamiczny i gorący jak w Warszawie.

      Teraz jednak sam szukam mieszkania do kupienia w Warszawie i z tej perspektywy
      agencje jawią mi się niczym warszawscy "parkingowi" z fioletowymi nosami - są
      dla kupującego równie potrzebne a wybór ich usług równie "dobrowolny". Nie
      potrzebuję absolutnie agencji do tego aby znaleźć sobie mieszkanie a następnie
      przeprowadzić wszystkie konieczne procedury. Niestety w wyniku działalności
      wciskających się na siłę agnecji rynek ogłoszeń bezpośrednich praktycznie nie
      istnieje.

      Myślę, że rozwiązaniem byłoby wprowadzenie prawa, które dopuszczałoby pobieranie
      prowizji tylko od sprzedającego - gdyż tak naprawdę dla niego a nie dla
      kupującego pracuje agencja (pobierająca dzisiaj klasycznie dwa wynagrodzenia za
      tą samą pracę).

      ps. to interesujące, że wszystkie agencje warszawskie śpiewają na dzień dobry
      2,9% prowizji (a niektóre nawet nie zgadzają się na negocjacje). Wyrosła nam
      następna kasta "pijawek" po adwokatach i notariuszach.

      Pozdrawiam.
    • zegmarek 12.02.06, 16:05

      Nie bardzo rozumiem twoje stanowisko. Przecież możesz dawać swoje własne
      prywatne ogłoszenia z zaznaczeniem , bezpośrednika .
      A tak na marginesie , pośrednicy obsługują około 40 % rynku nieruchomości.
      Co do negocjacji to przecież mamy wolny rynek. Ja np. nigdy nie negocjuję
      swojego wynagrodzenia mimo ,że jest wyższe niż 2,9 i pobieram je tylko od
      jednej strony kupującego lub sprzedającego w zależności od faktu kto dał mi
      zlecenie na wykonanie usługi .

      www.doradca.gratka,pl
      <a href="forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30057"
    • betik2 11.06.06, 21:13
      Kochani,
      jestem pośrednikiem i jestem przerażona opiniami na nasz temat fakt ,że w
      pewnej mierze sami na to zapracowaliśmy.Ja współpracuję tylko z tymi klientami
      którzy tego chcą .I dla mnie jest to podstawa każdy ma prawo do własnej
      decyzji i trzeba to uszanować.Jestem do dyspozycji klienta 24 godziny na
      dobę .Co do wysokości prowizji pewnie będe czarną owcą wśród posredników ale
      uważam ,że są one często niewspółmierne do naszej pracy.W przypadku kiedy
      nieruchomość jest czysta bez żadnych kruczków pobieranie 3% prowizji od kazdej
      strony jest ździerstwem i tyle.Są też przypadki które wymagają odrębnego toku
      postępownia nie standartowego wtedy trzeba się napracować i ta prowizja jest
      rzeczywiście adekwatna do pracy włożonej przez nas . Z mojej praktyki zawsze
      ustalam wysokość prowizji z moim klientem są to negocjacje rzecz
      normalna .Zdarza się i tak tak,że od klienta z którym współpracuję po raz drugi
      nie pobieram prowizji. Klient zadowolony z naszej obsługi to referencje a nie
      ma nic lepszego niż referencje . Tak jak to robię
    • Gość: borat IP: *.chello.pl 23.04.07, 00:46
      Strzelił bym Cie babo w pysk !!!!
    • Gość: edzio IP: *.3.pl / *.3.pl 04.01.06, 17:45
      Expander tu Expander tam ciekawe jak coś może być za darmo (Reklama w TV). Nie
      wierzę, żeby byli rzetelni, muszą mieć albo obryw od skierowania gościa do
      bankukto da więcej tej dostanie od nich klienta albo bezposredni układ.
      Mieszkanie w Wawce za 400 tyś, sorry bardzo ale w Wesołej 20 km od centrum są
      gotowe domy 200 m2 + działka z 800 m2 za 400 czy coś tam dojazd o 8 rano do
      Centrum to około 30-40 minut. Chwała frajerom.
    • Gość: Kupujacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 17:58
      ja bylam zadowolona z Exapndera, szybko i rzetelnie zalatwili mi kredyt, na
      pewno nie za darmo, ale coś za coś. Nie miałam czasu, żeby pukać od banku do
      banku i porównywac oferty. Ale oczywiście sprawdziłam na tyle ile mogłam oferty
      jakie zaproponował mi Expander i naprawde okazały się najlepszymi z rynku i
      skorzystałam z ich usług. Ponadto po udzieleniu kredytu nadal mam kontakt ze
      swoim doradzca, który radzi mi juz w sprawach inwestycyjnych i nadal za darmo!
      Wiec nie jest z nimi (chyba) tak żle. Oczywiście jak wszędzie wszystko zależy
      na jakiego pracownika trafisz w danej firmie.
    • kamsi 04.01.06, 19:40
      To zależy, na czym komu zależy i na co się nastawia. Są ludzie, dla których
      absolutnym priorytetem jest mieszkanie w mieście, a nie w jego okolicach - mogą
      mieć taki kaprys albo taką realną potrzebę. W każdym razie nie jest to kwestia
      frajerstwa, tylko wyboru.
    • Gość: znajomy oli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 23:52
      sorry bardzo koles 20 km bedziesz jechal 1h a w zimie lub po deszczu 2h.
      chwala podroznikom frajerom i nie wciskaj kitu
    • Gość: śpioch IP: *.bazapartner.pl 04.01.06, 23:53
      > Mieszkanie w Wawce za 400 tyś, sorry bardzo ale w Wesołej 20 km od centrum są
      > gotowe domy 200 m2 + działka z 800 m2 za 400 czy coś tam dojazd o 8 rano do
      > Centrum to około 30-40 minut. Chwała frajerom.

      Ale może ktoś nie chce/nie może jechać rano tych 40 minut (jak się nic nie
      zakorkuje; im więcej ludzi w Wesołej, tym jechać się bedzie dłużej nb.) Dla
      mnie np. wstać o pół godziny wcześniej rano - to byłby horror niewart tych stu
      czy dwustu tysięcy. Ja mam często problem, żeby zdążyć do pracy na 8:30 a mam 5
      minut samochodem (no, powiedzmy, punkt ósma jest to 7-10 minut). Poza tym nie
      każdy chce mieć domek - mieszkanie w kamienicy to zero problemów z
      odśnieżaniem, ludzie się kręcą więc jest bezpieczniej, wyjście do miasta to
      kwestia kilku-kilkunastu minut, a nie kolejnej wyprawy prawie godzinę w jedną
      stronę... Czemu zaraz frajerzy? Dla każdego coś miłego.
    • Gość: kupujący IP: *.jgora.dialog.net.pl 12.04.06, 10:09
      Zgadzam się. Mieszkam na peryferiach miasta w domku, ładna okolica-las, woda, cisza. Kupuję mieszkanie w centrum miasta, bo: dzieci nie muszą dojeżdżać autobusem podmiejskim do szkoły(koszt), blisko mam z żoną do pracy, sklepów, urzędów, kina, hali sportowej i.t.p. -nie trace czasu (o jakże cennego) na dojazdy. Nie bawią mnie prace przy domu w stylu remoty, naprawy, odśnieżanie i wiele innych tym podobnych rzeczy związanych z posiadaniem domu. Nie mam na to czasu ani ochoty. Przychodzę do własnego domu to chcę odpocząc albo mieć czas na inne ciekawsze rzeczy niż kopanie,plewienie przydomowego ogródka i.t.d. Dom na peryferiach jest dla kogoś, kto lubi tym podobne zajęcia, pracuje w domu lub ma dużo pieniędzy aby opłacić ludzi, którzy to za niego będą robić.
    • Gość: arfer IP: *.kg.net.pl / 80.51.233.* 05.01.06, 00:34
      W Expanderze nie zawsze doradzą najlepszy bank, bywa..

      Natomiast czasami maja lepszą ofertę niż banku. Dlaczego ? Bo odwalając za
      banki całą czarną robotę mają 10 % rynku hipotecznego w Polsce. To dla banku
      czysty zysk.

      Nawet, jeśli klient nie płaci wprost prowizji za udzielenie, pośrednik
      kredytowy dostaje jakieś 1-1.5 % kwoty kredytu. Standard.
    • ula27 04.01.06, 16:24
    • Gość: Kupujacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 16:28
      taaakkkk? to ciekawe gdzie w Warszawie za taką kwotę kupię działkę i wybuduje
      dom??? A dojeżdzać codziennie do pracy 100 km jakoś nie wydaje mi się realne w
      dłuższym czasie. Ludzie, niestety, takie ceny są w Warszawie, przez to że cały
      czas ludzie przyjeżdzają własnie z miejsc gdzie mogliby sobie za cene
      mieszkania w Warszawie wybudowac dom i mieć las i jeszcze jezioro. Pytanie
      tylko, że jak tak dobrze mogli by mieć to po co tu przyjeżdzają i nakręcaja
      rynek!?
    • ula27 04.01.06, 16:24
    • Gość: Wojtek IP: 82.148.37.* 04.01.06, 16:55
      nie jestem zadnym snobem i woda mi do glowy nie uderzyla, ale pamietam jak
      jeszcze kilka lat temu mialem wyobrazenie ze mieszkanie za 100tys. jest
      niewiarygodnie drogie. teraz wydaje mi sie to w zasiegu reki, ale na mieszkanie
      za 475 tys. bym sie nie porwal. Bank wyliczyl moja zdolnosc kredytowa na 220
      tys. Nie kupuje mieszkania bo staloby puste a ja musialbym je utrzymywac.
    • Gość: spieprzający dziad IP: *.wil.pk.edu.pl 04.01.06, 17:26
      kupiłem mieszkanie w spółdzielni - jeszcze sie buduje (tak ze 4 miesiące, chyba
      że się poślizgna - odpukać)
      kredyt załatwiłem w millenium w ciągu 3 tygodni. co prawda pan w banku kilka
      razy zapominał o dodatkowych papierach, ale i tak wspominam to całkiem miło.
      potrzebowałem 130tys i dokładnie tyle dostałem (bez żadnej prowizji i
      dodatkowych opłat - poza ubezpieczeniami)
      ci z artykułu przypominają mi znajomego, który kupował samochód nie mając
      jeszcze prawa jazdy.
    • pralka09 04.01.06, 17:54
      Dokladnie po obdzwonieniu wielu ogloszen okazalo sie, ze te samo ogloszenie
      tkwi w wielu agencjach . W sumie okazalo sie, ze agent spryciasz wrzucil na
      strone ogloszenie z innej strony. Ale ...My dostalismy te ogloszenie przez
      agenta,zanim obejrzelismy mieszkanie podpsalismy z agentem umowe. W pewnym
      momencie okazalo sie ,ze agencja nie zapewnia ochrony prawnej. Tzn. o stanie
      oplat, ilosci osob zameldowanych itd. nic nie wiedzieli. PO paru naszych
      ponaglajacych telefonach, po prostu nas olali. Wiec sie wkurzylismy. Bardzo nam
      zalezalo na czasie. Wynajelismy, wiec adwokata zeby dopilnowal naszych
      interesow, tzn ´sprawdzil czy papiery mieszkania sa w porzadku, ile osob jest
      zameldowanych i sformuowal umowy, plus zalatwil notariusza. W sytuacji kiedy
      musielismy zaplacic adwokatowi i zostalismy tak potraktowani w agencji,
      oficialnie im powiedzielismy ,ze nie zaplacimy im za prowizje.
      Kupilismy mieszkania. Gostek z agencji raz przez domofon straszyl nas pobiciem.
      W jakies pol roku pozniej przyszlo wezwanie do sadu. Agencja wytoczyla nam
      sprawe o niezaplacenie za prowizje. Sprawe wygralismy.
      Ale, gdyby agencja dopelnila obowiazkow zaplacilibysmy jej bez zadnego gadania.
    • Gość: data IP: 213.77.91.* 04.01.06, 18:13
      No i super, dobrze im tak. Agencje to złodziejstwo - nic więcej. Ja wspominam
      moje początki poszukiwań M. Dwie agencje w wawie po zaprezentowaniu nam
      totalnych dramatów i konfrontacji z potrzebami po prostu olały nas. Pan w
      trzeciej olał mnie kiedy chciałem negocjować prowizję. Siedzi bufon przy
      telefonie i podaje sie za wyłącznego reprezentanta ludzi którzy zielonego
      pojecia o tym nie mają. I jeszcze te prymitywne ściemy - publikują super
      nieistniejącą ofertę, dzwonisz - ooo, sprzedane, ale mam inne, i znowu sieczka
      z dramatami... Nie maja nic do zaoferowania, a jeśli mają - to wiedza to i
      bronią jak pies ogrodnika: prowizje, wyłączności, chore ceny...
    • Gość: sort IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 18:04
      warto zwrócić uwagę na jeden zapis: teraz banki reklamują sie ze nie pobierają
      prowizji od wczesniejszej spłaty kredytu
      ale z reguły nie piszą, ze nie moga takiej opłaty zażądać poźniej
      tak np zrobił PKO BP - nie było opłat p[rzez kjilka lat, a od 1 stycznia są....
    • Gość: Mela IP: *.elarnet.pl / 193.238.180.* 04.01.06, 18:32
      Czesc
      Wlasnie z zona ubiegamy sie o kredyt, bo w koncu znalezlismy mieszkanie,ktore
      nam odpowiada. Oto kilka faktow:
      -kredyt splace w 2041 hehe
      -obejzelismy troche chlamu z agencji, ale w miedzy czasie szukalismy na wlasna
      reke (rozklejajac ogloszenia w miejscach, w ktorych chcielismy kupic)
      - po 6 miesiacach znalezlismy mieszkanie bezposrednio bez pomocy wyrwigroszow
      -skorzystalismy z pomocy Expandera i chyba bylo warto, grosza nie wzieli
      -za 475tys mozna kupic dzialke i postawic dom w okolicach Wawy (np. Powsin, Zalesie)
      -od marca zaplacicie oplaty sadowe 200zl a nie od wartosci nieruchomosci,wiec
      warto dogadac sie ze sprzedajacym co do daty zakupu
      -warto zaproponowac sprzedajacemu podzial kosztow notariusza i 2% podatku, nam
      sie udalo, co zmniejszy nasze koszta o jakies 3000zl
      -ubezpieczenie na zycie w PZU to 75zl a nie 110-130

      Naszym zdaniem warto szukac samemu i nie nalezy polegac na agencjach, w
      Warszawie to porazka, a ludzie opisani w tym atykule, to albo przyklad zmyslony,
      albo jacys wyjatkowo ulomni. Przeciez, kazdy ma jakiegos znajomego, ktory bral
      mieszkanie na kreske i mozna sie wiele dowiedziec.
      Pozdrawiamy i zyczymy powodzenia!!!!
    • kamsi 04.01.06, 19:54
      Cześć, bardzo to wszystko budujące, ale moim zdaniem trzeba mieć też trochę
      szczęścia po prostu, bo oto jak akurat muszę odpowiedzieć na niektóre z
      podanych przez Ciebie faktów:
      1.> -obejzelismy troche chlamu z agencji, ale w miedzy czasie szukalismy na
      wlasna
      > reke (rozklejajac ogloszenia w miejscach, w ktorych chcielismy kupic)
      > - po 6 miesiacach znalezlismy mieszkanie bezposrednio bez pomocy wyrwigroszow
      Nam też udało się tak znaleźć, a jakże, właściciele bardzo sympatyczni, tylko
      ciężko się było z nimi umówić np. na podpisanie umowy przedwstępnej, już po jej
      podpisaniu załatwiliśmy ekspresowo kredyt, ale oni się rozmyślili i zaczęli
      próby wynegocjowania wyższej ceny o jakieś 20 tys. zł. Podziękowaliśmy,
      znaleźliśmy teraz kolejne mieszkanie przez agencję, przynajmniej sprawa nie
      będzie się ciągnęła 3 (sic!) miesiące.

      2.> -za 475tys mozna kupic dzialke i postawic dom w okolicach Wawy (np. Powsin,
      Zal
      > esie)
      O tym pisałam już wyżej. To zależy, co się chce, czy mieszkanie w Warszawie,
      czy działkę z domem pod Warszawą. Kwestia wyboru.

      3. > -warto zaproponowac sprzedajacemu podzial kosztow notariusza i 2% podatku,
      nam
      > sie udalo, co zmniejszy nasze koszta o jakies 3000zl
      Nam się nie uda, bo sprzedający właśnie jednocześnie kupują sobie mieszkanie i
      tam ponoszą 100 proc. kosztów notarialnych i sądowych.

      4.Przeciez, kazdy ma jakiegos znajomego, ktory bral
      > mieszkanie na kreske i mozna sie wiele dowiedziec.
      Na pewno nie każdy, skąd takie przypuszczenie? Zależy od środowiska, w któym
      się obracasz, w Twoim akurat dużo osób brało kredyt, w innym niekoniecznie.
      Pozdrawiam również.
    • Gość: jert IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.01.06, 22:51
      ale wiekszośc banków nie wymaga zadnego ubezpieczenia na zycie więc czyzbyś te
      75 zł przez 30 lat wyrzucała w błoto ?
    • Gość: Mela IP: *.elarnet.pl / 193.238.180.* 05.01.06, 07:51
      Musi być takie ubezp. przy jednej osobie pracującej w rodzinie.
    • Gość: jery IP: *.aster.pl 05.01.06, 08:42
      nie musi zajmuję się kredytami ale byc moze po wliczeniu ubezpieczenia i tak
      Twój kredyt był tani ale nie przypuszczam 75 zł to nie mało
    • tamanduak 05.01.06, 10:11
      Kredyt bierzesz na 20-30 lat, więc może zdarzyć się wszystko. A nuż kopniesz w
      kalednarz i bez twoich dochodów w rodzinie spłata kredytu stanie się
      nierealna... Co zrobi bank? Zlicytuje mieszkanie, pokryje pozostałą do
      spłacenia kwotę kredytu i podziękuje za owocną współpracę.
      A tak pieniądze na spłatę kredytu pójdą z ubezpieczenia, mieszkanie zostaje dla
      rodziny. To jeśli chodzi o odpowiedzialność za bliskich.
      Ponadto, te ubezpieczenia są tak skonstuowane, że z każdym rokiem płacisz
      niższą składkę, bo ubezpieczasz tylko pozostałą do spłacenia kwotę kredytu.

      Według mnie warto, koniec końców nie kupuję bułki.
    • Gość: dora IP: *.crowley.pl 05.01.06, 13:48
      Ale po co ubezpieczenie płacić tylko pod kątem kredytu? My mamy kredyt na 12
      lat (zostało jeszcze 11). Mąż ma ubezpieczenie na życie ale bank nawet o tym
      nie wie - w razie czego to uposażony zdecyduje na co przeznaczyć odszkodowanie.
      Przecież ubezpieczanie się na życie ma sens nie tylko jeżeli chodzi o spłatę
      kredytu! Poza tym (to akurat a propos składki 75 zł) umowę zawiera się na różne
      sumy ubezpieczenia oraz różne opcje - można np. część składki inwestować i po
      kilkudziesiętu latach (emerytura) spieniężyć polisę. Mój mąż np. płaci 140
      zł/mc a wcale nie uważamy że przepłaca - bo za mniej byłaby mniejsza suma
      ubezpieczenia i wykupu polisy.
      W ogóle to tak jakby porównywać że ktoś kto ma starego matiza płaci mniej za
      Auto Casco niż ktoś kto ma nowego golfa - i wyciągać z tego wniosek, że ten od
      golfa przepłaca.
    • mathias_sammer 05.01.06, 14:05
      Jest takie amerykanskie i polskie powiedzenie, a opowiedzial mi je sam rodowity
      Amerykanin, mimo, ze juz slyszalem.

      "Gdy w Ameryce sasiad kupi dom i nowy samochod, sasiedzi popatrza i powiedza:,
      O! , ladny dom, ladny samochod, o musi miec dobra prace" A jesli scisnie ich
      serce ntka zazdrosci dodadza "Hmm, podoba mi sie, musze tez pomyslec, co tu
      zrobic , by poprawic sobie byt"

      W Polsce na widok czegos, co nie nalezy do nas samych zyczymy sasiadowi jak
      najgorzej, zeby zmarl, zona mu umarla, z pracy go wyrzucli, a najchetniej, zeby
      dom sprzedal i nie draznil oczu. W najlepszym wypadku powiemy "eee, takie byle
      co, pewnie ukradl" i z zawisci nie spimy nocami, bo ogladamy kazda cegielke
      jego chalupy i szukamy newsow w gazetach, czy aby nie pisza i nie potwierdza
      informacji, ze na pewno ukradl.

      Ot co, roznica mentalnosci i kompleksy.

      M.S.
      --
      "Nic tak nie wzrusza mezczyzny jak lzy kobiety, ktora kocha i nic go bardziej
      nie denerwuje jak lzy kobiety, ktora kochac przestal".
    • tamanduak 05.01.06, 16:32
      No tak, wiadomo przecież, że w Stanach to staaary - ludzie są chodzącymi
      aniołami a u nas jeno buractwo i chamstwo.
      Na marginesie, nie wiem co ma ta przypowiastka do ubezpieczenia na życie, chyba
      że sugerujesz, że w polskich warunkach tym bardziej warto, bo sąsiedzi gotowi
      samą żółcią człowieka do grobu wpędzić...? :P
    • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 19:02
      warto zwrócić uwagę na to jakie zapisy są w umowie a jakie odnoszą się do
      regulaminu banku. Regulamin może się zmienić w każdej chwili, natomiast zapisy
      umowy są stałe.
      Ubezpieczenie opisane w artykule zawyżone - u mnie 70pln (kredyt 260k)

      PS ja spłacę w 2041, miałem kilka niezłych przejść, większoś spraw załatwiałem
      na odległość (ciągłe podróże). Mylili się wszyscy - ja, pośrednik, sprzedający,
      bank i człowiek z OPENfinance (chociaż tego mogę polecić). Na koniec bank
      zapomniał wypłacić kasę (zoreirntowałem się o co chodezi po 3 dniach).....
    • Gość: tasma IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 04.01.06, 19:11
      poważnie? PKO BP wprowadził prowizję od nadpłat? I dotyczy to również nadpłat
      kredytów wziętych wcześniej (tzn. wtedy, kiedy nie było prowizji od nadpłat)?
    • Gość: dalej w huj IP: *.hsd1.wa.comcast.net 04.01.06, 18:26
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: maya16 IP: *.aster.pl 04.01.06, 18:57
      Kupiłam w 2005 3 mieszkania w warszawie. Kazde przez inna agencję - kolejna
      była gorsza od poprzedniej. Jedyne co sa w stanie zrobic to pokazac mieszkanie,
      ale wszystko ( włącznie w negocjowaniem ceny, sprawdzaniem dokumentów w SKW
      musiałam robic sama) A na prosbę o wczesniejsze przesłanie mailem umowy
      przedwstepnej miałam 3 telefony od szefa agencji z pytaniem: dlaczego im nie
      ufam?? (!)
    • Gość: padam IP: *.bremultibank.com.pl 04.01.06, 19:03
      jak pomyśle że mnie to czeka niebawem, to mam gęsia skórkę.
    • Gość: ... IP: 64.124.166.* 04.01.06, 19:30
      > jak pomyśle że mnie to czeka niebawem, to mam gęsia skórkę.
      Kupujący nie płaci nic pośrednikowi (chyba żeby bardzo chciał, to może podpisać
      sobie umowę z agentem żeby mu szukał lokalu, ale to rzadkość)
      Za $900 (lub mniej) prawnik załatwi wszystkie formalności za wyjątkiem kredytu
      (to lepiej załatwiać samemu, ale to nawet fajna zabawa, człowiek się wreszcie
      nauczy czegoś o pieniądzach i giełdzie) Znam ludzi, którzy przyjechali niedawno
      po angielsku nie kumają a domy kupują.. wszyscy są zgodni, że łatwiej jak w
      Polsce. Weźcie się za tych polityków w kraju, niech zrobią porządek w
      nieruchomościach ( a może lepiej niech się trzymają z daleka?)
    • Gość: wkurzająmnie.laicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 22:00
      W Stanach większość transkacji przechodzi przez pośredników, a jedyna różnica
      polega na tym, że tam przyjęto zasadę iż TO SPRZEDAJĄCY PŁACI CAŁĄ PROWIZJĘ
    • Gość: tasma IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 04.01.06, 19:26
      kupowalam przez agencje, pan z agencji twierdzil, ze mieszkanie ma ksiege
      wieczysta (2 dni pozniej okazalo sie, że nie ma), że ma 37 m kw., okazalo sie,
      że ma 36,36 m kw, zapytany skad wynika roznica miedzy tym co podawal a stanem
      faktycznym z rozbrajajacym usmiechem stwierdzil, że z zaokrąglenia. Brakło mu
      argumentów, kiedy zauwazyłam, ze zwykle zaokrągla się do najbliższej wartosci.
      Mialam szczeście, że wszystko skończyło się dobrze, ale pilnowalam sama
      wszystkiego, biegalam do spoldzielni mieszkaniowej, do urzedu miasta. Gdybym
      miała kupowac jeszcze raz to wolalabym bez posrednikow.
    • Gość: mlsni IP: *.nap.wideopenwest.com 04.01.06, 19:49
      a ja jestem agentem ale w Stanach.Pokazuje po 20domow dziennie i nie lubie gdy
      ktos na koncu tranzakcji probuje mnie okiwac i idzie do kogos innego .Z tej
      pracy zyje.Roznica tutaj kupujacy nie laci ,placi mi sprzedajacy ,lecz ja
      negocjuje cene dla mojego klienta ,zazwyczaj udaje mi sie wynegocjowan 90-96%
      od ceny pierwotnej.Przepisy sa klarowne ,kontrakty tez ,chronia obie stony ,tj
      sprzedajacego i kupujacego ,oplaty za notariusza (tutaj title comp. i adwokat)
      takze istnieja,oplata do banku za kredyd 1-2% od sumy pozyczki ,ubezpieczenia
      podobne.Pozyczke dostac latwo.Mysle ze kiedys w Polsce bedzie podobnie,przepisy
      latwe,posrednicy uczciwi a ludzie zyczliwi.
      Nie bierzemy pieniedzy za darmo , wypelniamy kupe roboty na ktorej kupijacy i
      sprzedajacy nie musza sie zanc.Czas docenic ludzi pracujacych w czyims imieniu.
      Pozdrawiam
    • business3 04.01.06, 21:16
      Pośrednik robi z ciebie frajera...

      Gość portalu: mlsni napisał(a):

      > a ja jestem agentem ale w Stanach.Pokazuje po 20domow dziennie i nie lubie gdy
      > ktos na koncu tranzakcji probuje mnie okiwac i idzie do kogos innego .Z tej
      > pracy zyje.Roznica tutaj kupujacy nie laci ,placi mi sprzedajacy ,lecz ja
      > negocjuje cene dla mojego klienta ,zazwyczaj udaje mi sie wynegocjowan 90-96%
      > od ceny pierwotnej.Przepisy sa klarowne ,kontrakty tez ,chronia obie stony ,tj
      > sprzedajacego i kupujacego ,oplaty za notariusza (tutaj title comp. i adwokat)
      > takze istnieja,oplata do banku za kredyd 1-2% od sumy pozyczki ,ubezpieczenia
      > podobne.Pozyczke dostac latwo.Mysle ze kiedys w Polsce bedzie podobnie,przepisy
      >
      > latwe,posrednicy uczciwi a ludzie zyczliwi.
      > Nie bierzemy pieniedzy za darmo , wypelniamy kupe roboty na ktorej kupijacy i
      > sprzedajacy nie musza sie zanc.Czas docenic ludzi pracujacych w czyims imieniu.
      > Pozdrawiam
    • Gość: gosciu IP: *.chello.pl 04.01.06, 20:39
      tu sie nie dowiemy
    • business3 04.01.06, 20:54
      Naiwni kupują przez pośredników !!! którzy ich doją bez litości.
      Czy to tak trudno samemu znaleźć ciekawą ofertę, i dogadać się co do ceny?
      GW lobbuje komuś!
    • kamsi 04.01.06, 21:11
      Trudno znaleźć.
    • Gość: C00l3r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 00:01
      W dobrej lokalizacji bez pośredników - trudno... Ale przeciez mozna zbic cene
      na tyle by koszty zostaly pokryte przez sprzedajaca strone. Ja tak zrobilem.
      Nawet wiecej zbilem. A co do smiesznych prowizji. W ciagu 3 miesiecy zarobilem
      na samym mieszkaniu ok 25-30%!!! I jelsi ktos teraz mi mowi o prowizjach to z
      niego sie smieje. Grunt to wybrac dobry moment na zakup i oczywiscie
      odpowiednie mieszkanie. Systuacja jest zreszta podobna do rynku akcji ;)
    • ezpa7z9 04.01.06, 21:17
    • Gość: baranca IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.01.06, 21:22
      Owszem, niby wszystko się zgadza, ale pięknie ubarwione jest.
      Sama przed tygodniem brałam kredyt na podobną kwotę w jednym z warszawskich
      baków ( najpoierw byłam u doradców z EXPANDERA I oPEN fINANCE którzy mówiąc
      ogólnie mieli wszystko w głebokim poważaniu. Wskazali mi najkorzystniejszy
      bank, potem poszłam sama i załatwiłam kredyt w dwa tyg. bez stawania na
      rzęsach. Pośrednik był super i z 2,9% zszedł na 2%. Jakośmożna...
    • Gość: jery IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.01.06, 23:12
      bo ja wcale :)
    • Gość: baranca IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.01.06, 03:00
      szczerze? pewna jestem na tyle, na ile może być ktoś, kto nie jest bankowcem.
      to mój drugi kredyt hipteczny, (pierwszy spłacony) sprawdziłam kilka banków w
      tym swój "stary" i... mam chociaż czyste sumienie, ;))))))
      ale co go tej gehenny to nie przesadzajmy.
    • Gość: kasiek IP: *.pl / 195.136.114.* 04.01.06, 21:33
      A ja właśnie sprzedaję mieszkanie. Umieściłam ogłoszenie w internecie i w ciągu
      3 pierwszych dni odebrałam chyba setkę telefonów. Dzwoniły głównie agencje, żeby
      poinformować mnie, że chętnie się mną "zaopiekują". Niejedna chciała umowę na
      wyłączność, ale zawsze mówiłam, że pzecież to oni przyszli do mnie a nie ja do
      nich i niech spadają z taką umową. O wielu agentach (agencjach) mam jak
      najgorsze zdanie, a lista zarzutów jest długa (niepunktualność, bezczelność,
      ignorancja i totalny brak respektu dla mojego życia prywatnego włączając w to
      telefony o godz. 22 w niedzielę). W końcu znalazłam, małą agencję, która
      załatwiła za mnie wszystko. pozdrawiam wszystkich sprzedających lub kupujących
      mieszkanie
    • Gość: kasiek IP: *.pl / 195.136.114.* 04.01.06, 21:33
      A ja właśnie sprzedaję mieszkanie. Umieściłam ogłoszenie w internecie i w ciągu
      3 pierwszych dni odebrałam chyba setkę telefonów. Dzwoniły głównie agencje, żeby
      poinformować mnie, że chętnie się mną "zaopiekują". Niejedna chciała umowę na
      wyłączność, ale zawsze mówiłam, że pzecież to oni przyszli do mnie a nie ja do
      nich i niech spadają z taką umową. O wielu agentach (agencjach) mam jak
      najgorsze zdanie, a lista zarzutów jest długa (niepunktualność, bezczelność,
      ignorancja i totalny brak respektu dla mojego życia prywatnego włączając w to
      telefony o godz. 22 w niedzielę). W końcu znalazłam, małą agencję, która
      załatwiła za mnie wszystko. pozdrawiam wszystkich sprzedających lub kupujących
      mieszkanie
    • Gość: Marek IP: *.aster.pl 04.01.06, 22:07
      Sprzedawałem mieszkanie w lutym ubuegłego roku.
      Trwało to z 2 miesiące.
      Zacząłem przez agencje i się mocno zawiodłem.
      Zrobili mi w domu spęd zupełnie przypadkowych ludzi, którzy chcieli bardziej
      zobaczyć jak mieszkanją ludzie w okolicach. Dziennie miałem 5-6 wizyt.
      I nic.
      Sam zabrałem się do roboty i sprzedałem mieszkanie w ciągu 2 tygodni.
      Trafiłem na przesympatycznych ludzi, z którymi sprzedaż przeszła idealnie.
      Mieszkanie sprzedaliśmy w kwietniu a mieszkaliśmy jeszcze do końca sierpnia,
      mając pełną sumę na koncie.
      Gdy jeden z aktywniejszych pośredników dowiedział się, że mieszkanie już
      sprzedane, zaczął mnie nękać o wypłatę choćby 2% od ceny transakcyjnej - to
      prawda. Dostawałem od NIEJ SMSy typu, "Co z Pana za człowiek, tak żerować na
      cudzej uczciwości i rodzinie. Wierzę że przemyśli Pan tę sprawę i wypłaci mi
      należne pieniądze". Dobre. takich SMSów i podobnych było kilka.
      Nie wypłaciłem ani grosza, bo pośrednik się nie sprawdził. Nie przyprowadził
      klienta, znalazłem go sam przez jeden z portali internetowych. To prawda że
      przyprowadzała mi najwięcej potencjalnych klientów, ale w sumie to żadnego nie
      namówiła na zakup.
      Do dziś dnia dzwonią pośrednicy z pytaniem czy mieszkanie nadal aktualne.
      A wracając do tematu i Pamiętniku z zakupu drugiego mieszkania to polecam
      developerów współpracujących z konkretnymi oddziałami baknków.
      W sumie to co zrobiłem to podpisałem umowę przedwstępną z dev. dostałem telefon
      z banku, doniosłem kilka kwitów do oddziału banku i podpisaliśmy umowę
      kredytową. Teraz kończę bo właśnie dostałem wypis z KW.
      Kredyt spłacać będę do 2024 roku :-)
    • Gość: wariat IP: *.com / *.teleton.pl 05.01.06, 11:15
      Ty - a nie podpisałeś umowy na wyłączność? jakos mi sie nie chce wierzyc, ze
      kotś żąda sms em zapłaty i nie ma ku temu podstaw. Może nie umiesz czytać? nie
      płacisz i jeszcze się tym chwalisz????
      marek
    • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.06, 19:43
      jestem pośrednikiem i pracuję kilkanaście lat i takiej bzdury nie słyszałam .To
      katastrofa co wy piszecie .Ludzie którzy miele nieszczęśliwe starcie z
      pośrednikiem .to osoby które myślą że są najmądrzejsze a w rzeczywistości są
      burakami którym słoma z butów wystaje ,a z burakami prostakami i cwaniakmi z pod
      ciemnej gwiazdy ,których można wykiwać jak się chce,nie pracujemy bo wcześniej
      czy później i tak pojdzie do agencji ,bo jednak przy sprzedaży mieszkań ludzie
      chcą wspólpracować a niestety ptraktują go nie nalepiej lub zlekceważ i nawet
      nie zadzwonią.Powodzenia życzę porazką życiowym.Zna takich buraków -cwaniaków
      ,którzy płaczą i płacą bo muszą ,chcieli być cwańsi .Nie ma cie pojęcia jak
      działa pośrednik . Pośrednicy sami sobie wybierają klientów ,jak mam z kimś
      pracować przez kilka tygodni ,miesięcy to będe pracować z normalną osobą .Po
      kilkanastu latach pracy jak słucham takich frajów to nóż się w kieszeni
      otwiera.jesteżcie bandą nieudaczników i nie znacie się na prawie i przepisach ,a
      z plotek może powstać nowe prawo które sobie wmawiacie i opowiadacie .Buraki
      wynocha na wieś i do pola .
    • zegmarek 03.04.06, 18:44
      Pośrednik to osoba wykształcona i kulturalna. Czy aby napewno jesteś
      pośrednikiem.

      www.doradca.gratka,pl
      <a href="forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30057"
    • pewnakobieta 16.02.07, 13:27
      Nie broń tak swoich kolegów i koleżanek po fachu, bo gdybyś inteligentnie
      przeliczyła wszystkie opinie na temat pośredników to pewnie doliczyłabyś się
      najwięcej tych negatywnych. A na wsi pewnie sama byś chciała mieszkać i
      zazdrościsz tym mieszkającym w domach z ogrodem. Żal mi ciebie
    • business3 04.01.06, 22:56
      A po cholerę powtarzasz posty???

      Gość portalu: kasiek napisał(a):

      > A ja właśnie sprzedaję mieszkanie. Umieściłam ogłoszenie w internecie i w ciągu
      > 3 pierwszych dni odebrałam chyba setkę telefonów. Dzwoniły głównie agencje, żeb
      > y
      > poinformować mnie, że chętnie się mną "zaopiekują". Niejedna chciała umowę na
      > wyłączność, ale zawsze mówiłam, że pzecież to oni przyszli do mnie a nie ja do
      > nich i niech spadają z taką umową. O wielu agentach (agencjach) mam jak
      > najgorsze zdanie, a lista zarzutów jest długa (niepunktualność, bezczelność,
      > ignorancja i totalny brak respektu dla mojego życia prywatnego włączając w to
      > telefony o godz. 22 w niedzielę). W końcu znalazłam, małą agencję, która
      > załatwiła za mnie wszystko. pozdrawiam wszystkich sprzedających lub kupujących
      > mieszkanie
    • Gość: kredyt IP: 81.15.164.* 04.01.06, 22:18
      a co mysleli ?? he ?? ze co, ze nie trzeba bedzie miec zaswiadczenia z pracy ??
      albo innych zaswiadczeń ?? ... jakis debil pisal ten artykul ..

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.